Miłosz. Biografia

Wydawnictwo: Znak
8,15 (147 ocen i 23 opinie) Zobacz oceny
10
24
9
41
8
36
7
33
6
8
5
2
4
3
3
0
2
0
1
0
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-240-1614-3
liczba stron
1104
język
polski
dodała
Ag2S

Wydarzenie Roku Czesława Miłosza! Niebywałe życie, niebywała biografia. Miłosz. Biografia autorstwa Andrzeja Franaszka to nie tylko barwny portret jednego z największych twórców XX wieku - to zarazem kawał historii tego stulecia, z jego okrutnymi paroksyzmami: wojnami, rewolucjami, totalitaryzmami, powstaniami, dyktaturami, zrywami niepodległościowymi. Wszystkich tych wydarzeń - a także...

Wydarzenie Roku Czesława Miłosza!
Niebywałe życie, niebywała biografia.



Miłosz. Biografia autorstwa Andrzeja Franaszka to nie tylko barwny portret jednego z największych twórców XX wieku - to zarazem kawał historii tego stulecia, z jego okrutnymi paroksyzmami: wojnami, rewolucjami, totalitaryzmami, powstaniami, dyktaturami, zrywami niepodległościowymi. Wszystkich tych wydarzeń - a także kluczowego dla tej epoki losu wygnańca - żyjący blisko sto lat poeta doświadczył na własnej skórze; ale też wnikliwie opisał w dziełach zdumiewających skalą artystycznej różnorodności.

Andrzej Franaszek zbierał materiały do tej biografii przez przeszło dziesięć lat - w Polsce i na Litwie, we Francji i w Ameryce. Dotarł do wszystkich, którzy mogli o Miłoszu powiedzieć coś istotnego, spenetrował archiwa w Beinecke Library i Maisons-Laffitte, prześledził obfitą korespondencję poety. Fantastycznie operuje zebranym materiałem, nie przytłaczając czytelnika nadmiarem wiadomości, a raczej budując portret bohatera swej opowieści lekkimi pociągnięciami pióra. Nie pomija bolesnych i trudnych tematów, drażliwych spraw osobistych, dramatycznych decyzji i wyborów. Pokazuje je z kulturą i empatią, pomagając nam poznać tajemnice fascynującego losu wielkiego człowieka. Czytając dzieło Andrzeja Franaszka, nabieramy nadziei, że uda się przeniknąć fenomen talentu i meandry osobowości Miłosza, zrozumieć, co ukształtowało jego umysłowość, wyobraźnię, wrażliwość poetycką.

 

źródło opisu: www.znak.com.pl

źródło okładki: www.znak.com.pl

pokaż więcej

książek: 0
| 2012-03-17
Przeczytana: 14 marca 2012

„Wątły, niebaczny, rozdwojony w sobie”...

Bez żadnych wątpliwości – ta książka musiała powstać. Nie tylko dlatego, że jej bohaterem jest jedna z największych postaci naszej literatury, ale również dlatego, że życie Miłosza to zbyt wdzięczny materiał na biograficzną opowieść, by jego potencjału nie wykorzystać. Benedyktyńska praca Franaszka przyniosła efekt w postaci dzieła zadowalającego zarówno od strony informacyjnej, jak i pisarskiej. Oto kolejne potwierdzenie tezy, że prawdziwe życie potrafi być znacznie ciekawsze od literackiej fikcji.

Kiedy się zastanawiam nad zwięzłą formułą, celnie opisującą żywot poety, przychodzi mi na myśl fraza z Sępa Szarzyńskiego: „rozdwojony w sobie” („Sonet IV O wojnie naszej, którą wiedziemy z szatanem, światem i ciałem”). Bo z jednej strony dotykały go największe polskie traumy XX wieku: obie wojny światowe, sowiecka rewolucja, okupacja hitlerowska i stalinowska opresja, utrata ojczyzny, pułapka komunistycznej ideologii, dojmująca samotność emigranta, z drugiej strony – doczekał się najwyższych honorów za swoją twórczość. Starał się przez lata przybliżać polską historię i kulturę przyszłym amerykańskim elitom (jako uniwersytecki wykładowca), a jednocześnie bronił się przed romantycznej proweniencji modelem patriotyzmu, traktującym naród polski jak religię (najmocniejszy wyraz dał temu w „Rodzinnej Europie”). Jako poeta dopracował się rangi etycznego autorytetu, ale jako człowiek prywatny był antywzorem tradycyjnej moralności. Jego niespożyta witalność i wigor oraz klasyczny zmysł estetyki były maską, skrywającą przerażenie okrucieństwem Natury i praw rządzącym ludzkim życiem. Antynomie można by mnożyć, stanowił Miłosz niewyczerpane ich źródło. Każdą z nich Franaszek pieczołowicie odkrywa i opisuje. Z pewnością dogłębny wgląd w biografię noblisty będzie nieprzepłaconą pomocą w odcyfrowywaniu literackich kodów jego twórczości.

A są w tym życiu momenty i okresy naprawdę poruszające. Poczynając od wojennego i tułaczego zarania, poprzez rajskie dzieciństwo przedszkolne, barwne i dramatyczne romanse młodości, niemal cudowne ocalenia zarówno przed zagrożeniem ze strony najeźdźcy niemieckiego, jak i sowieckiego, niebezpieczne i bolesne porzucenie ojczyzny, wspaniałe i budujące leczenie się z zaczadzenia komunistyczną ideologią, mozolne wykuwanie własnej pozycji w literackiej lidze mistrzów zwieńczone zasłużonym Noblem, tryumfalne tournee po Polsce po przyznaniu mu tej wówczas jeszcze prestiżowej nagrody, aż po tragiczne doświadczenia osobiste związane z chorobą i śmiercią najbliższych. Wystarczyłoby tego na obdzielenie co najmniej kilku żywotów, a pióro Franaszka dorównuje ważkości tematu z niewątpliwym talentem pisarskim. Nagroda Kościelskich - najbardziej prestiżowe wyróżnienie literackie w naszym kraju - jest, jak sądzę, tylko pierwszym z licznych trofeów, jakie ta książka przyniesie swemu autorowi.

Analizy wierszy, tomików poetyckich, a także powieści i esejów Miłosza są istotnym elementem dzieła, choć siłą rzeczy stanowią jej wątek poboczny. Co ciekawe, do literackiej egzegezy inspirują Franaszka zdecydowanie bardziej utwory sprzed Nobla. Piękne karty poświęca zwłaszcza „Trzem zimom”, „Ocaleniu”, „Zniewolonemu umysłowi”, „Dolinie Issy”, „Traktatowi poetyckiemu”, poematowi „Gdzie wschodzi słońce i kędy zapada” oraz „Ziemi Ulro”. Te dzieła są też przez krytykę zgodnie uznawane za kamienie milowe nie tylko w dorobku Miłosza, ale także w całej literaturze, nie tylko polskiej. Twórczość okresu ponoblowskiego nie zasłużyła już sobie na taką uwagę, jak wcześniejsze dokonania, choć jednocześnie autor próbuje przekonać czytelnika, że Miłosz pozostaje w szczytowej formie, a wręcz zawiesza poprzeczkę coraz wyżej, wciąż sam siebie przekracza i przewyższa. Im bliżej końca książki – i życia poety – stwierdzenia te jednak robią wrażenie coraz bardziej gołosłownych, zbliżając się niebezpiecznie do tego, co Wańkowicz trafnie i dosadnie, jak to on, nazwał chciejstwem. Jakby biograf sądził, że dzieło Miłosza nie obroni się samo, że potrzebna mu jego skwapliwa pomoc.

Właśnie ostatnia część biografii, zatytułowana „Stary poeta 1980-2004”, wzbudza najwięcej wątpliwości. Franaszek niszczy w niej wznoszony wcześniej pracowicie gmach własnej wiarygodności, a także sympatię do swego bohatera. Nie potrafi się wznieść ponad środowiskowe poglądy na temat poety, nie umie zdobyć się na obiektywizm ocen. Absolutyzuje postać i postawę Miłosza. Brak mu dystansu do przedmiotu dzieła, angażuje się emocjonalnie i w jego pisaniu pojawiają się fałszywie brzmiące tony.

Na przykład głośna w swoim czasie sprawa Herberta. Ten w znacznej mierze uczeń i przyjaciel Miłosza w latach 80. skłócił się ze swym mistrzem, zarzucił mu m.in. brak patriotyzmu. Franaszek, powtarzając opinie własnego środowiska (jest związany z „Tygodnikiem Powszechnym”), jakoby Herbert, dotknięty chorobą alkoholową i niespełna władz umysłowych, był cynicznie manipulowany przez prawicowych polityków, deprecjonuje osobę wybitnego poety, utrwalając w odbiorcach nieprawdziwy osąd. Jednocześnie nie widzi, bądź udaje, że nie dostrzega, manipulacji wokół osoby Miłosza, jakich dopuszczało się środowisko jednej z opiniotwórczych gazet. Szczególnie widoczne jest to w sprawie pochówku Miłosza na Skałce w Krakowie. Hipokryzja autora sięga zenitu, kiedy wspominając protesty przeciwko temu pogrzebowi, pisze o rozpętanym przez przeciwników poety seansie nienawiści. Mamy przecież stosunkowo świeżo w pamięci histerię wokół innego pochówku w grodzie Kraka, wywołaną bynajmniej nie przez tych, którzy protestowali w sprawie Skałki. Aż prosi się o minimum pokory, ale Franaszek niestety nią nie grzeszy.

Nie budzi też mojego uznania wysilony sposób budowania autorytetu bohatera książki. Autor ustawia niejako pojedynek między Miłoszem a resztą Polski, zwłaszcza tą jej częścią, która poecie nie bije czołem. W starciach z Polską „lechicką” (ulubione określenie Miłosza) u Franaszka noblista ma zawsze rację, już w samym założeniu. O rozpatrywaniu jakichkolwiek argumentów nie ma mowy.

I jeszcze jeden wątek rodzi mój zdecydowany sprzeciw. Bardzo dobitnie w tej książce prezentuje się tezę, że artysta jest übermenschem, kimś, komu z racji talentu wolno więcej niż innym. Spośród licznych romansów Miłosza - oprócz jednego z młodości, którego traumatyczne konsekwencje obciążały ponoć sumienie poety przez całe życie – największy niesmak budzi ten podczas pobytu we Francji po ucieczce z Polski, kiedy w Ameryce pozostawała żona Miłosza z dwojgiem małych dzieci, i – przede wszystkim – podwójny, w czasie ciężkiej choroby i powolnego umierania pierwszej żony Miłosza. Brak w książce Franaszka zdecydowanej oceny moralnej postępowania poety. Nie mówiąc już o tym, że nigdy nie pada w tym kontekście słowo zdrada. W wielu miejscach jesteśmy informowani (czyżby po to, by dobrze nam się utrwaliło?) o trudnym charakterze pierwszej żony poety, ale nie doczekamy się empatii w stosunku do osoby, która musiała nieść krzyż permanentnych zdrad męża. Trudno też odnaleźć fragmenty dowodzące, że Miłosz mógł odczuwać wyrzuty sumienia z powodu swej rozbuchanej seksualności. Pisząc o tomie „Nieobjęta ziemia” Franaszek wręcz zachwyca się wpływem związku z tajemniczą Ewą na życiowy wigor i formę literacką poety. Jakby ranga artystycznych dokonań mogła usprawiedliwić każde świństwo. Przypomina się chór celebryckich głosów w obronie Romana Polańskiego po jego aresztowaniu w Szwajcarii.

Dochodzi więc do wyraźnego rozejścia się obrazów Miłosza jako poety i jako człowieka. Jakbyśmy dostawali lekcję, że wybitny artysta nie musi być w życiu prywatnym wzorem do naśladowania. Wybitność Miłosza-twórcy nie miała wiele wspólnego z jego zwykłą ludzką uczciwością. W tym kontekście jak drwina brzmią opinie o poecie jako autorytecie etycznym w końcowych rozdziałach dzieła Franaszka.

I tak książka, której poza tym trudno stawiać jakiekolwiek poważne zarzuty, przyczynia się do utrwalenia w opinii czytelniczej zafałszowanego obrazu jednego z najwybitniejszych pisarzy XX wieku. Szkoda.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.

Opinie czytelników


O książce:
Zbrodnia i kara

chapeau bas... Samą książką zainteresowałem się z kilku powodów. Pierwszy powód to streszczenie Miecia, w której to, jak sam stwierdził:,,Jeżeli jeste...

zgłoś błąd zgłoś błąd