Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Atramentowa śmierć

Tłumaczenie: Jan Koźbiał
Cykl: Atramentowy Świat (tom 3)
Wydawnictwo: Egmont Polska
7,64 (2158 ocen i 120 opinii) Zobacz oceny
10
274
9
428
8
464
7
558
6
234
5
127
4
29
3
34
2
5
1
5
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Tintentod
data wydania
ISBN
9788323778004
liczba stron
670
słowa kluczowe
fantasy
język
polski

Gdy wrócisz, unicestwisz białe milczenie Pustej Księgi. Napełnisz ją słowami, nim nadejdzie wiosna. W przeciwnym razie dla ciebie zima nigdy się nie skończy i w zamian za Żmijogłowego zabiorę nie tylko twoje życie, ale i życie twojej córki, która pomogła ci sporządzić księgę. Zrozumiałeś Sójko? (...) Przyjmujesz moje warunki? (...) - Przyjmuję - powiedział Mo... Od czasu niezwykłych wydarzeń...

Gdy wrócisz, unicestwisz białe milczenie Pustej Księgi. Napełnisz ją słowami, nim nadejdzie wiosna. W przeciwnym razie dla ciebie zima nigdy się nie skończy i w zamian za Żmijogłowego zabiorę nie tylko twoje życie, ale i życie twojej córki, która pomogła ci sporządzić księgę. Zrozumiałeś Sójko? (...)
Przyjmujesz moje warunki? (...)
- Przyjmuję - powiedział Mo...


Od czasu niezwykłych wydarzeń opisanych w Atramentowej krwi, kiedy to opowieść" Atramentowe serce" w czarodziejski sposób wciągnęła Meggie, Mo i Smolipalucha na swoje karty, życie w Atramentowym Świecie stało się nie do zniesienia. Cień nadziei na odmianę złego losu pojawia się dopiero wtedy, gdy Mo zawiera niebezpieczny układ ze śmiercią.

 

źródło opisu: [Wydawnictwo Egmont, 2008]

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 473
Jola | 2011-02-06
Przeczytana: 06 lutego 2011

Znów przeniosłam się do Atramentowego Świata, do świata, w którym SŁOWO PRZELANE NA PAPIER WYWOŁUJE MAŁĄ EKSPLOZJĘ I UWALNIA DAWKĘ ENERGII, POZWALAJĄCĄ DOWOLNIE KREOWAĆ RZECZYWISTOŚĆ. Zanurzyłam się w świecie, w którym słowo pisane jest świętością, gdzie pisarze i ludzie potrafiący czytać są uważani za czarodziejów, gdzie czarny jak serce mordercy atrament jest odmierzany kropla po kropli, a papier przechowywany w zamkniętej na klucz szufladzie.

Bałam się lektury tego tomu, tego, że po świetnym początku i środku, zakończenie może przynieść rozczarowanie. Jest z tym różnie. :)

Są zbójcy. Są wróżki, szklane ludziki, mszanki, zielarki, czarne charaktery, martwy jednorożec, zabity dla zabawy. Są bezduszne postacie. Są niebezpieczeństwa, czyhające nawet na dzieci. Jest Elinor i Dariusz, pozostawieni w "tym" świecie, jest rozpacz, tęsknota i lęk o najbliższych, o ich los, którego Elinor nie może poznać z żadnej książki. Jest Meggie, targana rozterkami sercowymi i obawami o ojca i matkę, jest Resa i jej tajemnica, jest Smolipaluch, jest Mo - Sójka, rozkładający się Żmijogłowy, i coś naprawdę niezwykłego - dwóch pisarzy / lektorów, zwalczających się i rzucających sobie pod nogi kłody utkane z atramentowych słów, słów nie zawsze skutecznych, słów buntujących się przeciwko swemu autorowi, słów, które nie zawsze delikatnie spływają na końcówkę zaostrzonego gęsiego pióra.

"Atramentowa śmierć" to swoista klamra, która spina wszystkie trzy tomy w nierozerwalną, spójną całość. Wątki z poprzednich tomów znajdują swój dalszy ciąg w sposób absolutnie nienachalny, a wręcz w sposób bardzo płynny i naturalny. Wydarzenia zazębiają się jak zęby w przekładni zębatej. ;)

Książka nie rozpoczyna się niczym szczególnym; tak naprawdę pierwsze dwie setki stron rozczarowują. Zbitek błahych, niewiele wnoszących wydarzeń. Miałam wrażenie, jakby Funke pisała trochę na siłę, jakby utraciła werwę i styl, albo może znudziła się Atramentowym Światem. Na szczęście autorka nabierała tylko rozpędu, by po 200 stronach zaserwować czytelnikowi prawdziwą ferię barw, uczuć, niepokoju i dezorientacji, komu można ufać, a komu nie. Akcja w Zamku na Jeziorze oraz szturm na drzewo z gniazdami jest opisana tak dramatycznie, że ma się ochotę krzyknąć: "Mo, nie tędy!", "Doria, uciekaj!". Funke osiągnęła ten efekt pisząc krótkie, dwu - trzy stronicowe rozdziały i przerzucając czytelnika w kulminacyjnych momentach z jednego miejsca w drugie. Już, już Piszczałka wyciąga rękę po Mo i Smolipalucha, a tu koniec rozdziału i przenosimy się do Meggie i zbójców. Świetne!

Kilka zdarzeń zasługuje na szczególne wyróżnienie: genialnym posunięciem było wprowadzenie do akcji śmierci - bardzo podobała mi się zmienna forma, którą przyjmowała śmierć. Pomysł z "zespoleniem" myślowym i emocjonalnym Mo i Smolipalucha uważam za bardzo trafiony, tak samo jak nowe umiejętności i zdolności Ognistego Tancerza. Wnosi to do akcji odrobinę magii i nadziei, że śmierć to nie koniec. :)

Bardzo podobała mi się rola Wiolanty i jej syna; jej emancypacyjna, wyzwolona i śmiała postawa budziła u mnie może nie jakiś wielki podziw, ale dużą dozę zadowolenia.

Podobała mi się moc jagód umożliwiająca przemianę w ptaka. Miałam ochotę walnąć w książkę i ubić wredną srokę!

Z całego serca polecam trylogię o Atramentowym Świecie. Czegoś takiego jeszcze nie czytaliście. :)
J. K. Rowling może się schować z Hogwartem i Harrym Potterem.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Mamo, uciekaj

Człowiek, którego pokochaliśmy, który, wydawało się, że kocha nas, staje się naszym oprawcą, dręczycielem, znęca się nad nami, "karze" nas....

zgłoś błąd zgłoś błąd