Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
KobieceRecenzje365 
kobiecerecenzje365.blogspot.com
kobieta, status: Czytelniczka, ostatnio widziana 1 godzinę temu
Teraz czytam
  • Skrzydlaty Morderca
    Skrzydlaty Morderca
    Autor:
    Raph Howes waha się długo, gdy otrzymuje propozycję obrony w sądzie kobiety, która zamordowała własnego męża. Adwokat niedawno stracił żonę i ciężko przeżywa jej samobójstwo. Kirsten była znakomitą am...
    czytelników: 196 | opinie: 19 | ocena: 6,3 (92 głosy)
  • Ten, kto zabije smoka
    Ten, kto zabije smoka
    Autor:
    Evert Bäckström, antybohater z krwi i kości, ma do rozwiązania sprawę, która początkowo wygląda na zwykłe zabójstwo po pijaku. Pomimo drastycznej zmiany stylu życia zaleconej przez lekarza, Bäckström...
    czytelników: 436 | opinie: 25 | ocena: 6,49 (166 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2017-07-20 21:37:17
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

"Nie bój się, będę delikatny."
Właśnie jestem świeżo po lekturze książki K.C.Hiddenstorm - Po złej stronie lustra. Dopiero przed trzema minutami skończyłam i po prostu nie mogę czekać z opowiedzeniem Wam o tej książce. Powieść wywarła na mnie bardzo duże wrażenie, jestem w szoku i chyba przeżywam w tym momencie swój własny "obłęd". Ale więcej szczegółów dostaniecie zaraz. Właśnie tym oto...
"Nie bój się, będę delikatny."
Właśnie jestem świeżo po lekturze książki K.C.Hiddenstorm - Po złej stronie lustra. Dopiero przed trzema minutami skończyłam i po prostu nie mogę czekać z opowiedzeniem Wam o tej książce. Powieść wywarła na mnie bardzo duże wrażenie, jestem w szoku i chyba przeżywam w tym momencie swój własny "obłęd". Ale więcej szczegółów dostaniecie zaraz. Właśnie tym oto optymistycznym początkiem zapraszam Was na recenzję książki K.C. Hiddenstorm - Po złej stronie lustra.

"Lisa Johnson ma wszystko, o czym marzą przeciętni ludzie: urodę, sławę, bogactwo. Sielanka jednak kończy się w dniu, w którym ulega tajemniczemu wypadkowi na planie swojego najnowszego filmu. Po wyjściu ze szpitala doświadcza coraz częstszych omdleń oraz szeregu innych dolegliwości... jak choćby wizyt w alternatywnej rzeczywistości. Jawa i sen zaczynają zacierać się coraz bardziej, a ona z przerażeniem uświadamia sobie, że zaczyna balansować na krawędzi obłędu. Podczas jednej z wizyt w równoległej rzeczywistości Lisa poznaje demoniczną Kobietę w Bieli, która składa jej propozycję nie do odrzucenia..."

"Czym więc jest szaleństwo, jeżeli rozsądek nie istnieje? Czy szaleńcem jest ten, kto zobaczył, jak wygląda świat po drugiej stronie lustra i nie bał się o tym głośno mówić czy raczej ten, kto go za tę wiarę zamknął?"

Powieść napisana jest łatwym językiem, autorka potrafi rozbawić czytelnika, ale i napędzić niezłego stracha, przez co często czytelnik nie wie kiedy się spodziewać, tego jak mocno się wystraszy, albo nagle w "kryzysowej" sytuacji - wybuchnie śmiechem. Fabuła na początku jest bardziej nastawiona na humorystyczne żarciki i poznaniu głównej bohaterki - Lisy. Szczerze mówiąc po takim początku nie spodziewałam się za wiele po książce. W sumie mogę powiedzieć szczerze, że nie wiedziałam czego do końca się spodziewać. Zaczęło się niewinnie, a jak runęło, to tak, że ja sama się pogubiłam i zdziwiłam, że można przejść tak szybko od totalnej sielanki do najgorszego scenariusza głównego bohatera. Rewelacją w tej książce była postać seksownego Toma, który z tego co widziałam kupił wiele czytelniczek, ale moje serce należy jednak do innej postaci. Jednak nie dajcie się zwieść pozorom bo wszystko co dobre, kiedyś się kończy, a my wpadamy nagle ni z tego ni z owego w niesamowicie poplątaną historię (która wyszła mistrzowsko autorce. Bo naprawdę ciężko doprowadzić mnie do "obłędu" i poczucia zagubienia i osaczenia).

Świat, który wykreowała K.C.Hiddenstorm, jest niezwykle rozległy i bardzo plastyczny (naprawdę wiele można stworzyć przy takim świecie - nieee ja tutaj nic nie proponuje :>). Mogłabym go porównać trochę do dość sławnego filmu z 2012 roku w którym grał Bruce Willis, ale myślę, że byłby to za duży spoiler i zniszczyłabym Wam największy moment zaskoczenia, po którym ja przetarłam oczy ze zdumienia.

Bardzo podobała mi się kreacja bohaterów, oraz ich nieustanna przemiana. Oprócz Lisy, która o dziwo mnie nie wkurzała (co często się u mnie zdarza z głównymi bohaterkami) a zyskała moją sympatie swoją otwartością, humorem i spojrzeniem dość "kpiarsko" na świat. Muszę też pochwalić kreacje postaci Sandresa (który też Was mocno zadziwi, obiecuje Wam to!), który całkiem zdobył moje serce i mogę od razu powiedzieć, że Sanders zostanie moim mężem w jednym ze światów. Poważny, lekarz psychiatrii, który odegrał bardzo dużą rolę w książce, jednocześnie zdobywając mój szacunek po jednej z dość ciekawych akcji. Ah no i nie mogę zapomnieć o Normanie, który był według mnie najlepszą postacią drugoplanową i zasługuje na swoją oddzielną powieść, albo chociaż opowiadanie ). Dużo osób może go nie polubić, ale ja lubię dziwne i wyróżniające się osobistości.

"Miłość to doprawdy potężna, ale równocześnie zgubna siła - często bywa tak, iż okazuje się ona być nie darem niebios, lecz długiem zaciągniętym u nieboskiej istoty obdarzonej sadystycznymi skłonnościami"

I teraz pytanie: Czy polecam? TAK. Polecam Wam serdecznie. Bawiłam się przy książce wspaniale, a koniec książki nie dość, że wbija w fotel, to jeszcze funduje nam otwarte zakończenie (które powoli zaczynają zanikać z książek - a szkoda bo to wzmaga tylko ciekawość). Mam nadzieje, że powstanie druga powieść, w której wyjaśni się co dalej z Lisą.

Dziękuję za przeczytanie Autorce, zyskałaś nowego fana swoich powieści :)
Link do recenzji
http://kobiecerecenzje365.blogspot.com/2017/07/kchiddenstorm-po-zej-stronie-lustra.html

pokaż więcej

 
2017-07-20 21:35:36
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Dzisiaj mam dla Was kryminał, ale to nie byle jaki kryminał, bo powieść autora znanego (mam taką nadzieję) wszystkim osobom, które posiadają telewizor bądź internet. Mówię tutaj o Przemysławie Borkowskim, który najbardziej znany jest z Kabaretu Moralnego Niepokoju. Oczywiście parał się nie tylko tym, bo pisał również dla portali i miesięczników. Zaskoczeniem dla mnie było to, że Pan Przemysław... Dzisiaj mam dla Was kryminał, ale to nie byle jaki kryminał, bo powieść autora znanego (mam taką nadzieję) wszystkim osobom, które posiadają telewizor bądź internet. Mówię tutaj o Przemysławie Borkowskim, który najbardziej znany jest z Kabaretu Moralnego Niepokoju. Oczywiście parał się nie tylko tym, bo pisał również dla portali i miesięczników. Zaskoczeniem dla mnie było to, że Pan Przemysław napisał powieść kryminalną "Zakładnik", która znalazła się w moim zestawieniu "zapowiedzi majowych". Zastanawiacie się co, o niej myślę? Zapraszam zatem do recenzji :)

"Podczas porannego programu na żywo do studia telewizyjnego wkracza uzbrojony mężczyzna. Bierze zakładników, zabija jednego z nich, a następnie odczytuje bezsensowne oświadczenie i popełnia samobójstwo.

Był zwyczajnym człowiekiem – mężem, ojcem i dobrze prosperującym przedsiębiorcą. Co popchnęło go do tego czynu? Czy był zwykłym szaleńcem, czy też człowiekiem realizującym precyzyjny plan?

Psycholog Zygmunt Rozłucki i dziennikarka Karolina Janczewska – świadkowie tego wydarzenia postanawiają odpowiedzieć na te pytania kręcąc reportaż. Ich podróż śladami zamachowca niespodziewanie zamieni się w śledztwo dotyczące tajemniczej śmierci sprzed lat. Czy zdołają rozwiązać zagadkę z przeszłości? Czas goni, a od wyniku ich poszukiwań zależeć może życie kilku całkiem niewinnych młodych ludzi."

"... Był jak dziecko, które dostało zabawkę, ale nie umie się nią bawić, bo nikt wcześniej mu nic podobnego nie dał. Więc ją niszczy, bo tylko to potrafi..."

Zacznijmy od tego, że jestem pod wielkim wrażeniem warsztatu Pana Borkowskiego. Tak naprawdę nie znałam jego twórczości, dopóki nie przeczytałam na skrzydełku, że pisze opowiadania oraz wiersze, co bardzo mnie zaskoczyło. I to bardzo pozytywnie, ale i takim zaskoczeniem był też kryminał, który ukazał się w maju.

"Zakładnik" jest bardzo dobrze napisaną książką, pozostawiającą czytelnika w niewiedzy do ostatniej kartki, powoli potęgując całą gamę sprzecznych emocji, które nawarstwiają się z każdą stroną, aby w końcu przejść w lawinę, która uderza w czytelnika z pełną siłą. Cała fabuła została nakreślona moim zdaniem po mistrzowsku. Pełno zagadek, masa ślepych uliczek, które muszą przejść bohaterowie, aby dostać się do tego celu, który widnieje gdzieś już na horyzoncie, a jednocześnie jest nieuchwytny. Do tego masa szczegółowych opisów, które bardzo dobrze wpasowały się w tę powieść kryminalną. Do tego bardzo przejrzysty wątek psychologiczny, który mnie bardzo ujął. Tam, gdzie wątki psychologiczne-tam i ja! I ja to kupuję za każdym razem :)

Bohaterem tego kryminału jest psycholog Zygmunt Rozłucki, który od pierwszych stron podkreśla, że nie jest ideałem, popełnia błędy i może się mylić, dzięki takiemu opisowi ta postać stała się bardziej prawdziwa i wiarygodna. Jest bardzo inteligentny i bystry, jednak w wyniku problemów osobistych, posiada bardzo zaniżoną samoocenę. Gdy on się wahał-ja wahałam się z nim. Po prostu przejęłam w pełni jego uczucia i myśli. Mamy też niezwykle rezolutną panią dziennikarz, która próbuje się wybić i zrobić materiał "życia" - Karolinę Janczewską. Osobę bardzo spostrzegawczą, a jednocześnie posiadającą w sobie taką ciekawość, można by rzec dziecka. Nie poddaje się szybko i to właśnie dzięki niej Rozłucki podbudowuje swoją samoocenę. Razem jako postacie stworzyli duet idealny-takie yin i yang, dzięki któremu nie mogłam odejść od książki i przewracałam strony mimo tego, że gdzieś tam czaiły się obowiązki.

Jeśli chcecie przeżyć krwawą i pełną zagadek "przygodę życia”,o której nie zapomnicie szybko, to "Zakładnik" Przemysława Borkowskiego, będzie książką, po którą musicie sięgnąć koniecznie!

Dziękuję za przeczytanie Wydawnictwu Czwarta Strona!
Link do recenzji
http://kobiecerecenzje365.blogspot.com/2017/07/przemysaw-borkowski-zakadnik.html

pokaż więcej

 
2017-07-20 21:32:59
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Są takie książki, o których się nie zapomina, ona zostają z człowiekiem już na zawsze. Często wraca się do nich myślami, bo nie sposób zapomnieć treści. Taką właśnie powieścią jest „Światło, które utraciliśmy” Jill Santopolo. Zapraszam na recenzję.

Lucy i Gabe poznali się 11 września 2001 roku, w dniu, który połączył wiele osób. Spędzają ze sobą tylko jeden dzień, ale oboje czują, że coś ich...
Są takie książki, o których się nie zapomina, ona zostają z człowiekiem już na zawsze. Często wraca się do nich myślami, bo nie sposób zapomnieć treści. Taką właśnie powieścią jest „Światło, które utraciliśmy” Jill Santopolo. Zapraszam na recenzję.

Lucy i Gabe poznali się 11 września 2001 roku, w dniu, który połączył wiele osób. Spędzają ze sobą tylko jeden dzień, ale oboje czują, że coś ich do siebie przyciąga. Po latach przypadkowo wpadają na siebie i postanawiają być razem. Ich związek kwitnie, są ze sobą szczęśliwi i rozwijają swoje pasje. Gabe jest początkującym fotografem, a Lucky pomaga przy produkcji serialu dla dzieci. Jednak jak to często bywa, wszystko dobre kiedyś się kończy. Gabe postanawia przyjąć pracę reportera na Bliskim Wschodzie, a Lucy dowiaduje się o tym w dniu, kiedy jej program telewizyjny zdobywa nagrodę Grammy. Dzień, który powinien być dla niej szczęśliwy, okazuje się pełen smutku i żalu. Czy tysiące kilometrów pozwolą im o sobie zapomnieć? Czy pierwsza miłość okaże się tą ostatnią. Przekonajcie się sami?

„Nauczyłeś mnie, że zawsze trzeba szukać piękna. W ciemności, w ruinach potrafiłeś odnaleźć światło. Nie wiem, jakie piękno i jakie światło teraz odnajdę. Ale spróbuję. Zrobię to dla ciebie. Bo wiem, że ty zrobiłbyś dla mnie to samo.”

Jill Santopolo jest dyrektorem wydawniczym, wykładowcą akademickim i autorką książek, które zdobywają tytuł bestsellera. Mieszka w Nowym Jorku i całe swoje życie poświęciła książkom i pisaniu.

„Światło, które utraciliśmy” to jedna z tych powieści, po której zakończeniu ciężko zebrać myśli i ubrać je w słowa. Skończyłam ją czytać już jakiś czas temu i dopiero dziś zebrałam się w sobie i usiadłam do pisania recenzji. Nie pisałam jej wcześniej, bo nie chciałam, żeby była byle jaka, musiałam wszystko poukładać sobie w głowie, by przekazać Wam to, co było w niej najważniejsze.

Powieść ta jest piękna, a zarazem niesamowicie smutna i wzruszająca. To przejmująca historia prawdziwej miłości, która nigdy nie da o sobie zapomnieć, tego możecie być pewni. Historia niezwykle prawdziwa, która mogłaby się przydarzyć każdemu z nas. Bezsprzecznie jest to, powieść bardzo dojrzała, która nie opowiada tylko o miłości, to także książka o bólu, rozpaczy, niepowetowanej stracie, życiowych rozterkach, straconych szansach i pogoni za marzeniami.

Narratorką w książce jest Lucy, która opowiada o swoim związku, swojej miłości do Gabe'a, o swoich marzeniach i wyborach. Jednak ani jedno z jej słów nie jest przeznaczone dla nas czytelników, bo ona to wszystko opowiada swojej miłości. Przypomina to trochę list, trochę pamiętnik i muszę Wam powiedzieć, że bardzo przypadł mi do gustu taki sposób narracji. Poza tym książkę czyta się bardzo szybko, ja spędziłam przy niej tylko kilka godzin, podczas których niejednokrotnie płakałam, bo wzruszenie ściskało moje gardło. Jeszcze raz podkreślę, że jest to historia niesamowicie piękna, chwytająca za serce, a zakończenie... no cóż, jego Wam nie zdradzę.

To, co bardzo mnie urzekło w tej historii, to to, jak autorka w piękny sposób porównała dwa rodzaje miłości. Pierwsza to taka, która wybucha nagle i intensywnie, ale potrafi bardzo szybko przeminąć oraz druga, która rodzi się powoli, jest spokojna, przemyślana, ma solidne fundamenty, ale niestety i ją można utracić.





„Światło, które utraciliśmy” to historia o miłości, tej jedynej, tej prawdziwej, takiej na całe życie, która nigdy nie przemija. To także historia o marzeniach, o poświęceniu, pełna emocja, która w sercu czytelnika zostawia ślad już na wielki.

Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Otwartemu.

Link do recenzji
https://kobiecerecenzje365.blogspot.com/2017/07/swiato-ktore-utracilismy-jill-santopolo.html?showComment=1500578984507#c900222949240655815

pokaż więcej

 
2017-07-18 21:24:11
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Jennifer Probst, to autorka, której książki biorę w ciemno, choć muszę przyznać, że pisze dość schematycznie. Jej powieści zawsze mnie rozczulają, wzruszają i niesamowicie rozbawiają, jeszcze nigdy się na nich nie zawiodłam. Jak było tym razem? Czy „Małżeńska fuzja” mnie usatysfakcjonowała? Zapraszam na recenzję czwartego tomu serii Mariage to a Billionaire.

„Biznes wart miliony jest na...
Jennifer Probst, to autorka, której książki biorę w ciemno, choć muszę przyznać, że pisze dość schematycznie. Jej powieści zawsze mnie rozczulają, wzruszają i niesamowicie rozbawiają, jeszcze nigdy się na nich nie zawiodłam. Jak było tym razem? Czy „Małżeńska fuzja” mnie usatysfakcjonowała? Zapraszam na recenzję czwartego tomu serii Mariage to a Billionaire.

„Biznes wart miliony jest na wyciągnięcie ręki. Ale czy w interesach jest miejsce na miłość?”

Julietta Conte to piękna i chłodna kobieta sukcesu, prezes doskonale prosperującej rodzinny firmy La Dolce Famiglia. Najważniejsza jest dla niej praca, nie marzy o randkach i upojnych nocach z mężczyznami. Z kolei Sawyer Wells to bogaty biznesmen, który nie wierzy w miłość, interesują go tylko przelotne romanse. Jego priorytetem jest firma i pragnie zrealizować projekt, który nazywa „IDEAŁEM”. W związku z tym proponuje Juliette kontrakt, który ciężko jej odrzucić, gdyż jest ogromną szansą dla jej firmy. Już podczas pierwszego spotkania czują do siebie ogromne przyciąganie, jednak Juliette wie, że nie może sobie na nic pozwolić. I może tak zakończyłaby się ich przygoda, gdyby nie pewna osoba, która podstępem doprowadza do małżeństwa tej dwójki. Tylko, czy małżeństwo z rozsądku jest tym, czego pragnie Juliette? Czy w takim związku jest miejsce na miłość? Przekonajcie się sami.

„Jennifer Probst napisała swoją pierwszą książkę mając dwanaście lat. Później zrobiła krótką przerwę, aby wziąć ślub, zajść w ciążę, kupić dom, ponownie zajść w ciążę, zrobić magistra z literatury angielskiej. Teraz pisze ponownie. Probst jest dzsiaj autorką bestsellerów, publikuje romanse zarówno erotyczne i seksowne jak i współczesny romans. Pisze także książki dla dzieci.”

Jennifer Probst kolejny raz mnie nie zawiodła. Znów dostałam świetny romans pełen emocji, miłości i ogromnej dawki wzruszeń. Autorka ma talent do pisania dialogów, które momentami wyglądają jak słowna szermierka między bohaterami. Z uśmiechem na ustach obserwowałam poczynania bohaterów, którzy swoje zaaranżowane małżeństwo, na wszelkie możliwe sposoby próbowali zamienić na kontrakt handlowy. Naprawdę śmiechu w tej książce jest co niemiara. Prócz humoru pojawia się także wiele wzruszeń, a wszystko za sprawą przeszłości Wellsa, która jest naprawdę okropna. Ciężko mi się czytało o jego dzieciństwie, które jest jego tajemnicą, i którą skrzętnie ukrywa przed światem. Przez koszmar, który przeżył ma problem, by komukolwiek zaufać.

Kreacja bohaterów wyszła autorce bardzo dobrze. Nie sposób ich nie polubić i obdarzyć sympatią. Moim ulubieńcem oczywiście został Wells ze swoją poranioną duszą i demonami przeszłości. Juliette też ma swoje tajemnice, przez które boi się otworzyć i zbliżyć do Wellsa. Na początku nie mogłam zrozumieć jej postępowania, ale później wszystko stało się jasne. Na uwagę zasługuje także pewna starsza pani, czyli mama Conte. Kobieta wspaniała, cudowna o wielkim sercu. Polubiłam ją już w jednej ze wcześniejszych części, ale teraz moja sympatia do niej jeszcze się pogłębiła.

Książka napisana jest niezwykle lekko i co najważniejsze nie zawiera zbędnych opisów. Wszystko napisane jest zwięźle i na temat, pojawia się wiele dialogów, które ja osobiście uwielbiam. Dzięki temu wszystkiemu przez książkę wręcz się płynie i momentalnie dobija się do zakończenia.

„Małżeńska fuzja” to bardzo fajny romans, w którym pojawia się sporo scen seksu. Są one napisane ze smakiem, bez zbędnej wulgarności. Humor, namiętność, pożądanie i chwile wzruszeń, to wszystko znajdziecie w tej powieści. Więc jeżeli lubicie takie książki, to jest ona dla Was idealna. Osobiście uwielbiam twórczość Jannifer Probst i przeczytam wszystko, co napisze.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Akapit Press.


Link do recenzji
http://kobiecerecenzje365.blogspot.com/2017/07/mazenska-fuzja-jennifer-probst.html

pokaż więcej

 
2017-07-18 07:41:58
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Fighting to Be Free (tom 2)

Chyba wiecie, jak to jest, gdy musicie czekać na kontynuację swojej ulubionej książki. Ja tak właśnie czekałam na „Chłopaka, który o mnie walczył” Kirsty Moseley. Nie mogłam się doczekać tej powieści, gdyż zakończenie poprzedniego tomu zdruzgotało mnie doszczętnie, ale tak to już jest z seriami, że trzeba czekać na kolejne części, a autorzy lubią się znęcać nad czytelnikami i piszą... Chyba wiecie, jak to jest, gdy musicie czekać na kontynuację swojej ulubionej książki. Ja tak właśnie czekałam na „Chłopaka, który o mnie walczył” Kirsty Moseley. Nie mogłam się doczekać tej powieści, gdyż zakończenie poprzedniego tomu zdruzgotało mnie doszczętnie, ale tak to już jest z seriami, że trzeba czekać na kolejne części, a autorzy lubią się znęcać nad czytelnikami i piszą zakończenia, które rozrywają serca. Jednak się doczekałam i mogę Wam napisać, że było warto, bo to kolejna książki Kirsty, która ogromnie mi się spodobała. Zapraszam na recenzję kontynuacji losów Jamiego i Ellie, bohaterów „Chłopaka, który chciał zacząć od nowa”.

Trzy lata od rozstania z Jamiem, Ellie musi wrócić do Nowego Jorku. Powrót jest ciężki i bolesny, gdyż w rodzinie dziewczyny wydarzyła się ogromna tragedia, z którą musi się zmierzyć. Z bolącym sercem musi zostawić za sobą swoje nowe życie, narzeczonego i wspólne plany, by pomóc rodzinie. Jest przekonana, że już dawno wyleczyła się z miłości do Jamiego, jednak jedno krótkie spotkanie z miłością życia, uświadamia jej, że tak naprawdę nigdy nie przestała go kochać i że żaden mężczyzna nigdy nie obudzi w niej takiej namiętności jak Jamie. Tylko, gdzie w tym wszystkim miejsce dla Toby'ego, narzeczonego Ellie? Po porzuceniu Ellie i po odbyciu kary w więzieniu Jamie postanowił się nie zmieniać, bez Ellie jego życie okazało się tylko pustą i bolesną egzystencją. Gdy dziewczyna wraca do domu, Młody Cole postanawia walczyć, by ją odzyskać. Tylko, czy ma jeszcze szansę? Czy jego nowe życie nie przerazi dziewczyny? Czy wrogowie skorzystają z okazji, by odebrać mu to, co kocha? Tego wszystkiego musicie dowiedzieć się sami.

Naprawdę bardzo, ale to bardzo czekałam na tę książkę. Byłam niezmiernie ciekawa, jaki los zgotowała autorka bohaterom, ale chyba nawet w najgorszych koszmarach nie spodziewałam się tego, co dostanę, z jakimi przeciwnościami losu i z jakimi tragediami będą musieli się zmierzyć. Już pierwsze strony nie napawają optymizmem, a im dalej, tym gorzej. Kirsty porusza bardzo trudne tematy, które w rzeczywistości dotykają każdego z nas. Nie będę o nich pisać, bo zbyt dużo bym zdradziła, a nie taki jest mój zamiar. Książka jest mało przewidywalna i naprawdę ciężko się domyślić, co będzie dalej i czy można liczyć na szczęśliwy happy end. W moim odczuciu wszystko zostało bardzo dobrze dopracowane i stworzyło świetną, wciągającą całość. Mam tylko jedno małe „ale” odnośnie momentu, w którym bohaterowie pierwszy raz spotykają się po latach. Nie wiem, czy w takim momencie swojego życia, Ellie znalazłaby się tam, gdzie się znalazła. Może się czepiam, może dla Was nie będzie to problem, ale mi coś tam zazgrzytało i stawiając się na jej miejscu, na pewno bym tak nie postąpiła. Kolejny raz nie napiszę, o co chodzi, ale jeżeli przeczytacie książkę, to będziecie wiedzieć o czym piszę. To tylko mały szczegół, poza którym wszystko mi się podobało i żałuję, że to już koniec mojej przygody z tymi bohaterami, bo historia zawarta w książce, jest naprawdę świetna.

Bohaterowie zostali wykreowani przez autorkę bardzo dobrze, zmienili się, stali bardziej wyraziści i charakterystyczni. Może znów ciut zostali przez autorkę wyidealizowani, ale w niczym mi to nie przeszkadzało. Jamie to nadal mój ulubieniec, który po odtrąceniu Ellie przestał tak naprawdę żyć i choć przebywał wśród wielu ludzi, cały czas czuł się samotny. Najbardziej ujęła mnie w nim ta jego niepewność i brak akceptacji swojej osoby. Ellie to jego przeznaczenie, z którego kolejny raz postanowił nie rezygnować. Ogromna zmiana zaszła w Ellie, bolesna przeszłość zmieniła ją. Stała się osobą silną, ale także bardzo kruchą i wrażliwą. Kocha Jamiego, ale przeraża ją to, czym się zajmuje. Czy da mu szansę?

Książka napisana jest lekko i momentalnie przepada się w głąb fabuły. Ostatnio miałam straszny okres, nie mogłam czytać książek, nic na maksa mnie nie wciągało, a ta książka to zmieniła i znów poczułam ogromną radość z czytania. Uwielbiam twórczość Kirsty, zdarzają się jej książki lepsze, trochę gorsze, ale ta jest po prostu idealna.

Narracja prowadzona jest naprzemiennie, czyli tak jak lubię. Mogę nawet stwierdzić, że bohaterowie podzielili się książką po połowie, więc perspektywy Jamiego, jest naprawdę sporo. Osobiście lubię zagłębić się w męskim umyśle, więc jestem z tego bardzo zadowolona.

„Chłopak, który o mnie walczył” to przepiękna historia o miłość, która wiele razy będzie musiała pokonywać przeciwności losu. Autorka nic nie ułatwia swoim bohaterom i rzuca im pod nogi kolejne kłody, które nieraz ciężko będzie ominąć. Czy miłość zwycięży? Czy rozgoni mroki? Przekonajcie się sami. Ja Wam tę powieść gorąco polecam.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska.
Link do recenzji
http://kobiecerecenzje365.blogspot.com/2017/07/chopak-ktory-o-mnie-walczy-kirsty.html

pokaż więcej

 
2017-07-15 21:39:55
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

„Zakochanie – gwałtowna, lecz jakże przyjemna przemiana wnętrza człowieka. Znacie to?”

Alicja to roztargniona niepoprawna romantyczka, która marzy o poznaniu wspaniałego mężczyzny, który zmieniłby jej cały świat. Pewnego razu poznaje Januarego, który od razu wpada jej w oko. Tylko, czy to ten jedyny? Ignacy to trzydziestoletni mężczyzna z nadwagą, miłośnik szachów i znawca kobiecych dusz po...
„Zakochanie – gwałtowna, lecz jakże przyjemna przemiana wnętrza człowieka. Znacie to?”

Alicja to roztargniona niepoprawna romantyczka, która marzy o poznaniu wspaniałego mężczyzny, który zmieniłby jej cały świat. Pewnego razu poznaje Januarego, który od razu wpada jej w oko. Tylko, czy to ten jedyny? Ignacy to trzydziestoletni mężczyzna z nadwagą, miłośnik szachów i znawca kobiecych dusz po sześćdziesiątce. Cały czas mieszka z despotyczną matką, która nie pozwala mu dorosnąć. Od dłuższego czasu podkochuje się w Alicji, lecz nieśmiałość nie pozwala mu nic z tym zrobić. Czy znajdzie odwagę, by wreszcie wyznać swe uczucia? Za to Antoni to pewny siebie pan pulmonolog, który wygląda jak Adonis i ogląda się za nim niejedna kobieta. Jest jeszcze Marcelina, która mimo zbliżającej się daty ślubu, nie ma ochoty wyjawiać narzeczonemu szczegółów ze swojej przeszłości. Koniecznie musicie poznać ich losy.

„Anna Gratkowska to absolwentka Instytutu Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Jest laureatką kilku konkursów literackich. Jej pasją są podróże i czytanie książek. W przyszłości chciałaby wyruszyć w podróż po Europie kamperem. W 2012 roku ukazała się jej debiutancka powieść „Stokrotki w deszczu.”

„Miłość. Wydanie drugie poprawione” to powieść, której sam tytuł sugeruje, że będzie ona oczywiście o miłości. O miłości prawdziwej dalekiej od ideału. Miłość jest uczuciem, którego pragnie każdy z nas. Chcemy mieć u swego boku osobę, która zawsze będzie blisko i z nami będzie dzielić radości i smutki. Niestety nie zawsze dostrzegamy osoby, które obdarzają lub mogą nas obdarzyć takim uczuciem i gonimy za wyimaginowanym ideałem, który de facto chyba nie istnieje. Czasami warto się rozejrzeć wokół siebie i dostrzec, kto zawsze jest obok nas.

Pierwsza miłość podobno jest tą niezapomnianą, ale może czasami warto poczekać na wydanie drugie? Poprawione?

Autorka stworzyła plejadę bardzo ciekawych i wyrazistych bohaterów. Oprócz Alicji, Ignacego, Antoniego oraz Marceliny pojawiają się jeszcze dwie interesujące postacie. Cecylia znana pisarka i stała pacjentka szpitala, której historia jest bardzo wzruszająca oraz Danusia, barwna pielęgniarka, którą kochają wszyscy pacjenci. Na samym początku wydaje się, że wszystkie to postacie nie mają ze sobą nic wspólnego, jednak czytając dalej, dostrzegamy, jak ich losy się splatają, tworząc świetną spójną całość.

Książka napisana jest lekko, bardzo prostym językiem i choć akcja toczy się nieśpiesznie swoim własnym torem, to perypetie bohaterów tak niesamowicie wciągają, że czyta się ją póki się nie skończy. Tak było w moim przypadku.

„Miłość. Wydanie drugie poprawione” to powieść niezwykle ciepła, wzruszająca momentami zabawna. Autorka w dosadny sposób uświadamia czytelnikowi, że piękna i cudowna miłość, jaką dostajemy w niejednej książce i niejednym filmie nie przypomina w ogóle rzeczywistości. Jednak bezapelacyjnie warto kochać i być kochanym. Każdy z bohaterów tej powieści szuka miłości, ale czy ją znajdzie? A jeśli ją znajdzie, to czy odnajdzie w niej to, co najważniejsze, czyli szczęście? O tym już musicie przekonać się sami.

„Bo prawdziwa nieidealna miłość może być tylko jedna. I za nic w świecie nie zamieniłbyś jej na żadną inną.”

„Miłość. Wydanie drugie poprawione” to powieść, która zaskakuje, bawi i wzrusza. To powieść o poszukiwaniu miłości, poszukiwaniu szczęścia i bliskości drugiej osoby. Jest to książka bardzo prawdziwa, którą polecam Wam z całego serca.

Okładka mnie zauroczyła, jest piękna, lekka, delikatna i ma w sobie to coś, co przykuwa wzrok.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Replika.
Link do recenzji
http://kobiecerecenzje365.blogspot.com/2017/07/miosc-wydanie-drugie-poprawione.html

pokaż więcej

 
2017-07-13 22:59:12
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Natalia Sońska i Agata Przybyłek to autorki, których twórczość bardzo lubię. Czytałam prawie wszystkie ich książki i żadna mnie nie zawiodła. Ich powieści to literatura kobieca w bardzo dobrym wykonaniu. Byłam bardzo zdziwiona i pełna obaw, gdy dowiedziałam się, że napisały coś wspólnie, gdyż napisanie książki w duecie to trudna sztuka. Jak im to wyszło? Czy zachwyciły mnie jak zawsze?... Natalia Sońska i Agata Przybyłek to autorki, których twórczość bardzo lubię. Czytałam prawie wszystkie ich książki i żadna mnie nie zawiodła. Ich powieści to literatura kobieca w bardzo dobrym wykonaniu. Byłam bardzo zdziwiona i pełna obaw, gdy dowiedziałam się, że napisały coś wspólnie, gdyż napisanie książki w duecie to trudna sztuka. Jak im to wyszło? Czy zachwyciły mnie jak zawsze? Zapraszam na recenzję „Przyjaciółek”.

„Dwa stojące na granicy rozpadu związki i dwie różne historie. Podczas gdy jedni muszą walczyć o miłość, inni niszczą ją na własne życzenie...”

Anna i Miłka poznały się na studiach, ich znajomość bardzo szybko przerodziła w prawdziwą przyjaźń i trwa po dziś dzień. Anna poślubiła Kamila, który jest marynarzem i większość czasu spędza na morzu, a kobieta zostaje sama z malutką córeczką i bardzo tęskni za mężem. Podczas jednej z wypraw jego statek zostaje napadnięty, lecz nie dzieje się żadna tragedia i mężczyzna szczęśliwie wraca do domu. Niestety jego zachowanie się zmienia i kobieta nie wie, co o tym wszystkim sądzić. Lucyna wraz z mężem prowadzi restaurację, jednak cały czas marzy o tym, by zostać fotografką. Na szczęście lub może nieszczęście przy pomocy przyjaciela, dostaje propozycję pracy ze znanym blogerem, który chce wydać przewodnik podróżniczy o Toskanii. Lucyna wie, że to dla niej szansa, tylko czy nie będzie żałowała decyzji o wyjeździe? Obie będą musiały zadać sobie pytanie, co jest dla nich najważniejsze w życiu. Jeżeli jesteście ciekawi, jak dalej potoczą się ich losy, to koniecznie, jak najszybciej musicie zaopatrzyć się w lekturę „Przyjaciółek”.

Zawsze jestem pełna obaw, gdy czytam książki napisane w duecie, gdyż nie jest łatwo połączyć dwa różne style, a tym samym postarać się, by książka miała „ręce i nogi”. Jednak jak zawsze dziewczyny mnie nie zawiodły i jestem pod ogromnym wrażeniem tej powieści. Obie dały rade i powstało coś naprawdę fajnego i wciągającego. Jak sam tytuł mówi, jest to książka o przyjaźni, bez której moim zdaniem życie człowieka nie jest pełne. Przyjaciel to taka osoba, która nas wspiera, jest zawsze przy nas w trudnych momentach, a kiedy trzeba, potrafi nami potrząsnąć. To przyjacielowi zdradzamy swoje sekrety, płaczemy na ramieniu i to przyjaciel ma dla nas czas o każdej porze dnia i nocy. Bardzo lubię takie książki, gdyż są one bardzo prawdziwe i bardzo łatwo postawić się na miejscu bohatera. Historie dziewczyn nie są łatwe, ich życie w pewnym momencie się zmienia, stają przed wyborami, ale zawsze mogą na siebie liczyć, choć nie we wszystkim się zgadzają ze sobą. Jednak jak to mówią, prawdziwa przyjaźń przetrwa wszystko, nawet najgorszą burzę.

Kreacja bohaterów wyszła autorkom po prostu świetnie. Anna to ta, która twardo stąpa po ziemi, to ona w domu jest i ojcem i matką dla malutkiej córeczki, sama musi sobie radzić z codziennymi obowiązkami, a tęsknota za mężem jest trudna do zniesienia. Za to Ludmiła to taka trochę marzycielka, ma ustabilizowane życie, kochającego męża, ale cały czas chciałaby czegoś innego. Marzy o pracy fotografa i cały czas miota się między byciem przy mężu a spełnianiem marzeń. Dziewczyny są totalnym przeciwieństwem, ale niesamowicie się uzupełniają, a ich przyjaźń jest bardzo prawdziwa.

„Przyjaciółki” to piękna i naprawdę bardzo prawdziwa historia, która wzrusza i potrafi złamać serce. Niech Was nie zwiedzie piękna i słodka okładka, bo wnętrze książki nie jest już takie różowe. Jest to powieść z zaskakującym zakończeniem, którego naprawdę się nie spodziewałam.
Polecam z całego serca!

Agata, Natalia dałyście radę, jestem pod ogromnym wrażeniem.

"Prawdziwej przyjaźni nie zniszczy żaden sztorm"


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.
Link do recenzji
http://kobiecerecenzje365.blogspot.com/2017/07/natalia-sonska-i-agata-przybyek.html

pokaż więcej

 
2017-07-09 21:37:04
Ma nowego znajomego: 19Kinga_70
 
2017-07-09 10:18:39
Ma nowego znajomego: Paulina
 
2017-07-08 23:28:26
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Hotel Varsovie (tom 1)

„Rodzinne tajemnice, skrywane pasje, niepohamowane żądze, pikantne skandale, a w tle Warszawa.”

Akcja książki rozgrywa się w Warszawie w trzech okresach czasowych. XIX wiek. Dana Sapkowski przyjeżdża do Warszawy, by odzyskać rodzinną kamienicę przy ulicy Długiej, w której kiedyś mieścił się hotel. Dana nie jest przywiązana do Polski, ale wróciła, by lepiej poznać Warszawę. XIX wiek. Eleonora...
„Rodzinne tajemnice, skrywane pasje, niepohamowane żądze, pikantne skandale, a w tle Warszawa.”

Akcja książki rozgrywa się w Warszawie w trzech okresach czasowych. XIX wiek. Dana Sapkowski przyjeżdża do Warszawy, by odzyskać rodzinną kamienicę przy ulicy Długiej, w której kiedyś mieścił się hotel. Dana nie jest przywiązana do Polski, ale wróciła, by lepiej poznać Warszawę. XIX wiek. Eleonora Żmijewska, córka właściciela hotelu mieszczącego się przy ulicy Długiej w Warszawie wiedzie udane życie. Jednak po samobójstwie ojca jej świat zaczyna się walić. Hotelowi grozi bankructwo, brat i matka unikają jakiejkolwiek odpowiedzialności, więc tylko Eleonora może uratować rodzinne dziedzictwo. XVII wiek. Laurenty Żmij, lutnista kapeli królewskiej marzy o otwarciu własnego zajazdu przy warszawskim trakcie zwanym Długim. Niestety nękające miasto klęski, nie pozwalają mu na realizację swoich planów. Po latach wraca do realizacji swoich marzeń i wreszcie buduje zajazd. W międzyczasie los stawia na jego drodze piękną Kalinę, na którą zwraca uwagę również brat Laurentego. Jak potoczą się ich losy? Czy mężczyzna pokona klątwę, która wisi nad jego całym rodem? Przekonajcie się sami.

„Sylwia Zientek to autorka powieści obyczajowych i historycznych. Absolwentka Wydziału Prawa na UW i Centrum Studiów Latynoamerykańskich. Debiutowała w 2012 roku powieścią Złudzenia, nerwice i sonaty. Ponadto opublikowała Próżną, Miraże, Podróż w stronę czerwieni i Kolonię Marusia. Prowadzi blog Fantasmagoria, na którym zamieszcza szkice biograficzne o artystach. Miłośniczka malarstwa i muzyki. Mieszka w Wilanowie z mężem, trójką dzieci, psem oraz królikiem.”

Wstyd się przyznać, ale nigdy wcześniej nie miałam styczności z twórczością Sylwii Zientek, no ale przecież zawsze musi być ten pierwszy raz. Bardzo się cieszę, że w propozycjach recenzyjnych dostałam powieść „Hotel Varsovie. Klątwa lutnisty”, bo ta jedna książka przekonała mnie do twórczości Pani Sylwii i na pewno sięgnę po więcej. Jest to powieść niezwykle ciekawa, interesująca i wciągająca, przeczytałam ją w dwa wieczory, a do cienkich nie należy, gdyż ma aż 596 stron i zawiera sporo opisów. Nie żałuję ani minuty, którą spędziłam z tą książką, gdyż autorka stworzyła niesamowitą plejadę barwnych i charakterystycznych bohaterów. Każdy z nich jest inny z indywidualnymi cechami charakteru, ale bezsprzecznie są to postacie ciekawe, warte uwagi. Jeżeli miałabym wybrać jedną z nich, to miałabym niemały problem, ale bardzo przypadła mi do gustu Kalina, która za wszelką cenę dążyła do wyznaczonych sobie celów. Ogromną przyjemnością była dla mnie wędrówka z każdym z nich z jednej epoki do drugiej i z niesłabnącą ciekawością śledziłam ich poczynania. Nawet Warszawa została potraktowana przez autorkę, jak jedna z bohaterek, dzięki temu wiele się o niej dowiadujemy i widzimy zmiany, jakie w niej zaszły przez te wszystkie lata.

Książka napisana jest pięknym i barwnym językiem. Widać, że autorka poświęciła jej wiele uwagi i włożyła w nią wiele pracy, gdyż można zauważyć, jak wiele rzeczy opisanych jest z ogromną dbałością o szczegóły i detale. Jest to dla mnie wyznacznikiem dobrej powieści, bo dbałość o najdrobniejszy szczegół jest niezwykle ważna, tym bardziej w książkach, które zawierają wydarzenia historyczne.

Jeżeli lubicie sagi rodzinne, to ta powieść jest dla Was idealna. Ta książka to podróż to świata wielopokoleniowej rodziny hotelarzy, których historie są niezwykle ciekawe. To także spory kawałek historii naszej stolicy, napisany tak, by zaciekawić każdego czytelnika.

Na uwagę zasługuje także wydanie książki, która w swoim wnętrzu zawiera mapki i drzewo genealogiczne rodziny.

Niecierpliwie czekam na kolejną część.

Polecam!


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu W.A.B.
Link do recenzji
http://kobiecerecenzje365.blogspot.com/2017/07/hotel-varsovie-klatwa-lutnisty-sylwia.html

pokaż więcej

 
2017-07-08 17:50:17
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Uwielbiam książki młodzieżowe. Od zawsze coś mnie do nich ciągnęło mimo, że niektóre mają ten sam "wyświechtany" już rys fabularny. I tak oto, gdy tylko miałam okazje, wzięłam się za czytanie książki Erica Lindstroma - Do zobaczenia nigdy.
Książka zaintrygowała mnie od samego początku. Na palcach jednej dłoni mogę policzyć książki, które poruszają temat osób niewidomych. Bardzo ładna,...
Uwielbiam książki młodzieżowe. Od zawsze coś mnie do nich ciągnęło mimo, że niektóre mają ten sam "wyświechtany" już rys fabularny. I tak oto, gdy tylko miałam okazje, wzięłam się za czytanie książki Erica Lindstroma - Do zobaczenia nigdy.
Książka zaintrygowała mnie od samego początku. Na palcach jednej dłoni mogę policzyć książki, które poruszają temat osób niewidomych. Bardzo ładna, minimalistyczna okładka, która mimo tego, że jest zwykła, ładnie komponuje się w naszej biblioteczce.
Zapraszam Was zatem na recenzję książki Erica Lindstroma - Do zobaczenia nigdy!

"Zaskakujący debiut literacki o niewidomej nastolatce.

Zasada numer 1: nie traktuj jej inaczej tylko dlatego, że jest niewidoma.
Zasada numer 2: jeśli ją oszukasz, nie będzie drugiej szansy.

Parker Grand jest niewidoma. Straciła mamę w wypadku samochodowym, jej ojciec popełnił samobójstwo a Scott – były chłopak – zawiódł zaufanie. To całkiem sporo jak na jedną nastolatkę… Parker stara się być twardą dziewczyną. Kiedy nie biega swoją ulubioną trasą biegową, zajmuje się sercowym wsparciem i udzielaniem porad życiowych nieco zagubionym szkolnym przyjaciołom. Robi wszystko, żeby nie płakać, ale nie może już dłużej udawać, że nic złego się nie stało. Szczególnie, że kiedy w końcu zrozumie, co tak naprawdę przytrafiło się jej ojcu i dlaczego Scott tak się zachował, odkryje prawdę o tym, że nie wszystkie rzeczy są takimi, na jakie wyglądają…

Wzruszająca, szczera i mocna opowieść o przyjaźni, dorastaniu, tolerancji i żałobie po stracie, która może przynieść tylko ukojenie."

Powieść Erica Lindstroma, jest napisana bardzo przejrzystym, młodzieżowym stylem, który od samego początku przekonuje do siebie czytelnika. Autor ma naprawdę duże poczucie humoru, umie w niektórych momentach zmienić "złą" sytuacje w coś pozytywnego. Od razu widać, ze autor ma pojęcie o osobach niepełnosprawnych i o ich uczuciach. Właśnie tak wyobrażam sobie świat niewidomej nastolatki. Książka jest napisana tak, że uczy nas tolerancji dla niepełnosprawności. Autor zawarł też w swojej książce pewną mądrość, która okazała się dla mnie wielką lekcją i od razu dała mi przysłowiowego "kopa" do spełniania swoich marzeń.

Kreacja bohaterów to jedna z tych rzeczy, które wyszły autorowi naprawdę bardzo dobrze. Postacie są charakterne, a mimo wszystko mają tą nastoletnią niewinność w sobie. Główna bohaterka, jest osobą, która nie boi się wygłosić szczerej opinii na każdy temat, nie jest idealna, ma swoje rozterki, które poruszyły w moim sercu jakąś czułą strunę. Zaimponował mi styl bycia bohaterki oraz to, że nie poddawała się mimo tego, że była osobą niewidomą i nie miała łatwo w niektórych momentach. Twardo stąpała po ziemi, wiedząc czego chce od samego początku, ale i gubiąc się niejeden raz. Od samego początku zaczęłam się z nią w pewien sposób utożsamiać, trzymałam za nią kciuki przy ważnych dla niej momentach, ale i płakałam gdy ona płakała. Jeszcze raz to powtórzę, kreacja bohaterów jest mistrzowska!

Co muszę jeszcze powiedzieć o książce? Bardzo podoba mi się wydanie tej książki. Egzemplarz recenzencki może nie powala, ale gdy zobaczyłam już całość gotową do sprzedaży na zdjęciach... ah piękny to widok! Bardzo podoba mi się także brajl nad każdym rozdziałem i tytuł, który jest napisany brajlem. Niestety u mnie w egzemplarzu nie był on wypukły - a szkoda.

Podsumowując, polecam tę książkę. Polecam ją Wam wszystkim, jest warta przeczytania i poznania chodź trochę życia osoby niewidomej.
Dziękuję za przeczytanie, Wydawnictwu YA!
Link do recenzji
http://kobiecerecenzje365.blogspot.com/2017/07/eric-lindstrom-do-zobaczenia-nigdy.html

pokaż więcej

 
2017-07-08 17:49:07
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Buntowniczka z pustyni (tom 1)

Gdy jakiś czas temu otwierając kopertę od Wydawnictwa Czwarta Strona na moje nogi (i łóżko) zaczęła wysypywać się ziemia, pomyślałam „Ej co jest!”. Chwilę później mój mózg zaczął pracować na najwyższych obrotach: ziemia> piasek> PUSTYNIA> „Buntowniczka z pustyni”!
To właśnie na tę książkę jakiś już czas czekałam i w taki niecodzienny sposób wydawnictwo postanowiło zaskoczyć swoich...
Gdy jakiś czas temu otwierając kopertę od Wydawnictwa Czwarta Strona na moje nogi (i łóżko) zaczęła wysypywać się ziemia, pomyślałam „Ej co jest!”. Chwilę później mój mózg zaczął pracować na najwyższych obrotach: ziemia> piasek> PUSTYNIA> „Buntowniczka z pustyni”!
To właśnie na tę książkę jakiś już czas czekałam i w taki niecodzienny sposób wydawnictwo postanowiło zaskoczyć swoich recenzentów, z resztą sami zobaczcie.
Tak, tak spokojnie książka dodatkowo była jeszcze w woreczku strunowym by nic się jej nie stało :)

„Buntowniczka z pustyni” to debiutancka książka Alwyn Hamilton, która zdobyła tytuł Najlepszy Debiut Goodreads Books Awards 2016.

Jest to historia nastoletniej Amani, dziewczynki mieszkającej w Ostatnim Okręgu, która w tym zapomnianym przez resztę świata mieście od najmłodszych lat żyła z rewolwerem w dłoni. Jako że urodziła się jako dziewczynka, w ogóle nie mogła decydować o sobie. Gdy matka zabiła jej ojca i sama została za to publicznie powieszona, Amani trafiła do ciotki Farrah, wuja Asida i jeszcze kilku jego żon, którzy od pewnego czasu głośno dyskutowali, iż najwyższy czas wydać Amani za mąż, tylko po to, by nie była kulą u nogi swojej rodziny.

Amani od dawna marzyła, by wyrwać się z Ostatniego Okręgu, wyjechać tam, gdzie będzie mogła odetchnąć pełną piersią i żyć tak jak chce, a nie tak, jak ktoś za nią postanowił. Matka od małego opowiadała jej o Izmanie stolicy Miraji, wielkim mieście i lepszym życiu, którego dla nich dwóch chciała i którego niestety się nie doczekała. Jednak jej córka postanowiła walczyć o to marzenie. Nocą wybrała się na strzelnicę w Deadshot, wiedziała, że świetnie strzela, wiedziała też, że jako kobieta nie ma szans na udział w ’’zawodach’’, musiała więc udawać mężczyznę, by zyskać szanse na wygranie tysiąca fuoza, co dałoby jej możliwość ucieczki z domu i walki o własną wolność. W trakcie zawodów poznała Węża ze Wschodu równie utalentowanego strzelca jak ona. To właśnie z nim pod pseudonimem jaki je nadano: Niebieskooki Bandyta i pijanym Mistrzem Dahmadem, mierzyła się w ostatniej rundzie. Chcąc ocalić bezbronnego chłopaka, który znalazł się w złym miejscu o złym czasie Wąż i Bandyta postanowili spudłować ostatnie strzały, co miało dać zwycięstwo Dahmadowi. Jednak on mimo wypitego alkoholu chciał stanąć z bronią na wprost Węża ze Wschodu, by udowodnić swoją wielkość. By ocalić nowo poznanego przyjaciela Amani wywołała rozróbę, z której oboje wyszli cało.

Kolejnego dnia cały Ostatni Okrąg wiedział o bójce i pożarze strzelnicy w Deadshot. Tego dnia do sklepu wuja Asida zajrzał niespodziewany klient, a za nim Dowódca Naguib oraz żołnierz o równie niebieskich i niespotykanych w tym regionie oczach Noorsham. Ci dwaj poszukiwali tego pierwszego, jednak Amani ukryła nieznajomego licząc, że ten pomoże jej wyrwać się z tego przeklętego miejsca. Jin, bo tak naprawdę nazywał się Wąż ze Wschodu, w pierwszej chwili nie chciał zabierać ze sobą dziewczyny. Jednak moment, w którym upolowała Buraqi-magiczne pustynne stworzenia, konia, który potrafi przemierzyć dziesiątki kilometrów, sprawił, że ta dwójka postanowiła zostawić Ostatni Okrąg daleko za sobą. Zmierzać po własne marzenia, które w czasie tej podróży potrafiły zmienić się niejednokrotnie. Odmienione postrzeganie świata pomoże im odkryć siebie na nowo oraz swoje uśpione żelazem umiejętności i dokonać prawdziwej rewolucji…

„Buntowniczka z pustyni” jest powieścią, w której każdy może znaleźć coś dla siebie. Znajdziecie tu fragmenty przygodowe, romansu, walki o siebie i swój kraj oraz magię, którą ta pozycja naszpikowana jest niemal w każdym fragmencie. Jednak nie znajdziecie tu wróżek i czarownic, ta pustynia kryje w sobie więcej niespodzianek i stworzeń nie z tej ziemi, których nie mam serca Wam opisywać, bo akurat je trzeba poznać samemu, by móc zrozumieć, jak ważną role odgrywają w fabule.

Jak już wspominałam to jest debiut Alwyn Hamilton, sposób, w jaki ta kobieta prowadzi poszczególne wątki, jak i całą akcję utworu sprawia, że chce jej więcej i więcej! Wiem, że gdy tylko drugi tom tej powieści do mnie dotrze już bez piasku :) , jedyną rzeczą, którą wtedy będę chciała zrobić to zasiąść w ogródku z kotem na kolanach i znów przenieść się z powrotem na tę pustynię z Amani i Jinem.



Za możliwość przeczytania dziękuje Wydawnictwu Czwarta Strona.
Link do recenzji
http://kobiecerecenzje365.blogspot.com/2017/07/buntowniczka-z-pustyni-alwyn-hamilton.html

pokaż więcej

 
2017-07-06 20:10:29
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Lata osiemdziesiąte w Polsce to czasy PRL-u, czasy wielu absurdów i paradoksów. Miałam to szczęście lub jak kto woli nieszczęście, dorastać w tamtym okresie, podobnie jak główna bohaterka „Pamiętnika ze starej szafy". Choć była to niechlubna karta w historii naszego kraju, z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że tak naprawdę niczego mi wtedy nie brakowało jako dziecku i nastolatce i do dziś... Lata osiemdziesiąte w Polsce to czasy PRL-u, czasy wielu absurdów i paradoksów. Miałam to szczęście lub jak kto woli nieszczęście, dorastać w tamtym okresie, podobnie jak główna bohaterka „Pamiętnika ze starej szafy". Choć była to niechlubna karta w historii naszego kraju, z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że tak naprawdę niczego mi wtedy nie brakowało jako dziecku i nastolatce i do dziś wspominam ten czas (pewnie nie tylko ja) z pewną nostalgią i rozrzewnieniem.

„Zabawna opowieść o dorastaniu młodej, zakompleksionej dziewczyny w czasach chylącego się ku upadkowi socjalizmu i początkach wolnej Polski. Zwariowana rodzina, nieobliczalni przyjaciele, a wreszcie proza życia przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, widziana oczami młodości, gdzie wzniosłość przemian przegrywa z drapieżną chęcią przeżycia przygody. Historie czwórki przyjaciół wkraczających w dorosłe życie, szalonego dziadka Staśka i ciotek: Felicji, której największym pragnieniem jest powtórne zamążpójście, i Amelii – despotki wzbudzającej strach całej rodziny. Dawka śmiechu gwarantowana.”

Perypetie nastolatki przedstawione w zabawnych sytuacjach z życia, niekiedy kuriozalnych niczym z najlepszych filmów Barei. Młoda bohaterka posiadaczka permanentnego pecha, pozytywnie zakręconej rodziny, lojalnych przyjaciół i niewiarygodnych predyspozycji do popadania w kłopoty. Historia ta zweryfikowała moje obawy o stan mojej pamięci (jednak ma się jeszcze całkiem dobrze ;) ) i dała mi potwierdzenie, że w tamtych czasach zarówno ja, jak i wielu moich rówieśników mieliśmy sporo podobnych przeżyć wynikających z tego, w jakim kraju przyszło nam dorastać.

Patrycja May to pseudonim autorki, która chce pozostać anonimowa, ponieważ powieść "Pamiętnik ze starej szafy" traktuje o osobie, która istnieje naprawdę. Szczerze mówiąc zżera mnie ciekawość kto zacz, jednakże rozumiem i akceptuję taki stan rzeczy.
Mówi się, że styl pisania to wizytówka autora, Patrycja May może być dumna ze swojej wizytówki. Jej styl jest z pozoru prosty, aczkolwiek niezwykle celny i dowcipny, bardzo obrazowy i sugestywny. Umiejętnie dobiera słowa i w niewymuszony sposób korzysta z zasobów słownika polskiego.
Głównym atutem tej powieści jest humor. Autorka posiada wyjątkowy dar humorystycznego opisywania sytuacji, które na pierwszy rzut oka wcale nie wydają się śmieszne. Jest tylko jedna autorka, która potrafi mnie rozbawić do łez, mianowicie Joanna Chmielewska, Patrycji May również udała się ta trudna sztuka.

" Z wielką powagą wyznałam, że żałuję mojego młodego wieku, bo nie mogę walczyć z komuną, na przykład nosząc bibułę czy pisząc wywrotowe hasła na murach. I wtedy Julcia, specjalistka od głupich pomysłów, stwierdziła, że bibuła odpada, ale napis na murze, w sylwestra, czemu nie. Kolejny raz zeszła do piwnicy i przyniosła puszkę rudej farby. Może to była minia chroniąca przed rdzą, może zwykła olejna, mniejsza z tym. Po północy narada wojenna trwała w najlepsze – kłóciłyśmy się o treść napisu. Julka optowała za „PZPR – pachołki Moskwy”, Kaśka chciała „Precz z komuną”. Pierwsze odpadło z uwagi na to, że nie mogłyśmy się zdecydować przez jakie „h” pisze się „pachołek”. "

„Pamiętnik ze starej szafy” Patrycji May, to kolejna książka, którą nasz blog ma przyjemność obejmować patronatem medialnym. Dodatkowym zaszczytem i wyróżnieniem dla mnie jest moja rekomendacja, która znajdzie się w książce. Jednak największą nagrodą była sama możliwość przeczytania i zrecenzowania tak fajnej książki, dzięki której spędziłam kilka godzin z uśmiechem na ustach i zapomniałam o otaczającej szarej rzeczywistości. Polecam gorąco!

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Videograf.
Link do recenzji
http://kobiecerecenzje365.blogspot.com/2017/07/pamietnik-ze-starej-szafy-patrycja-may_5.html

pokaż więcej

 
2017-07-05 22:48:36
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Mafijna miłość (tom 3) | Seria: Editio Red

Na pewno wielu z Was z drżącym sercem czeka na zakończenie historii Cassandry i Adama vel Morfeusza. Trzeci tom czytałam już dość dawno temu, ale zakończenie Kasia zmieniała kilka razy i do końca nie byłam pewna, które z nich znajdzie się w książce. Oczywiście Kasia mnie nie zawiodła i zakończenie okazało się bombą, która mnie rozwaliła. Zapraszam na recenzję „Przebudzenia Morfeusza” K.N.... Na pewno wielu z Was z drżącym sercem czeka na zakończenie historii Cassandry i Adama vel Morfeusza. Trzeci tom czytałam już dość dawno temu, ale zakończenie Kasia zmieniała kilka razy i do końca nie byłam pewna, które z nich znajdzie się w książce. Oczywiście Kasia mnie nie zawiodła i zakończenie okazało się bombą, która mnie rozwaliła. Zapraszam na recenzję „Przebudzenia Morfeusza” K.N. Haner. Mam nadzieję, że jesteście gotowi na ostrą jazdę bez trzymanki.

Mogłoby się wydawać, że po zniknięciu Adama, życie Cassandry jest względnie uporządkowane. Wraca do rodzinnego domu w Toronto, znajduje dobrą pracę i poświęca się wychowywaniu ukochanego synka, Tommy'ego. Z całych sił stara się zapomnieć o przeszłości, o Adamie i o wszystkim, co do tej pory się wydarzyło. Tylko, czy można oszukać serce, które tęskni i bije, choć nie powinno tylko dla niego?
Gdy w jej życiu kolejny raz pojawia się Adam, kobieta nie wie co myśleć, ani co robić. Z jednej strony jest wściekła, że Adam ją znalazł, a z drugiej strony jest szczęśliwa, widząc mężczyznę swojego życia. Ostatecznie jednak postanawia ułożyć swoje życie bez Adama i ma zamiar trzymać się od niego z daleka. Adam jednak łatwo się nie poddaje. Postanawia walczyć o kobietę, którą kocha i o syna, którego dopiero zaczyna poznawać. Niestety wraz z pojawieniem się McKeya z życia Cassandry kolejny raz znika spokój, a demony przeszłości zaczynają dawać o sobie znać. Jakie decyzje podejmie Cassandra? Czy Adam będzie potrafił się poświęcić? Przekonajcie się sami.

„Śniłam o mężczyźnie, który był dla mnie zgubą.
Przeszliśmy razem przez koszmar... A teraz czas na przebudzenie.”

Długi czas zastanawiałam się co napisać w tej recenzji, bo choć historię Cassandry i Adama znam od dawna to zawsze, gdy powtórnie czytam książki Kasi, to przeżywam wszystko od nowa, myśli kłębią mi się w głowie i żyję życiem bohaterów. Nie lubię ostatnich tomów, nie lubię pożegnań, a niestety nadszedł taki czas i trzeba pożegnać się z bohaterami, których pokochało wiele z Was. Uważam, że ta część jest najlepsza z całej trylogii. Dopracowana i dopieszczona w najdrobniejszym szczególe, a przede wszystkim nieprzewidywalna. Myślę, że nikt z Was nigdy by się nie domyślił, co autorka zaserwowała swoim bohaterom. Od samego początku jest to jedna wielka niewiadoma i nigdy nie ma się pojęcia, co pojawi się na kolejnej stronie. K.N. Haner to autorka, która niesamowicie miesza w życiu swoich bohaterów, dramat goni dramat, a emocje są wyczuwalne na każdej stronie. Emocje to esencja każdej książki Kasi.

„Przebudzenie Morfeusza” to gorąca, rozpalająca zmysły, a zarazem mroczna powieść, od której nie sposób się oderwać. K.N. Haner uzależnia swoją twórczością i po skończeniu lektury jej książki zawsze czuję się jak narkoman na głodzie, który potrzebuje więcej, by dalej normalnie funkcjonować. Nie każdy autor erotyków potrafi pisać tak otwarcie o seksie, jak robi to ona, jej sceny rozpalają zmysły, doprowadzają krew do wrzenia, a namiętność i pożądanie wypływające z kart powieści pieści ciała. Jednak ta książka to nie tylko gorące chwile uniesień, to także bezwzględny świat mafii, która nigdy nie wybacza i nie zapomina, więc możecie się domyślić, że mafijny świat znów dopadnie Cass w swoje szpony, a Eros pokaże jeszcze gorsze oblicze. Zapewniam Was, że będzie się działo. Może nie zawsze będzie po Waszej myśli, ale koniec końców będziecie usatysfakcjonowani.

Jeżeli chodzi o bohaterów, to jestem pod ogromnym wrażeniem zmian, jakie w nich zachodzą. Cassandra jest nie do poznania, z irytującej dziewczyny zmieniła się w prawdziwą kobietę, która jak lwica potrafi walczyć o to, co kocha i co jest dla niej najważniejsze. Adam też się zmienia, staje się bardziej ludzki, uczuciowy oraz odpowiedzialny, ale potrafi także wdziać maskę obojętności i wcielić się w rolę Morfeusza. Pojawiają się także nowi bohaterowie, którzy okażą się bardzo ważni w tej historii i to za ich sprawą dużo się zmieni w życiu Cass i Adama. Nic więcej nie napiszę, musicie poznać ich sami.

Nie liczcie, że w tej książce znajdziecie serduszka oraz kwiatki, bo to naprawdę opowieść mroczna, czasami nawet przerażająca. Często zastanawiam się, co siedzi Kasi w głowie, że potrafi wymyślać tak dziwne historie i tak realistycznie potrafi opisywać rzeczy złe i okrutne. Nie wiem, co tam siedzi, ale mam nadzieję, że nigdy nie zniknie. Ma dziewczyna talent i tylko to się liczy.


„Przebudzenie Morfeusza” po raz kolejny przeniesie Was do świata mrocznych, wyuzdanych pragnień i mafii, która nigdy nie wybacza. Przygotujcie się na ostrą jazdę bez trzymanki, bo K.N. Haner to mistrzyni dramatów, która zawsze zapewnia czytelnikom skrajne wrażenia i emocje. Musicie jak najszybciej poznać zakończenie tej historii i uwierzcie, że nie jesteście przygotowani na to, co zafundowała nam autorka. Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce i Wydawnictwu Helion.
Link do recenzji
http://kobiecerecenzje365.blogspot.com/2017/07/przebudzenie-morfeusza-kn-haner.html

pokaż więcej

 
2017-07-04 22:36:10
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

„Zagubiona w bezkresie kosmicznej przestrzeni para zakochanych wspomina historię swej miłości na ziemi.”

Carys i Max spadają przez pustą przestrzeń kosmosu, a powietrza zostało im tylko na półtorej godziny. Są sami i szukają w sobie oparcia, wspominając świat, który opuścili. Świat, który nigdy nie był ich domem, ale za wszelką cenę chcą tam wrócić, ponieważ tylko powrót jest szansą na...
„Zagubiona w bezkresie kosmicznej przestrzeni para zakochanych wspomina historię swej miłości na ziemi.”

Carys i Max spadają przez pustą przestrzeń kosmosu, a powietrza zostało im tylko na półtorej godziny. Są sami i szukają w sobie oparcia, wspominając świat, który opuścili. Świat, który nigdy nie był ich domem, ale za wszelką cenę chcą tam wrócić, ponieważ tylko powrót jest szansą na uratowanie ich miłości.
Ich świat nie przypomina tego, który my znamy. W następstwie kataklizmu Stany Zjednoczone i Bliski Wschód zostały spustoszone, a w Europie nastał utopijny ustrój, który polega na tak zwanej Rotacji, gdzie obywatele co trzy lata muszą zmieniać miejsce zamieszkania. Dziwne zasady dotyczą także związków, jednak Carys i Max zakochują się w sobie.
Jak doszło do tego, że znaleźli się w kosmosie? Czy uda im się powrócić na ziemię? Tego musicie dowiedzieć się sami.

„Zatrzymać gwiazdy” to debiut Katie Khan i to debiut bardzo udany, choć muszę przyznać, że początek książki miałam ciężki i nie mogłam się wkręcić w fabułę. Najgorzej było z poznaniem praw, którymi rządzi się nowa ziemia, a i bohaterowie nie zachwycili mnie tak od razu. Cieszę się z tego, że nigdy nie porzucam książek, które nie zachwycają mnie od samego początku, bo pierwsze wrażenie było mylące i po kilkudziesięciu stronach przepadałam z kretesem. Powieść jest niesamowicie oryginalna i chyba nigdy nie czytałam niczego podobnego, przynajmniej nic takiego sobie nie przypominam. Autorka stworzyła historię zupełnie inną od tego, co dostajemy w większości książek. Historię momentami dziwną, niezmiernie ciekawą i wciągającą, więc jeżeli lubicie książki, które nie opierają się na utartych schematach, to „Zatrzymać gwiazdy” będzie dla Was idealna. Jest to przepiękna historia prawdziwej miłości, a zakończenie... no cóż, na ten temat milczę jak zaklęta, by nie popsuć Wam przyjemności z czytania.

Książka przedstawia teraźniejszość, czyli sytuację, w jakiej znaleźli się bohaterowie oraz przeszłość, w której narodziło się między nimi uczucie. Autorka i przeszłość i teraźniejszość opisała bardzo ciekawie, więc miałam problem, by odłożyć ją na półkę i czytałam póki, nie udało mi się jej skończyć.

Autorka stworzyła bohaterów bardzo normalnych, ludzkich, niewyróżniających się niczym szczególnym, ale za to niezwykle ciekawych. Carys polubiłam już na samym początku, ale z Maxem miałam problem, bo momentami mnie irytował. Jednak im dalej czytałam to zauważałam przemianę, jaka zachodziła w bohaterach i teraz gdy jestem już po lekturze całej powieści, mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że i Max dał się polubić...

„Zatrzymać gwiazdy” to powieść, która wywarła mnie ogromne wrażenie i mam nadzieję, że w przyszłości przeczytam jeszcze niejedną powieść tej autorki.


Polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.
Link do recenzji
http://kobiecerecenzje365.blogspot.com/2017/07/zatrzymac-gwiazdy-kathie-khan.html

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
436 432 3465
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (42)

zgłoś błąd zgłoś błąd