motheroftworeads 
motheroftworeads@gmail.com
28 lat, kobieta, Słupsk, status: Czytelniczka, dodała: 29 cytatów, ostatnio widziana 4 godziny temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-03-19 07:20:03
Ma nowego znajomego: Eli1605
 
2019-03-18 11:06:17
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Mężczyzna marzeń (tom 3)

„Tak to już jest, że ludzie z przedziału siedem do dziesięć nawzajem się przyciągają i bardzo rzadko, jeśli w ogóle, zauważają kogoś poniżej siódemki. Czasem mogli spróbować szóstki albo nawet zniżyć się do piątki, ale i tak na dobre zawsze znajdowali sobie kogoś ze swojej ligi. Szóstki do czwórek też się nawzajem przyciągały. Tu już było łatwiej czasem wbić się komuś poniżej czwórki, ale i... „Tak to już jest, że ludzie z przedziału siedem do dziesięć nawzajem się przyciągają i bardzo rzadko, jeśli w ogóle, zauważają kogoś poniżej siódemki. Czasem mogli spróbować szóstki albo nawet zniżyć się do piątki, ale i tak na dobre zawsze znajdowali sobie kogoś ze swojej ligi. Szóstki do czwórek też się nawzajem przyciągały. Tu już było łatwiej czasem wbić się komuś poniżej czwórki, ale i tak były to raczej wyjątki. Jeśli się było w moim przedziale, głupotą było celować wyżej niż w trójkę. Ktoś z górnego przedziału oznaczał ni mniej, ni więcej tylko złamane serce.”

Kiedy cztery lata temu Mitch wprowadził się do mieszkania naprzeciwko Mary, ona zakochała się w nim od pierwszego wejrzenia. Mary uważa, że nie ma u niego żadnych szans, ponieważ jak twierdzi, on jest z „wyższej ligi”. Pewnego dnia Mary zostaje opiekunką dwójki dzieci, a wtedy Mitch proponuje jej swoją pomoc, pragnie także założyć z nią rodzinę. Mara jednak nie jest do końca przekonana czy Mitch traktuje to poważnie, czy chce być po prostu dobry. Czy Mitch przebije się przez twardą skorupę Mary i czy związek jest w ogóle możliwy? Co zrobią, kiedy niespodziewanie przeszłość Mary zapuka do jej drzwi?

To jest pierwsza książka Kristen Ashley, którą miałam okazję przeczytać i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobała. Pomimo swojej objętości książkę czyta się bardzo szybko, a przynajmniej mnie autorka wciągnęła na tyle, że przerzucałam stronę za stroną i przeczytałam całość w kilka godzin. Historia Mary i Mitcha oraz ich nieoczekiwanej „szybkiej rodziny” sprawiła, że przez większość książki uśmiech nie schodził mi z twarzy. Mitch to ucieleśnienie marzeń każdej kobiety, niesamowity pewny siebie, przystojny mężczyzna, który potrafił zawalczyć o Mary i dzieci, oczywiście na swój sposób. Z Mary miałam niemały problem, jej postać strasznie mnie irytowała. Zdaję sobie sprawę, że jej bardzo niska samoocena i brak wiary w siebie spowodowane były wydarzeniami z przeszłości. Niemniej jednak czasami odnosiłam wrażenie, że autorka trochę przesadziła podczas kreowania jej postaci. Całościowo jednak książka była dobra, historia bardzo zabawna i interesująca, a poboczne postacie sprawiły, że chętnie sięgnę po poprzednie części z tej serii, aby dowiedzieć się o nich nieco więcej.

Jeśli macie ochotę na romans z dużą dawką humoru, pełną samców alfa oraz kilkoma niespodziewanymi zwrotami akcji, to „Idealny mężczyzna” będzie odpowiednią książką.

pokaż więcej

 
2019-03-18 11:01:05
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Seria: Editio Red

„(…) o czym nie myślisz, tego nie żałujesz, prawda? Ale to motto stanowi jedynie czasowe rozwiązanie – dopóki życie nie zmusi cię, by stanąć twarzą w twarz z tym, przed czym próbujesz uciec. Ale gdy nadejdzie ta chwila, mury, jakie zbudujesz w swoim umyśle, runą z hukiem w gruzy.”

Greta była cichą, niczym nie wyróżniającą się nastolatką. Kiedy pewnego dnia w jej domu zjawia się Elec – syn jej...
„(…) o czym nie myślisz, tego nie żałujesz, prawda? Ale to motto stanowi jedynie czasowe rozwiązanie – dopóki życie nie zmusi cię, by stanąć twarzą w twarz z tym, przed czym próbujesz uciec. Ale gdy nadejdzie ta chwila, mury, jakie zbudujesz w swoim umyśle, runą z hukiem w gruzy.”

Greta była cichą, niczym nie wyróżniającą się nastolatką. Kiedy pewnego dnia w jej domu zjawia się Elec – syn jej ojczyma, nie spodziewa się zupełnie tego, jak to na nią wpłynie. Elec bowiem nie ułatwia jej niczego, wyżywa się na niej i przy każdej możliwej okazji z niej drwi. Wszystko po to, aby dać upust swojej niechęci do nowej rodziny jego ojca. Sprawę komplikuje dodatkowo fakt, że Elec zaczyna ją fascynować coraz bardziej. Pewnej nocy przekroczyli granicę, a następnego dnia Elec wrócił do swojej matki do Kalifornii. Po kilku latach pewna sytuacja zmusza go do powrotu, a Greta odkrywa, że nie jest on już tym samym chłopakiem z którym pożegnała się kilka lat temu…

„Przyrodni brat” to kolejna książka Penelope Ward, która utwierdza mnie w przekonaniu jak doskonałą jest pisarką. Przyznaję, że podeszłam do tej książki przekonana, że dostanę tutaj trochę zupełnie co innego, że fabuła książki nie będzie należała do najłatwiejszych. Zamiast tego dostałam naprawdę piękną i głęboką historię, która ukazana jest z perspektywy zarówno Grety jak i Eleca. Kiedy patrzymy na wszystko oczami Grety, widzimy jak zły i denerwujący jest Elec, ale dopiero za sprawą rozdziałów z jego punktu widzenia dostrzegamy tutaj powody takiego a nie innego zachowania i zaczynamy rozumieć dlaczego w taki sposób reaguje na Gretę. Bardzo podobał mi się sposób w jaki autorka przedstawiała jego sytuację – wszystko ukazane zostało w formie książki którą napisał Elec. Jak to bywa z postaciami, które kreuje Ward, odczuwamy ich każdą emocję, są tak prawdziwe i wiarygodne, że mamy wrażenie jakbyśmy mogli ich za chwilę dotknąć, mamy ochotę je przytulić i pocieszyć, mówiąc że „wszystko będzie dobrze”. Historia jest pełna wzlotów i upadków, ale gwarantuję, że nie będziecie się mogli od niej oderwać. Nie jest w żaden sposób przewidywalna, i czytamy z zapartym tchem czekając na kolejne wydarzenia, nie tracąc przy tym w żadnym stopniu zainteresowania.

„Przyrodni brat” to emocjonalna, poruszająca i głęboka, pełna pasji, niepokoju, dramatu ale także momentami wywołująca uśmiech na naszej twarzy historia. Gorąco polecam!

pokaż więcej

 
2019-03-13 10:42:52
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Seria: Editio Red

„Ta znajomość nie mogła przecież skończyć się happy endem. Ja nie była do nich stworzona. Grałam raczej królową dramy. I to nie ja ją stworzyłam, co ciekawe, ale ja nią żyłam. Płakałam, zadawałam w myślach setki pytań i cierpiałam. Obiecywałam, że nigdy nie spojrzę na żadnego faceta i wtedy pojawił się Ilias. Człowiek, który burzył wszystko, nad czym pracowałam przez ostatnie tygodnie.... „Ta znajomość nie mogła przecież skończyć się happy endem. Ja nie była do nich stworzona. Grałam raczej królową dramy. I to nie ja ją stworzyłam, co ciekawe, ale ja nią żyłam. Płakałam, zadawałam w myślach setki pytań i cierpiałam. Obiecywałam, że nigdy nie spojrzę na żadnego faceta i wtedy pojawił się Ilias. Człowiek, który burzył wszystko, nad czym pracowałam przez ostatnie tygodnie. Człowiek, który całował mnie z zaskoczenia, nie zapytawszy nawet o zdanie. Tak bardzo go za to nienawidziłam!”

19-letnia Gabi niedawno zdała maturę. Wraz z zakończonymi egzaminami zakończył się jej dwuletni związek z Markiem. Żeby nie pogrążyć się w rozpaczy prosi swoją ciotkę pracującą w biurze podróży o pomoc w znalezieniu pracy za granicą. Takim sposobem Gabi ląduje na greckiej wyspie Kos, gdzie ma pracować jako animatorka. Tam poznaje Iliasa, syna właściciela hotelu, który po wielu wyskokach w ramach kary musi również pracować w hotelu. Mimo początkowej niechęci, któregoś dnia zgadza się pomóc Gabi, i wraz z upływem czasu skrada także jej serce. Oboje skrywają tajemnice i niechętnie chcą podzielić się przeszłością. Jak zakończy się ta znajomość? Czy w ich przypadku jest w ogóle możliwy happy end?

On i ona, słoneczna grecka wyspa – czy potrzeba nam czegoś więcej?

Nie oszukujmy się, pierwsze wrażenie – WOW! Przy takiej pogodzie jaką mamy za oknem sama miałam ochotę znaleźć się na takiej słonecznej i gorącej wyspie i pomocą przyszła mi książka Małgosi Falkowskiej „Ilias”. Z ręką na sercu przyznaję, że jestem nią wręcz oczarowana. Od samego początku książka mnie bardzo wciągnęła, a lekki styl jaki charakteryzuje powieści Gosi sprawił, że przez całą książkę wręcz się płynie i czyta z przyjemnością. Jeśli obawiacie się, że książka jest nudna, a historia powolna to gwarantuję, że nie możecie się bardziej mylić. Autorka wymyśliła ciekawą fabułę, pojawiły się łzy - i to nie tylko z powodu smutku!, były uśmiechy i przede wszystkim ciekawość, co będzie dalej. Jeśli liczycie tylko na gorące sceny erotyczne to się zawiedziecie, ale z pewnością nasza wyobraźnia będzie pracować na najwyższych obrotach. Końcówka sprawiła, że w napięciu przewracałam kartki, bo bałam się co mogę tam znaleźć. I co? Zakończenie dosłownie zmiażdżyło mi serce, ja się po prostu nie godzę na takie coś! Ja wiedziałam, że będzie zaskoczenie jak to w naturze ma Małgosia, ale uwierzcie mi, tego co się tam wydarzyło na pewno nie możecie się spodziewać. Teraz pozostaje strach co znajdziemy w kontynuacji „Iliasa”.

pokaż więcej

 
2019-03-13 10:39:35
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

„Nie możesz pozwolić, by inni określali, kim masz być. To lekcja, którą odrabiam od urodzenia.”

Kiedy ojciec Kate próbował zabić króla, została ona wypędzona z Królestwa a jej ojciec stracony. Przez to wydarzenie zyskała przydomek Zdrajczyni Kate. Po wygnaniu pracuje jako kurierka pocztowa, gdzie przetrwać mogą tylko najlepsi – bowiem kiedy zapada noc na ziemi pojawiają się gadźce –...
„Nie możesz pozwolić, by inni określali, kim masz być. To lekcja, którą odrabiam od urodzenia.”

Kiedy ojciec Kate próbował zabić króla, została ona wypędzona z Królestwa a jej ojciec stracony. Przez to wydarzenie zyskała przydomek Zdrajczyni Kate. Po wygnaniu pracuje jako kurierka pocztowa, gdzie przetrwać mogą tylko najlepsi – bowiem kiedy zapada noc na ziemi pojawiają się gadźce – krwiożercze bezskrzydłe smoki, które atakują ludzi i zwierzęta. Kate ukrywa pewien sekret – jest dzikunką i potrafi władać magią, dzięki której może wpływać na umysły zwierząt. Nie możecie się z tym ujawnić, ponieważ inkwizycja ściga dzikunów w obawie, że stanowią zagrożenie dla ludzi.
Pewnego dnia, właśnie za sprawą magii Katie trafia na do miejsca, gdzie niespotykane dotąd dzienne gadźce dokonały masakry. Ratuje także arcyksięcia Corwina – swoją pierwszą miłość. Wkrótce razem będą musieli stawić czoła nowemu zagrożeniu.

Kiedy zaczęłam czytać „Onyx & Ivory” nie byłam do końca przekonana czy książka mi się spodoba. Nie spodziewałam się na pewno tego, że książka będzie tak wyjątkowa i wciągająca, a właśnie taką książkę dostałam. Świat zbudowany przez Mindee Arnett jest oryginalny i bardzo dobrze zbudowany, barwne opisy pobudzają naszą wyobraźnię, a rozdziały ukazujące perspektywę Kate i Corwina pozwalają nam wczuć się w ich sytuację, rozumieć motywy ich postępowania. Jest to fascynująca historia, pełna magii, tajemnic, intryg i przede wszystkim w żaden sposób nieprzewidywalna, dzięki czemu zatracamy się w powieści nie mogąc doczekać się tego co będzie dalej. Autorka nie raz nas zaskakuje, a to sprawia że czytanie jest ekscytującą i bardzo interesującą podróżą. Zakończenie jak dla mnie satysfakcjonujące i doskonale przygotowujące nas na kolejną część przygód Kate i Corwina, która czuję, że będzie jeszcze lepsza niż „Onyx & Ivory”.

pokaż więcej

 
2019-03-12 11:34:17
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Seria: Editio Red

„Wracając tamtego wieczora do domu, podjąłem ciężką decyzję. Zejdę jej z oczu na jakiś czas. Dam jej trochę przestrzeni. Podobno jeśli wypuścisz coś z rąk i to coś do ciebie nie wróci, tak naprawdę nigdy do ciebie nie należało. Choć zważywszy, że to ja pierwszy ją opuściłem, chyba niczego nie da się przewidzieć.”

Aubrey pragnąc rozpocząć nowe życie, postanowiła przenieść się do Kalifornii....
„Wracając tamtego wieczora do domu, podjąłem ciężką decyzję. Zejdę jej z oczu na jakiś czas. Dam jej trochę przestrzeni. Podobno jeśli wypuścisz coś z rąk i to coś do ciebie nie wróci, tak naprawdę nigdy do ciebie nie należało. Choć zważywszy, że to ja pierwszy ją opuściłem, chyba niczego nie da się przewidzieć.”

Aubrey pragnąc rozpocząć nowe życie, postanowiła przenieść się do Kalifornii. Podczas postoju na stacji benzynowej poznaje Chance’a – przystojnego Australijczyka, który od razu wydał jej się zarozumiały i arogancki. Pech chciał, że w jej aucie przebiło się koło, i zmuszona była poprosić go o pomoc, ponieważ sama by sobie z tym nie poradziła. Wtedy Chance zaproponował, że jej pomoże, ale w zamian będzie mógł zabrać się z nią w dalszą trasę, ponieważ jego motocykl uległ awarii. Wraz z każdym przebytym wspólnie kilometrem do Aubrey dociera, że Chance wcale nie jest tak zły na jakiego wygląda, a podróż z nim jest naprawdę zabawną i fantastyczna przygodą. Wkrótce się w nim zakochuje, i wydaje się że wszystko zmierza ku dobremu, gdy pewnego dnia Chance znika bez pożegnania…

Było to moje pierwsze spotkanie z duetem Penelope Ward i Vi Kelland, ale naprawdę bardzo udane. Książka była pełna humoru, dzięki czemu już od początku mnie wciągnęła. Zdecydowanie tytuł i okładka nie oddają w całości tego, co spotkamy w książce, szczerze mówiąc właśnie po nich spodziewałam się czegoś innego. Jak to mówią – nie oceniaj książki po okładce – i tu mamy doskonały przykład. Ale przyznaję, naprawdę dobrze było się rozczarować. Wyobraźcie sobie pewnego siebie, seksownego Australijczyka, który zupełnie nie ma oporów przed mówieniem tego, co mu ślina na język przyniesie oraz skromną, wstydliwą ale pyskatą Aubrey. A do tego dodajcie sobie epizod z kozą (!) – co możemy otrzymać? Przezabawną, seksowną i romantyczną historię miłosną, w której zakochasz się od początku i ciężko będzie ci ją odłożyć dopóki nie skończysz. Autorki wiedzą jak oczarować nas każdym słowem, każdym zdaniem, każdą przerzuconą stroną, każdym rozdziałem. To, czego szukamy w dobrej lekturze, to wyjątkowość i oryginalność. Nie mam najmniejszej wątpliwości, że „Słodki drań” właśnie to nam ofiaruje. Lecz mimo mnóstwa humoru, ta historia to coś więcej. To opowieść o zaufaniu, stracie, odejściu i drugiej szansie. Gwarantuję, że się nie będziecie przy niej nudzić, a może nawet uronicie niejedną łzę.

pokaż więcej

 
2019-03-12 11:33:23
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

„Nie ma sensu uciekać przed przeszłością. Nie można jej wyrzucić lub udawać, że jej nie było, panno Echohawk. Można się z niej czegoś nauczyć. Masz interesującą historię i chciałbym, żebyś opowiedziała mi więcej.”

Blue Echohawk w wieku dwóch lat została porzucona przez matkę. Nie wie, jak tak naprawdę się nazywa i czy faktycznie ma tyle lat ile przypuszcza. Stara się być w pewien sposób...
„Nie ma sensu uciekać przed przeszłością. Nie można jej wyrzucić lub udawać, że jej nie było, panno Echohawk. Można się z niej czegoś nauczyć. Masz interesującą historię i chciałbym, żebyś opowiedziała mi więcej.”

Blue Echohawk w wieku dwóch lat została porzucona przez matkę. Nie wie, jak tak naprawdę się nazywa i czy faktycznie ma tyle lat ile przypuszcza. Stara się być w pewien sposób emocjonalnie odległa od rzeczywistości i trzyma się od innych na pewien dystans. Kiedy do jej szkoły trafia młody nauczyciel historii Wilson, od razu zauważa arogancką dziewczynę i próbuje jej pomóc. Oboje nie zdają sobie sprawy z tego, dokąd ta znajomość ich doprowadzi.

Brak wiedzy o tym kim jesteś, skąd pochodzisz, gdzie jest twoja rodzina i czy w ogóle jakąś masz dla nikogo nie byłby łatwy. Najważniejszą i największą przygodą w naszym życiu jest odkrywanie samego siebie. Bardzo często słuchamy „nieomylnego krytyka” ukrytego wewnątrz nas, który daje nam jedynie błędne i okropne wyobrażenia o sobie. Jednakże zanim będziemy w stanie stać się kimś lepszym – lepszym partnerem, lepszym rodzicem itp., musimy sobie zadać najważniejsze pytanie: kim jestem i co mam światu do zaoferowania? Dopiero wtedy musimy dążyć do samoakceptacji i zrzucenia warstw, które nas w żaden sposób nie określają a stanowią jedynie błędne wyobrażenie o sobie. Amy Harmon w bardzo interesujący dla czytelnika sposób, na przykładzie głównej bohaterki, pokazuje nam drogę, jaką musimy przebyć aby odnaleźć samego siebie. Pokazuje jak ważne jest zaakceptowanie przeszłości, odcięcie się od tego co nas w jakiś sposób niszczy. Dostrzegamy jak ważne jest rozwijanie własnych wartości i przekonań, zamiast akceptowania tych z którymi do tej pory dorastaliśmy. Uświadamia nas także, jak ważne jest przerwanie spirali negatywnych myśli aby zaakceptować siebie jako pewną i silną osobę. Wyjątkowe podejście do romansu nauczyciela z uczennicą dodatkowo przyciąga naszą uwagę, autorka w subtelny sposób ukazała nam tutaj ten wątek. „Inna Blue” jest z tego rodzaju książek, którymi rozkoszujesz się podczas czytania. To także jedna z tych książek, które pozostaną z nami na długo. Zdecydowanie polecam.

pokaż więcej

 
2019-03-11 10:31:16
Ma nowego znajomego: na_marginesie_ksiazk
 
2019-03-11 10:28:46
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Okrutny książę (tom 2)

„Stoję u jego boku, na zaszczytnym miejscu seneszala. Rzekomo jestem najbardziej zaufaną doradczynią króla Cardana, odgrywam więc tę rolę, aby nie wyszło na jaw kim jestem naprawdę – szarą eminencją pociągającą za sznurki. Posiadam bowiem moc, by zmusić go do posłuszeństwa, gdyby tylko zapragnął mi się sprzeciwić.”

Kiedy Jude dowiaduje się, że jej młodszy braciszek jest następcą tronu,...
„Stoję u jego boku, na zaszczytnym miejscu seneszala. Rzekomo jestem najbardziej zaufaną doradczynią króla Cardana, odgrywam więc tę rolę, aby nie wyszło na jaw kim jestem naprawdę – szarą eminencją pociągającą za sznurki. Posiadam bowiem moc, by zmusić go do posłuszeństwa, gdyby tylko zapragnął mi się sprzeciwić.”

Kiedy Jude dowiaduje się, że jej młodszy braciszek jest następcą tronu, pragnie zrobić wszystko aby uchronić go przed niebezpieczeństwem. Podstępem związała Cardana przysięgą, który przez rok i jeden dzień będzie jej posłuszny, a tym samym Jude ma władzę nad królestwem. Jednak Cardan robi wszystko, aby jej to utrudnić, nawet mimo budzącego się coraz silniejszego uczucia do dziewczyny.

Jeśli czytaliście moją recenzję do poprzedniej części, tj. „Okrutnego księcia” to wiecie, że jestem zafascynowana światem pełnym magii i elfów stworzonych przez Holly Black. Sięgając po kontynuację już wiedziałam, że mogę spodziewać się dobrej książki, ale mówiąc że książka była dobra czy bardzo dobra to byłoby to bardzo duże niedopowiedzenie. Nadal jestem pod wielkim wrażeniem świata, który zbudowała Holly. W przypadku elfów nie możemy mówić o łagodności czy słodkości. Po raz kolejny przekonałam się, jak wielki talent ma autorka w przedstawianiu mrocznej, brutalnej i podstępnej strony elfów zamieszkujących Elysium. Ta część ma zdecydowanie więcej fantastycznych zwrotów akcji, intryg, tajemnic i spisków, trzyma nas w napięciu od początku do samego końca. Nigdy nie możemy być pewni czego możemy się spodziewać na kolejnych stronach, fabuła jest złożona, nieprzewidywalna i bardzo zaskakująca, a rozwój postaci naprawdę interesujący. Jude po raz kolejny udowadnia nam, jak silna i wciąż ludzka jest w tym idealnie nieidealnym świecie. Mimo, że jest śmiertelniczką, stara się udowodnić, że jest godna aby traktować ją lepiej niż „śmiecia” gorszego gatunku. Swoją inteligencją i zdolnościami strategicznymi pokazuje nam, jak ciężko jest być osobą decydującą o całym królestwie, a przede wszystkim ile w tym wszystkim potrzeba siły aby utrzymać tajemnicę posiadanej mocy.

No a zakończenie? Zupełnie nieprzewidywalne i nieoczekiwane. Czułam się jakbym oberwała jakimś ciężkim kamieniem w głowę, i tylko zastanawiałam się: co tu się właściwie stało?! Najgorsze, że na kontynuację musimy trochę poczekać, ale mam nadzieję, że Holly nam to wynagrodzi w kolejnej książce.

pokaż więcej

 
2019-03-11 09:41:01
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Stillhouse Lake (tom 1) | Seria: Mroczna strona

„Nigdy nie zauważyłam niczego, co wydawałoby się dziwne, prócz jednego razu. To musiało dziać się w okolicach śmierci jego przedostatniej ofiary – powiedział mi, że szop dostał się do warsztatu przez strych i zdechł w kącie, więc trochę czasu minie, aż smród wywietrzeje. Użył tony wybielacza i środków czyszczących.”

Pewnego dnia Gina wracając z dziećmi do domu dostrzega, że w garaż jej domu...
„Nigdy nie zauważyłam niczego, co wydawałoby się dziwne, prócz jednego razu. To musiało dziać się w okolicach śmierci jego przedostatniej ofiary – powiedział mi, że szop dostał się do warsztatu przez strych i zdechł w kącie, więc trochę czasu minie, aż smród wywietrzeje. Użył tony wybielacza i środków czyszczących.”

Pewnego dnia Gina wracając z dziećmi do domu dostrzega, że w garaż jej domu wjechał pijany mężczyzna, tym samym ujawniając straszną tajemnicę - jej mąż w garażu trzymał zwłoki brutalnie zamordowanej kobiety. Wkrótce okazało się, że jej mąż był seryjnym mordercą, a Gina zostaje oskarżona o współudział. Kiedy sąd ją uniewinnia, postanawia wyjechać z dziećmi jak dalej od tego miejsca, zmienia dane swoje i dzieci, aby mąż jej nigdy nie znalazł. W ciągu kilku lat miejsce zamieszkania zmienia kilkakrotnie. Gdy osiedla się w Stillhouse Lake wydaje jej się, że w końcu znalazła miejsce, w którym może spokojnie układać sobie życie. Niespodziewanie w jeziorze zostaje znalezione ciało kobiety, a Gina boi się, że ludzie odkryją jej przeszłość i oskarżą ją o morderstwo. Nauczyła się, że ufać może tylko sobie, i zrobi wszystko aby uchronić siebie i dzieci. Co zrobi Gina? Czy ucieknie kolejny raz czy postanowi zostać i odkryć kto jest winny dokonanej zbrodni tym samym odsuwając od siebie podejrzenia?

„Żona mordercy” to moim zdaniem bardzo dobry thriller psychologiczny. Bardzo dużą rolę odegrały tutaj dobrze zarysowane postacie i ich wzajemne relacje. Fajnie ukazana została Gina i jej stopniowa przemiana, od słabej i naiwnej do twardej, walczącej i nie poddającej się kobiety – która posunie się do wszystkiego byle tylko ochronić życie własnych dzieci. Choć momentami miałam wrażenie, że jest naprawdę paranoiczką i trochę przesadza, to drugiej strony jej współczułam bo ciężko wyobrazić sobie co przeżywa. Często czytamy o mordercach, czytamy o ofiarach. Ale jak często dostajemy w ręce książkę, w którym ukazany jest wpływ jaki wywiera tego typu sytuacja na rodzinę zabójcy?
Autorka doskonale poprowadziła fabułę, choć dawała nam wskazówki co do tego kto może być mordercą, to jednak za każdym razem dodawała jakiś wątek, który burzył nam konstrukcję i ponownie musieliśmy zastanawiać się nad tym kto jest winny. Ja wielokrotnie dałam się zwieść.
Jedyne co mi nie pasowało i do czego mogłabym się przyczepić to fakt, że w pewnym momencie książka zaczęła mi się dłużyć. Cała akcja spowolniła, ukazując wydawać by się mogło sielankę rodzinną Giny. Może był to specjalny zabieg, żeby potem uderzyć po raz kolejny, ale zdecydowanie wolałabym gdyby akcja płynęła jednym tempem. Od początku do końca zadawałam sobie jedno pytanie: dlaczego ona do cholery nie zajrzała nigdy do tego garażu? No kurczę, nie wiem czy naprawdę można być tak naiwnym i ślepo wierzyć w zapewnienia męża i dziwne tłumaczenia? Ale nie ukrywam, pomysł na książkę fajny, dodatkowo zakończona cliffhangerem, dzięki któremu z chęcią sięgnę po kolejną część.

A na zakończenie pytanie do Was: Czy wiecie z kim żyjecie pod jednym dachem?

pokaż więcej

 
2019-03-11 08:57:40
Ma nowego znajomego: Łędina
 
2019-03-07 11:46:20
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Okrutny książę (tom 1)

„Skrzaty i gnomy, gobliny i chochliki. Nietoperzowe skrzydła, zielone paznokcie, rogi i kły. Mieszkam w Elysium od dziesięciu lat. To wszystko już dawno przestało mnie dziwić. Tutaj to ja jestem dziwadłem: mam tępo zakończone palce, okrągłe uszy i jestem stworzeniem ulotnym, przemijającym jak jętka.”

Jude kilka lat temu zostaje zmuszona zamieszkać wraz z siostrami w Królestwie elfów. Niestety...
„Skrzaty i gnomy, gobliny i chochliki. Nietoperzowe skrzydła, zielone paznokcie, rogi i kły. Mieszkam w Elysium od dziesięciu lat. To wszystko już dawno przestało mnie dziwić. Tutaj to ja jestem dziwadłem: mam tępo zakończone palce, okrągłe uszy i jestem stworzeniem ulotnym, przemijającym jak jętka.”

Jude kilka lat temu zostaje zmuszona zamieszkać wraz z siostrami w Królestwie elfów. Niestety na każdym kroku najwyższa elita elfów daje jej odczuć, że jest nic nie znaczącym człowiekiem, określając ją nawet „gorszym gatunkiem”. Mimo to stara się być silna i próbuje odpierać ich ataki. Marzy o tym, żeby zostać rycerką na dworze i choć nikt w nią nie wierzy to robi wszystko, aby udowodnić że się do tego nadaje. Kiedy pewnego dnia w jej domu zjawia się książę Dain, Jude nie jest świadoma tego, jak wielkie niebezpieczeństwo zagraża elfom. Aby ocalić siostry i Królestwo jest gotowa oddać własne życie.

„Okrutny książę” to pierwszy tom trylogii o magicznym świecie elfów. Lecz jeśli myślicie, że dostaniecie tutaj krainę rodem z bajek Disneya, to jesteście w błędzie. Holly Black stworzyła miejsce, w którym nie brakuje brutalności, wyzysku i które jest pełne niebezpieczeństw. Przyznaję, że początkowo fabuła się trochę dłużyła, ale w momencie, gdy napięcie zaczęło wzrastać, Holly rewelacyjnie przechodziła z jednej sytuacji do drugiej, powodując że cała historia stała się bardzo wciągająca i ekscytująca. Autorka ma niesamowity talent do opisów, które były tak zaskakująco barwne i szczegółowe, że oczami wyobraźni mogliśmy poczuć się jakbyśmy byli w stanie sięgnąć do tego zakątka i stanąć ramię w ramię z Jude i innymi mieszkańcami krainy elfów. Fabuła jest doskonale przemyślana i zupełnie nieprzewidywalna, a bohaterowie doskonale wykreowani. Oczywiście jako że Jude jest tutaj narratorem, to jej osobę poznajemy najbardziej. Jesteśmy w stanie zrozumieć jej zachowanie, poznać myśli i odczucia. Elfy przedstawione są tutaj jako zwodnicze stworzenia, które chociaż nigdy nie mogą skłamać, to mimo wszystko nie można im zaufać. Doskonałym przykładem jest tutaj tytułowy „okrutny książę” Cardan, który sprawia że kwestionujemy wszystko w co początkowo wierzyliśmy i niczego nie możemy być pewni. Nie chcę zdradzać za dużo z fabuły, bo jeśli jeszcze nie czytaliście "Okrutnego księcia", to chce wam pozostawić przyjemność z podróży podczas czytania. Książka kończy się zaskakująco i dla mnie satysfakcjonująco, a przynajmniej z pewnością w sposób, który sprawi że nie będziecie mogli doczekać się następnej części.

Podsumowując, „Okrutny książę” to trochę taka bajka dla dorosłych - fascynująca powieść pełna tajemnic, intryg, magii i przygód, która stanowi doskonały początek trylogii. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji przeczytać to musicie nadrobić.

pokaż więcej

 
2019-03-07 10:36:31
Dodała cytat z książki: Okrutny książę
Skrzaty i gnomy, gobliny i chochliki. Nietoperzowe skrzydła, zielone paznokcie, rogi i kły. Mieszkam w Elysium od dziesięciu lat. To wszystko już dawno przestało mnie dziwić. Tutaj to ja jestem dziwadłem: mam tępo zakończone palce, okrągłe uszy i jestem stworzeniem ulotnym, przemijającym jak jętka.
 
2019-03-05 15:16:24
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Oxen (tom 2) | Seria: Editio Black

„ (…) Lecz jeśli czegokolwiek nauczyły go lata, które sam za sobą zostawił, to tego, że często próżno szukać sensu. Że padają nawet najpotężniejsi i najlepsi. Ró1)nież najmniejszym i najbardziej niewinnym brutalnie przerywa się gromadzenie słoi życia.”

Po wydarzeniach kończących I tom, tj. „Zawisłe psy”, duński żołnierz Niels Oxen żyje i pracuje pod fałszywą tożsamością wzaciszu Jutlandii....
„ (…) Lecz jeśli czegokolwiek nauczyły go lata, które sam za sobą zostawił, to tego, że często próżno szukać sensu. Że padają nawet najpotężniejsi i najlepsi. Ró1)nież najmniejszym i najbardziej niewinnym brutalnie przerywa się gromadzenie słoi życia.”

Po wydarzeniach kończących I tom, tj. „Zawisłe psy”, duński żołnierz Niels Oxen żyje i pracuje pod fałszywą tożsamością wzaciszu Jutlandii. Wydaje się, że jest tutaj doskonale ukryty przed światem, jednak to wcale nie powoduje, że Oxen traci czujność. Skrywa sekret, który trzyma go jeszcze przy życiu. W międzyczasie jego była partnerka Margarethe Frank próbuje ustalić miejsce pobytu Oxena, i zupełnie nieświadomie wskazuje tym samym trop ścigającym go ludziom. Po raz kolejny będzie musiał stanąć do walki nie tylko o własne życie, ale także o dobre imię. Czy po raz kolejny uda mu się uciec przed zagrażającym mu niebezpieczeństwem?

Z całą pewnością Jensen potrafi utrzymać napięcie od początku do końca. Już po przeczytaniu I tomu wiedziałam, że autor jeszcze nie jeden raz mnie zaskoczy i na całe szczęście się nie zawiodłam. Co mi się bardzo podobało – dostajemy tutaj nieco bardzo rozszerzony obraz samego Oxena. Poznajemy jego przeszłość, skrywane dotąd emocje, problemy z jakimi musi radzić sobie w związku z chorobą PTSD – między innymi utratę rodziny, a przede wszystkim syna którego bardzo mu brakuje.
W przeciwieństwie do „Zanim zawisły psy”, tutaj tempo powieści utrzymuje się od pierwszych do ostatnich stron na stałym poziomie, akcja goni akcje, a Jensen serwuje nam jedną tajemnicę za drugą, przez co fabuła tej części jest na tyle fascynująca i interesująca, że naprawdę bardzo ciężko oderwać się od książki. Dodając do tego wątek polityczny, powiązania wojska i policji, a także niewyobrażalne sumy pieniężne otrzymujemy naprawdę bardzo dobry kryminał. Jak dla mnie jest to zdecydowanie lepsza i mocniejsza część od poprzedniej i chętnie dowiem się jak zakończy się historia Oxena w ostatniej –kończącej trylogię części.

pokaż więcej

 
2019-03-05 03:08:41
Ma nowego znajomego: atii_monster
 
Moja biblioteczka
109 101 1515
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (72)

Ulubione cytaty (30)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd