margoz 
thebooksspot.blogspot.com
Uwielbiam dobre książki, a jeszcze bardziej lubię dzielić się nimi z innymi. Kocham sztukę, paryskie muzea, Mickiewicza i plątanie się po Podkarpaciu. Nocą patrzę w gwiazdy, a za dnia dryfuję w internetach.
26 lat, kobieta, Rzeszów, status: Czytelniczka, dodała: 3 cytaty, ostatnio widziana 3 dni temu
Teraz czytam
  • Bóg urojony
    Bóg urojony
    Autor:
    W „Bogu urojonym” Dawkins nie pisze (przynajmniej nie bezpośrednio) o biologii. Bohaterem jego książki jest religia i relacje między nauką a wiarą. Dawkins z całą mocą swojej wiedzy, talentu i intelek...
    czytelników: 7508 | opinie: 349 | ocena: 7,52 (3075 głosów) | inne wydania: 3
  • Mechaniczna ćma
    Mechaniczna ćma
    Autor:
    Pierwszy duch przyszedł do Celiny, gdy miała zaledwie jedenaście lat i mieszkała w sierocińcu. Dzięki jej wizji udało się odkryć ciało zaginionego mężczyzny, natomiast ona sama znalazła nowy dom. Z cz...
    czytelników: 319 | opinie: 27 | ocena: 6,56 (71 głosów)
  • Trupia Farma. Sekrety legendarnego laboratorium sądowego, gdzie zmarli opowiadają swoje historie
    Trupia Farma. Sekrety legendarnego laboratorium sądowego, gdzie zmarli opowiadają swoje historie
    Autorzy:
    Najbardziej niesamowita farma świata, miejsce, które zrewolucjonizowało współczesną kryminalistykę. Zapraszamy w leśne ostępy Tennessee. Na niewielkim obszarze leżą tu ludzkie zwłoki: zakopane w zie...
    czytelników: 3591 | opinie: 163 | ocena: 7,77 (1073 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-11-28 12:23:32
Wypowiedziała się w dyskusji: WYMIENIĘ/SPRZEDAM (LISTOPAD 2018)

SPRZEDAM:
Harry Potter i Więzień AzkabanuŻmijowiskoLaponia. Wszystkie imiona śnieguNieludzieJak upolować pisarza?Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć. Magiczne miejsca i postacieOficjalny ilustrowany przewodnik po filmie "Dary anioła: Miasto kości"
SPRZEDAM:
Harry Potter i Więzień AzkabanuŻmijowiskoLaponia. Wszystkie imiona śnieguNieludzieJak upolować pisarza?Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć. Magiczne miejsca i postacieOficjalny ilustrowany przewodnik po filmie "Dary anioła: Miasto kości"

pokaż więcej

więcej...
 
2018-11-12 14:05:28
Ma nowego znajomego: Barbara Bereżańska
 
2018-11-11 20:45:10
Została fanką autora: Jakub Ćwiek
 
2018-11-11 20:39:50
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, W domowej biblioteczce

"Drzazgi" to przedziwna opowieść o silnych osobowościach połączonych jakby wbrew własnej woli siecią relacji i powiązań. To historia wciągająca, szokująca, oblepiająca swymi mackami umysł czytelnika i ciągnąca go ku obłędowi. To krótki łańcuch trzech pokoleń, rozpoczynający i kończący się najsłabszymi ogniwami. "Drzazgi" to książeczka, w której zawierają się - mimo małej objętości, wszystkie... "Drzazgi" to przedziwna opowieść o silnych osobowościach połączonych jakby wbrew własnej woli siecią relacji i powiązań. To historia wciągająca, szokująca, oblepiająca swymi mackami umysł czytelnika i ciągnąca go ku obłędowi. To krótki łańcuch trzech pokoleń, rozpoczynający i kończący się najsłabszymi ogniwami. "Drzazgi" to książeczka, w której zawierają się - mimo małej objętości, wszystkie najpotrzebniejsze słowa - ni mniej, ni więcej. Tyle i aż tyle.

Joanna Bartoń stworzyła dzieło krótkie, lecz trafiające w sam środek ludzkiej duszy. Błądzimy po omacku na kartach życia głównej bohaterki, a pomiędzy "wtedy" a "dziś" odbijamy się o introwertyzm, chorobliwy perfekcjonizm, biseksualizm, strach, niepewność, niedowartościowanie i przewartościowanie, brak miłości, szacunku, zaufania, niezdrowe relacje partnerskie na poziomie matka - dziecko, lub zupełne ignorowanie swego potomka, niedojrzałość emocjonalną i niedojrzałość do pewnych ról społecznych, a wszystko to w gęstym sosie pozornej wolności i beztroski.

Ile potrafi znieść miłość matki? Ile matka potrafi wybaczyć? Lilianna o swojej nie może powiedzieć wiele - a może właśnie może, lecz nie byłoby to nic dobrego, poza tymi ulotnymi chwilami, w których matka wykazywała szczątkowe zainteresowanie córką. Czy mając taki wzorzec - chorej, szalonej, wiecznie nieobecnej matki sama będzie potrafiła wcielić się w tę rolę? Czy jej syn odnajdzie w niej wsparcie, którego samej Liliannie tak bardzo brakowało? Do tych wniosków czytelnik musi dojść sam, bo ta opowieść daje nam wyłącznie ciężkostrawne, raniące niczym ciernie, niekiedy patologiczne migawki z życia bohaterów.

"Drzazgi" na pierwszy rzut oka szokują, by zaraz potem pociągnąć czytelnika - zaraz za Lilianną na dno bólu, cierpienia i rozpaczy. Postawa i czyny głównej bohaterki nie są jednoznacznie złe, co daje nam przyzwolenie na wszelkie próby zrozumienia jej zachowań, być może nawet na pewna dozę sympatii do tej silnej, choć na zawsze już złamanej kobiety.

Gabriel - genialne dziecko zrodzone z miłości, dorastające w stanie permanentnej niemiłości i emocjonalnej próżni, chłopiec mający wszystko czego zapragnie, jedynie ze względu na bycie synem swego nieżyjącego ojca i dzieckiem swojej okaleczonej emocjonalnie matki, chłopiec pozbawiony dzieciństwa dopuszcza się straszliwej zbrodni, wokół której zaczyna w szaleńczym dance makabre orbitować jego matka.

Lilianna - z własnej woli już nie-matka, ugięta pod ciężarem wyimaginowanego ostracyzmu zaczyna wieść życie utracjuszki - aby zapomnieć, nie myśleć, nie czuć, nauczyć się życia na nowo, doznać czegoś co nie jest obezwładniającym poczuciem pustki.

Fantomowy ból po utracie syna-sprawcy próbuje uśmierzyć używkami, zagłuszyć rozrzutnością, przytępić rozwiązłością i utopić w najlepszym wydaniu hedonizmu na jaki obecnie stać jej udręczoną duszę.

"Drzazgi" to trudna opowieść o kobiecie, która kochała tylko raz i o matce, która została nią przez narzuconą rolę społeczną.


O nie-matce Polce przeczytacie wyłącznie u Joanny Bartoń, do czego Was z czystym sumieniem zachęcam.

pokaż więcej

 
2018-11-08 22:28:33
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, W domowej biblioteczce

Wszyscy zdajemy sobie sprawę jak trudna i niebezpieczna jest praca w policji, ilu wymaga poświęceń i zszarganych nerwów. Wyobraźcie sobie jednak, że policjanci w równej mierze co z przestępczością walczyć muszą z "państwem", "stołkami", chorym systemem i biurokracją. Że muszą nieustannie dbać o statystyki, przecinki i wykresy, wielokrotnie na bok odkładać sprawy ważniejsze - aby podreperować... Wszyscy zdajemy sobie sprawę jak trudna i niebezpieczna jest praca w policji, ilu wymaga poświęceń i zszarganych nerwów. Wyobraźcie sobie jednak, że policjanci w równej mierze co z przestępczością walczyć muszą z "państwem", "stołkami", chorym systemem i biurokracją. Że muszą nieustannie dbać o statystyki, przecinki i wykresy, wielokrotnie na bok odkładać sprawy ważniejsze - aby podreperować spadający słupek, odrywać się od prowadzonych spraw, aby na rozkaz wziąć udział w bzdurnej akcji, która dobrze wygląda w mediach, a nijak się ma do rzeczywistości.

Z anegdot opowiedzianych Jakubowi Ćwiekowi przez Pana Adama Bigaja - podinspektora policji w stanie spoczynku wyłania się obraz niczym z sennych koszmarów Franza Kafki.

Ale... powoli, od początku! "Bezpański" to zapis ponad trzydziestoletniej służby Adama Bigaja - na początku jeszcze milicjanta, później policjanta, kierownika sekcji zabójstw na wrocławskim starym mieście, a następnie naczelnika wydziału kryminalnego na Rakowcu - w tzw. Trójkącie Bermudzkim - rejonie o szczególnie wysokim wskaźniku przestępczości, wrocławskiej wylęgarni przestępców.

Książka jest REWELACYJNA - same historie dotyczące policyjnej służby wzbudzają pełen wachlarz emocji jakie człowiek jest w stanie odczuwać - przeważnie jest to poczucie niesprawiedliwości, strach, smutek, obrzydzenie, złość, bezradność, ale wielokrotnie zdarzyło mi się też wzruszyć czy dostać napadu dzikiego śmiechu. Bo same historie są przejmujące, ale to, w jaki sposób są opowiedziane - to jest sztuka. Z każdym kolejnym tekstem spod pióra Jakuba Ćwieka nachodzi mnie taka oto refleksja - to kawał cwanej, genialnej bestii jest! Ukłony!

W tej książce znajdziecie opowieści z codziennego życia funkcjonariusza oraz ścieżkę jego służbowej kariery - wyboistą i usłaną bardziej cierniami róż, niż płatkami. Przeczytacie tu o drobnych rozbojach, pobiciach, włamaniach dokonywanych przez dzieci, ale i o brutalnych morderstwach, przesłuchaniach, bezczelnych kradzieżach, o szarej policyjnej codzienności, biurokracji, patrolach, uciążliwych brakach w zapatrzeniu i o jeszcze gorszych brakach kadrowych. O wierności służbie i o niesubordynacji, o policyjnej integracji i o traceniu zaufania do przełożonych, o spotkaniach z informatorami, o samogonie, o inwigilacji kościoła, o burdelach, współpracy z służbą bezpieczeństwa, o powodzi tysiąclecia z lipca 1997, o zabezpieczaniu wizyt papieża i o innych głośnych sprawach, którymi żyła niegdyś cała Polska.

Na komendzie każdy dzień jest nieprzewidywalny. Nigdy nie wiesz co cię czeka, kto zgłosi się z nową sprawą, a może pojawi się przełom w którymś ze starych dochodzeń, lub odezwie się uchol z interesującą informacją, którą trzeba będzie sprawdzić - a może czeka cię dzień za biurkiem, ze stosem papierów, zimną kawą i ciepłą wódką.

Adam Bigaj w "Bezpańskim" odkrywa przed nami komendy pełne oryginałów. Każdy przywołany przez autorów funkcjonariusz jest inny, ma wyjątkowy - przeważnie trudny charakter i trzeba podejść do niego z odpowiedniej strony. Opisy poszczególnych bohaterów rozbrajają, małe wpadki i wielkie wtopy bawią do łez, śmieszą komiczne opisy spraw o niskiej szkodliwości, ale przecież obok nich znajdziemy także makabryczne zbrodnie. Szczerość Bigaja i doskonała praca słowem w wydaniu Ćwieka składają się na rewelacyjną książkę, której nie możecie przegapić!

Pamiętajcie jednak, aby uzbroić się w stalowe nerwy. Kiedy na naszych oczach wszelkie racjonalne argumenty trafiają gdzieś na wysoki szczebel służbowej drabiny i odbijają się jak kauczukowe kuleczki od twardych pleców czyjegoś szwagra, kuzyna, stryja... wtedy do czytelnika zaczyna docierać nie tylko surrealizm takich sytuacji, bezczelność władzy, bezsensowność jakiejkolwiek polemiki, chaos ale przede wszystkim ogromne, bezbrzeżne niedowierzanie - takie sytuacje faktycznie mają miejsce. W Polsce. Teraz.

Jakub Ćwiek w nowej roli sprawdził się znakomicie, mariaż z Wydawnictwem Marginesy uważam za niezwykle udany, bo "Bezpański" najzwyczajniej nie mógł narodzić się gdzieś indziej. Po prostu strzał w dziesiątkę! Mam nadzieję usłyszeć jeszcze o Panu Adamie Bigaju i z całego serca życzę mu wszystkiego co najlepsze!

"Bezpańskiego" przeczytajcie koniecznie - jest mocny, mroczny, prawdziwy. To jak rewelacyjny i wciągający serial o policjantach, który wcale nie jest fikcją, lecz brutalną rzeczywistością.

(http://thebooksspot.blogspot.com/2018/11/adam-bigaj-jakub-cwiek-bezpanski.html)

pokaż więcej

 
2018-11-08 22:27:09
Została fanką autora: Adam Biernat
 
2018-11-08 22:26:14
Została fanką autorki: Marta Biernat
 
2018-11-08 22:23:37
Dodała cytat z książki: Bezpański. Ballada o byłym gliniarzu
(...) Śródmieście trzymało się razem niczym jedna wielka patologiczna rodzina. Wszystkie dzieciaki były wspólne i można było od sąsiada dostać zarówno jabłko, jak i poślizgowym przez łeb. Gdy jakiś dobry chłopak szedł do pierdla, reszta dbała o rodzinę, bo przecież wiadomo, dziś ten wpada za włam, jutro tamten za rozbój - nigdy nie wiesz, co przyniesie kolejny dzień.
 
2018-11-08 21:24:53
Dodała cytat z książki: Bezpański. Ballada o byłym gliniarzu
Wchodzi ksiądz, ruszają organy i się zaczyna. Wstajemy, otwarcie, rytuały, powitanie.
- Witam wszystkich tych, którzy przyszli z własnej woli, i tych, którzy zawitali dziś do kościoła służbowo. - zagaja pyzaty klecha, a wszyscy na mnie. Ktoś pokazał na mnie palcem, ktoś coś warknął.
A ja? Nic, niewzruszony, obejrzałem się, jakbym sprawdzał, czy to za mną akurat nie usiadł ten Judasz esbecki.
 
2018-10-10 08:31:57
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2018-10-10 00:58:02
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, W domowej biblioteczce

Niech Was nie zmyli tytuł książki Pana Jerzego Andrzejczaka - w "Spowiedzi polskiego kata" nie znajdziecie wyznania grzechów, żalu za nie i płynącej z serca skruchy. Właściwie - niewiele dowiecie się również o samym tytułowym bohaterze, czyli ostatnim kacie wykonującym w Polsce wyroki śmierci na skazańcach - jego dane jak na razie są poufne, a i sam mówi o sobie niewiele. Czy to, że książka... Niech Was nie zmyli tytuł książki Pana Jerzego Andrzejczaka - w "Spowiedzi polskiego kata" nie znajdziecie wyznania grzechów, żalu za nie i płynącej z serca skruchy. Właściwie - niewiele dowiecie się również o samym tytułowym bohaterze, czyli ostatnim kacie wykonującym w Polsce wyroki śmierci na skazańcach - jego dane jak na razie są poufne, a i sam mówi o sobie niewiele. Czy to, że książka okazuje się nie tym, czego się spodziewaliśmy, czyni ją gorszą? Absolutnie nie!

Czego więc dowiecie się z kart tej książki? Na pewno poznacie początki wymierzania kar za rozmaite przewinienia oraz historię osób pełniących rolę katów na przestrzeni wieków, nie tylko w Polsce ale i na świecie. Zagłębicie się w najsurowsze tortury o jakich nie sposób myśleć, dowiecie się jak karano osoby oskarżone o konkretne czyny - kradzież, morderstwo, cudzołóstwo, ...czary! Dowiecie się, że na ławie oskarżonych zasiadały niegdyś nawet zwierzęta, które także prawomocnym wyrokiem skazywano na karę śmierci. Przeczytacie o ostatnich posiłkach, ostatnich słowach, rodzajach kar w historii dawnej i nowożytnej, słynnych katach. Poznacie zapiski z rozmów z najbardziej niebezpiecznymi przestępcami, gwałcicielami i mordercami o jakich usłyszała Polska, przekonacie się co mają do powiedzenia i czy czują się winni dokonanych zbrodni. Zaintrygowani?

Lekturę rozpoczyna przedstawienie historii i istoty kary oraz karania na przestrzeni dziejów od czasów w których człowiek zaczynał tworzyć pierwsze, najprostsze komórki społeczne, a kara śmierci miała jeszcze charakter sakralny (przebłaganie bóstwa przez złożenie ofiary z przestępcy). Pojawienie się prawa zemsty oraz stopniowe formalizowanie norm obowiązujących w danej społeczności wymusiło konieczność powołania instytucji kata, jako przedstawiciela państwa, który wymierzał sprawcy karę za wyrządzone zło oraz sprzeniewierzenie się normom i zasadom.

W Polsce po raz ostatni karę śmierci przez powieszenie wymierzono 21 kwietnia 1988 r., a rok później 7 grudnia Sejm PRL ogłosił amnestię, która skazanym na karę śmierci zamieniała wyroki na 25 lat pozbawienia wolności. Autor w "Spowiedzi polskiego kata" wysłuchuje obu stron - nie tylko samego kata, ale i skazańców oczekujących na wypełnienie wyroku, którzy przeżyli dzięki amnestii z 1989 r. - m.in. Trynkiewicza, Pękalskiego, Rytki, Płociennika i innych.

Tak jak już wspomniałam spowiedź nie do końca jest spowiedzią - ostatni polski kat mówi niewiele, przeważnie stara się bronić i odpierać zarzuty atakującego go słownie rozmówcy. Należę do grupy osób, które uważają, że człowiek wykonujący kary śmierci zgodne z wyrokiem sądu nie powinien być określany mianem zabójcy, bowiem w momencie pełnienia swej funkcji jest on wyłącznie narzędziem wykorzystywanym przez państwo i prawo; wykonawcą jego wyroków. Nie zapominajmy jednak, że to wciąż człowiek, istota ludzka świadoma swoich czynów - tego że odbiera komuś życie. Na pewno zostawia to w umyśle kata pewien ślad, który nie daje o sobie zapomnieć, być może przed snem widzi twarze swoich ofiar, być może cierpi bardziej niż daje po sobie poznać. Bo musicie wiedzieć, że cierpi w samotności. O tym, że był katem wiedziały jedynie osoby obecne w czasie egzekucji - lekarz sądowy, naczelnik więzienia, funkcjonariusze - przed innymi musiał ukrywać swoją profesję, żyć w ciągłym kłamstwie, udawać przed żoną kolejną nudną delegację.

Myślę, że Spowiedź polskiego kata, to książka którą warto przeczytać. Zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy kary śmierci wyciągną z niej odpowiednie wnioski, poznają niepopularne fakty i historie, o których nie usłyszą nigdzie indziej.

Książka Jerzego Andrzejczaka zmusza do refleksji nad ludzką kondycją, ustalonym prawem, życiem i śmiercią. Nie wpłynie może na dyskurs społeczny dotyczący kwestii wykonywania kary śmierci, ale na pewno otworzy umysł czytelnika, poszerzy wiedzę i poprowadzi jego myśli w kierunku rozważań, które dotychczas być może nawet nie zaprzątały mu głowy.

pokaż więcej

 
2018-10-05 23:16:37
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Seria: Poza serią
 
2018-10-01 13:39:31
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, W domowej biblioteczce
Cykl: Trylogia pomorska (tom 1)

"Wiatraki" to najnowsza powieść Krzysztofa A. Zajasa, doskonały kryminał i zarazem wciągająca przygoda. To także tom otwierający Trylogię Pomorską, ze znanym z poprzednich pozycji autora duetem Krzycki - Bałyś. Pomyślicie - sporo ostatnio wychodzi książek spod znaku sensacji, co tu nowego? - otóż wszystko! Wiatraki to kryminał przepełniony wewnętrznym bólem, rozdarciem, poczuciem straty,... "Wiatraki" to najnowsza powieść Krzysztofa A. Zajasa, doskonały kryminał i zarazem wciągająca przygoda. To także tom otwierający Trylogię Pomorską, ze znanym z poprzednich pozycji autora duetem Krzycki - Bałyś. Pomyślicie - sporo ostatnio wychodzi książek spod znaku sensacji, co tu nowego? - otóż wszystko! Wiatraki to kryminał przepełniony wewnętrznym bólem, rozdarciem, poczuciem straty, huczącym w uszach szumem wiatru i mrokiem - tym zwyczajnym oraz tym kryjącym się w ludzkich duszach.

Pomorska przyroda stała się niemym świadkiem morderstwa. Farma wiatrowa zlokalizowana na rozległych polach wsi Grębówek nieopodal Słupska posłużyła za scenę dla misternie wyreżyserowanej i makabrycznej zbrodni.

W tym samym czasie na Pomorze przyjeżdża podkomisarz Komendy Wojewódzkiej w Krakowie - Lucjan Bałyś, z gościnnym wykładem dla słupskiej szkoły policyjnej, dotyczącym interwencji pozasłużbowej (a co za tym idzie tematu przekraczania policyjnych uprawnień, w czym Bałyś i jego partner byli prawdziwymi asami!).

Kolejny wypadek przy turbinie przynosi następną ofiarę. Jednocześnie daje o sobie znać również pomorska grupa przestępcza. Chęć utarcia nosa przestępcom, wymierzenia sprawiedliwości i niesienie pomocy kolegom z północy zatrzymują Lucka pod Słupskiem na dłużej. Wkrótce kontakt podkomisarza z zarówno słupską jak i krakowską komendą się urywa. Bałyś znika bez śladu, a wszyscy wokół nabierają wody w usta.

Kierujący wydziałem kryminalnym inspektor Andrzej Krzycki - policyjny partner i najbliższy przyjaciel Bałysia rusza na Pomorze z odsieczą. Nie wie jeszcze, że na szali waży się nie tylko jedno ludzkie życie.

Zajas z niesłychaną łatwością wciąga czytelnika w wir wydarzeń. Nie tylko opowiada historię, ale sprawia, że czujemy się uczestnikami policyjnej rozgrywki dobra ze złem. Manipuluje naszym przeczuciem, domysłami, prowadzi w ślepe zaułki i w dodatku robi to tak, że wciąż z niepokojem oglądamy się za siebie! Każdy zna ten uścisk w gardle, kiedy jesteśmy sami, ale przez jedną nanosekundę przelatuje przez głowę głupia myśl, nieuchwytne wrażenie - ktoś nam się przygląda, obserwuje z ukrycia. A wiadomo - jeśli z ukrycia, to niekoniecznie z dobrymi intencjami. Autor w "Wiatrakach" wielokrotnie stwarza sytuacje, w których czytelnik u boku bohaterów czuje się obserwowany, osaczony, niczym dzikie zwierzę zagnany w pułapkę, z której nie da się uciec. Ta książka stwarza atmosferę dziwnego lęku - nie tylko przed ludźmi z bronią i nieczystymi intencjami, ale i przed czymś nadnaturalnym, czymś czego doświadcza Maciu Świr.

Ogromną zaletą "Wiatraków" są również kreacje dwóch głównych bohaterów - tylko pozornych przeciwieństw. Pomimo szalenie głupich błędów, które popełniają, taplamy się po uszy w zachwycie nad tymi dwoma nieszablonowymi stróżami prawa. Lucka lubimy od pierwszej chwili jego pojawienia się na kartach książki. Blond loczek opadający na czoło i książka kucharska w ręce, cięty dowcip, refleks i pewność siebie. Już od pierwszych kartek jesteśmy pewni - on i Krzycki w akcji - to byłoby świetne przedstawienie! Razem przeciw światu. Ta dwójka z krakowskiej komendy potrafi skraść serce! Kiedy zawiązuje się akcja, a sprawy coraz bardziej komplikują uparcie powtarzamy: "tylko nie Lucek, tylko nie Lucek". Nawet kiedy Bałyś siedzi bezpiecznie w swoim samochodzie - "tylko nie on, cokolwiek się stanie, niech Lucek będzie cały". A to dlatego, że autor stworzył świetnego glinę! Nie IDEALNEGO, bo Lucjan Bałyś nie jest wolny od wad - chyba jedynie włosy ma nieskazitelne (a i tu wielu może się nie zgodzić), ale tak prawdziwego, rozbrajającego humorem i rozczulającego, że chyba podobnego nie znajdziemy w żadnej innej książce. Mimo naszych modłów wznoszonych do wszystkich dziewięciu muz na zmianę, coś się dzieje. Coś bardzo złego. Powietrze gęstnieje od czegoś, co już za chwilę - za parę stron się wydarzy. I chociaż nic nie jest przesądzone, to wiecie: "tylko nie Lucek". Sporo tu o Bałysiu, ale przecież główne skrzypce gra tutaj Andrzej Krzycki - trzeźwy alkoholik i kobieciarz jakich mało. Razem tworzą samowystarczalny duet, słynny w całym kraju, niezastąpiony, nie do pokonania. Tango i Cash, Riggs i Murtaugh, Butch Cassidy i Sundance Kid - tylko, że "BARDZIEJ".

Książkowe wiatraki to dla jednych czysty zysk i unijne dofinansowania płynące szerokim strumieniem, dla drugich ogromne potwory łapiące rozpostartymi ramionami niebo, dla kolejnych ponure miejsce przypominające o traumatycznych doświadczeniach. Dla Krzysztofa Zajasa to inspiracja do stworzenia genialnej historii.

Sobie i Wam życzę wyłącznie tak dobrych książek!

pokaż więcej

 
2018-10-01 11:23:15
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-10-01 10:28:40
Została fanką autora: Krzysztof A. Zajas
 
Moja biblioteczka
531 105 724
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (10)

Ulubieni autorzy (14)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (6)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd