Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
KobieceRecenzje365 
kobiecerecenzje365.blogspot.com
kobieta, status: Czytelniczka, ostatnio widziana 5 godzin temu
Teraz czytam
  • Skrzydlaty Morderca
    Skrzydlaty Morderca
    Autor:
    Raph Howes waha się długo, gdy otrzymuje propozycję obrony w sądzie kobiety, która zamordowała własnego męża. Adwokat niedawno stracił żonę i ciężko przeżywa jej samobójstwo. Kirsten była znakomitą am...
    czytelników: 194 | opinie: 19 | ocena: 6,33 (90 głosów)
  • Ten, kto zabije smoka
    Ten, kto zabije smoka
    Autor:
    Evert Bäckström, antybohater z krwi i kości, ma do rozwiązania sprawę, która początkowo wygląda na zwykłe zabójstwo po pijaku. Pomimo drastycznej zmiany stylu życia zaleconej przez lekarza, Bäckström...
    czytelników: 429 | opinie: 25 | ocena: 6,47 (161 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności
2017-05-25 22:30:37
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Ze wstydem muszę przyznać, że twórczość Katarzyny Misiołek do tej pory była mi obca. „Ironia losu” wpadła w moje ręce zupełnie przez przypadek, gdyż to nie ja miałam ją recenzować, a koleżanka z bloga. Jednak nie żałuję, że to ja miałam przyjemność przeczytać jej książkę, gdyż historia Marzeny bardzo szybko mnie zaciekawiła i z ręką na sercu mogę Wam już napisać, że to powieść godna uwagi.... Ze wstydem muszę przyznać, że twórczość Katarzyny Misiołek do tej pory była mi obca. „Ironia losu” wpadła w moje ręce zupełnie przez przypadek, gdyż to nie ja miałam ją recenzować, a koleżanka z bloga. Jednak nie żałuję, że to ja miałam przyjemność przeczytać jej książkę, gdyż historia Marzeny bardzo szybko mnie zaciekawiła i z ręką na sercu mogę Wam już napisać, że to powieść godna uwagi. Zapraszam na recenzję.

„Marzena wierzy, że wciąż jeszcze ma kontrolę nad swoim sielankowym, od dawna poukładanym życiem. Mąż to jedno, kochanek to zupełnie inna bajka – tak sobie przynajmniej wmawia. Jednak uwikłana w romans z młodszym Jackiem, który zajmuje coraz więcej miejsca w jej życiu, dzień po dniu traci dobre relacje z najbliższymi, kłamie, kręci...
Mąż bardzo długo niczego nie podejrzewa. Kochanek robi się nachalny, wręcz toksyczny. Twierdzi, że jest w Marzenie zakochany, ale czy to na pewno miłość?”

Katarzyna Misiołek to z wykształcenia filolog polski. Przez kilka lat mieszkała w Rzymie. Po powrocie do kraju nawiązała współpracę z kilkoma wydawnictwami prasowymi, wcześniej bywała tłumaczką, radiową pogodynką i hostessą. Interesuje się turystyką, psychologią, turystyką i medycyną niekonwencjonalną. Uwielbia kino i literaturę grozy.

Katarzyna Misiołek napisała niebanalną powieść o prawdziwym życiu, momentami do bólu prawdziwą. Poruszyła w niej także dość kontrowersyjny temat, jakim jest zdrada w małżeństwie. Temat kontrowersyjny, ale bardzo na czasie, gdyż zdrada w obecnych czasach jest na porządku dziennym. Teraz w związkach bardzo szybko pojawia się nuda i rutyna dnia codziennego. Tak właśnie jest w przypadku Marzeny, której niejedna kobieta mogłaby pozazdrościć męża i ustabilizowanego życia. Jednak Marzenie życie zaczyna wydawać się nudne i czegoś brakuje jej w małżeństwie, w konsekwencji tego wdaje się w romans z młodszym od siebie mężczyzną. Kobieta próbuje ciągnąć dwie sroki za ogon, ale czy mogło się to udać? Czy dla chwili zapomnienia warto niszczyć swoje dotychczasowe życie? Tego wszystkiego musicie dowiedzieć się sami.

Powieść ta jest bardzo ciekawa i niesamowicie wciąga już od samego początku. Autorka w niewyszukany sposób potrafi zaciekawić czytelnika, jej styl jest lekki, dzięki temu książkę czyta się bardzo szybko, mimo tego, że porusza naprawdę trudne tematy. Nie każdy autor w tak lekki sposób potrafi pisać o życiu i o sprawach, które niejednokrotnie są trudne i bolesne. Poza tym nic na siłę nie jest ubarwione, to naprawdę bardzo realistyczna historia w szaro – czarnych barwach.

Marzena to taka bohaterka, względem której miałam mieszane uczucia i nie mogłam zrozumieć jej postępowania. Na pewno to kobieta, która pogubiła się w życiu i dokonała nieodpowiednich wyborów. Myślę, że ta powieść to taka przestroga... czasami warto zastanowić się kilka razy nad krokiem, który może zniszczyć wszystko... Czy Marzena się opamięta?

„Ironia losu” nie jest cukierkową powieścią o miłości, to gorzka opowieść o zdradzie i jej konsekwencjach. Na pewno jest to powieść, która daje do myślenia i poucza. Polecam ją kobietom dojrzałym, które już trochę wiedzą o życiu i będą potrafiły docenić przekaz zawarty w książce.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.
Link do recenzji
http://kobiecerecenzje365.blogspot.com/2017/05/ironia-losu-katarzyna-misioek.html

pokaż więcej

 
2017-05-25 21:49:27
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Są takie książki, które przyciągają nas do siebie okładką, są też takie, które ktoś nam poleca i namawia, byśmy je przeczytali. W tym przypadku jednak było zupełnie inaczej. Gdy dowiedziałam się o tej książce, kompletnie nie znałam jej okładki, a o autorce nie słyszałam. Przeczytałam jedynie opis i pomyślałam: MUSZĘ TO MIEĆ! Gdy kilka dni później dostałam z Wydawnictwa paczkę z tą książką, aż... Są takie książki, które przyciągają nas do siebie okładką, są też takie, które ktoś nam poleca i namawia, byśmy je przeczytali. W tym przypadku jednak było zupełnie inaczej. Gdy dowiedziałam się o tej książce, kompletnie nie znałam jej okładki, a o autorce nie słyszałam. Przeczytałam jedynie opis i pomyślałam: MUSZĘ TO MIEĆ! Gdy kilka dni później dostałam z Wydawnictwa paczkę z tą książką, aż zaniemówiłam. Okładka była obłędna, opis intrygował i pomyślałam: TO BĘDZIE HIT. Ile w tym prawdy? Czy Alicja Sinicka swoją debiutancką powieścią pt. Oczy Wilka skradła mi serce? Serdecznie zapraszam Was na moją opinię na temat tej książki.

Żadną tajemnicą jest to, że bardzo lubię czytać romanse. W tym przypadku jednak nie byłam pewna czy Alicja Sinicka zafunduje mi to, czego się spodziewałam i wiecie co? Bardzo się cieszę, że zostałam zaskoczona, bo o tej książce niewiele wiedziałam, a okazała się ona wciągającą od pierwszych stron lekturą, przy której spędziłam naprawdę miłe chwile. Co więcej, mogę śmiało przyznać, że Oczy Wilka to bez wątpienia jeden z lepszych debiutów, jakie czytałam, a z nimi, jak wiadomo bywa naprawdę różnie.

Powieść zaczyna się w momencie, gdy Lena, młoda dziewczyna, która dopiero co skończyła studia, zaczyna nowy etap swojego życia. Przeprowadza się do innego miasta, zaczyna staż w dużej firmie, a wszystko po to, by odciąć się od przeszłości, której sporego fragmentu i tak nie pamięta, a tak naprawdę nie wie dlaczego. Los, a może przeznaczenie sprawiają, że pewnego dnia Lena wjeżdża autem w drugie auto, którego właścicielem jest mężczyzna z tytułowymi oczami wilka. Artur to facet owiany złą sławą w okolicy, ale nie można zaprzeczyć, że jest przystojny i oczywiście intryguje naszą Lenę. Jedno spojrzenie i zaczyna się tutaj dziwna gra, przepełniona tajemnicą, napięciem i przyciąganiem, któremu nasza bohaterka nie potrafi się oprzeć. Co z tego wyniknie? O tym musicie przekonać się sami, a ja gorąco Was do tego zachęcam.

Świetna. Lekka. Tajemnicza. Tak w trzech słowach mogę opisać tę powieść. I choć można wyczuć w niej wiele znanych nam z innych powieści schematów, to i tak zostałam zaskoczona, a autorka nieraz sprawiła, że moje serce zaczęło bić mocniej. Nie lubię określenia emocjonalny rollercoaster, ale to coś w tym rodzaju. To Tsunami, burza z piorunami, tornado, które wciąga nas w głąb fabuły i nie wypuszcza aż do samego zaskakującego zakończenia.

Czytelniczki, które nie przepadają za erotykami mogą być spokojne, to nie jest aż TAKA książka, choć są momenty, w których i policzki potrafią zapłonąć, ale Alicja w tak delikatny sposób opisała intymne momenty, że powieść tą spokojnie można zakwalifikować jako new adult. Akcja jest dynamiczna, nic się tu nie dłuży i mimo że Oczy Wilka to ponad czterystu stronicowe tomiszcze, to czyta się bardzo szybko, a język jest lekki i kolejne strony "wchodzą" wręcz same. Dodatkowo znajdziecie tu naprawdę mnóstwo humoru, a perypetie naszej bohaterki przyprawią Was o ból brzucha ze śmiechu. Ja bawiłam się naprawdę dobrze! Lena nie jest typową bohaterką tego typu powieści, a jej niezdarność i nieokrzesanie są naprawdę urocze. Sytuacje, które wynikają z jej zachowania są komiczne, a to dodatkowo sprawia, że lektura Oczu Wilka jest naprawdę lekka i przyjemna.





Jestem bardzo szczęśliwa, że odkryłam kolejną polską autorkę, która pisze ciekawie, dobrze i ma nowe pomysły. Debiut na takim poziomie zwiastuje tylko, że Alicja Sienicka ma po prostu prawdziwy talent do tworzenia takich historii, a ja zdecydowanie sięgnę po kolejną jej powieść.

Nasz blog objął Oczy Wilka patronatem medialnym i jest to dla nas ogromny zaszczyt!

Nie pozostaje mi nic innego jak serdecznie polecić Wam Oczy Wilka. Jeśli macie ochotę na lekką, ciekawą i typowo kobiecą lekturę, to Oczy Wilka spełnią Wasze oczekiwania. Gwarantuję!

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Novae Res.
Link do recenzji
http://kobiecerecenzje365.blogspot.com/2017/05/oczy-wilka-alicja-sinicka-nasz-patronat.html

pokaż więcej

 
2017-05-24 22:20:57
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Czasami trafiam na takich autorów, w których twórczości zakochuję się już po przeczytaniu kilku stron ich powieści. Do tego grona bezapelacyjnie należy Patrycja Gryciuk, która rozkochała mnie „Planem”, zauroczyła „450 stronami” i zaskoczyła swoją najnowszą powieścią, czyli „Trzema godzinami ciszy”. Jesteście ciekawi, jak odebrałam tę książkę? Zapraszam na recenzję.

Po latach Patrycja rzuca...
Czasami trafiam na takich autorów, w których twórczości zakochuję się już po przeczytaniu kilku stron ich powieści. Do tego grona bezapelacyjnie należy Patrycja Gryciuk, która rozkochała mnie „Planem”, zauroczyła „450 stronami” i zaskoczyła swoją najnowszą powieścią, czyli „Trzema godzinami ciszy”. Jesteście ciekawi, jak odebrałam tę książkę? Zapraszam na recenzję.

Po latach Patrycja rzuca dotychczasowe życie i przyjeżdża do Gourdon, małej miejscowości na południ Francji. To właśnie tutaj spędziła najszczęśliwsze chwile swojego dzieciństwa. To tutaj poznała miłość swojego życia, Marnixa, który najpierw był przyjacielem jej i jej brata bliźniaka. I to tutaj wydarzyła się tragedia, która dręczy kobietę po dzisiejszy dzień. Patrycja bardzo skrupulatnie opowiada historię swojego życia, począwszy od dziecięcych lat i przybliża sytuację, która skłoniła ją do powrotu do Francji i do bolesnej przeszłości.

„Pisałam do niego listy. Dużo listów. Na początku mi odpisywał, potem coraz rzadziej. Aż do momentu, kiedy przysłał mi czystą białą kartkę ze swoim imieniem w prawym dolnym rogu. Pustka na tym papierze przerażała bladością. Do dzisiaj widok białej kartki wywołuje we mnie strach i nie chodzi o brak pomysłu na nowe książki...”

Patrycja Gryciuk pochodzi z Legnicy. Od zawsze marzyła o zostaniu pisarką. Obecnie mieszka we Francji, gdzie pracuje jako nauczyciel języka francuskiego i uczy obcokrajowców w międzynarodowej szkole w Genewie. Żona i matka dwóch synów. Często podróżuje. Jest entuzjastką ekologii i idei slow – life. W 2103 roku ukazała się jej debiutancka powieść pt. „Plan”, następie „450 stron”, a niedawno „Trzy godziny ciszy” i to właśnie tej książki recenzję dziś czytacie.

"Trzy godziny ciszy” skończyłam czytać już jakiś czas temu, ale nie mogłam od razu napisać recenzji. Musiałam tę powieść, przetrawić, przeanalizować, gdyż historia ta cały czas siedziała mi w głowie. Niewątpliwie jest to książka zupełnie inna niż wcześniejsze książki Patrycji, inna i zdecydowanie najlepsza. Dopracowana i przemyślana w najdrobniejszym szczególe. Na pewno jest to powieść dość trudna, przy której niejednokrotnie musiałam się zatrzymać, by na spokojnie zastanowić się nad tym, co przeczytałam. Powieść trudna, ale nie można się od niej oderwać, choć muszę przyznać, że czytałam ją kilka dni, by dawkować sobie informacje i emocje, których nie brakuje, a czytelnik chłonie je całym sobą.

Powieść ta, to jedna wielka tajemnica i uwierzcie mi na słowo, że nie ma szans, by samemu wpaść na to, jakie może być jej zakończenie, bo Patrycja w mistrzowski sposób wodzi czytelników za nos. Więc myślę, że nie ma co, bawić się w książkowych detektywów, tylko czytać i chłonąć każde słowo, które wlewa się w duszę i serce. Niewątpliwie jest to powieść pełna bólu, tęsknoty i szaleństwa. Główna bohaterka funduje nam emocjonalną podróż do swojej przeszłości, pełną bólu, łez, ale także przebłysków radości i szczęścia.

Patrycja to bohaterka bardzo zgorzkniała, która cały czas rozdrapuje bolesne rany na swojej duszy i sercu. Jest rozczarowana swoim życiem, nie potrafi zostawić przeszłości za sobą, a teraźniejszość też maluje się jej w samych czarnych kolorach. Ma niesamowicie kruchą psychikę i sama wraz z nią momentami zatracałam się w szaleństwie. To także postać, z którą choć chciałam, to nie mogłam się utożsamić, jednak było mi jej ogromnie żal, bo zdaję sobie sprawę, że można kochać na zabój i żyć tylko i wyłącznie dzięki miłości. Dla Patrycji całym światem był Marnix, który niestety odszedł...

Miałam przyjemność przeczytać wszystkie książki autorki i z premedytacją mogę napisać, że „Trzy godziny ciszy” to najlepsza powieść w jej twórczym dorobku. Dla mnie Partycja Gryciuk jest mistrzynią w tym, co robi. Jej język, jej styl ogromnie ewoluował, a ja mogę się tylko przed takim talentem pokłonić.

Patrycja Gryciuk napisała powieść piękną, wyjątkową, która zawiera w sobie ogromny ładunek emocjonalny, bo to właśnie emocje są w niej najważniejsze. Na pewno nie jest to książka dla każdego, bo to powieść trudna, przy której wielokrotnie trzeba się zatrzymać.

Polecam z całego serca!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.
Link do recenzji
http://kobiecerecenzje365.blogspot.com/2017/05/trzy-godziny-ciszy-patrycja-gryciuk.html

pokaż więcej

 
2017-05-23 15:25:16
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Guarded Hearths (tom 1.1)

Uwielbiam książki Kirsty Moseley, więc gdy tylko w propozycjach recenzyjnych ujrzałam jej nową powieść, wiedziałam, że muszę ją mieć. To autorka, która w piękny i emocjonujący sposób pisze o miłości, o przyjaźni, a jej książki niejednokrotnie doprowadzają mnie do łez? Jak było tym razem? Czy dostałam to, czego oczekiwałam? Zapraszam na recenzję „Nic do stracenia. Początek”

Anna razem ze swoim...
Uwielbiam książki Kirsty Moseley, więc gdy tylko w propozycjach recenzyjnych ujrzałam jej nową powieść, wiedziałam, że muszę ją mieć. To autorka, która w piękny i emocjonujący sposób pisze o miłości, o przyjaźni, a jej książki niejednokrotnie doprowadzają mnie do łez? Jak było tym razem? Czy dostałam to, czego oczekiwałam? Zapraszam na recenzję „Nic do stracenia. Początek”

Anna razem ze swoim chłopakiem spędza swoje szesnaste urodziny w klubie. To był jej wymarzony prezent, więc Jack załatwił fałszywe dowody osobiste, bo przecież czego nie robi się z miłości. Niestety wieczór, który miał być wyjątkowy, zmienił się w koszmar przez przypadkowo spotkanego Cartera Thomasa, handlarza broni i narkotyków. Dziewczyna zostaje przez niego porwana i więziona w jego mieszkaniu przez kilka miesięcy. Po odnalezieniu Anny i po złożeniu przez nią zaznań mężczyzna trafia do więzienia, z którego wysyła dziewczynie listy z pogróżkami. By zapewnić dziewczynie bezpieczeństwo jej ojciec, wpływowy senator i kandydat na urząd prezydenta postanawia zatrudnić dla nie ochronę. Nowym ochroniarzem zostaje przystojny komandos SWAT , Ashton Taylor, który by nie wzbudzać podejrzeń ma udawać jej chłopaka. Czy tak pokaleczona przez los dziewczyna, zaufa mężczyźnie, który na pierwszym miejscu ma jej bezpieczeństwo? Czy połączy ich coś więcej? Zagrożenie pojawia się kolejny raz, gdy okazuje się, że wkrótce ma się odbyć rozprawa apelacyjna i oprawca dziewczyny może wyjść na wolność. Jeżeli tak się stanie to i Annie i Ashtonowi grozić będzie niewyobrażalne niebezpieczeństwo. Jesteście ciekawi, co będzie dalej? Jeżeli tak, to koniecznie przeczytajcie tę powieść.

„Kirsty Moseley to amerykańska autorka powieści młodzieżowych. Odniosła ogromny sukces, publikując początkowo swoje powieści w internecie. W ciągu kilku lat jej książki sprzedały się w oszałamiającej liczbie 720 00 egzemplarzy. Jej powieść „Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno” stała się absolutnym hitem wśród polskich nastolatek.”

Powieść ta zaczyna się bardzo tragicznie, autorka uświadamia czytelnikowi jak kilka minut, może wywrócić życie do góry nogami. Jak wspaniałe życie może zamienić się w koszmar, który nawet po latach nie blaknie i ciągle przywołuje koszmary. Jednak zawsze trzeba wierzyć i mieć nadzieję, że lepsze jutro nadejdzie, u Anny pojawi się Ashton, który według mnie był jej prywatnym „aniołem stróżem” który za wszelką cenę próbował przywrócić w jej życiu słońce. Czy mu się to udało? Ja Wam tego oczywiście nie zdradzę.

„Nic do stracenia. Początek” to powieść niezwykle emocjonująca no ale każda z powieści Kirsty, jest właśnie taka. I może choć troszkę napisana jest schematycznie, to nie ma to wpływu na odbiór, gdyż książka niesamowicie wciąga i pochłania bez reszty. Osobiście uwielbiam takie młodzieńcze historie, choć sama już nastolatką nie jestem. Jednak zapewniam Was, że książki tej autorki może czytać każdy, bez względu na wiek.

Narracja poprowadzona jest naprzemiennie, choć więcej rozdziałów jest z perspektywy Anny. Bardzo lubię te zabieg stosowany przez autorów, gdyż męski punk widzenia jest dla mnie fascynujący i z niesamowitą przyjemnością zawsze zagłębiam się w ich przemyśleniach.

Kreacja bohaterów wyszła autorce bardzo dobrze. Szczególną uwagę muszę zwrócić na Annę, która była dla mnie bardzo wiarygodną postacią. Kirsty niezwykle precyzyjnie pokazała walkę dziewczyny z przeszłością i ukazała, jaki wpływ ma ona na codzienność i jak może niszczyć życie. Jeżeli chodzi o Ashtona to jest to dla mnie kolejny cudowny i wspaniały bohater, który szturmem podbił moje serce.

Styl, jakim operuje autorka, jest niezwykle prosty, a przede wszystkim przyjemny w odbiorze. Książkę czyta się bardzo szybko, według mnie za szybko, a po zakończeniu czuje się ogromny niedosyt. Na całe szczęście kolejna część ukaże się już niebawem, więc bardzo szybko zaspokoję swój czytelniczy apetyt.

Polecam tę powieść czytelnikom młodszym oraz starszym. To piękna i wzruszająca historia, która momentami potrafi doprowadzić do łez. To powieść o radzeniu sobie dramatyczną przeszłością, o przyjaźni i miłości, ale także o pokonywaniu własnych słabości oraz lęków.

Polecam!


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska.
Link do recenzji
http://kobiecerecenzje365.blogspot.com/2017/05/uwielbiam-ksiazki-kirsty-moseleywiec.html

pokaż więcej

 
2017-05-22 12:04:59
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Kryminał to gatunek literacki, po który sięgam dość często, w szczególności wtedy, gdy mam przesyt romansów i powieści obyczajowych. Gdy dostałam do recenzji powieść „Noc sztyletników” Adama Węgłowskiego, nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać, gdyż to autor, o którym nigdy wcześniej nie słyszałam. Jednak, że jestem osobą, która bardzo lubi poznawać twórczość nowych autorów, z zapałem... Kryminał to gatunek literacki, po który sięgam dość często, w szczególności wtedy, gdy mam przesyt romansów i powieści obyczajowych. Gdy dostałam do recenzji powieść „Noc sztyletników” Adama Węgłowskiego, nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać, gdyż to autor, o którym nigdy wcześniej nie słyszałam. Jednak, że jestem osobą, która bardzo lubi poznawać twórczość nowych autorów, z zapałem zabrałam się za czytanie. Czy Adam Węgłowski trafił w mój literacki gust? Zapraszam na recenzję.

„Kamil Kord przyjeżdża do Londynu z wizytą do dawno niewidzianego przyjaciela Nikodema Ponara. W tym czasie Kuba Rozpruwacz dokonuje coraz brutalniejszych ataków. W Whitechapel wybucha panika, policja miota się w poszukiwaniu mordercy, a wzajemnym oskarżeniom nie ma końca.
W trakcie własnego śledztwa Kord i Ponar odkrywają wśród polskich emigrantów pewnego sztyletnika. Jaka jest jego rola w tej historii?”

Adam Węgłowski to dziennikarz miesięcznika „Focus Historia”, swoje artykuły publikował także w „Tygodniku Powszechnym”, „Śledczym”, „Zwierciadle” i „W Podróży”. Autor powieści „Przypadek Ritterów”. To miłośnik tajemnic historii, zagadek kryminalnych i powieści detektywistycznych w stylu retro.

Akcja książki toczy się w Londynie w roku 1888 i muszę przyznać szczerze, że jeszcze chyba nigdy nie czytałam kryminału, który byłby osadzony w tych latach. Zawsze wybieram powieści, które toczą się we współczesności, wyjątkiem są romanse historyczne. Jednak autor mnie przekonał, że i dobry kryminał można osadzić w tak późnych latach, a ja z niekłamaną przyjemnością go przeczytałam. Zapewniam Was także, że na pewno przeczytam wcześniejszą książkę autora, bo jeżeli choć w połowie będzie tak dobra, jak „Noc sztyletników” to będę wniebowzięta.

Chyba każdy słyszał o Kubie Rozpruwaczu, który w brutalny sposób mordował kobiety, które parały się najstarszym zawodem świata. Czasami zdarzało się także, że wycinał im organy. Jedni znają tę historię dobrze, inni trochę mniej. Ja właśnie należę do tej drugiej grupy, ale dzięki tej powieści poznałam temat lepiej i na pewno zgłębię go jeszcze bardziej, bo bardzo mnie zainteresował.

Powieść zaczyna się od sceny, kiedy zostaje powieszony dwudziestoczteroletni zabójca. Tylko, czy to na pewno on? Ja Wam tego nie zdradzę, ale zapewniam Was, że jest to książka pełna dynamicznej akcji, nie ma miejsca nawet na odrobinę nudy. Cały czas pojawia się napięcie, pytania się piętrzą, a odpowiedzi brak. Na pewno jest to powieść mało przewidywalna i z zapartym tchem śledziłam poczynania Korda i Ponara, których życie narażone jest na coraz większe niebezpieczeństwo.

Podsumowując, polecam tę powieść fanom kryminałów, jestem pewna, że się nie zawiedziecie. Dla mnie to świetny kryminał, w którym autor bardzo realistycznie nakreślił Londyn w czasach niepewności i strachu. Osobiście bardzo cenie realizm w czytanych książkach, więc jest to dla mnie ogromnym plusem.

Polecam!


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Oficynka.
Link do recenzji
https://kobiecerecenzje365.blogspot.com/2017/05/krymina-to-gatunekliteracki-po-ktory.html?showComment=1495447454843#c3767506544286158176

pokaż więcej

 
2017-05-21 13:58:48
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Wszystkie smaki życia (tom 2)

Nie każdy autor potrafi w prosty i naturalny sposób pisać o rzeczach trudnych i bolesnych, bez zbędnego ubarwiania i koloryzowania rzeczywistości. Jednak czasami trafiam na książki takich autorów jak Agnieszka Olejnik, która zachwyciła mnie swoim stylem i historią opisującą prawdziwe życie, które nie zawsze ma słodki smak. Zapraszam na recenzję „Miłości z nutą imbiru”, drugiego tomu cyklu... Nie każdy autor potrafi w prosty i naturalny sposób pisać o rzeczach trudnych i bolesnych, bez zbędnego ubarwiania i koloryzowania rzeczywistości. Jednak czasami trafiam na książki takich autorów jak Agnieszka Olejnik, która zachwyciła mnie swoim stylem i historią opisującą prawdziwe życie, które nie zawsze ma słodki smak. Zapraszam na recenzję „Miłości z nutą imbiru”, drugiego tomu cyklu „Wszystkie smaki świata”.

Ewa po nieudanym małżeństwie próbuje na nowo ułożyć swoje życie z Andrzejem. Przy nim znów czuje, że żyje, czuje się piękna i pociągająca. Niestety szczęście nie trwa długo, gdyż z Anglii wraca żona Andrzeja i mężczyzna przestaje być z Ewą szczery, przez co zaczynają oddalać się od siebie. Czy uda się uratować ten związek? Czy zawalczą o siebie? Tego Wam nie napiszę, ale zdradzę, że na horyzoncie pojawi się kolejny przystojny mężczyzna.
Ewa także znów martwi się o Klaudię, ale dziewczyna nie chce szczerze porozmawiać z matką, kobieta nie mając innego wyjścia, zaczyna potajemnie śledzić bloga córki. Czy tam znajdzie odpowiedzi? Czy Klaudia wreszcie odnajdzie siebie? Czy w końcu będzie szczęśliwa? Przekonajcie się sami.

„Agnieszka Olejnik to polonistka i anglistka, mama trzech synów oraz właścicielka czterech psów. Odkąt zamieszkała w domu na skraju lasu, pod wielkimi dębami, codziennie budzi się z uczuciem spokoju w duszy i zwyczajnego szczęścia. Święcie wierzy, że to od bliskości drzew. W młodości szybowniczka i wielbicielka jaskiń. Podróżniczka – odwiedziła m.in. Czrnogórę, Bośnię, Rumunię, Estonię, Sycylię, zjechała całą Skandynawię, by dotrzeć do Nordkapp. Tatry kocha miłością niemal romantyczną. Prowadzi bloga „Barwy i smaki mojego życia”, gdzie opowiada nie tylko o książkach, ale także o fotografowaniu przyrody, zdrowej kuchni i pysznych nalewkach.”

„Miłość z nutą imbiru” to cudowna i wartościowa kontynuacja losów Ewy. To powieść o prawdziwym życiu, o troskach oraz o marzeniach, które ma każdy z nas. Autorka porusza w niej dość trudne tematy, jakimi są: homoseksualizm, czy depresja poporodowa. Jednak nie obawiajcie się, że przygniotą Was problemy bohaterów. Zapewniam Was, że tak się nie stanie, gdyż Agnieszka Olejnik w swojej książce zachowała lekkość, ciepło i przede wszystkim dużo dobrych emocji.

Powieść ta jest wielowątkowa, autorka nie skupia się tylko na życiu i problemach głównej bohaterki, której życie kolejny raz daje w kość. Klaudia przeżywa kolejne młodzieńcze fascynacje, Tamara poznaje uroki macierzyństwa i nawet Andrzej musi zmierzyć się ze swoim problemem. Żaden z tych wątków nie został potraktowany przez autorkę po macoszemu, każdy bohater i jego historia jest ważną częścią tej powieści. Poza tym bohaterowie są bardzo wiarygodni i prawdziwi, dzięki temu bardzo łatwo czytelnikowi nawiązać z nimi więź i się z nimi utożsamić. Jednak tak, jak i w poprzedniej części najbliżej emocjonalnie było mi do Ewy i całym sercem przeżywałam z nią jej wzloty oraz upadki. Podziwiałam ją za jej hart ducha i za to, jak radziła sobie ze wszystkimi problemami.

Polecam Wam tę powieść z całego serca. To przepiękna opowieść o prawdziwym życiu, o marzeniach, o pragnieniach, pełna trudnych wyborów i rozterek, które spotykają wielu z nas. Książka skłania także do wielu refleksji nad życiem, nad samym sobą oraz nad ludźmi, którzy nas otaczają.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.
Link do recenzji
http://kobiecerecenzje365.blogspot.com/2017/05/nie-kazdy-autor-potrafi-w-prosty.html

pokaż więcej

 
2017-05-18 07:54:10
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Dzisiaj przedstawię Wam debiutancką powieść Dominiki Rosik pt. "Projekt królowa", którą bardzo chętnie wzięłam do recenzji, ponieważ wydawała mi się książką z gatunku młodzieżówka fantasy, a ostatnio nie czytałam nic z tego rodzaju. Zaintrygowała mnie od samego początku opisem, jaki i bardzo estetyczną okładką. Z taką właśnie zachętą, po prostu zabrałam się za tę książkę i wzięłam udział w... Dzisiaj przedstawię Wam debiutancką powieść Dominiki Rosik pt. "Projekt królowa", którą bardzo chętnie wzięłam do recenzji, ponieważ wydawała mi się książką z gatunku młodzieżówka fantasy, a ostatnio nie czytałam nic z tego rodzaju. Zaintrygowała mnie od samego początku opisem, jaki i bardzo estetyczną okładką. Z taką właśnie zachętą, po prostu zabrałam się za tę książkę i wzięłam udział w Projekcie Królowa.

Jesteście ciekawi, co Projekt królowa kryje w sobie? A może sami chcecie wejść do Projektu, tylko jeszcze się zastanawiacie? Zapraszam do recenzji, a wszystkiego się dowiecie!

"Osiem osób. Tajemniczy ogród zimowy. I eksperyment, którego nigdy nie zapomną…

Godzina 17.00. Emily budzi się w podziemiach szpitala psychiatrycznego. Poznaje siedem osób, których nigdy wcześniej nie spotkała. Nikt nie pamięta poprzedniej nocy. Telefony oraz komputery zostały zablokowane. Z każdą godziną sytuacja zaczyna się pogarszać. Pojawiają się kolejne niewiadome i dzieją się rzeczy, których nie da się logicznie wyjaśnić. Ktoś zmusza bohaterów do gry na śmierć i życie...

Prawda? Złudzenie? Żart? Efekt choroby psychicznej jednego z bohaterów? A może wszystkich? Jedno jest pewne. Uczestnicy eksperymentu muszą poddać się regułom gry, żeby znaleźć wyjście z obiektu. Zwłaszcza, gdy wychodzi na jaw, że każda z uwięzionych osób kłamie.

Wraz z bohaterami pozwól się wciągnąć w mroczne miejsce pełne sekretów, plątaniny wizji oraz niedoskonałej pamięci. Obserwuj, jak budzą się demony przeszłości, rodzi się miłość, przyjaźń, nienawiść oraz strach. I przede wszystkim odpowiedz na najważniejsze z pytań: Gdzie kończy się rzeczywistość, a zaczyna iluzja?"


"Życie jest wędrówką przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. My jesteśmy wędrowcami. I właśnie spotkaliśmy się w połowie czasu"

Dominika Rosik bardzo staranie nakreśliła plan fabularny. Od razu wprowadziła nas w atmosferę tajemnicy, a nawet grozy przed nieznanym. Czytając książkę czułam tę niepewność bohaterów, czułam ich strach i wszystkie te emocje, które się przewijały z narracji jednego bohatera na następnego. Było to niesamowite, bo przy moim ostatnim spotkaniu z fantastyką młodzieżową, takiego odczucia nie miałam. Całą fabułę mogłabym troszkę porównać do kolejki górskiej. W książce kilka razy mamy taki "wjazd pod górkę", który kumulował w sobie napięcie i to tak bardzo, że czułam to aż we wszystkich mięśniach, a potem nagle "gwałtowny zjazd", w bardzo szczególnych momentach książki (niestety nie mogę nic więcej powiedzieć, żeby nie spojlerować).

Styl autorki jest natomiast bardzo prosty, nie było tutaj jakiegoś przekombinowania, dzięki temu książkę czytało się dobrze i szybko.

Co mi się jeszcze bardzo podobało, to dobrane cytaty do każdego rozdziału, te cytaty były tak niezwykłe, że chciałabym wszystkie naraz tutaj wykorzystać.

Gdybym miała wybrać 3 bohaterów, którzy przypadli mi do gustu i na pewno będę ich dobrze wspominać, to Alexander, Emily i George (właśnie w takiej dokładnie kolejności). Moim zdaniem to oni najbardziej się wyróżniali. Alexander i George okazali się zupełnie kimś innym niż jak ich poznawaliśmy na samym początku, a Emily była po prostu charakterna. Alexandra natomiast miałam ochotę schrupać i był on moim faworytem między "walką samców". Szczerze? Ja nadal nie rozumiem dlaczego autorka wybrała Matthew'a do poprowadzenia fabuły w niektórych momentach książki, był on najbardziej schematyczną postacią w całej książce. Nie miał w sobie nic ciekawego, co mogłoby zachwycić moje czytelnicze wymogi. Była to kolejna postać męska, którą bardzo często można spotkać w książkach. Moim zdaniem brakowało mu charakteru takiego, jaki posiadał na przykład Alexander. George za to był dla mnie największym zaskoczeniem w książce, szczególnie kiedy zaczął dowodzić grupą, zobaczyłam zupełnie inną osobę i to było naprawdę ogromne "WOW". Nie spodziewałam się tego po nim, szczególnie, że autorka sama go wykreowała na takiego faceta, którego jedyną pasją jest siłownia. Absolutnie bez wyrazu. Najbardziej brakowało mi natomiast rozdziału ze strony Jiana, który był matematycznym geniuszem. Fajnie by było poznać jego myśli na temat całego projektu i naprawdę brakowało tutaj jego spojrzenia na całą rozgrywkę.

Z postaci została jeszcze Katia, o której wole nie mówić, bo postawiłabym ją najchętniej koło Matthew'a oraz Britta i Olafa, którzy byli najmniej wyraźnymi postaciami w książce, w sumie gdyby nie to, że Britta miała jedną "przypadłość" to raczej bym jej nie zapamiętała.

Polecam Wam tę powieść z całego serca. Ja na pewno będę czekała na następne części tej trylogii, szczególnie po tak wywrotowym zakończeniu, którego nadal nie mogę przetrawić, chociaż już od kilku dni książka przeczytana leży na półce. To dobra fantastyka młodzieżowa z elementem psychologii i matematyki, która pokazuje, że ten szkolny przedmiot może być całkiem fajny.

Jeszcze raz polecam, polecam i polecam!


Dziękuję za przeczytanie, Wydawnictwu Zysk i S-ka.
Link do recenzji
http://kobiecerecenzje365.blogspot.com/2017/05/dominika-rosik-projekt-krolowa.html

pokaż więcej

 
2017-05-16 22:55:52
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Beata Majewska, którą większość z Was kojarzy jako Augustę Docher, to autorka, której książki biorę w ciemno. Jeszcze nigdy mnie nie zawiodła, a historie, jakie opisuje, pochłaniają mnie bez reszty. Czy jej najnowsza powieść „Konkurs na żonę” urzekła mnie jak wszystkie pozostałe? Zapraszam na recenzję.

„Przystojny trzydziestolatek szuka żony. Czy przy okazji znajdzie miłość?”

Hugo...
Beata Majewska, którą większość z Was kojarzy jako Augustę Docher, to autorka, której książki biorę w ciemno. Jeszcze nigdy mnie nie zawiodła, a historie, jakie opisuje, pochłaniają mnie bez reszty. Czy jej najnowsza powieść „Konkurs na żonę” urzekła mnie jak wszystkie pozostałe? Zapraszam na recenzję.

„Przystojny trzydziestolatek szuka żony. Czy przy okazji znajdzie miłość?”

Hugo Hajdukiewicz to młody prawnik, który na gwałt musi zmienić stan cywilny, w innym wypadku przejdzie mu koło nosa ogromny spadek, który zostawił wuj. Ślub przed trzydziestką i dziecko to warunki jakie zostały zapisane w testamencie. Tylko co zrobić, gdy na horyzoncie nie ma żadnej panny, która nadawałaby się na żonę? Wraz z przyjacielem wpada na genialny plan... i organizują konkurs na żonę idealną.
Dzięki konkursowi poznaje młodziutką i nieśmiałą studentkę Łucję Maśnik, której bardzo szybko się oświadcza i zapewnia o swoim wielkim uczuciu. Niczego nieświadoma i zakochana dziewczyna przyjmuje oświadczyny, wierząc w dobre intencje mężczyzny. Hugo jest niezwykle zadowolony i czuje, że wszystko jest na jak najlepszej drodze do zrealizowania jego matrymonialnego planu. Co zrobi, gdy wszystko zacznie wymykać się spod kontroli? Czy wbrew sobie można się zakochać? Czy Łucja odkryje, dlaczego Hugo jej się oświadczył? Tego wszystkiego musicie dowiedzieć się sami.

Beata Majewska (Augusta Docher) to mama, żona, córka i siostra. Plastyczka, księgowa, manikiurzystka i pisarka. Ogrodnik, kura domowa i bizneswoman. Polka, Ślązaczka. Tradycjonalistka modyfikowana. Ale przede wszystkim kobieta z krwi i kości i wspaniały człowiek. Na swoim koncie ma już kilka wydanych powieści i cały czas pisze, by jej fani mieli co czytać.

„Konkurs na żonę” to bardzo fajna powieść miłosna, którą czyta się w zastraszającym tempie. Książka niesamowicie wciąga już od pierwszej strony i nie można odłożyć jej na półkę, póki nie pozna się zakończenia tej pogmatwanej historii dwójki bohaterów. Akcja toczy się w miarę spokojnie, ale nie obawiajcie się, nudy nie ma, za to jest ciekawie, zabawnie, tajemniczo i romantycznie. Wiedziałam, że Beata mnie nie zawiedzie i „Konkurs na żonę” będzie kolejną książką, którą zaliczę do ulubionych. No, ale cóż, Beata to autorka, która sprawdza się w każdym gatunku literackim, napisała już książkę z wątkiem paranormalnym, napisała erotyk, który ocieka seksem, więc i romans musiał okazać się świetny. Cieszę się, że są w Polsce autorzy, których książki mogę brać w ciemno, bo wiem, że się nie rozczaruję.

Powieść ta jest bardzo, ale to bardzo zabawna za sprawą Łucji, która jest ogromną gadułą i potrafi zagadać człowieka na śmierć. Buzia jej się nigdy nie zamyka i dzięki temu nieraz pokładałam się ze śmiechu.

„Jeżeli jej nie przerwiesz, opowie ci cały dzień z detalami, nawiąże do dzieciństwa, swoich przyjaciółek, ich chłopaków, jak się mamuty w węgiel kamienny zamieniały, a ty po prostu zasypiasz bez konieczności sięgania po prochy.”

Kreacja bohaterów wyszła autorce naprawdę bardzo dobrze, są oni niezwykle prawdziwi i wiarygodni w swoim zachowaniu. Hugo to mój ulubiony bohater, choć pewnie niektórzy z Was się ze mną nie zgodzą. Ja polubiłam go już od samego początku, gdyż lubię takich bad boyów, którzy wiedzą, czego chcą od życia i po trupach dążą do celu. Hugo to mężczyzna cyniczny, na pozór zimny jak stal, dla którego liczy się tylko to, czego on chce. Żona miała być dla niego tylko środkiem do celu w dążeniu do zdobycia upragnionego spadku. Nie przewidział tylko jednego? Jak zmieni się jego życie, gdy pojawi się w nim Łucja.
Łucja Maśnik to młodziutka i bardzo nieśmiała studentka, którą po śmierci rodziców wychowywała babcia i to ona wpoiła jej, że w życiu najważniejsza jest rodzina, nieważny jest status społeczny i grubość portfela. To dziewczyna spokojna, skromna, ale czasami potrafi podnieść głos i postawić na swoim. Oboje są niczym dzień i noc i mogłoby się wydawać, że w ogóle do siebie nie pasują. Jednak w moim odczuciu są dla siebie stworzeni i idealnie się uzupełniają. Co wyniknie z „Planu Żona”? Ja Wam nie zdradzę, ale zapewniam Was, że warto się przekonać.

Styl, jakim operuje Beata Majewska, jest bardzo lekki i przyjemny w odbiorze. Książkę czyta się w zawrotnym tempie, a zakończenie pozostawia niedosyt i chce się więcej. Ogromnym plusem tej powieści są dialogi, które są bardzo naturalne, a także niewymuszone poczucie humoru, które momentami rozbawia do łez. Powieść pełna emocji, tych dobrych i tych złych i dzięki temu bardzo łatwo utożsamiać się z bohaterami.

„Konkurs na żonę” to powieść, którą mogę Wam polecić z czystym sumieniem. To lekka i przyjemna w odbiorze komedia romantyczna, którą czyta się z ogromnym zainteresowaniem. To słodko – gorzka opowieść o miłości, pełna tajemnic i skrywanych sekretów.

Polecam!

Za możliwości przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Książnica.

Link do recenzji
http://kobiecerecenzje365.blogspot.com/2017/05/konkurs-na-zone-beata-majewska-nasz.html

pokaż więcej

 
2017-05-16 07:27:57
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Zemsta i przebaczenie (tom 3)

Kolejny raz jestem pod ogromnym wrażeniem nieprzeciętnej i nieograniczonej wyobraźni Joanny Jax. Umiejętność tworzenia tak realistycznej rzeczywistości, w tym wypadku wojennej, to prawdziwy dar od Boga, którego strasznie zazdroszczę. Cieszę się, że przed nami jeszcze trzy kolejne części tego cyklu i tym samym jeszcze długo będę mogła obcować z moimi ulubionymi bohaterami.

"Kolejne lata wojny...
Kolejny raz jestem pod ogromnym wrażeniem nieprzeciętnej i nieograniczonej wyobraźni Joanny Jax. Umiejętność tworzenia tak realistycznej rzeczywistości, w tym wypadku wojennej, to prawdziwy dar od Boga, którego strasznie zazdroszczę. Cieszę się, że przed nami jeszcze trzy kolejne części tego cyklu i tym samym jeszcze długo będę mogła obcować z moimi ulubionymi bohaterami.

"Kolejne lata wojny odzierają mieszkańców Europy ze złudzeń na rychłe jej zakończenie. Nie tylko na terenie Polski ludzie stykają się z okrucieństwem, także wycieńczająca wojna na wschodzie odkrywa barbarzyńskie praktyki, gdzie pojęcie człowieczeństwa zostaje zdewaluowane i ludzkie życie wydaje się nie mieć wartości. Los rozdziela czwórkę bohaterów i stawia przed nimi kolejne wyzwania, a brzemię wojny odciska na nich głębokie piętno. Czy uda im się pokonać piętrzące się przeszkody? Czy miłość i przyjaźń wygrają z nienawiścią i egoizmem, gdy ludzkie ścieżki wyznacza historia? Kiedy biografie naznaczone są bólem i krwią, każdy stara się ocalić to, co jeszcze dobrego tli się w człowieku."

Pożoga wojenna trwa i wciąż zbiera swoje żniwo. Bohaterowie powieści próbują odnaleźć się w wojennej rzeczywistości, choć śmierć niejednokrotnie zagląda im w oczy. Pod wpływem traumatycznych przeżyć "stają się innymi ludźmi", dojrzewają, zmieniają się ich wartości i priorytety. Igor i Walter zaczynają wątpić w swoje ideały, Alicja już inaczej postrzega swoją miłość do Juliana, a Emila dopadają wyrzuty sumienia. Jednak czy ktoś taki jak Emil Lewin ma w ogóle sumienie? Czy może to kolejna próba usprawiedliwienia swoich niemoralnych czynów?

"Rzeka tęsknoty" to już trzecia część cyklu "Zemsta i przebaczenie", jeszcze bardziej emocjonująca, pełna niespodziewanych zdarzeń i zaskakujących zwrotów akcji. Joanna Jax utrzymuje poziom poprzednich części, a nawet skłonna bym była powiedzieć, że jeszcze wyżej podniosła poprzeczkę. Bardzo sprawnie łączy fikcję literacką z prawdą historyczną. Powieść obfituje w mnogość bohaterów szczególnie tych drugoplanowych, którym autorka poświęca dużo uwagi, maksymalnie rozwijając ich wątki, które w naturalny sposób łączą się w doskonałą całość.

Historia ta, jak już sam tytuł sugeruje, przepełniona jest tęsknotą. Uczucie to wręcz wylewa się z kart powieści. Tęsknotą za bliskimi, za normalnością, o którą trudno podczas wojny i jeszcze za czymś bliżej nieokreślonym, co dało się wyczytać "między wierszami" i co wprowadzało momentami niebywale melancholijny nastrój. Przynajmniej takie były moje odczucia.

Pozwolę sobie przytoczyć fragment artykułu o Joannie Jax, który ukazał się w Rzeczpospolitej. Autorka bardzo ujęła mnie tym zdaniem i utrwaliła ogromny szacunek, jakim ją obdarzam.

"Dziś braku pewności po autorce nie widać. Jak twierdzi, zdołała go przekuć w pokorę i szacunek wobec czytelników. – Wiem, co im się podoba, ale też wiem, co ich czasem potrafi wkurzyć. Cały czas słucham głosów konstruktywnej krytyki i staram się je brać pod uwagę. Piszę w końcu dla czytelników, a nie do szuflady – tłumaczy swoje zaangażowanie."

"Rzeka tęsknoty" to bardzo dobra i warta przeczytania kontynuacja cyklu "Zemsta i przebaczenie". Doskonałe połączenie powieści historycznej, przygodowej i romansu. Ze szczyptą sensacji i tajemnicy. To niezwykła i nietuzinkowa powieść i jestem przekonana, że kolejne części będą równie ciekawe i godne polecenia, czego sobie i Wam życzę.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Videograf.


Link do recenzji
http://kobiecerecenzje365.blogspot.com/2017/05/rzeka-tesknoty-joanna-jax.html

pokaż więcej

 
2017-05-12 20:25:31
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: For Her (tom 1)

Wiecie, że uwielbiam romanse, w których króluje napięcie, tajemnice i namiętność. Ja wiem, że część z Was także lubuje się w tym gatunku, a po wielkim szale związanym z 50 twarzami Greya, jest u nas w kraju ogromne zapotrzebowanie na tego typu literaturę. Ja bez problemu przyznaję się do tego, że uwielbiam czytać powieści z dużą dawką erotyzmu. To mnie relaksuje, a dodatkowo nakręca wenę,... Wiecie, że uwielbiam romanse, w których króluje napięcie, tajemnice i namiętność. Ja wiem, że część z Was także lubuje się w tym gatunku, a po wielkim szale związanym z 50 twarzami Greya, jest u nas w kraju ogromne zapotrzebowanie na tego typu literaturę. Ja bez problemu przyznaję się do tego, że uwielbiam czytać powieści z dużą dawką erotyzmu. To mnie relaksuje, a dodatkowo nakręca wenę, którą potem mogę przełożyć na własną twórczość. Choć ostatnio coraz częściej słyszę, że powoli macie przesyt tego typu powieści, to dziś zapraszam Was na moją opinię o książce, która swoją premierę będzie miała 10 maja. Dla niej wszystko autorstwa Alexy Riley (pseudonim kilku autorek), to romans, który zapowiadał się naprawdę świetnie, ale jak wypadła całość?

Główną bohaterką jest Mallroy, dziewczyna, która wychowywała się w rodzinie zastępczej, ale jej zdolność do nauk ścisłych pozwoliła jej zapewnić sobie w miarę stabilną przyszłość. Stypendium studenckie, a potem praca w firmie, która jej te stypendium ufundowała, są dla niej spełnieniem marzeń. Nowy Jork, nowe miejsce, nowe perspektywy dają Mallroy ogromne możliwości. Co się jednak stanie, gdy okaże się, że to wszystko było zaplanowane? Co zrobi Mallroy, gdy zorientuje się, że od kilku lat jej życie to scenariusz, który pisze nie ona, a człowiek, który przedstawia się jej jako Oz.

Milles czyli Oz jest obrzydliwie bogatym mężczyzną i właścicielem ogromnej firmy, tej dla której pracę zaczyna nasza bohaterka. Oz ma obsesje na punkcie Mallroy od momentu w którym zobaczył ją pięć lat wcześniej podczas konkursu w którym brała udział. Od tego czasu obmyślał plan, który miał doprowadzić młodą i niewinną dziewczynę prosto w jego ramiona. Jednak nawet najlepszy plan ma swoje mankamenty, a przeszłość, spirala kłamstw i niedomówień potrafią zakłócić nawet idealnie zaplanowane wydarzenia. Czy Oz zdobędzie swoją ukochaną Mallroy? Czy naprawdę zrobi dla niej wszystko? Tego dowiecie się sięgając po powieść Dla niej wszystko.

Lekka, namiętna, inspirująca. Te trzy słowa przychodzą mi na myśl, gdy myślę o tej powieści. Zaskoczyła mnie ilość erotyzmu zawartego na jej kartkach, ale dla mnie to akurat duży plus. Jest seks, ale opisany w bardzo subtelny i delikatny sposób. Sceny nie są wulgarne, a pięknie opisane i pobudzają wyobraźnie. Autorki zastosowały bardzo fajny zabieg, a mianowicie, narrację naprzemienną, więc co kilka rozdziałów mamy wgląd także w głowę Oza, który przedstawia nam wydarzenia ze swojej perspektywy. To wiele wyjaśnia, bo szczerze mówiąc, gdyby nie to, chwilami nie potrafiłabym zrozumieć zachowania obojga bohaterów. Mallroy wydawała mi się dorosłą, twardo stąpającą po ziemi kobietą, ale w chwili, gdy poznaje Oza totalnie traci głowę. Podejmuje ryzykowne, chwilami wręcz głupie decyzje, ale... Miłość potrafi odebrać rozum i w tym przypadku sprawdza się to w stosunku i Mallroy i Oza.

Obsesja Oza na pierwszy rzut oka nasuwała mi jedną myśl. Co za świr?! Ale im bardziej zagłębiałam się w tę powieść dostrzegałam inne aspekty, które przemawiały na jego korzyść. I choć ja nie przepadam za takim typem faceta: władczy, dominujący, nieustępliwy, to Oz ma w sobie coś takiego, co sprawia, że na myśl o nim mięknie mi serce. On naprawdę był w stanie zrobić dla swojej ukochanej dosłownie wszystko, ale gdy prawda wyszła na jaw mógł już tylko czekać na decyzję jaką podejmie zaszokowana, wściekła kobieta, której złamał serce.

Chcę jeszcze wspomnieć o bohaterach drugoplanowych, a głównie o Paige, przyjaciółce i współlokatorce Mallroy. Polubiłam tą dziewczynę, która często napędzała akcję, a jej podejście do życia bardzo mi się podobało. Twarda babka, która ma w sobie ogromne pokłady miłości. Oddana przyjaciółka, a zarazem ktoś kogo zupełnie nie znamy.

Styl jakim posługują się autorki jest lekki, a książka wręcz czyta się sama. To powieść na jeden wieczór, a że pogoda nadal nas nie rozpieszcza, to zapewniam Was, że warto sięgnąć po tę rozgrzewającą serca i zmysły lekturę. Dajcie oczarować się Ozowi, przeżywajcie wszystko razem z Mallroy i sami zadecydujcie, czy to jest miłość czy obsesja?

Serdecznie polecam!

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Burda Publishing Polska.
Link do recenzji
http://kobiecerecenzje365.blogspot.com/2017/05/dla-niej-wszystko-alexa-riley.html

pokaż więcej

 
2017-05-08 18:36:14
Ma nowego znajomego: Ewelina Nawara
 
2017-05-05 21:47:18
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

"Księżyc jest kobietą" to powieść, którą zauważyłam przez przypadek, podczas robienia zapowiedzi, które robiłam w poprzednim miesiącu. Książka zaciekawiła mnie swoją przepiękną okładką, jak i opisem, który jakoś od razu przyniósł mi spokój (dziwne mam skojarzenia, co?). Wiecie, czasem ma się ochotę odpocząć od danego gatunku, czymś, co ma nas wprowadzić w sielską, spokojną atmosferę, aby... "Księżyc jest kobietą" to powieść, którą zauważyłam przez przypadek, podczas robienia zapowiedzi, które robiłam w poprzednim miesiącu. Książka zaciekawiła mnie swoją przepiękną okładką, jak i opisem, który jakoś od razu przyniósł mi spokój (dziwne mam skojarzenia, co?). Wiecie, czasem ma się ochotę odpocząć od danego gatunku, czymś, co ma nas wprowadzić w sielską, spokojną atmosferę, aby zregenerować się na kolejne zagadki kryminalne. Właśnie tym dla mnie była ta powieść. Chcecie wiedzieć więcej? Zapraszam do recenzji :)

"Wspaniała opowieść, w której współczesne życie przeplata się z burzliwą historią.

Mięty przed wojną należały do pradziadków Anny, lecz okupacja pozbawiła rodzinę majątku. Anna, mimo przeciwności losu, zrealizowała swoje marzenie – w odzyskanym dworku prowadzi pensjonat i stajnię. Niezależna, lecz samotna, musi dokonać wyboru między Łukaszem, który zatrudnia się w Miętach, by uciec przed przeszłością, a Geraldem – intrygującym i zakochanym w niej finansiście z Jersey.

Anna niespodziewanie przekona się, że przeszłość skrywała przed nią wielką tajemnicę. Czy przewrotny los, który gnał bohaterów po świecie, może wpłynąć również na życie Anny?"

Tak jak przewidziałam, historia ta była na tyle relaksująca, że dała mi chwile wytchnienia od zagadek kryminalnych. Jej głównym atutem było to, że była bardzo ułożona, nie było tutaj jakiś kosmicznych zwrotów akcji, od których włosy stawały. Autorka przepięknie opisywała naturę, byłam pod dużym wrażeniem, że można tak pięknie to wszystko opisać i nie zanudzić czytelnika, a wręcz go jeszcze bardziej zahipnotyzować. W przepiękne opisy i retrospekcje z drugiej wojny światowej wkradł się wątek romansowy, który nie zdominował jednak całej historii. Zdecydowanie miłość w retrospekcjach, była opisana lepiej i dokładniej niż wątek w "nowoczesnych" Miętach, przez co minimalnie się zawiodłam.

Co do bohaterów, to zdecydowanie mogłoby być lepiej. Anna to taka z lekka, nijaka dziewczyna, której wyrazu dodało to, co robi, a mianowicie prowadzenie stadniny. Nie wyróżniająca się, zrównoważona i troszkę wydaje mi się, że opisana bez głębi. Jednym z bohaterów jest Łukasz, który pojawia się w bardzo ważnej chwili dla Mięt, niczym superbohater, ale bez peleryny. Łukasz jest tajemniczy, ale zdecydowanie za prosty na taką tajemniczość? Ta postać to taki trochę typowy macho i jestem pewna, że każdemu coś by się w nim podobało, ale brakowało mu tego czegoś, a może nawet charakteru...
W międzyczasie przewija nam się też finansista z Jersey, który jest bardzo miłym i uroczym facetem, jednak to znów mało wyróżniająca się postać, trochę szkoda, bo wszyscy Ci bohaterowie mieli naprawdę fajną podstawę do miana "dobrych bohaterów". Trochę mam wrażenie, że oni są takimi nieoszlifowanymi diamentami, które po kilku zdecydowanych zmianach w charakterach, mogliby zostać bardzo interesującymi postaciami.

Za to muszę jeszcze dodać, że postacie drugoplanowe, opisane w retrospekcjach były dużo lepiej przedstawione niż te pierwszoplanowe. Tak jakby autorka bardziej skupiła się właśnie na tych osobach. Za to naprawdę duże pokłony, bo już dawno nie czytałam książki, gdzie drugoplanowe postacie retrospekcyjne były tak fajnie nakreślone :)

Kończąc mój wywód, polecam Wam tę powieść, mimo "skaz" niektórych bohaterów. Polecam Wam ją właśnie dlatego, ze względu na retrospekcje, bo dawno tak świetnie napisanych nie czytałam i przy nich naprawdę dobrze się bawiłam :)


Dziękuję za przeczytanie, Wydawnictwu Czwarta Strona.
Link do recenzji
http://kobiecerecenzje365.blogspot.com/2017/05/joanna-gawrych-skrzypczak-ksiezyc-jest.html

pokaż więcej

 
2017-05-05 21:44:36
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Nieczęsto zdarzają się książki do bólu wiarygodne i prawdziwe. Nieczęsto w czytanych książkach spotykam bohaterów, którzy są niezwykle prawdziwi, a ich historie stają się dla mnie wręcz namacalne i razem z nimi odczuwam ich każdą emocję, przeżywam z nimi ich wzloty i upadki. Jednak od czasu do czasu trafiają mi się takie książki i jestem za nie wdzięczna, bo najpiękniejsze, najbardziej... Nieczęsto zdarzają się książki do bólu wiarygodne i prawdziwe. Nieczęsto w czytanych książkach spotykam bohaterów, którzy są niezwykle prawdziwi, a ich historie stają się dla mnie wręcz namacalne i razem z nimi odczuwam ich każdą emocję, przeżywam z nimi ich wzloty i upadki. Jednak od czasu do czasu trafiają mi się takie książki i jestem za nie wdzięczna, bo najpiękniejsze, najbardziej wzruszające i przejmujące historie pisze właśnie prawdziwe życie. Zapraszam na recenzję „Miłości niczyjej” autorstwa Sławomira Bogackiego i Marii Jurkiewicz.

„Opowieść o spotkaniu dwojga artystycznych dusz, które los zetknął ze sobą w pewien weekend. Ona to zorganizowana żona, matka dwójki dzieci, on – samotny, zamknięty w sobie dziennikarz radiowy. Anna jest na granicy załamania nerwowego – pomimo pozornej harmonii rodzinnej odczuwa niepokój i poczucie niespełnienia zawodowego. Tkwią w niej artystyczne tęsknoty, ale utajone czekają na bardziej sprzyjające warunki dla swojego rozwoju. Morten nie ma rodziny, jest niezależny, ale tylko pozornie, bo już dawno został zniewolony przez swoje powracające i nasilające się stany lękowe. Poczucie samotności próbuje zagłuszyć różnymi używkami. Skuteczną terapią i ucieczką jest miłość do muzyki, ale jak się okazuje, nawet ona nie potrafi zrekompensować mu braku uczucia i ciepła drugiego człowieka. Przypadkowe spotkanie tych dwojga wywiera na nich ogromny wpływ. Dostrzegają w sobie wiele podobieństw. Rozumieją nawzajem swoje lęki i tęsknoty. Rozmowa otwiera ich na siebie i pozwala spojrzeć z dystansem na swoje dotychczasowe życie.”

Maria Jurkiewicz to biolożka, wizażystka, dekoratorka wnętrz, zawsze romantyczna i nostalgiczna.
Sławomir Bogacki to człowiek sarkastyczny, ale zawsze trafny obserwator życia, pełen empatii, który nigdy nie pobłaża głupocie.
Razem z Marią tworzą i uzupełniają się idealnie. Swoim czytelnikom cały czas dostarczają wiele wzruszeń i emocji. Prowadząc blogi i pisząc książki, chcą oddawać hołd sile miłości i ukazywać jej ponadczasowy wymiar.

Na samym początku muszę przyznać szczerze, że do książek pisanych w duecie nigdy mnie nie ciągnęło. Wiele razy się sparzyłam i przeważnie miałam jakieś „ale” do takiej książki. Biorąc do recenzji „Miłość niczyją”, miałam dziwne przeczucie, że tym razem będzie zupełnie inaczej i będzie to książka, którą przeczytam z ogromnym zainteresowaniem, gdyż jej temat wydał mi się bardzo prawdziwy i życiowy. Tym razem intuicja mnie nie zawiodła i dziękuję autorom za tę powieść, która zmusiła mnie do wielu refleksji nad własnym życiem.

„Miłość niczyja” to powieść, którą mogłabym nazwać psychologiczną. W moim odczuciu autorzy w subtelny sposób przekazują czytelnikom wskazówki, że w życiu zawsze można dokonywać zmian, że nie zawsze trzeba trwać w zawieszeniu i ukazują, jak w życiu człowieka ważna jest miłość i bliskość drugiej osoby.

Praktycznie cała fabuła książki opiera się na przemyśleniach Anny, która dochodzi do wniosku, że małżeństwo ją przytłacza, a mąż zachowuje się jak kolejne dziecko, którym trzeba się opiekować. Uważam, że jest wiele kobiet, które tak jak Anna duszą się w związkach, są niczym więcej jak tanią siłą roboczą i niestety boją się zrobić krok naprzód, by zmienić swoją przyszłość. Osobiście każde przemyślenie Anny brałam bardzo do siebie i porównywałam z własnym życiem, własnym związkiem i opieką nad dziećmi. Z ciekawością i zapartym tchem śledziłam jej dalsze poczynania, bo byłam niezmiernie ciekawa czy Anna wreszcie zawalczy o swoje życie i marzenia. Czy przypadkowe spotkanie z Mortenem będzie bodźcem, który zmusi ją do działania?

„Nie trzeba uścisnąć czyjejś dłoni, by poczuć z nim więź, nie trzeba opowiedzieć sobie całego życia, by ujrzeć swoje dusze.”

Głównym atutem powieści są bohaterowie, którzy są niesamowicie prawdziwi i wiarygodni, a ich problemy, troski i lęki są dla nas wręcz namacalne. Anna to żona i matka niemająca ani chwili tylko dla siebie. Morten to samotnik otoczony własnymi demonami. Anna to taka bohaterka, z którą momentalnie się utożsamiłam i nie był mi obojętny jej los. Cały czas jej kibicowałam i trzymałam za nią kciuki, by zawalczyła o własne szczęście.

Przypadkowe spotkanie, bratnie dusze – co będzie dalej? O tym przekonajcie się sami.

„Miłość niczyja” to piękna opowieść o miłości, o bratnich duszach i zmianach, które czasami są konieczne. To historia niezwykle prawdziwa, obok której nie można przejść obojętnie.

Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Videograf.
Link do recenzji
http://kobiecerecenzje365.blogspot.com/2017/05/miosc-niczyja-maria-jurkiewicz-sawomir.html

pokaż więcej

 
2017-05-05 17:11:32
Ma nowego znajomego: nomika
 
2017-05-04 06:18:21
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Marcus (tom 1)

Donato Carrisi, to autor, który do tej pory był mi zupełnie obcy, nigdy o nim nie słyszałam, nigdy nie natrafiłam na żadną z jego książek. Więc jak to się stało, że właśnie piszę recenzję jego książki? Dostałam ją w propozycjach recenzyjnych od wydawnictwa Albatros i opis tak mnie zaintrygował, że postanowiłam zapoznać się z jego twórczością. Czy było warto? Zapraszam na recenzję.

„Marcus,...
Donato Carrisi, to autor, który do tej pory był mi zupełnie obcy, nigdy o nim nie słyszałam, nigdy nie natrafiłam na żadną z jego książek. Więc jak to się stało, że właśnie piszę recenzję jego książki? Dostałam ją w propozycjach recenzyjnych od wydawnictwa Albatros i opis tak mnie zaintrygował, że postanowiłam zapoznać się z jego twórczością. Czy było warto? Zapraszam na recenzję.

„Marcus, penitencjariusz obdarzony umiejętnością wychwytywania na miejscu zbrodni anomalii, zajmuje się zniknięciem studentki, łączącym się ze sprawą leżącego w śpiączce mężczyzny podejrzanego o seryjne zabójstwa kobiet.

Sandra Vega, policjantka z Mediolanu, rozpoczyna prywatne śledztwo w sprawie śmierci męża, oficjalnie uznanej za wypadek. Sandra podejrzewa jednak, że mąż został zamordowany, ponieważ próbował zdemaskować nielegalną działalność penitencjariuszy.

Tymczasem w Rzymie, jeden po drugim, giną zbrodniarze, którzy dotychczas byli poza wszelkimi podejrzeniami. Odpowiedź na to pytanie, kto za tym stoi, wydaje się oczywista:

Ktoś, kto ma dostęp do archiwum penitencjariuszy.”

„Trybunał dusz” to bardzo dobrze napisany i skonstruowany thriller połączony z kryminałem i sensacją. Mnie osobiście książka pochłonęła już od pierwszej strony i z zapartym tchem śledziłam poczynania bohaterów, a w szczególności Marcusa. Jest to powieść wielowątkowa, która trzyma w napięciu od początku do samego końca. Największym jej atutem jest brak przewidywalności i nigdy nie wiadomo, czym autor zaskoczy czytelnika na kolejnej stronie. Pełna zwrotów akcji, zaskakująca, naprawdę ciężko się domyślić co będzie dalej, bo nawet gdy wydaje się już już coś wiemy, to autor tak zgrabnie miesza nam przed nosem, że wszystko znów staje się zagadką. Powieść, która zmusza do myślenia, analizowania i nawet na chwilę nie pozwala, by czytelnik stracił czujność i nie pogubił się w zawiłości zdarzeń. Osobiście uwielbiam takie książki, bo pobudzają do pracy mój mózg i zmuszają mnie do intensywnego myślenia. Po lekturze tej książki jestem pewna, że przeczytam inne dzieła autora, bo jeżeli choć w połowie są tak dobre, jak „Trybunał dusz” to będę ogromnie usatysfakcjonowana.

Kreacja bohaterów wyszła autorowi po prostu genialnie. Są oni bardzo charakterystyczni, wyraziści i bardzo ciekawi. Niezwykle intrygującym bohaterem jest Marcus, którego przeszłość owiana jest aurą tajemniczości. Jego losy podczas śledztwa splatają się z Sandrą, młodą policjantką, która próbuje rozwiązać zagadkę śmierci swojego męża.

Jak zauważyliście, wyżej wkleiłam Wam opis książki, choć bardzo rzadko to robię, ale po prostu nie chce Wam zbytnio przybliżać fabuły książki, by nie popsuć Wam przyjemności z czytania, a czasami jedno słowo za dużo i mogłabym zdradzić coś, czego nie powinnam ;)

Podsumowując, polecam tę powieść fanom thrillerów, bądź powieści kryminalnych. Nie zabraknie w niej Wam ciągłego napięcia, tajemniczych morderstw a dreszczyk emocji będzie Wam towarzyszył aż do ostatniej strony.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
400 396 2975
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (39)

zgłoś błąd zgłoś błąd