Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Eifelheim

Tłumaczenie: Tomasz Walenciak
Wydawnictwo: Solaris
6,56 (66 ocen i 10 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
7
8
8
7
23
6
15
5
6
4
4
3
3
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Eifelheim
data wydania
ISBN
9788375900767
liczba stron
616
słowa kluczowe
fantasy
język
polski
dodała
wrrrka

Rok 1349. Podczas epidemii Czarnej Śmierci pewna wioska w Schwarzwaldzie zniknęła z powierzchni ziemi i nigdy nie osiedlono się tam ponownie. Wieki później, zjawisko to przyciąga uwagę historyka, Toma Schwoerina, i jego życiowej towarzyszki, Sharon Nagy, zajmującej się kosmologią. Co wspólnego mają ze sobą latające potwory ze średniowiecznych podań i zagadnienia kosmologii związane ze zmianami...

Rok 1349. Podczas epidemii Czarnej Śmierci pewna wioska w Schwarzwaldzie zniknęła z powierzchni ziemi i nigdy nie osiedlono się tam ponownie. Wieki później, zjawisko to przyciąga uwagę historyka, Toma Schwoerina, i jego życiowej towarzyszki, Sharon Nagy, zajmującej się kosmologią. Co wspólnego mają ze sobą latające potwory ze średniowiecznych podań i zagadnienia kosmologii związane ze zmianami w pomiarach prędkości światła?

Czy zagadkowe freski w podziemiach Franziskanerkirche we Freiburgu mogą pomóc rozwiązać zagadkę podróży w podprzestrzeni? Kim byli tajemniczy goście ostatniego proboszcza Oberhochwald, ojca Dietricha? Przedstawiając zetknięcie dwóch opartych na naukowym myśleniu cywilizacji, powieść Michaela Flynna nie tylko w obala dotyczące Średniowiecza stereotypy, ale pozwala rzucić krytycznym okiem na współczesny rzekomy racjonalizm.

* * *

"Jedna z tych naprawdę nielicznych powieści, o których zaraz wiadomo, że nigdy nie zapomnisz. Świetna!"

Jack McDevitt

"Czyta się jak Arthura C. Clarke'a z Einsteinem i Tomaszem z Akwinu - a to dopiero początek. Ta książka powinna być obsypana nagrodami, ale co ważniejsze, powinieneś mieć ją w ręku i czytać ją."

Robert Charles Wilson

Powieść była nominowana do Nagrody Hugo w 2007 roku.

 

źródło opisu: http://solarisnet.pl/szukaj?orderby=date_wyd&o...(?)

źródło okładki: http://solarisnet.pl/szukaj?orderby=date_wyd&o...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2339
Oceansoul | 2011-11-21
Przeczytana: 16 października 2011

Michael Flynn, amerykański autor szerzej w Polsce nieznany, zadebiutował na naszym rynku nominowaną do Hugo powieścią „Eifelheim”, która powstała na kanwie jego opowiadania o tym samym tytule. Pierwotne „Eifelheim” przedstawiało badania dwójki amerykańskich naukowców, kosmologa Sharon Nagy i kliologa Toma Schwoerina, usiłujących rozwikłać początkowo niepowiązane ze sobą zagadnienia. Dekadę później Flynn rozbudował pomysł, dopisując rozdziały, których akcja rozgrywa się w XIV-wiecznej niemieckiej osadzie – i to właśnie one stanowią główną część powieści.

Eifelheim, noszące niegdyś nazwę Oberhochwald, było niczym niewyróżniającym się miasteczkiem zamieszkiwanym przez typową dla późnego średniowiecza społeczność – rolników, kamieniarza, kowala, młynarza, księdza czy zakonnika, w pobliskim grodzie rezydował zaś lokalny władca wraz z rycerską świtą. Obecnie cień tajemnicy owiewa to miejsce, stanowiące białą plamą na wszystkich mapach. Choć badającemu tę sprawę Tomowi naturalne wydaje się opuszczenie wioski przez mieszkańców podczas trwającej w Europie epidemii Czarnej Śmierci, trudno podać przyczynę, dla której Eifelheim nie zostało ponownie zasiedlone. Rozwikłanie tej historycznej zagadki staje się obsesją kliologa, który za wszelką cenę usiłuje dotrzeć choć do strzępków informacji, dzienników czy kronik z dawnych czasów.

Od badań Toma i jego dziewczyny Sharon ważniejsze są jednak wydarzenia opisywane z perspektywy Dietricha, proboszcza Oberhochwald. Jest to zdecydowanie najciekawsza postać powieści, nieprzypominająca w niczym stereotypowego duchownego Wieków Ciemnych. Dietrich to człowiek oświecony, znawca myśli filozoficznej starożytności i średniowiecza, teolog o otwartym umyśle. Kiedy spokój społeczności, w której od lat panują niezmienne obyczaje i zachowania, zostanie zakłócony przez wizytę niezwykłych przybyszów, Dietrich przejmie na siebie ciężar próby skomunikowania się z nimi, zrozumienia ich niezwykłej wiedzy i technologii, równocześnie starając się zaszczepić w nich chrześcijańską wiarę – co rzecz jasna ściągnie na niego kłopoty.

Flynn niezwykle szczegółowo potrafi odmalować obraz XIV-wiecznych Niemiec, relacje między władcą a jego wasalami, polityczne zawirowania, stosunek do herezji czy strach przed ogarniającą kolejne ziemie zarazą. Autor świetnie poradził sobie także z dysputami na tle religijnym czy naukowym, wiarygodnie oddając zetknięcie się średniowiecznej ludności z nieznanymi im technologiami i myślami. Pochwalić trzeba kreacje bohaterów i wiarygodne przedstawienie ich stosunku do niezwykłej sytuacji, jak i aktualnych problemów. Prócz postaci fikcyjnych czytelnik będzie miał okazję spotkać także nazwiska znane z kart książek historycznych, jak choćby Wilhelma Ockhama, zaś wszelkie wydarzenia rozgrywające się w Oberhochwald osadzono w kontekście zmian targających średniowieczną Europą.

Blado na tym tle wypadają fragmenty rozgrywające się współcześnie. Wątek Toma i Sharon nie wciąga, nie trzyma w napięciu. Flynn naszpikował ich dialogi naukowymi pojęciami, które tak naprawdę nie wnoszą niczego interesującego do akcji powieści, a jedynie dezorientują czytelnika i zaburzają płynną lekturę. Postaci naukowców są irytujące lub też w najlepszym przypadku bezbarwne, zwłaszcza gdy zestawić ich z mieszkańcami Oberhochwald. Dość dodać, iż „Eifelheim” nie byłoby w żaden sposób uboższą książką, gdyby jej akcja toczyła się jedynie w XIV wieku.

Na największą naganę zasługuje jednak polskie wydanie powieści. Wydawnictwo Solaris nie zadbało w stopniu wystarczającym o korektę „Eifelheim”, które od początku do końca naszpikowane jest błędami interpunkcyjnymi i stylistycznymi. Zwłaszcza brak przecinków kłuje w oczy, a te same uchybienia powtarzają się zbyt często, by można je uznać za przeoczenie, a nie nieznajomość określonych zasad. Niewiele lepiej wygląda kwestia powtórzeń, które w tekście nie powinny były się znaleźć.

„Eifelheim” należy do grona powieści, po które warto sięgnąć. Nie jest to kamień węgielny literatury science fiction, ale solidna porcja rozrywki na długie, jesienne wieczory. Zwłaszcza miłośnicy fikcji historycznej i pasjonaci średniowiecza powinni zainteresować się książką Michaela Flynna i zgłębić opowieść o Oberhochwald.

---
Zarówno tę recenzję, jak i wiele innych tekstów znajdziecie na moim blogu: http://oceansoul.waw.pl/ Serdecznie zapraszam!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Marilyn na Manhattanie. Najradośniejszy rok życia

O Marilyn Monroe słyszał chyba każdy. Ale czy każdy z nas posiada dobre i zgodne z prawdą wyobrażenie, na temat tej słodkiej i najbardziej znanej blon...

zgłoś błąd zgłoś błąd