Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dziennik

Wydawnictwo: Wydawnictwo Iskry
6,72 (36 ocen i 8 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
4
8
6
7
8
6
7
5
3
4
2
3
2
2
0
1
1
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
8320716489
język
polski
dodał
Paweł

 

źródło okładki: materiały wydawnictwa

Brak materiałów.
książek: 232
Sagittaire | 2016-03-12
Przeczytana: 2005 rok

Książka jest Dziennikiem jednego z najwybitniejszych tancerzy świata, pisanym, kiedy artysta zaczął zapadać na schizofrenię. Książka stanowi lekturę przerażającą i straszną, ponieważ stanowi w istocie zapis postępów tej strasznej choroby, która stopniowo coraz bardziej unicestwia psychikę jej aurora. Rozkład osobowości, jaki ujawnia z każdą kolejną kartką jest wstrząsający... O ile początek daje się przebrnąć, to kolejne strony są coraz bardziej przygnębiające, ciężkie.
Jeżeli ktoś chce czytać dziennik jaki swoisty zapis rozwoju choroby z wszystkimi jej klasycznymi i mniej klasycznymi objawami, to może po tę lekturę sięgnąć. Jeżeli zaś ktoś chce się dowiedzieć czegoś o Niżyńskim jako artyście, a nie o Niżyńskim jako pacjencie szpitala psychiatrycznego, to lepiej niech sięgnie po inne książki o nim.

Sięgnięcie zaś po książki o Niżyńskim jest uzasadnione tym, że jest to niewątpliwie postać bardzo ciekawa. Po pierwsze - wybitny tancerz. Jeśli jest coś takiego jak geniusz tańca - to jest to Niżyński. Człowiek bardzo wrażliwy, wspaniale wyrażający ruchem swoje emocje. Mający dużo do wyrażenia ciałem, ruchem. Jego taniec nie był o niczym. zawsze o czymś.

Żeby poczuć ten geniusz tańca warto przytoczyć cytat opisujący jego taniec, wyrażający głębokie uczucia, jakie przytłaczały go po wojnie.

Było to tak: Nagle wstał, zmienił program i powiedział: "A teraz zatańczę wam wojnę". Był to podobno taniec niezwykły i przerażający zarazem, tańczył wspaniale, jak zawsze, zahipnotyzował wszystkich widzów, którzy byli świadkami tego niesamowitego występu.

Warto przytoczyć relację świadka tego zdarzenia z książki T. Nasierowskiego o Niżyńskim "Gdy w mięśniach rodzi sie obłęd", który opisuje ten moment:

"W sobotę 19 stycznia 1919 roku zebrało się tam około dwustu osób, aby obejrzeć pierwszy od powrotu do Europy w 1917 roku publiczny występ Niżyńskiego. Wydawać się mogło, że dla Niżyńskiego, mającego duże obycie sceniczne, występ ten nie będzie stanowił żadnego problemu. Stało się jednak inaczej. Tego dnia dawało się wyczuć ogarniające go napięcie i zdenerwowanie, które narastało w miarę zbliżania się godziny występu. Miał poczucie winy wobec tych wszystkich, którzy zginęli na wojnie. Żonie powiedział, że pragnie dać wyraz bólu i cierpienia, jakich doświadczał przygotowując balet, a w garderobie, w momencie największego napięcia, z drżeniem wykrzyknął: "Nie rozmawiaj! Cicho! To moje zaślubiny z Bogiem". Długo nie wychodził na scenę. Pianistka nie wiedziała co ma grać. Nagle wyszedł na scenę i skradając się, podszedł do pianistki i poprosił, by zagrała coś Chopina lub Schumanna. Rozległy się dźwięki muzyki. Mięśnie Niżyńskiego były tak napięte, że z trudem się poruszał. Wziął krzesło, usiadł przodem do widzów i patrzył na salę; zastygł w bezruchu. W pewnym momencie zapadła cisza. Publiczność była jak zahipnotyzowana. Trwało to prawie pół godziny. Żona Niżyńskiego zaczęła się niepokoić. Bojąc się kompromitacji, nie była w stanie dłużej tego znieść. Na sali znajdowała się jej siostra wraz z przyjaciółmi i wielu znajomych. Nagle Niżyński zaczął tańczyć. Jego taniec jak zawsze był wspaniały, lecz jednocześnie przerażający. Wziął kilka zwojów czarnego i białego aksamitu, ułożył z nich duży krzyż i stanął u jego szczytu, rozłożywszy ręce - jakby uosabiając ukrzyżowanie. "Teraz przedstawię państwu wojnę z wszelkimi cierpieniami, zniszczeniami i śmiercią. Wojnę, której nie zapobiegliście i za którą ponosicie odpowiedzialność" - powiedział. "To było wstrząsające - napisała we wspomnieniach Romola - wydawało się, iż [poprzez swój taniec] wypełnia salę pełnym cierpienia człowieczeństwem. Czasem jego taniec przypominał scenę z "Pietruszki", gdy kukła próbowała uniknąć swego losu."

Zachęcam do zainteresowania się ta postacią. Sam jednak dziennik jest przerażającym zapisem choroby schizofrenicznej bardziej niż czymś innym.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Agatha Raisin i nawiedzony dom

Zupełnie, jakby autorka przeczytała moją recenzję poprzedniej książeczki tej serii i przejęła się moją oceną w kwestii braku rozwoju wewnętrznego głów...

zgłoś błąd zgłoś błąd