Sagittaire 
*)W.LC.od.połowy.marca.2016
Moje opinie są skrajnie subiektywne. Oceniam tylko i wyłącznie subiektywny wpływ książki na mnie. Ocenę genialnych książek zaczynam od 8 *. Żeby dostać 9 * trzeba mnie subiektywnie bardzo poruszyć i wzbudzić przekonanie, że książka szczególnie odnosi się do mnie. 10* jest całkowicie poza zasięgiem. *) Uwaga znajomi: z zasady nie daję plusów opiniom negatywnym, chyba ze jakoś wyjątkowo opinia mnie z innych względów przekona.
status: Czytelnik, dodał: 3 książki i 17 cytatów, ostatnio widziany 1 tydzień temu
Teraz czytam
  • Atomowy szpieg. Ryszard Kukliński i wojna wywiadów
    Atomowy szpieg. Ryszard Kukliński i wojna wywiadów
    Autor:
    Atomowy szpieg. Ryszard Kukliński i wojna wywiadów nie jest kolejnym głosem w jałowej i trwającej bez końca dyskusji pod hasłem "bohater czy zdrajca". Choć autorzy z sympatią spoglądają na p...
    czytelników: 496 | opinie: 22 | ocena: 7,83 (173 głosy)
  • Dzieciństwo i młodość Tadeusza Irteńskiego
    Dzieciństwo i młodość Tadeusza Irteńskiego
    Autor:
    Dzieciństwo i młodość Tadeusza Irteńskiego to książka uznana przez krytyków za wyjątkową. Józef Mackiewicz określił ją jako „swego rodzaju epos”. Jej tematem bowiem „nie jest historia, stanowiąca zale...
    czytelników: 54 | opinie: 3 | ocena: 8,38 (16 głosów)
  • Gangster. Prawdziwa historia agenta FBI, który przeniknął do mafii
    Gangster. Prawdziwa historia agenta FBI, który przeniknął do mafii
    Autorzy:
    Niezwykła wyprawa w świat prawdziwej nowojorskiej mafii - lektura obowiązkowa dla fanów ”Ojca chrzestnego” i ”Rodziny Soprano”. Prawdziwy gangster nie nosi ani portfela, ani karty kredytowej. Gdy p...
    czytelników: 764 | opinie: 33 | ocena: 6,78 (326 głosów)
  • Jezus
    Jezus
    Autor:
    Dlaczego Ziemia Święta jest często nazywana Piątą Ewangelią? W którym mieście Jezus dokonał wielu cudów? Dlaczego Gehenna jest prześliczna? James Martin SJ zaprasza czytelników, by w zupełnie nowy, o...
    czytelników: 480 | opinie: 41 | ocena: 8,39 (166 głosów) | inne wydania: 2
  • Morderstwo w Mezopotamii
    Morderstwo w Mezopotamii
    Autor:
    Agata Christie, żona archeologa Maxa Mallowana, znała realia życia na wykopaliskach. Narratorką powieści uczyniła pielęgniarkę wynajętą przez szefa ekspedycji do pomocy wyczerpanej żonie. Żona ma przy...
    czytelników: 4210 | opinie: 107 | ocena: 7,18 (2139 głosów) | inne wydania: 10

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-09-20 17:43:11
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-09-20 17:42:19
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-09-15 19:00:18
 
2018-09-15 18:58:26

Świetne zdjęcie psa😀

więcej...
 
2018-09-13 19:19:03
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać, Chcę przecz. DOSTĘPNOŚĆ mam
 
2018-09-13 19:07:04
Seria: Autentyk
 
2018-09-13 18:54:34
 
2018-09-13 18:50:18
 
2018-09-13 18:43:43
 
2018-09-13 18:42:35
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam, Autor Włochy (Sycylia)
 
2018-09-10 20:11:56

Wracałam rowerem do domu, kiedy dopadła mnie straszna burza. Pioruny waliły, woda lała się na głowę jak z cebra. Chroniąc się przed spływającymi z nieba potokami wpadłam w pierwsze lepsze drzwi najbliższego budynku. W ten sposób warunki pogodowe "zagnały mnie" do czytelni nowości wydawniczych przy bibliotece (nie wiedziałam nawet wcześniej, że coś takiego istnieje). A tam jedyna książka o... Wracałam rowerem do domu, kiedy dopadła mnie straszna burza. Pioruny waliły, woda lała się na głowę jak z cebra. Chroniąc się przed spływającymi z nieba potokami wpadłam w pierwsze lepsze drzwi najbliższego budynku. W ten sposób warunki pogodowe "zagnały mnie" do czytelni nowości wydawniczych przy bibliotece (nie wiedziałam nawet wcześniej, że coś takiego istnieje). A tam jedyna książka o podróżach to owa "Połowinka". Udając zainteresowanie czytałam sobie przez 40 minut, ciesząc się dachem nad głową aż w końcu burza przeszła, a ja zapuściłam się w bajeczny świat rosyjskiej przygody. Koniec był taki, że opuściłam bibliotekę z nowym, cennym nabytkiem w ręku.

AUTORKA I TREŚĆ:
Książka jest zazwyczaj lepszym lub gorszym odbiciem jej autora. Dlatego ważne jest dla mnie, żeby twórca, który wyłania się z tekstu budził moją sympatię. Agnieszka Martinka to ktoś, kogo polubiłam od pierwszych stron. Wszystko mi w tej dziewczynie pasuje. Niczym mnie nie denerwuje jako człowiek, za wszystko ją kocham. Uwielbiam jej spojrzenie na świat, ludzi, odbiór zdarzeń, charakter. Jakkolwiek dość dużo czytam literatury podróżniczej, to A. Martinka stała się od tej lektury jedną z moich ulubionych autorek. Nie mam żadnych zastrzeżeń.

Treść jest dla mnie niezwykle przyjemna, ponieważ nie tylko kocham książki podróżnicze, ale też robię ostatnio całkiem długie, ponad 100 kilometrowe wycieczki rowerowe, co powoduje, że opis rowerowej podróży z Polski za Ural musiał być dla mnie ciekawy. W dodatku tutaj podróż przepojona jest duchem patriotyzmu, historii, wspomnień o ojcu, który w czasie II wojny światowej został zesłany za Perm, właśnie do tytułowej Połowinki, do której Agnieszka dowlokła się rowerem. Na domiar dobrego większość czytanych przeze mnie książek podróżniczych dotyczyła Afryki albo biegunów, przez co przestrzenie rosyjskie stanowiły jakąś nowość literacką i pozwoliły mi poznać coś innego, ciekawego. Jedynym słowem treść jak dla mnie wspaniała.
Jednak - w zakresie treści - odejmuję 1 * za to, że autorka nie wzbogaciła bardziej książki o postać swojego ojca. Jeżeli obcy człowiek pisałaby odnosiłby swoją wyprawę do zesłańca przeplatając tekst jego wywiadem i tekstem opublikowanymi w lokalnej prasie to bym to przeżyła. Ale własna córka, która przedrukowuje o ojcu jedynie teksty z prasy to lekka pomyłka. Coś przecież musiał mówić przez lata. Coś musiało zostać. Moi dziadkowie pletli o wojnie bez przerwy. Nie mówiąc już o rodzicach, których setki historii słyszałam dziesiątki razy. Uważam, że taka odtwórczość w zakresie ojca stanowi duży minus. Podobnie oczekiwanie, aby jakiś redaktor przyjechał i zrobił z nim wywiad. To nie redaktor miał być autorem...

FORMA - retrospekcje, mało zrozumiałe fragmenty tekstu:

Jak wyżej napisałam książkę i jej autorkę uważam za znakomite i zdecydowanie warte poznania. Generalnie bardzo chciałabym poznać autorkę osobiście. Raz, że cudowna, bardzo wartościowa dziewczyna. Dwa, że mogłabym ją wtedy dusić na śmierć za te retrospekcje! Za nie 2 gwiazdki w dół!
Retrospekcje to środek, który czasem bardzo ubogaca utwór, ale pod warunkiem, że autor umie posługiwać się nim płynnie i w taki sposób, że nie utrudnia on odbioru. A. Martinka jest wspaniałym, wartościowym człowiekiem, który umie naprawdę ładnie, plastycznie pisać (zwłaszcza doceniam jej przecudowne opisy przyrody - piękne, tajemnicze, z posmakiem patriotycznym - rzadko kiedy książka podróżnicza zawiera takie piękne opisy i wydobywa taki magiczny klimat!). Jednak owa Agnieszka Martinka nie umie posługiwać się retrospekcjami. Potrafi ona ślicznie pisać ale używać retrospekcji nie powinna. Ta sklejanka treści współczesnych i historii ojca była bez ładu, składu, wytrącała z równowagi i drażniła. Jedyny plus to ten, że wspomnienia ojca i córki różniły się czcionką, więc od połowy czytałam najpierw jedno, potem drugie. Uważam, że autorka powinna najpierw opublikować teksy ojca, potem swoje i zakończenie.
Kolejną gwiazdkę odjęłam za kilka (może z 5) fragmentów, które były zupełnie nieczytelne. Np. rozdział o szerszeniach. Dopiero po drugim czytaniu zrozumiałam o co chodzi w treści. Czytelnik nie jest wróżką i strasznie się męczy jak czyta stronę o helikopterach i bólu, a dopiero pod koniec skojarzy, że chodzi o atak szerszeni.
Szkoda też, że książka nie zawiera więcej zdjęć, choć rozumiem, że w ciągłym deszczu popsuł się aparat.
Tak czy owak bardzo polecam i książkę i autorkę. Ja sama z pewnością sięgnę po drugą i każdą następną jej książkę.

A dla ilustracji zamieszczę dwa fragmenty "Połowinki", które być może zachęcą do lektury:

Wywiad z ojcem i próbka jego poczucia humoru:
- Jak przyjechaliśmy, to w pryczach w workach były trociny. Na poduszkę iw worku na materac. Później proszę pana, po dwóch, trzech tygodniach łachy się przedarły. Mokro, miał węglowy, prawda, proszę pana. To wszystko się proszę pana przecierało, porwało. Wyprowadzili na mróz, to wszystko proszę pana zamarzało. Jak pan ruszył się, to wszystko trzaskało, łamało się. Więc proszę pana za jakiś czas nie było czym nóg owinąć, no to proszę pana najpierw jeden drugiemu, jak ten poszedł na zmianę, no to poszedł i urwał kawałek tego worka z trocinami, tego siennika. Jemu znów ten co poszedł. Inny. Jak ja. To i proszę pana w krótkim czasie zostały gołe deski.

"Ja proszę pana nigdy nie używam słowa wyzwolenie [przez Armię Czerwoną]. [...] To nie było wyzwolenie, bo jeżeli nawet było przepędzenie Niemców, to nas nie wyzwolono, a mnie akurat uwięziono"

Próbka narracji Agnieszki Martinki:
"Opuszczaliśmy [...] Rosję zdewastowanych cerkwi, wymarłych wiosek, pijanych mężczyzn i kobiet, walących się domów, mostów, szpitali. Rosję pełną pięcioramiennej gwizdy, sierpa młota, orderów Lenina, świeżo malowanych na sreberko bohaterów Wojny Ojczyźnianej i pomników wodza rewolucji. Rosję gnijących kołchozów i sowchozów. Rosję łagrów i ludzkich tragedii. [...] Widzieliśmy też Rosję piękną. Rosję białych brzóz, niebieskiego nieba, ocalałych od zagłady bezcennych ikon. Rosję bajkowych okien i bajecznych lasów. Rosję potężnych rzek, złotych łanów pszenicy, postrzępionych zachodów słońca i uralskiej mgły. Rosję wspaniałych i gościnnych ludzi. [...] Rosję dobrych i bezinteresownych darczyńców, którzy ofiarowali nam mleko, kaszę, domowy chleb, jajka, pomidory, cebulę, czosnek. Rosję przeróżnych kultur i narodowości. Rosję pachnącą świerkowymi witkami".

Reasumując takie książki i takich autorów chcę poznawać i chcę czytać. Jestem wdzięczna opatrzności i burzy, że mnie zagnała do miejsca, gdzie to cudo odnalazłam. Drobiazgi od strony formalnej to malutka wada. zresztą kto wie, może inni czytelnicy nie poczytają ich jako wadę i od razu domyślą się, ze helikoptery to szerszenie.

pokaż więcej

 
2018-09-04 20:07:52

Ach, co to była za przygoda... Co to było za życie... Płakałam jak bóbr.I to mimo mojego książkowego zblazowania i znieczulicy. Okropnie się wzruszyłam. Po zakończeniu lektury całą noc oglądałam filmy o Wandzie Błeńskiej. Na szczęście trochę dokumentów krąży w sieci, więc można ją zobaczyć, posłuchać, odebrać.
Człowiek wzrusza się chyba najbardziej jak znajdzie w kimś kawałek siebie......
Ach, co to była za przygoda... Co to było za życie... Płakałam jak bóbr.I to mimo mojego książkowego zblazowania i znieczulicy. Okropnie się wzruszyłam. Po zakończeniu lektury całą noc oglądałam filmy o Wandzie Błeńskiej. Na szczęście trochę dokumentów krąży w sieci, więc można ją zobaczyć, posłuchać, odebrać.
Człowiek wzrusza się chyba najbardziej jak znajdzie w kimś kawałek siebie... Uwielbiam ludzi, dla których praca jest pasją. I to taką szaleńczą, obłędną.
No i ta osobowość, radość życia, zdolność do poświeceń i prostota. Te jej słowa, takie ujmujące, nienadmuchane pychą. Np. opisując spotkanie z papieżem, w czasie którego przytulił ją i pocałował w czubek włosów powiedziała, że pomyślała "nie umyłam włosów".
Potem ta starość. W samotności i wielkim uznaniu.
Ciężko mi wszystko wyrazić.
To czego trochę nie czuję w tej osobowości to poprawność, ugodowość, umiarkowanie w słowach. Przyznam, że ja jestem pod tym względem inna. Nie umiem i nie chcę być poprawna. Mówię co myślę i lubię radykałów. Wanda Błeńska była natomiast odwrotnością takiego charakteru, co mnie w pewnych momentach męczyło. Ale to bez różnicy.
Pozostał we mnie pewien niedosyt, ponieważ mam wrażenie, że książka zdradza z 10% tego co zachwyca. Reszta zostanie tajemnicą. Szkoda.
Wadą jest też generalnie to, że wszystkiego jest za mało. Chciałoby się książki na 1000 stron, z opisami przyrody, informacjami o studiach, wojnie, AK, pracy, podróżach. W tym życiu jest tyle do opowiadania.
Moja wysoka ocena wynika z poruszenia tym życiem, nie z tej konkretnej książki, choć muszę przyznać, że dwie młode autorki wykonały w mojej ocenie całkiem dobrą robotę. Troszkę zabrakło mi mięsa i szczegółów ale jak się ogląda wywiady z Wandą Błeńską z czasu wywiadu, to widać, że mówienie sprawiało jej już trochę kłopotów, traciła nieco wątek, a o pewnych rzeczach nie chciała mówić, zresztą z natury nie była wścibska i czasem wiele nie wiedziała z własnego wyboru. Dlatego trudno dziewczynom robić z tego zarzut.

pokaż więcej

 
2018-09-04 19:39:42
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Religia

Bardzo dobra książka, utrzymana w duchowości benedyktyńskiej, która coraz bardziej mnie pociąga. Rozważania są z jednej strony mocno zakotwiczone w starej nauce ojców kościoła i mniszej tradycji, a z drugiej we współczesnej psychologii. Znajdziemy tu też całkiem ciekawy wykład z zakresu postu w Piśmie Św.
Wszystko bardzo wyważone i racjonalne. Jeżeli ktoś szukałby treści, która porwie serce,...
Bardzo dobra książka, utrzymana w duchowości benedyktyńskiej, która coraz bardziej mnie pociąga. Rozważania są z jednej strony mocno zakotwiczone w starej nauce ojców kościoła i mniszej tradycji, a z drugiej we współczesnej psychologii. Znajdziemy tu też całkiem ciekawy wykład z zakresu postu w Piśmie Św.
Wszystko bardzo wyważone i racjonalne. Jeżeli ktoś szukałby treści, która porwie serce, zakipi emocjonalnością i będzie miała posmak mistyki, to w tej książce na pewno nic z tych rzeczy nie znajdzie. Jak przystało bowiem na publikację benedyktyńską króluje tu umiar, prostota i mądrość. No i takie poukładanie.
Odnoszę czasem wrażenie, że reguła benedyktyńska ma coś z dobrze napisanego, zwięzłego kodeksu. Może dlatego, że św. Benedykt studiował prawo. Ale to też chyba jego natura: konkretna, poukładana i nieznosząca przesady. A należy pamiętać, że Kiedy Benedykt pisał swoją regułę inne zakony prześcigały się w umartwieniach. Tylko on proponował umiar i rozum. Dlatego duch benedyktyński nie zdezaktualizował się.
Jeżeli ktoś chciałby sięgnąć po krótką, bardzo łatwą w odbiorze książeczkę benedyktyńską, to proszę śmiało czytać. Tematyka postu, nawet jeżeli ktoś go nie praktykuje, nie powinna zrazić nawet laika - właśnie w związku z przedstawieniem jej w duchu benedyktyńskim.

pokaż więcej

 
2018-08-11 20:00:04
Wypowiedział się w dyskusji: Recenzenci poszukiwani!

Oczywiście kazdy zaprzeczy i bedzie wywodzil, że sie mylę ale uważam, ze jakby ktos ocenil kilka ksiazek z kolei na 1 gwiazdkę, to współpraca by się zakończyła w najbliższym możliwym terminie. Czytajac opinie widac czarno na bialym jak wysokie sa recenzje. To usluga. Dlatego ja z natury nie podjelabym sie recenzowania. Wewnętrzna wolność ma większą wartość niz kilka darmowych książek i dobre... Oczywiście kazdy zaprzeczy i bedzie wywodzil, że sie mylę ale uważam, ze jakby ktos ocenil kilka ksiazek z kolei na 1 gwiazdkę, to współpraca by się zakończyła w najbliższym możliwym terminie. Czytajac opinie widac czarno na bialym jak wysokie sa recenzje. To usluga. Dlatego ja z natury nie podjelabym sie recenzowania. Wewnętrzna wolność ma większą wartość niz kilka darmowych książek i dobre samopoczucie, ze jestem recenzentem. Ale to dotyczy mnie. Innych nie oceniam. Zresztą moze tylko ja mam czasem potrzebe ocenic ksiazke b nisko, nawet jak napisal ja moj ulubiony autor

pokaż więcej

więcej...
 
Moja biblioteczka
218 158 9120
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (305)

Ulubieni autorzy (5)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (19)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd