Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ósmy dzień tygodnia

Tłumaczenie: -
Wydawnictwo: Elf
7,55 (1232 ocen i 54 opinie) Zobacz oceny
10
82
9
223
8
331
7
378
6
129
5
65
4
12
3
8
2
2
1
2
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
83-89278-42-1
liczba stron
95
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Agnieszka

"Ósmy dzień tygodnia" to historia dwojga młodych ludzi, Agnieszki i Piotra, pary kochanków, która w popaździernikowej Polsce rozpaczliwie poszukuje odrobiny prywatności. Ale w szarej i nędznej rzeczywistości odnalezienie jakiejkolwiek nadziei na godne życie jest równie niemożliwe jak zdobycie dla siebie jakiegoś kąta.

 

źródło opisu: www.wydawnictwo-elf.pl

źródło okładki: www.wydawnictwo-elf.pl

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (2857)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1582

Jak Hłasko wiadomo, że książka będzie świetna. Z pozoru prosta powieść o dwojgu młodych - Agnieszce i Grzegorzu, próbujących nadać trochę kolorów szaremu życiu w powojennej Warszawie. Napewno nie jest to powieść dla szukających happyendu... "przed każdym dobrym uczuciem człowieka trzeba klękać jak przed świętością, jak przed gwiazdą. Ochraniać ją, nieść jak światło, a jeśli jest tego chociaż iskierka, to dmuchać aż do utraty tchu. To wiek dwudziesty, Agnieszka: Izolda mieszka w burdelu, a Tristan pije z sutenerami na rogu. Ludzie mają dziś mało czasu na wielkie uczucia; zrywają się rano, chłepczą swoje zupki w barach mlecznych, tłoczą w tramwajach, kupują w domach towarowych tandetne meble na raty, kłócą się z konduktorami o pięć groszy i tak dalej. Klękać – powiedział – klękać. Życie nie daje żadnych gwarancji na przyszłość. Każdemu który mówi: „Zostaw to, za parę lat przyjdzie co innego” powinno się pluć w gębę. Co przyjdzie? Kiedy przyjdzie? Każde szczęście przychodzi złą...

książek: 1991

Marek Hłasko zaskoczył mnie - nie sądziłam, że szara rzeczywistość mieszkańców Warszawy z lat 50. tak mnie zainteresuje i poruszy. Autor miał niesamowity talent literacki, jak na tak młody wiek (napisał 'Ósmy dzień tygodnia' w wieku bodajże dwudziestu trzech lat), nie zapominając o obserwacji społeczeństwa - pomijam oczywiste fakty z życiorysu Hłaski, ponieważ, pisząc szczerze, kiedy czytam powieść, mało mnie interesuje biografia autora.
Czytałam tę pozycje i miałam przed oczami świat w barwach szarości, bieli i czerni, natomiast bohaterowie byli tacy... prawdziwi. Może i Warszawa nie przypomina tej z 'Lalki' Prusa, jednak taki obraz miasta jest mi obecnie bliższy (nie licząc czasów, kiedy dzieje się akcja tej krótkiej powieści).
Szczery język i opowieść o oczekiwaniu na coś nowego oraz pozwalającego zmienić dotychczasowe życie - mam ochotę na więcej prozy Marka Hłaski!

książek: 1245
Luiza | 2015-09-02
Przeczytana: 01 września 2015

Obawiam się, że Hłasko zamącił mi w głowie, pokiereszował, lekko przydusił, przy czym nawet ulubiony papieros nie pomógł.
Jednocześnie jestem zachwycona, zrozpaczona i nie bardzo wiem, co ze sobą zrobić. Ostatnimi czasy trudno mnie czymś poruszyć, moja wrażliwość wyparowała gdzieś w tym upale. A tu tak potężna dawka emocji. Na raz. Takie małe prywatne trzęsienie ziemi.
Panie Hłasko, gdziekolwiek teraz Pan jest - wielki ukłon dla Pana.

książek: 1115
Mimetyczka | 2012-02-10
Na półkach: Przeczytane, 2012
Przeczytana: 30 stycznia 2012

Pierwsze co rzuca się w oczy to p o l s k o ś ć. Gdziekolwiek by tego Hłasko nie napisał, czy w kraju, czy za granicą-na emigracji, polski koloryt bije w oczy szarością.
"Ósmy dzień tygodnia" to nasze odbicie z lat 50. Odbicie, w którym wolelibyśmy się nie rozpoznać.

Marek Hłasko jest oszczędny, upraszcza, nie wybiela. Jeśli już wybrać kolor powieści, będzie to wspomniana smuga szarości.
Bliskie są mu przyziemne, ludzkie sprawy nie silące się na patos życia tragicznych jednostek. W swym sposobie spojrzenia na polską rzeczywistość przypomina mi Edwarda Stachurę.
Ich świat, to świat zwykłych ludzi z klasy średniej(i z nizin społecznych), ludzi często zapijaczonych, zaściankowych, brudnych, zgnębionych życiem. Szczerość i prostota tych autorów to coś, co łączy ich prozę.

U Hłaski mamy ludzi gnieżdżących się w małych mieszkaniach, bary pełne przegranych, zakochanych, którzy czekają na ukochane, słyszymy zaczepne, wulgarne komentarze na ulicach, narzekania chorych matek i pełne...

książek: 565
kismetka | 2014-05-02
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2014
Przeczytana: 30 kwietnia 2014

Wiem, że to polskie, na wskroś polskie, z jednej strony przez tą polskość mi bliskie, z drugiej strony – bardzo egzotyczne. .. Wiem, że tak w Polsce było, nie aż tak dawno temu przecież. I cieszę się, że teraz już tak nie ma. Tą egzotyczność zauważam jakoś dziś zwłaszcza, kiedy obchodzimy kolejną rocznicę wstąpienia do UE, kiedy będziemy niedługo świętować 25 lat wolności i ta szarość pokazana przez Hłaskę daje po oczach. Szare życie, szara rzeczywistość, depresyjny brak perspektyw na cokolwiek lepszego. Nie wiem, jak odbierali to czytelnicy kilkadziesiąt lat temu, kiedy opowiadanie to zostało po raz pierwszy wydane; Ci, którzy sami żyli w tamtych czasach, ale myślę, że ta opowieść teraz poraża bardziej. Wtedy – to była ich rzeczywistość, codzienność; dziś – to ‘tylko’ przypomnienie nam tego co było, opowiadanie o komunistycznej Polsce, stosunkach międzyludzkich w latach 50.

Wszyscy bohaterowie wydają się być przegrani, jedynie Agnieszka zdaje się być osobą, która rozpaczliwie...

książek: 185
sinner | 2013-05-02
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 02 maja 2013

Opowiadanie tak smutne, że aż boli. To nie jest ten najbardziej typowy dla książek smutek poetycki, wzniosły, który w pewien sposób sami chcielibyśmy czuć. Hłasko opisał uczucia zwykłe, "brudne", osadzone w parszywej rzeczywistości. Jego bohaterowie, jak większość ludzi, czekają na coś, co nigdy nie ma nadejść; są boleśnie przykuci do tego świata, nawet nie mają już za bardzo siły marzyć. Pragną choć odrobinę lepszego losu, chcą w coś wierzyć, ale, jak się okazuje, proza życia nie daje takich możliwości.

książek: 1117
goskrzys | 2015-10-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 29 października 2015

Generalnie: dość przygnębiająca historia, co zresztą dla Hłaski znamienne. Deszczowa aura, mokre ruiny zarzucone śmieciem, szara rzeczywistość Polski lat 50., robotnicze dzielnice, podłe knajpy, chamscy ludzie. W takim tle raczej trudno o historię z happy endem...

Jest tu miłość, zdrada, tęsknota, zawiedzione nadzieje, zwątpienie i wiara, złość i pogarda. Utwór ten aż kipi od emocji, od wściekłego buntu na zastany świat – mimo że treść jego jest zwarta, oszczędna w słowach, nie epatuje wewnętrznymi monologami, opisami rozterek bohaterów. Jest tu wielki ból i niezgoda na życie w realiach, w których nie daje się normalnie żyć. Ludzie tłamszą się jeden obok drugiego, wszystko, co robią, wystawione jest mimowolnie na widok innych; coś takiego, jak prywatność nie istnieje w tym świecie. A przecież potrzeby – szczególnie młodych – pozostają niezmienne. Oni mają swoje marzenia, chcą kochać, chcą się rozwijać, łapać wiatr w żagle. A zastana rzeczywistość sprawia, że wciąż muszą kulić się,...

książek: 315
marychu5 | 2014-02-12
Na półkach: Przeczytane

,,Ludzie mają dziś mało czasu na wielkie uczucia. Zrywają się rano, chłepczą swoje zupki w barach mlecznych, tłoczą się w tramwajach, kupują w domach towarowych tandetne meble na raty, kłócą się z konduktorami o pięć groszy i tak dalej."

książek: 75
Babinicz | 2015-10-07
Na półkach: Przeczytane

"8 dzień tygodnia" to książka o miłości. Autor pisze o miłości, ale jednocześnie nie wierzy już w nią, nie potrafi znaleźć dla niej miejsca, przyszłości, w rezultacie gromadzi w swej gardzieli gniew, pretensję i szaloną myśl, żeby temu w jakiś sposób przeszkodzić, zniszczyć. A może to kwestia samych wartości? podkreślam - bohaterzy Hłaski kochają się naprawdę, ale to niczego im nie ułatwia, wręcz przeciwnie - pogrążają się jeszcze bardziej, zrywają z przeszłością dla nowego, lepszego jutra. Oni wszyscy są jakby okrojeni z jakieś cząstki serca. Taka jest właśnie puenta - smutna, przez co nawet papieros tuż po lekturze traci swój naturalny smak:)

książek: 137
selenesss | 2013-04-10
Na półkach: Przeczytane

Opowiadanie, które czyta się w 2 godziny, jednak w głowie pozostaje na znacznie dłużej. Czytamy o Polsce, o której nikt nie mówi. Nie ma tu miejsca na mydlenie oczu, widać tragizm i dramat tamtych lat.


Wszyscy czekają na tytułowy ósmy dzień tygodnia- wspaniałą miłość, spokój od problemów, śmierć- ale czy taki właściwie nadejdzie?

zobacz kolejne z 2847 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd