Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Oczytany 
Mój blog www.oczytany.eu
31 lat, mężczyzna, Lublin, status: Czytelnik, dodał: 22 książki i 3 cytaty, ostatnio widziany 19 godzin temu
Teraz czytam
  • Byłem Kapo
    Byłem Kapo
    Autor:
    Wspomnienia obozowe, napisane przez przyjaciela Stanisława Grzesiuka. Stefan Ktukowski miał 22 lata, gdy z Pawiaka, poprzez obóz koncentracyjny Sachsenhausen, trafił do KL Mauthausen, gdzie stał się w...
    czytelników: 105 | opinie: 2 | ocena: 7,5 (24 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2017-10-18 22:21:22
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam, Posiadam
 
2017-10-18 22:20:57
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
 
2017-10-17 22:06:36
Dodał do serwisu książkę: Antologia bajki polskiej
 
2017-10-17 19:05:20
Ma nowego znajomego: Matylda Saresta
 
2017-10-15 22:32:58
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać, Chcę mieć
Autor:
 
2017-10-15 22:30:37
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać, Chcę mieć
Autor:
 
2017-10-13 19:12:29
Ma nowego znajomego: xlagoR
 
2017-10-12 23:59:11
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Pod koniec września, w trakcie rozmowy z Ciachem z bloga Świat bibliofila, rozmowa zeszła na temat, co się stanie, gdy kiedyś zabraknie naszego ulubionego autora – Stephena Kinga. I wtedy Kamil przypomniał mi, że są przecież jego dwaj synowie, także pisarze. I wtedy dotarło do mnie, że jako wielki fan twórczości Króla, nigdy nie przeczytałem ani jednej powieści któregokolwiek z jego członków... Pod koniec września, w trakcie rozmowy z Ciachem z bloga Świat bibliofila, rozmowa zeszła na temat, co się stanie, gdy kiedyś zabraknie naszego ulubionego autora – Stephena Kinga. I wtedy Kamil przypomniał mi, że są przecież jego dwaj synowie, także pisarze. I wtedy dotarło do mnie, że jako wielki fan twórczości Króla, nigdy nie przeczytałem ani jednej powieści któregokolwiek z jego członków rodziny. Szybkie wejście na Internet, błyskawiczny wybór i za kilka dni kurier dostarczył mi przesyłkę z dwoma książkami Joego Hilla. Jedną z nich były „Rogi”.

Joe Hill urodził się w 1972 roku. Jego pełne nazwisko brzmi Joseph Hillstorm King – jest starszym synem Stephena i Tabithy King. Jego opowiadania (przede wszystkim fantasy) były publikowane w licznych czasopismach, otrzymał za nie wiele nagród i wyróżnień, m.in. nagrodę Williama L. Crawforda dla najlepszego nowego pisarza fantasy w 2006 roku. W lutym 2007 roku w USA ukazał się jego debiutancka powieść „Pudełko w kształcie serca”, która dostała się na 8. Miejsce listy bestsellerów „The New York Timesa”. Joe Hill mieszka w Nowej Anglii. Ma żonę Leonardę i trzech synów. Mieszka w New Hampshire.

Ignatius Perrish budzi się pewnego ranka kompletnie skacowany. Jest pewien, że w nocy narobił głupstw, ale nic nie pamięta. W lustrze zauważa z przerażeniem, że wyrosły mu rogi… Zdezorientowany idzie do lekarza. Dostrzega też inną prawidłowość: wszyscy zaczynają mówić mu, co myślą. Bez ogródek, tak jakby nie mogli się powstrzymać. Kiedy Ig dotyka skóry innego człowieka, poznaje jego myśli, wspomnienia, widzi przeszłość. Rok wcześniej zgwałcono i brutalnie zamordowano jego dziewczynę i właśnie to wydarzenie doprowadziło Ignatiusa na skraj załamania nerwowego. Czy nowe zdolności pomogą mu wrócić do równowagi i odkryć, kto jest winien śmierci ukochanej?

Trudno jest mi ocenić książkę napisaną przez syna, jeżeli jego ojciec jest moim ukochanym pisarzem. Przed przeczytaniem „Rogów” cały czas miałem w głowie pytania czy Joe jest równie zdolny jak mój Mistrz, czy niedaleko padło jabłko od jabłoni? I jak się okazało, młody King podołał legendzie Stephena.

„Rogi” wciągnęły mnie od pierwszej strony. Od samego początku akcja powieści toczy się w bardzo przyjemnym do czytania tempie i co najważniejsze praktycznie nie zwalnia do samego końca. Książka jest napisana w stylu Stephena Kinga, który mi bardzo mi odpowiada. Pełno w niej retrospekcji, opisywania tej samej sytuacji oczami kilku osób, a nawet znienawidzonego przeze mnie budowania napięcia w stylu: wtedy widział ją po raz ostatni. Dodatkowo mamy bardzo fajne nawiązanie do „Carie”. Powieść ma kilka zbytecznych rozdziałów, ale całość generalnie trzyma równy poziom. Zakończenie, które jest piętą achillesową starszego z Kingów, w „Rogach” podobało mi się, pomimo że było dość przewidywalne. Sam pomysł rogów i odkrywania cudzych tajemnic, tylko, dlatego że się kogoś dotyka, jest dla mnie strzałem w dziesiątkę. Z jednej strony zazdrościłem tej zdolności Igowi, bo kto z nas nigdy nie marzył, żeby czytać w cudzych myślach? Ale gdy przeczytałem o księdzu sypiającym ze swoją parafianką, kobiecie spotkanej w kolejce w szpitalu, która zdradza męża z instruktorem golfa, a przede wszystkim o jego matce, która powiedziała mu, że tak naprawdę, to nigdy go nie chciała i to przez niego straciła figurę modelki, to moja zawiść minęła.

Głównego bohatera można polubić praktycznie od pierwszej chwili. Przez całą książkę trzymałem za niego kciuki, żeby mógł oczyścić się z rzucanych na niego podejrzeń. Zdolności, jakie otrzymał dzięki rogom, oraz tragiczna śmierć ukochanej doprowadziły go do sytuacji, w której śmiało można nazwać go postacią tragiczną. Jednak najlepiej napisaną postacią w książce jest bez wątpienia Lee. Hillowi doskonale udało się zobrazować jego złożony charakter. Z jednej strony spokojny chłopak i wspaniały przyjaciel, z drugiej psychopata. Scena śmierci jego matki wciska w fotel, chociaż bardzo przypominała mi fragment jednej z ostatnich książek Stephena Kinga.

„Rogi” to bardzo dobra powieść. Na pewno spodoba się wszystkim fanom ojca Joego Hilla. Ja spędziłem bardzo przyjemny czas w takcie czytania tej lektury i z całą pewnością będę chciał przeczytać kolejne książki tego autora. I jeżeli będą one przynajmniej tak samo dobre jak „Rogi”, to Joe Hill wskoczy do grona moich ulubionych autorów i będę spokojny o to, kto przejmie pałeczkę i będzie nowym Mistrzem Grozy.

Opinia pochodzi z mojego bloga: www.oczytany.eu

pokaż więcej

 
2017-10-12 09:25:07
Ma nowego znajomego: Michał Stanek
 
2017-10-11 19:52:57
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać, Chcę mieć
 
2017-10-11 19:52:44
Dodał do serwisu książkę: Lublin na dawnej pocztówce
 
2017-10-11 14:45:30
Ma nowego znajomego: Ciacho
 
2017-10-11 09:51:18
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać, Posiadam
Autor:
Cykl: Jake Brigance (tom 2) | Seria: W świetle prawa
 
2017-10-10 20:05:21
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać, Posiadam
Autor:
 
2017-10-07 21:49:18
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Po niezłych „Chłopcach z Ferajny” postanowiłem sięgnąć po drugą książkę Nicholasa Pileggi – „Casino”. I niestety znów się trochę rozczarowałem.

Nicholas Pileggi urodził się 22 lutego 1933 w Nowym Yorku. Amerykański pisarz, scenarzysta i producent filmowy pochodzenia włoskiego. Napisał dwie powieści – „Chłopcy z ferajny” („Wiseguy: Life in a Mafia Family”) i „Casino” – o tematyce dotyczącej...
Po niezłych „Chłopcach z Ferajny” postanowiłem sięgnąć po drugą książkę Nicholasa Pileggi – „Casino”. I niestety znów się trochę rozczarowałem.

Nicholas Pileggi urodził się 22 lutego 1933 w Nowym Yorku. Amerykański pisarz, scenarzysta i producent filmowy pochodzenia włoskiego. Napisał dwie powieści – „Chłopcy z ferajny” („Wiseguy: Life in a Mafia Family”) i „Casino” – o tematyce dotyczącej działania gangów i mafii w Stanach Zjednoczonych. Obie zostały zekranizowane przez Martina Scorsese. Pileggi wraz z Scorsesem był współautorem scenariuszy obu filmów. Obok scenariopisarstwa zajmuje się także działalnością producencką. W 1987 poślubił dziennikarkę i scenarzystkę Norę Ephron (autorkę scenariuszy do takich filmów, jak „Kiedy Harry poznał Sally” i „Bezsenność w Seattle” ), która zmarła w 2012.

Układ przez wiele lat funkcjonował idealnie: Frank Mańkut Rosenthal, mistrz i szara eminencja hazardu, wnosił spryt i dbał o szczegóły, a Tony Spilotro, mafijny spec od mokrej roboty, zajmował się wymuszeniami. Obaj rządzili Las Vegas i wysyłali do bossów w Chicago walizki pełne dolarów. Do czasu, gdy Mańkut zapragnął całej władzy, Tony zaś – żony wspólnika…

Uważam, że nie da się ocenić „Casina” bez porównania go z „Chłopcami z Ferajny”, ponieważ obie książki są do siebie bardzo podobne. „Casino” składa się z dwudziestu czterech rozdziałów, z których mniej więcej połowa jest poświęcona działalności Mańkuta, a druga część opowiada o poczynaniach Tony’ego. I tak jak debiut autora, tak i ta powieść ma bardzo wciągający początek, od którego bardzo trudno się oderwać. Niestety także mniej więcej w połowie książki poczułem lekkie znużenie czytając o kolejnych przekrętach dokonywanych w kasynie i kolejnych próbach uzyskania licencji przez Franka. Dopiero od momentu odkrycia romansu swojej żony przez Mańkuta, powieść ponownie nabiera tempa i zaczyna być naprawdę dobrą lekturą w klimacie gangsterskim.

Główni bohaterowie to dwie skrajnie odmienne od siebie osobowości. Frank Rosenthal to opanowany hazardzista i biznesmen, który przynajmniej z pozoru chce zachować pozory legalności swojego biznesu. Wszelkie interesy stara się załatwiać drogą legalną i oficjalną. Bardzo ważne są dla niego relacje z dziećmi. Tony natomiast jest całkowitym przeciwieństwem Mańkuta. Nie uznaje żadnych zasad i zakazów. Jest totalnym narwańcem, który wszystkie problemy rozwiązuje za pomocą siły:

„Nie zabili go od razu, ponieważ nie wiedzieli, kto z nim był, gdy mordował braci Scalvo. Musieli go długo torturować, zanim wyśpiewał nazwisko wspólnika. Pobili go. Skopali. Przekłuli mu nawet jaja szpikulcem do lodu, ale Billy nic im nie powiedział. Tony twierdził, że nigdy nie widział takiego twardziela jak Billy McCarthy. W końcu Tony zaciągnął Billy’ego do stołu warsztatowego, włożył mu głowę w imadło i zaczął dokręcać śrubę. Ponoć na oczach Phila i Chuckiego zaciskał szczęki imadła tak długo, aż zaczęły zgniatać czaszkę Billy’ego, a jedno oko wyskoczyło z oczodołu. Wtedy właśnie Billy wydał Jimmy’ego Miraglię.”

Tony swoim postępowaniem bardzo przypominał mi momentami Sonny’ego z „Ojca Chrzestnego”. Zdecydowanie przyjemniej czytało mi się rozdziały, w których to on był głównych bohaterem, właśnie dzięki jego różnym szalonym pomysłom.

Na podstawie powieści został nakręcony świetny film w reżyserii Martina Scorsese, w którym wystąpiła plejada gwiazd kina: Robert De Niro, Joe Pesci i Sharon Stone i James Woods.

Podsumowując „Casino” to dobra lektura. Oceniam ją poziom wyżej niż „Chłopców z Ferajny” ze względu na bardzo dobrze napisaną postać Tony’ego. Największym minusem tej książki jest bardzo duże podobieństwo do debiutu autora. Tak jak pisałem w recenzji „Chłopców z Ferajny”, tak i tutaj, jeżeli ktoś szuka dobrej książki w klimacie gangsterskim, to się raczej nie zawiedzie. Warto jednak przeczytać tę lekturą, przed obejrzeniem ekranizacji, bo po raz kolejny film przewyższa o dwie klasy książkę. Chylę czoła przed Martinem Scorsese, że z dwóch tak średnich powieści, stworzył tak dwa genialne obrazy.

Opinia pochodzi z mojego bloga: www.oczytany.eu

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
466 41 517
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (11)

Ulubieni autorzy (10)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (9)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd