KobieceRecenzje365 
kobiecerecenzje365.blogspot.com
kobieta, status: Czytelniczka, ostatnio widziana 8 godzin temu
Teraz czytam
  • Skrzydlaty Morderca
    Skrzydlaty Morderca
    Autor:
    Raph Howes waha się długo, gdy otrzymuje propozycję obrony w sądzie kobiety, która zamordowała własnego męża. Adwokat niedawno stracił żonę i ciężko przeżywa jej samobójstwo. Kirsten była znakomitą am...
    czytelników: 211 | opinie: 19 | ocena: 6,27 (98 głosów)
  • Ten, kto zabije smoka
    Ten, kto zabije smoka
    Autor:
    Evert Bäckström, antybohater z krwi i kości, ma do rozwiązania sprawę, która początkowo wygląda na zwykłe zabójstwo po pijaku. Pomimo drastycznej zmiany stylu życia zaleconej przez lekarza, Bäckström...
    czytelników: 588 | opinie: 28 | ocena: 6,51 (192 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-06-13 06:19:46
Ma nowego znajomego: Kasia
 
2018-06-13 06:19:27
Ma nowego znajomego: RasTen OlO
 
2018-06-12 07:45:04
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Pewnie już nie raz pisałam, że bardzo lubię komedie kryminalne, przy których łapię oddech, relaksuję się i przede wszystkim śmieję się jak opętana, a uwierzcie, rozbawić mnie nie jest wcale tak prosto. Z dużymi nadziejami zabrałam się za lekturę „Szpilek za milion” i koniec końców, jestem zadowolona, choć nie wszystko według mnie było, tak jak trzeba. Autorka wymyśliła bardzo fajną fabułę i... Pewnie już nie raz pisałam, że bardzo lubię komedie kryminalne, przy których łapię oddech, relaksuję się i przede wszystkim śmieję się jak opętana, a uwierzcie, rozbawić mnie nie jest wcale tak prosto. Z dużymi nadziejami zabrałam się za lekturę „Szpilek za milion” i koniec końców, jestem zadowolona, choć nie wszystko według mnie było, tak jak trzeba. Autorka wymyśliła bardzo fajną fabułę i wykreowała ciekawych bohaterów, ale niestety mnie w tej książce zabrakło humoru, a przynajmniej mnie nic nie śmieszyło. Może z Wami będzie inaczej i książka Was rozbawi, dla mnie sytuacje opisane przez autorkę były naprawdę mało zabawne. Na całe szczęście i tak książkę oceniam dobrze, bo autorka zadbała o to, by mnie mocno zaciekawić.

W książce cały czas coś się działo, dzięki czemu momentalnie zostałam wciągnięta w wir wydarzeń i ani przez chwilę się nie nudziłam. To bardzo fajna historia, taka pozytywnie zakręcona, której głównym atutem są bohaterowie. Oczywiście głównym bohaterem jest Jacek, bardzo go polubiłam, a nawet mogłabym rzec, że się z nim zżyłam, przez co nie raz czułam się tak, jakbym była jedną z postaci tej ciekawej historii.

Mimo tego, że książki nie nazwałabym komedią kryminalną, bo niestety nie zaśmiałam się ani razu, to i tak świetnie spędziłam przy niej czas. Autorka wplotła w fabułę fajną zagadkę kryminalną, którą miała przemyślaną od początku do samego końca, a ja bardzo lubię tak dopracowane książki. „Szpilki za milion” to powieść pozytywnie zakręcona, zwariowana i trzymająca w napięciu do ostatniej strony. Przy lekturze tej książki złapałam oddech i niesamowicie wypoczęłam.

pokaż więcej

 
2018-06-11 07:17:03
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Z twórczością Anny Kasiuk nie miałam wcześniej styczności, ale jako że uwielbiam poznawać naszych rodzimych autorów, dałam szansę jej najnowszej książce „Andromeda”. Powieść do tego stopnia mnie zafascynowała, że mój blog objął ją patronatem medialnym. Wiem, że muszę nadrobić inne książki autorki, tylko nie wiem, kiedy znajdę na to czas.

„Andromeda” to powieść po prostu o życiu, które nie...
Z twórczością Anny Kasiuk nie miałam wcześniej styczności, ale jako że uwielbiam poznawać naszych rodzimych autorów, dałam szansę jej najnowszej książce „Andromeda”. Powieść do tego stopnia mnie zafascynowała, że mój blog objął ją patronatem medialnym. Wiem, że muszę nadrobić inne książki autorki, tylko nie wiem, kiedy znajdę na to czas.

„Andromeda” to powieść po prostu o życiu, które nie zawsze maluje się różowych kolorach, bardzo często rzuca kłody pod nogi i tylko od nas zależy, czy znajdziemy w sobie dość siły, by mimo tego przeć naprzód. O tym wszystkim przekonała się Judyta, główna bohaterka książki, która mimo nastu lat, musiała się już zmierzyć z ogromną tragedią. Strata, jaką poniosła dziewczyna, zmieniła jej pogląd na świat. Judyta skończyła ze starym złym towarzystwem, zmieniła szkołę, w której starała się być niewidzialna, stała się dobrą córką i nigdy nie chciała już zawieść zaufania swojego taty. Dnie spędzała w domu, czasami chodziła do schroniska, w którym była wolontariuszką i odwiedzała starszą panią w domu spokojnej starości. Jednak niespodziewanie do jej życia wkradł się Szymon, z którym musiała opracować lekturę. Chłopak od dłuższego czasu wodził oczami za Judytą, ale przez jej całkowitą izolację, nie miał możliwości, by się do niej zbliżyć. Częste spotkania zbliżają tę dwójkę do siebie, ale czy Szymon, to odpowiedni chłopak dla Judyty, która postanowiła zostawić przeszłość za sobą? Oczywiście tego Wam nie zdradzę, wszystkiego musicie dowiedzieć się sami.

Historia zawiera w sobie bardzo dużo emocji, pojawia się ból, żal, rozgoryczenie, ale także radość, szczęście i przede wszystkim miłość. Te emocje pojawiają się prawie na każdej stronie i bombardują czytelnika. Ja momentalnie wsiąkłam w tę opowieść i chłonęłam całą sobą historię Judyty i Szymona, który stał się kimś ważnym w życiu dziewczyny. Polubiłam tego chłopaka, który mimo tajemnic, które skrywał, był dla Judyty bardzo dobry i opiekuńczy. Razem tworzyli naprawdę wspaniałą parę. Od książki naprawdę nie sposób się oderwać, a sam epilog niesamowicie mnie zaskoczył. Chyba miałam nadzieję, że powieść skończy się zupełnie inaczej, ale dzięki ostatniemu zdaniu autorki, mam nadzieję na kolejną część, w której Judyta spełni obietnicę daną chłopakowi.

Muszę Wam także napisać kilka zdań o Eleonorze, którą Judyta odwiedzała w domu spokojnej starości. Była to przemiła i sympatyczna starsza pani, z której życiowych porad powinien naprawdę skorzystać każdy. Obdarzyłam ją ogromną sympatią i choć przez chwilę czułam się tak, jakbym znów miała babcię. Takie postacie potrzebne są w książkach, bowiem niosą one ciepło i ukojenie.

„Andromeda” to powieść, która chwyciła mnie za serducho i myślę, że przez długi czas o niej nie zapomnę. Dzięki autorce przeniosłam się na karty powieści i znów poczułam się jak nastolatka, która uczy się na błędach, zakochuje się na zabój i przeżywa niesamowite chwile uniesień. Tę powieść powinien przeczytać każdy bez wyjątku, bo choć opowiada ona o nastolatkach, którzy dopiero wchodzą w dorosłość, to niesie w sobie wiele prawd życiowych, wiele mądrości i niewątpliwie skłania do refleksji. To piękna powieść o zostawianiu przeszłości za sobą, o nadziejach i o miłości, która pojawia się nie zawsze wtedy, kiedy chcemy.

pokaż więcej

 
2018-06-10 17:33:55
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: The King (tom 3)

Dziś zapraszam Was na recenzję „Lawless” T.M. Frazier. Jeżeli czytaliście moje poprzednie recenzje jej książek, to wiecie, że pokochałam jej twórczość i bohaterów, których wykreowała. Po Kingu nadszedł czas na Bear’a, czyli jego najlepszego przyjaciela, który w swoim życiu wycierpiał bardzo wiele…

„Thia jest zagubiona i desperacko potrzebuje pomocy. Bear zamknął ważny etap w życiu i nie radzi...
Dziś zapraszam Was na recenzję „Lawless” T.M. Frazier. Jeżeli czytaliście moje poprzednie recenzje jej książek, to wiecie, że pokochałam jej twórczość i bohaterów, których wykreowała. Po Kingu nadszedł czas na Bear’a, czyli jego najlepszego przyjaciela, który w swoim życiu wycierpiał bardzo wiele…

„Thia jest zagubiona i desperacko potrzebuje pomocy. Bear zamknął ważny etap w życiu i nie radzi sobie z nową rzeczywistością.”

Jeżeli czytaliście poprzednie tomy tej serii, to wiecie, że Bear odszedł z gangu motocyklowego, który był całym jego życiem. Mężczyzna nie radzi sobie w nowej sytuacji, a jego czas wypełniają używki i przypadkowe kobiety. Jednak wszystko zaczyna się zmieniać, gdy na jego drodze pojawia się Thia, młoda dziewczyna, którą pierwszy raz spotkał, gdy była jeszcze dzieckiem. Złożył jej wtedy pewną obietnicę, która niestety okazała się kłamstwem. Thia potrzebuje pomocy, a jedyną osobą, która może jej pomóc jest Bear. Pojawienie się Thii nie jest mężczyźnie na rękę, jest względem niej nieufny i podejrzliwy, poza tym nadal wolałaby topić smutki w alkoholu i narkotykach, by nie rozdrapywać ran z przeszłości. Jednak coś go do tej młodej dziewczyny przyciąga i postanawia się o nią zatroszczyć, by ją ochronić przed śmiertelnym niebezpieczeństwem. Czy mu się to uda? Czy dziewczyna uleczy jego duszę i serce? O tym musicie przekonać się sami.

Na tę książkę czekałam jak na szpilkach, bo wiedziałam, że historia Bear’a będzie tak samo dobra, a może nawet lepsza, niż dwie wcześniejsze części o Kingu. Autorce kolejny raz udało się mnie przenieść do mrocznego świata pełnego przemocy, brutalności, strachu oraz lęku, w którym miłość to towar dość deficytowy. Już pierwsze strony gwarantują wciągającą i hipnotyzującą lekturę, od której nie sposób się oderwać, ja przepadłam i zatraciłam się w tym mrocznym świecie i z bijącym sercem obserwowałam walkę bohaterów o przeżycie oraz rodzące się między nimi uczucie. Poza tym T.M. Frazier kolejny raz zrobiła mi psikusa i zaserwowała takie zakończenie, które wbiło mnie w fotel, a szczękę zbierałam z podłogi, było ono dla mnie totalnym zaskoczeniem i teraz nie wiem, jak wytrzymam do sierpnia, czekając na następny tom.

„Lawless” to powieść, którą koniecznie musi przeczytać każdy fan dobrych romansów. Autorka odwaliła kawał świetnej roboty, skonstruowała genialną i wciągają fabułę oraz stworzyła niebywale wyrazistych bohaterów. Bear skradł moje serce już we wcześniejszych częściach, ale teraz przejął już je chyba w całości. Ale cóż poradzić na to, że lubię takich bad boyów, którzy mają wiele na sumieniu, nie są idealni, dręczą ich demony przeszłości, ale w głębi są dobrymi ludźmi, mają piękne wnętrze i jak kochają to na zabój. Ten opis idealnie odzwierciedla Bear’a, który był poszarpany od środka, był w rozsypce i nie wiedział co ze sobą począć. Pojawienie się na jego drodze Thii było niczym wstrząs, który wybudził go z letargu i zmusił do jakiegokolwiek działania. Dziewczyna była dla niego zagadką, nie wierzył jej, ale z czasem zrozumiał w jak dużym, był błędzie. Thia to dziewczyna, w której życiu wydarzyła się ogromna tragedia, a jedynym mężczyzną, który mógł jej pomóc był Bear, który niestety na samym początku okazał się wielkim rozczarowaniem. Nic więcej już Wam nie zdradzę, ale zapewniam Was, że momentalnie obdarzycie bohaterów sympatią i przepadniecie w ich historii, a zakończenie pozostawi Was w ogromnym zawieszeniu i pełnych frustracji.

Zapomniałabym napisać, że oczywiście King i Ray są nieodzownym elementem tej historii, za co jestem autorce bardzo wdzięczna, bo spotkanie z tą wspaniałą parą było cudowne. Lubię, gdy w kolejnych tomach serii pojawiają się starzy bohaterowie, którzy już swoje problemy mają za sobą i cieszą się swoim szczęściem. Ale tutaj Kinga nie mogło zabraknąć, bo to przecież najlepszy przyjaciel Bear’a, są niczym bracia i jeden za drugiego oddałby własne życie. Tak po prostu wygląda prawdziwa przyjaźń.

Polecam Wam tę powieść z całego serca i gwarantuję, że się nie zawiedziecie. To emocjonująca jazda bez trzymanki po brutalnym świecie, w którym nie ma żadnych reguł i zasad, a miłość jest towarem deficytowym.

pokaż więcej

 
2018-06-07 05:58:35
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: All for the Game (tom 1)

„The Foxhole Cout” to pierwszy z trzech tomów cyklu „All for the game”. Mam nadzieję, że kolejne tomy ukażą się bardzo szybko, ponieważ historia Neila i jego kolegów z drużyny pochłonęła mnie bez reszty. Naprawdę jestem pod ogromnym wrażeniem tej książki i dziękuję autorce za dostarczenie mi powiewu literackiej świeżości.

"To nie świat jest okrutny. Tylko ludzie, którzy na nim żyją."

...
„The Foxhole Cout” to pierwszy z trzech tomów cyklu „All for the game”. Mam nadzieję, że kolejne tomy ukażą się bardzo szybko, ponieważ historia Neila i jego kolegów z drużyny pochłonęła mnie bez reszty. Naprawdę jestem pod ogromnym wrażeniem tej książki i dziękuję autorce za dostarczenie mi powiewu literackiej świeżości.

"To nie świat jest okrutny. Tylko ludzie, którzy na nim żyją."

Głównym bohaterem jest Neil chłopak, który od lat ukrywa się i ucieka przed przeszłością. Gdy dostaje propozycję dołączenia do drużyny Uniwersytetu Stanowego Palmetto, jest w rozsypce, bo wie, że to dla niego ogromna szansa, ale granie w takiej drużynie jak Lisy, wiąże się także z dużą rozpoznawalnością. Nie myślcie przypadkiem, że Lisy są tak rozpoznawalni przez to, że świetnie grają, co to, to nie. Lisy to drużyna dość specyficzna, a jej członkowie, to tak jakby wyrzutki społeczeństwa. Każdy z nich ma mroczną przeszłość i skrywa tajemnice oraz sekrety. Neil jednak postanawia zaryzykować, choć wie, że szansa, którą dostał, może okazać się dla niego śmiertelnym niebezpieczeństwem. Już pierwsze dni w drużynie uświadamiają mu, jak brutalni, niebezpieczni i przebiegli potrafią być niektórzy z jego nowych znajomych… Czy podpisując kontrakt, Neil wydał na siebie wyrok, czy może dał sobie szansę na całkiem nowe życie?

„Kontrakt trenera Lisów stanowił przepustkę do tego, o czym zawsze marzył i umożliwiał uprawianie sportu, który kochał. Dzięki temu mógł jeszcze trochę dłużej poudawać, że wiedzie normalne życie.”

Autorka w mistrzowski sposób wykreowała bohaterów, bo choć historia należała do Neila, to czasami nawet postacie drugoplanowe grały pierwsze skrzypce. Prawie każdego z nich poznajemy bardzo dobrze i im dalej czytamy, tym więcej sekretów wychodzi na jaw. Oczywiście nie dowiadujemy się wszystkiego, a najistotniejsze rzeczy poznamy zapewne dopiero w kolejnych tomach, których już teraz nie mogę się doczekać. Bohaterowie są bardzo różnorodni, każdy naprawdę jest inny i wyjątkowy. To nie są grzeczni chłopcy, to prawie dorośli mężczyźni przepełnieni gniewem i rozgoryczeniem, na ich barkach spoczywa wiele demonów, które ich niszczą i z którymi nie potrafią sobie poradzić.

"Demony przeszłości zaciskają szpony, nie uda ci się ich odgonić..."

Gdy zaczęłam pisać tę recenzję, zastanawiałam się jakiego słowa użyć, by najbardziej oddać nim charakter tej książki. Najczęściej na myśl przychodziło mi POPIEPRZONA i uważam, że naprawdę to słowo idealnie nadaje się do oceny tej książki. Oczywiście popieprzona, ale w dobrym tego słowa znaczeniu, bo to książka, w której emocje wirują niczym tornado i atakują czytelnika z każdej strony. Akcja książki jest dynamiczna, cały czas coś się dzieje, momentami czułam jakbym i ja była częścią tej opowieści. To nie jest historia dla grzecznych dziewczynek, autorka postawiła na dość wulgarny język, który idealnie pasuje do bohaterów i wplotła w fabułę dużą dawkę mroku oraz brutalności.

Na potrzeby książki autorka wymyśliła nową dyscyplinę sportową Exy, która była dość brutalną grą drużynową, ale w stu procentach pasowała do bohaterów. Przyznam, że jestem pod wrażeniem tego, jak Nora Sakavic dobrze przemyślała sobie ten sport i z jaką dokładnością opisała jego zasady.

„The Foxhole Court” to genialna powieść z gatunku Young Adult, w którą autorka wplotła wątki sensacyjno-kryminalne. Na pewno nie jest to książka dla każdego i w szczególności polecam ją już pełnoletnim czytelnikom. Mnie ta historia pochłonęła, zafascynowała i po prostu chcę więcej… Niecierpliwie czekam na kolejne tomy, by kolejny raz wkroczyć do popieprzonego życia Neila Jostena i poznać jego dalsze losy.

pokaż więcej

 
2018-06-06 09:47:27
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Domniemanie Niewinności (tom 3)

Bardzo, ale to bardzo czekałam na ostatni tom serii Domniemanie niewinności, bo choć przeczuwałam, jak zakończy się ta historia, to i tak byłam ciekawa, co tym razem wymyśliła autorka. W moim odczuciu ten tom jest najlepszy, najbardziej emocjonujący, dużo więcej się w nim dzieje i oczywiście poznajemy całą przeszłość Andrew, która niestety do najprzyjemniejszych nie należała. Dzięki temu... Bardzo, ale to bardzo czekałam na ostatni tom serii Domniemanie niewinności, bo choć przeczuwałam, jak zakończy się ta historia, to i tak byłam ciekawa, co tym razem wymyśliła autorka. W moim odczuciu ten tom jest najlepszy, najbardziej emocjonujący, dużo więcej się w nim dzieje i oczywiście poznajemy całą przeszłość Andrew, która niestety do najprzyjemniejszych nie należała. Dzięki temu łatwiej zrozumieć postępowanie mężczyzny , jego obrzydzenie względem kłamstwa oraz obawy i strach przed nowym uczuciem. Przyznam się szczerze, że jeden fragment, który dotyczył jego przeszłość, doprowadził mnie do łez, ale ze mnie już jest taka emocjonalna klucha. Oczywiście w tej części Andrew pójdzie po rozum do głowy i spróbuje odzyskać Aubrey, bez której nie wyobraża sobie dalszego życia. Czy mu się to uda? Chyba wiecie, że Wam tego nie zdradzę ;)

Jeżeli czytaliście moją recenzję poprzednich tomów tej serii, to wiecie, że bardzo polubiłam bohaterów i na całe szczęście nic w tej kwestii się nie zmieniło. W Andrew zaszła minimalna zmiana, nadal był pewny siebie, nieustępliwy, czasami dupkowaty, ale także zaczął okazywać prawdziwe uczucia i zrozumiał, że nie każda kobieta jest taka sama. Postanowił walczyć o miłość, choć jak możecie sobie wyobrazić, nie było to zbyt łatwe, bo Aubrey zniknęła. Kobieta wyjechała, by zapomnieć o mężczyźnie, którego pokochała i by zacząć spełniać swoje marzenia…W jej życiu pojawił się także ktoś nowy, ale czy będzie miał on szansę, gdy na scenę kolejny raz wkroczy seksowny prawnik?

Styl autorki jest prosty i bardzo lekki w odbiorze, książkę przeczytałam w ekspresowym tempie, bo już na samym początku zostałam wciągnięta w głąb fabuły. Autorka zaciekawiła mnie do tego stopnia, że nie potrafiłam odłożyć książki na półkę, póki nie znalazłam się na ostatniej stronie, troszkę żałuję, że to już koniec, ale tak to już jest, że wszystko, co dobre musi się kiedyś skończyć. Nadmienię jeszcze, że ten tom jest dłuższy, więc tym bardziej będziecie zadowolone.

„Prawo miłości” to powieść, która mnie uwiodła, zafascynowała, wzruszyła i niejeden raz rozbawiła. Autorka ma naprawdę świetne poczucie humoru, bawiłam się przy nim wyśmienicie. Historia Andrew i Aubrey wciąga już od pierwszej strony, nie można się z nią rozstać i po cichu obserwuje się poczynania bohaterów. Jestem na sto procent pewna, że tak jak i ja zatracicie się w tej historii.

„Prawo miłości” to zdecydowanie najlepsza część serii. Jestem przekonana, że prawdziwa twarz Andrew bardzo Wam się spodoba. Gorąco polecam!

pokaż więcej

 
2018-06-04 08:28:26
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
 
2018-06-04 08:22:37
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Hollywood Heat (tom 1)
 
2018-06-04 08:18:59
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Z twórczością Hanny Dikty miałam już styczność. Recenzowałam "We troje" i choć było to dawno, to książkę wspominam bardzo dobrze. Z ciekawością zasiadłam do lektury jej kolejnej powieści i miałam nadzieję, że i tym razem autorka dostarczy mi wielu wrażeń i emocji. Czy tak się stało? Oczywiście, że tak i teraz już wiem, że na pewno przeczytam każdą kolejną książkę, która wyjdzie spod pióra pani... Z twórczością Hanny Dikty miałam już styczność. Recenzowałam "We troje" i choć było to dawno, to książkę wspominam bardzo dobrze. Z ciekawością zasiadłam do lektury jej kolejnej powieści i miałam nadzieję, że i tym razem autorka dostarczy mi wielu wrażeń i emocji. Czy tak się stało? Oczywiście, że tak i teraz już wiem, że na pewno przeczytam każdą kolejną książkę, która wyjdzie spod pióra pani Hani.

Historia Małgorzaty zaczyna się dość zwyczajnie, poznajemy życie bohaterki, to zawodowe oraz prywatne. Wszystko toczy się spokojnie do momentu, w którym główna bohaterka spotyka się z Krzysztofem, swoim byłym kochankiem, który umiera. To spotkanie wywraca jej życie do góry nogami i wszystko zaczyna się sypać niczym domek z kart. Nie zdradzę Wam nic więcej, ale uwierzcie mi na słowo, że od tego momentu w książce zaczyna się sporo dziać i pojawia się napięcie, które towarzyszyło mi już do ostatniej strony. Zauważyłam także, że autorka lubi w swoich książkach zostawiać otwarte zakończenia, za którymi niestety zbytnio nie przepadam, ale nie jest to żadnym minusem i w ogóle nie wpłynęło to na moją ocenę tej historii. Może będzie kolejna część? Bardzo bym tego chciała.

Styl, jakim operuje autorka, jest niezwykle lekki i przyjemny w odbiorze i mimo tego, że w książce pojawiają się trudne tematy, to czyta się ją niesamowicie szybko i z ogromnym zaciekawieniem. Kreacja bohaterów wyszła dobrze, choć nie ukrywam, że nie polubiłam Małgorzaty, bardzo często drażniło mnie jej zachowanie, ale współczułam jej strasznie i na pewno nie chciałabym być na jej miejscu i zmagać się z jej problemami.

Niełatwo napisać książkę o prawdziwym życiu, które bardzo często ma słodko-gorzki smak, ale pani Hani się to udało. Historia Małgorzaty to przejmująca opowieść pełna wzlotów oraz upadków, to historia o miłości, o przyjaźni i o nadziei, która zawsze umiera ostatnia. Jeżeli lubicie książki, w których to prawdziwe życie gra pierwsze skrzypce, to najnowsza powieść Hanny Dikty będzie dla Was idealna. Ja świetnie spędziłam przy niej czas.

pokaż więcej

 
2018-06-04 07:32:09
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

"Twoje zdjęcie" Melanie Moreland to powieść, na którą miałam chrapkę, gdy tylko zobaczyłam ją w zapowiedziach wydawnictwa. Niesamowicie zaintrygował mnie opis i przeczuwałam, że będzie to książka, która dostarczy mi wielu emocji i o której szybko nie zapomnę. Miałam rację, bo po prostu zakochałam się w tej historii i w jej bohaterach. Autorka napisała piękną powieść, która wzrusza, śmieszy,... "Twoje zdjęcie" Melanie Moreland to powieść, na którą miałam chrapkę, gdy tylko zobaczyłam ją w zapowiedziach wydawnictwa. Niesamowicie zaintrygował mnie opis i przeczuwałam, że będzie to książka, która dostarczy mi wielu emocji i o której szybko nie zapomnę. Miałam rację, bo po prostu zakochałam się w tej historii i w jej bohaterach. Autorka napisała piękną powieść, która wzrusza, śmieszy, zachwyca i fascynuje. Przepadłam z kretesem i mam nadzieję, że na naszym rynku wydawniczym pojawi się więcej jej książek, bo moim zdaniem, to autorka, o której warto pamiętać.

W tej książce podobało mi się naprawdę wszystko, nawet okładka, która wielu osobom może wydać się oklepana, a nawet nijaka. Autorka stworzyła niesamowicie ciekawą i niebanalną fabułę, która wciąga już od pierwszej strony, a jeżeli do tego dodamy wyrazistych i nieprzerysowanych bohaterów, to otrzymujemy coś wręcz idealnego. Melanie Moreland zauroczyła mnie tą historią i aż żałuję, że skończyłam ją już czytać.

Tak jak wyżej napisałam, autorka stworzyła naprawdę interesujących bohaterów, których już na samym początku obdarzyłam ogromną sympatią. Ally to dziewczyna miła, niezwykle sympatyczna, która oddała serce swojej pracy, bo tylko praca była jej świadomym wyborem. Dziewczyna należała do bardzo bogatej i wpływowej rodziny, dla której najważniejsze były tylko pozory. Od lat była obwiniana przez ojczyma, za śmierć brata, a wyrzuty sumienia niszczyły ją od środka. Całe jej życie, to ciągła kontrola ze strony matki oraz ojczyma i nawet jako dorosła młoda kobieta, miała mało do powiedzenia na temat swojej własnej przyszłości. Poznanie Adama było dla niej niczym wybawienie, ale niestety okrutny los kolejny raz sobie z niej zadrwił. Adam to taki bohater, który skradnie niejedno czytelnicze serce, jestem o tym po prostu przekonana. To znany fotograf, który nie wyobrażał sobie, że w życiu mógłby zajmować się czymś zupełnie innym. Ciągle był w drodze, by dokumentować zniszczenia, które były dziełem pogody. Nie raz ryzykował własnym życiem, ale kochał to, co robił, to było jego życie. Gdy poznał Ally jego świat wywrócił się do góry nogami, bo już po pierwszym spotkaniu czuł, że to jego bratnia dusza, jego miłość i przeznaczenie. Tylko że tak jak wspomniałam wcześniej, nie wszystko ułożyło się po ich myśli i mężczyzna kolejny raz musiał zawalczyć o miłość swojego życia. W książce pojawiają się jeszcze inni bohaterowie, jedni ważni, drudzy mniej ważni, ale na uwagę na pewno zasługuje jeszcze ciotka dziewczyny, kobieta o złotym sercu, która jako jedyna cieszyła się ze szczęścia Ally. O jej rodzicach nie będę nic pisać, bo na usta cisną się mi same niecenzuralne słowa, a nie chcę Was nimi zgorszyć.

"Spotkałem cię tylko kilka dni temu, Ally, ale czekałem na ciebie całe życie. Czekałem, aż mnie znajdziesz."

Narracja została poprowadzona w pierwszej osobie, czyli tak jak lubię najbardziej, a na dodatek to Adam był narratorem i to z jego perspektywy opowiedziana była prawie cała historia. Napisałam prawie cała, bo pod koniec książki pojawiło się kilka rozdziałów, w których to Ally zabrała głos. Muszę przyznać, że było to super pomysłem, bo całkiem inaczej czyta się książkę, kiedy to mężczyzna opowiada nam swoją historię i według mnie to jeden z wielu atutów tej książki. Poza tym książka została podzielona na dwie części. W części pierwszej obserwujemy rodzące się uczucie między bohaterami, a w części drugiej walkę Adama o Ally. To świetna książka obok, której nie można przejść obojętnie.

„Twoje zdjęcie” to powieść, w której fabuła nie jest całkiem słodka, sporo w niej bólu, cierpienia, rozterek i bardzo trudnych relacji rodzinnych. Autorka ukazuje czym tak naprawdę, jest prawdziwa miłość, która nie ocenia, nie krzywdzi i nie łamie człowieka. To naprawdę bardzo emocjonująca historia, która nie raz mnie wzruszyła i myślę, że z Wami będzie podobnie.

pokaż więcej

 
2018-05-31 09:23:12
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Czy zastanawialiście się kiedyś, jak to by było, przenieść się na karty swojej ulubionej powieści, zastąpić główną bohaterkę i doprowadzić historię do końca? Myślę, że niejednemu z Was taka myśl przebiegła przez głowę. W takiej sytuacji znajdą się bohaterowie książki Anny Day pt. „Fandom”, którzy są fanami dystopijnej powieści „Taniec na szubienicy”…

„Mówi się, że dla fikcji nie warto...
Czy zastanawialiście się kiedyś, jak to by było, przenieść się na karty swojej ulubionej powieści, zastąpić główną bohaterkę i doprowadzić historię do końca? Myślę, że niejednemu z Was taka myśl przebiegła przez głowę. W takiej sytuacji znajdą się bohaterowie książki Anny Day pt. „Fandom”, którzy są fanami dystopijnej powieści „Taniec na szubienicy”…

„Mówi się, że dla fikcji nie warto umierać… Czy aby na pewno?”

Violet, jej brat i dwie przyjaciółki wybierają się na Comic Con, by poznać aktorów, którzy grali główne role w ekranizacji ich ulubionej książki. Niespodziewanie podczas spotkania z ulubieńcami zostają przeniesieni do universum swojej ukochanej książki. Już na samym początku udaje się im doprowadzić do śmierci głównej bohaterki, przez co wpadają w ogromne tarapaty. Oczywiście historia musi zakreślić krąg, więc to na barki Violet spada odpowiedzialność za dokończenie opowieści. Czy dziewczyna sprosta wyzwaniu? Czy książkowa rzeczywistość okaże się tak samo wspaniała, jak ta w prawdziwej książce i na dużym ekranie? Tego musicie dowiedzieć się sami.

Jestem pod ogromnym wrażeniem tej książki, autorce udało się mnie zaciekawić do tego stopnia, że nic oprócz tej powieści dla mnie nie istniało. Sama przeniosłam się na jej karty i wraz z bohaterami przeżywałam ich historię, która była pełna niebezpieczeństw, tajemnic i kłamstw. Autorka wplotła w fabułę także watek miłosny, który opisała naprawdę bardzo naturalnie i prawdziwie. Był on takim nieprzytłaczającym dodatkiem, który dopełnił i urozmaicił fabułę. Długi czas zastanawiałam się, czy czytałam książkę z takim wątkiem i nic nie wpadło mi do głowy, więc raczej na pewno pierwszy raz spotkałam się z czymś takim, a jak wiecie ciężko zaskoczyć mnie czymś nowym. Historia Violet i jej przyjaciół została napisana świetnym i wciągającym stylem, śmiem nawet twierdzić, że autorka odwaliła kawał dobrej literackiej roboty, a pomysł, by przenieść paczkę przyjaciół w głąb książki, by zastąpili bohaterów, był na sto procent nowatorski i bardzo ciekawy. Mogę napisać, że to książka w książce, więc tak naprawdę poznajemy dwie różne historie, bo choć wiemy, jak powinien skończyć się „Taniec na szubienicy”, to w pewnym momencie ta pewność zostaje zachwiana, a wydarzenia toczą się zupełnie inaczej. W pewnym momencie połapałam się, o co w tym wszystkim chodzi, ale nie ujęło to ani grama mojej przyjemności podczas czytania. Uważam, że to naprawdę świetna książka, z genialnymi bohaterami oraz świetną i przede wszystkim wciągającą fabułą. Troszkę rozczarowało mnie zakończenie, myślałam, że będzie bardziej rozwinięte i bardziej zaskakujące, a odniosłam wrażenie, jakby autorce zabrakło już na nie pomysłu. Na całe szczęście, to tylko taki mały szkopuł, który w ogóle nie wpłynął na moją ogólną ocenę.

Akcja książki jest dynamiczna, cały czas coś się dzieje, a bohaterowie na każdym kroku wpadają w tarapaty. Jest niebezpiecznie, momentami brutalnie, a świat, który tak kolorowo wyglądał na kartach powieści, okazuje się zupełnie inny, bardziej mroczny i przerażający.

Mnie historia opisana w książce po prostu urzekła i myślę, że z Wami będzie podobnie. Z chęcią obejrzałabym ekranizację tej książki, uważam, że wyszłoby z tego coś naprawdę fajnego.

pokaż więcej

 
2018-05-30 06:44:51
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Saga księżycowa (tom 2)

Pierwszy tom Sagi Księżycowej był dla mnie totalnym zaskoczeniem, więc niecierpliwie wyczekiwałam kolejnej części, by poznać dalsze losy Cinder. Jednak jak się okazało, część druga nie jest taką całkowitą kontynuacją tomu pierwszego, bo mimo tego, że historia Cinder płynie dalej, to autorka dała nam w niej jeszcze jedną całkiem nową opowieść. Oczywiście obydwie historie w pewnym momencie łączą... Pierwszy tom Sagi Księżycowej był dla mnie totalnym zaskoczeniem, więc niecierpliwie wyczekiwałam kolejnej części, by poznać dalsze losy Cinder. Jednak jak się okazało, część druga nie jest taką całkowitą kontynuacją tomu pierwszego, bo mimo tego, że historia Cinder płynie dalej, to autorka dała nam w niej jeszcze jedną całkiem nową opowieść. Oczywiście obydwie historie w pewnym momencie łączą się, więc przygotujcie się na spotkanie Kopciuszka z Czerwonym Kapturkiem…

„Cinder - bohaterka pierwszego tomu bestsellerowej Sagi Księżycowej powraca i kolejny raz wpada w wielkie kłopoty. Tymczasem po drugiej stronie świata znika babcia Scarlet Benoit. Szybko okazuje się, że Scarlet nie wie o niej wielu rzeczy. Nie wie także o śmiertelnym niebezpieczeństwie, w jakim przeżyła całe swoje życie. A kiedy spotyka Wilka, pięściarza, który może posiadać informacje o miejscu pobytu jej babci, wzbrania się przez zaufaniem mu. Coś ją do niego jednak przyciąga.
A jego do niej.

Kiedy Scarlet i Wilk wyjaśniają jedną tajemnicę, natychmiast napotykają na następną, a to prowadzi ich do Cinder. Teraz razem muszą stale być o krok przed Levaną, mściwą królową Księżycowych.

Przygoda trwa w tej świeżej opowieści, łączącej elementy baśni o Kopciuszku i Czerwonym Kapturku.”

Marissa Meyer kolejny raz udowodniła mi, że jej głowa jest pełna pomysłów. Przyznam, że na początku, gdy odkryłam, że książka dotyczy innej bohaterki, byłam troszkę rozczarowana, ale na całe szczęście, to rozczarowanie bardzo szybko minęło, bo Scarelt to niesamowicie interesująca postać, a historia jej i Wilka jest tak samo ciekawa i pochłaniająca jak Cinder. Oczywiście tym razem Cinder także się pojawia i jej opowieść toczy się dalej, a w pewnym momencie losy dziewczyn się łączą i obie mają wspólny cel. Nie będę opisywała Wam fabuły, by nie popsuć Wam przyjemności z czytania, ale zapewniam Was, że w książce naprawdę wiele się dzieje, chyba nawet więcej niż w tomie pierwszym. Akcja jest dynamiczna, nie wieje nudą, czyli jest, tak jak lubię najbardziej. Autorce udało się też mnie kilka razy zaskoczyć, a to w książkach cenie sobie najbardziej, bo myślę, że element zaskoczenia jest niezwykle ważny dla każdego czytelnika.

Tym razem autorka kolejny raz wzorowała się na bajce i choć mam już kilkadziesiąt wiosenek na karku, to przednio spędziłam przy niej czas. Bo czy tylko dzieci mogą czytać bajki? Oczywiście, że nie, a tym bardziej takie, które wciągają w głąb fabuły i w których można zatracić się bez reszty. Według mnie to świetna książka i niejeden z Was zafascynuje się historią dwóch dzielnych dziewczyn, młodego cesarza, tajemniczego Wilka i bezwzględnej Levany.

Autorka wykreowała naprawdę świetnych bohaterów, których bardzo szybko obdarzyłam sympatią. W tej części prym wiedzie Scarlet, ale także i Wilk jest niezmiernie ważną postacią, bo tak naprawdę, to od niego zależą losy dziewczyny. Oczywiście nadal jest Cinder, której udało się uciec z więzienia i która nadal jest poszukiwana przez Levanę. Cinder ma nowego towarzysza podróży, który także jest zbiegiem i razem tworzą naprawdę świetny i zabawny duet. Niełatwo ma także Kai, który niestety musi podjąć trudną decyzję dotyczącą jego kraju. W tej książce każdy bohater pisze swoją własną historię, a każda historia ma jeden wspólny element, którym jest Cinder. Uważam, że Marissa Meyer ma dar do tworzenia ciekawych postaci i jestem bardzo, ale to bardzo ciekawa, jak dalej potoczą się losy jej bohaterów, ale na to muszę poczekać do premiery kolejnego tomu.

Oczywiście i w tym tomie pojawia się delikatny wątek miłosny, który nie został przez autorkę przerysowany, ani przekoloryzowany. Marissa Meyer w subtelny sposób opisała uczucia, które pojawiły się pomiędzy Scarlet i Wilkiem, a niestety uczucia te nie powinny się pojawić. Zapewniam, że emocji Wam w tej książce nie zabraknie, nie raz będziecie się wściekać, nie raz się wzruszycie i nie raz będziecie się śmiać razem z bohaterami. Naprawdę czekam na kolejną część, bo zakończenie znów pozostawiło mnie w zawieszeniu, a jak wiecie, nie bardzo lubię czekać, bo dość niecierpliwy ze mnie człowiek.

Jeżeli pokochaliście Cinder, to tak samo będzie w przypadku Scarlet, bo to dwa świetne tomy, które dostarczą Wam wielu niezapomnianych wrażeń. Polecam nie tylko jako bloger, ale przede wszystkim jako fanka dobrej fantastyki.

pokaż więcej

 
2018-05-29 14:43:38
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
 
2018-05-29 14:32:41
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Po śmierci brata, życie Charlotte wywraca się do góry nogami. Dziewczyna nie potrafi poradzić sobie ze stratą ukochanego brata, a na dodatek zaczyna widzieć duchy, które potrzebują jej pomocy. Rodzina uznaje ją za wariatkę, faszeruje lekami, a na koniec wspaniałomyślny tatuś daje jej trzydzieści tysięcy dolarów i każe wyprowadzić się z domu. Po pięciu latach pomagania zmarłym dziewczyna jest... Po śmierci brata, życie Charlotte wywraca się do góry nogami. Dziewczyna nie potrafi poradzić sobie ze stratą ukochanego brata, a na dodatek zaczyna widzieć duchy, które potrzebują jej pomocy. Rodzina uznaje ją za wariatkę, faszeruje lekami, a na koniec wspaniałomyślny tatuś daje jej trzydzieści tysięcy dolarów i każe wyprowadzić się z domu. Po pięciu latach pomagania zmarłym dziewczyna jest na skraju załamania nerwowego i jedyną drogą ratunku jest dla niej samobójstwo. Postanawia skoczyć z mostu, jednak na jej drodze pojawia się kolejny duch, który prosi ją o pomoc, ale w zamian sam także chce jej pomóc. Ike to żołnierz, który zginął w Afganistanie, a jego brat bliźniak po jego śmierci stacza się coraz bardziej na samo dno. Ike widzi w Charlotte ostatnią deskę ratunku i ma nadzieję, że dziewczyna zdoła pomóc Georg'owi, a on sam będzie mógł wtedy spokojnie przejść na drugą stronę i spocząć w spokoju. Jednak pojawia się jeden problem, bo Ike staje się Char ogromnie bliski i zaczyna łączyć ich uczucie. Najgorsze jest to, że dziewczyna wie, że kiedy uda jej się pomóc Georg'owi, Ike odejdzie już na zawsze. Jak zakończy się ta historia? Czy dziewczyna poczuje także coś do Georga? Tego wszystkiego musicie dowiedzieć się sami.

„Samobójstwo to wyraz egoizmu. To policzek wymierzony tym, którzy umarli, choć chcieli żyć.”

„Tam, dokąd zmierzamy” to powieść, która wywarła na mnie ogromne wrażenie i aż ciężko zebrać mi myśli, by coś sensownego o niej napisać. Na usta cisną mi się wyłącznie same słowa uznania, ale naprawdę tylko na to zasługuje ta historia. Trochę powzdycham, trochę posłodzę i tak będzie wyglądała moja recenzja, bo ta powieść jest tak piękna, tak chwytająca za serce, że naprawdę nie mogę inaczej. Przyznam się Wam szczerze, że nie byłam przygotowana, na to, co dostałam w tej książce, czytając opis, byłam przekonana, że historia Char, Ike’a oraz Georga będzie cudowną czytelniczą ucztą, ale rzeczywistość przerosła wszelkie moje oczekiwania. Jeszcze nigdy nie czytałam książki z takim wątkiem, więc już samo to, jest dla mnie ogromnym atutem. Autorka z niebywałą lekkością napisała historię, która szturmem podbiła moje serce i mogę Was zapewnić, że to jedna z lepszych książek, jakie przeczytałam w tym roku. Sztuką jest stworzyć coś tak ciekawego i pochłaniającego bez reszty, bo naprawdę udaje się to niewielu autorom. Śmiało mogę napisać, że B.N. Toler może być cholernie dumna z historii, którą napisała, ja naprawdę zostałam zauroczona, a łzy wzruszenia nie raz ściskały mnie za gardło. To książka godna polecenia i będę o tym trąbiła na lewo i prawo, bo trzeba promować tak piękne historie, które zakorzeniają się w głowie i nie dają o sobie zapomnieć.

Autorka stworzyła niesamowitą plejadę bohaterów i to oni są głównym autem tej książki. Każdy z nich jest inny, niepowtarzalny i wyjątkowy. Nawet postacie drugoplanowe zostały przedstawione przez autorkę w taki sposób, iż momentalnie obdarzyłam ich sympatią. Tak prawdę powiedziawszy, to nie ma w niej zbyt wielu złych bohaterów, bo nawet Misty nie jest taka zła, bardziej jest wredna i przebiegła, ale przecież w każdej historii musi być jakieś urozmaicenie. Jeżeli chodzi o głównych bohaterów, to naprawdę w ich kreację autorka włożyła ogrom pracy. Poznajemy ich od podszewki i razem z nimi dzielimy ich ból, który jest dominujący w tej historii. Nie będę Wam ich opisywać, bo musicie sami dobrze ich poznać, ale jestem przekonana, że bracia McDermott zdobędą niejedno czytelnicze serce. Mnie trudno było wybrać jednego z nich, bo obaj mieli złote i dobre serca, a o takich właśnie mężczyznach marzy każda dziewczyna.

„Chwile przychodzą i odchodzą; są jak szybkie przebłyski czasu. A jednak mogą mieć największy wpływ na nasze życie. Albo je złapiemy i wykorzystamy do naszych potrzeb, albo wypuścimy. Te, którym pozwalamy odejść, wiążą się z nami najsilniej – ponieważ żal jest czymś, co nigdy nas nie opuszcza.”

Książka jest niebywale emocjonująca, wzrusza, bawi i przede wszystkim daje do myślenia. Autorka uświadamia, jak ciężko pogodzić się ze stratą kogoś bliskiego, jak ważna w naszym życiu jest miłość oraz bliskość drugiego człowieka, a przede wszystkim pokazuje jakim darem jest życie.
Gorąco polecam Wam tę powieść i jestem przekonana, że tak jak ja zatracicie się w tej historii. Zapomniałam napisać, że książka ma jeden minus…
ZA SZYBKO SIĘ JĄ CZYTA!!!

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
713 705 6571
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (63)

zgłoś błąd zgłoś błąd