Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Atramentowa śmierć

Tłumaczenie: Jan Koźbiał
Cykl: Atramentowy Świat (tom 3)
Wydawnictwo: Egmont Polska
7,64 (2112 ocen i 119 opinii) Zobacz oceny
10
267
9
426
8
451
7
544
6
228
5
124
4
28
3
34
2
5
1
5
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Tintentod
data wydania
ISBN
9788323778004
liczba stron
670
słowa kluczowe
fantasy
język
polski

Gdy wrócisz, unicestwisz białe milczenie Pustej Księgi. Napełnisz ją słowami, nim nadejdzie wiosna. W przeciwnym razie dla ciebie zima nigdy się nie skończy i w zamian za Żmijogłowego zabiorę nie tylko twoje życie, ale i życie twojej córki, która pomogła ci sporządzić księgę. Zrozumiałeś Sójko? (...) Przyjmujesz moje warunki? (...) - Przyjmuję - powiedział Mo... Od czasu niezwykłych wydarzeń...

Gdy wrócisz, unicestwisz białe milczenie Pustej Księgi. Napełnisz ją słowami, nim nadejdzie wiosna. W przeciwnym razie dla ciebie zima nigdy się nie skończy i w zamian za Żmijogłowego zabiorę nie tylko twoje życie, ale i życie twojej córki, która pomogła ci sporządzić księgę. Zrozumiałeś Sójko? (...)
Przyjmujesz moje warunki? (...)
- Przyjmuję - powiedział Mo...


Od czasu niezwykłych wydarzeń opisanych w Atramentowej krwi, kiedy to opowieść" Atramentowe serce" w czarodziejski sposób wciągnęła Meggie, Mo i Smolipalucha na swoje karty, życie w Atramentowym Świecie stało się nie do zniesienia. Cień nadziei na odmianę złego losu pojawia się dopiero wtedy, gdy Mo zawiera niebezpieczny układ ze śmiercią.

 

źródło opisu: [Wydawnictwo Egmont, 2008]

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 248
Kocyk | 2013-09-23
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 22 września 2013

Nie powinno się czytać ostatnich części serii dwa lata po przeczytaniu poprzednich tomów. Doświadczyłam tego na własnej skórze. Wynikiem był wyraz kompletnego zdumienia na mojej twarzy, gdy rozpoczęłam lekturę. Nie pamiętałam bohaterów, wydarzeń, świata. Nic, pustka.
Początkowe sto stron pomogło mi przypomnieć sobie co nieco. Kolejne dwieście o mało nie zabiło mnie z nudów. Być może, gdybym czytała wszystko po kolei, jednym ciągiem, byłoby lepiej. Nie wiem.
Gdy zakochałam się w Atramentowym Sercu, miałam 12 lat. Mówię tylko o pierwszym tomie, ponieważ dla mnie każdy kolejny był gorszy. Teraz jestem starsza i widzę niedociągnięcia. Przykre.
Atramentowa Śmierć to dla mnie kompletna klęska. Przypominam sobie, że w poprzednich częściach coś się działo. A przy tej końcowej, mającej teoretycznie zamykać wszystko elegancko i z wielkim hukiem na zakończenie, wynudziłam się jak mops. Autorka, zamiast kończyć to, co zaczęła, rozpoczyna kolejne wątki, a biedny czytelnik musi za nimi nadążyć. Oczywiście, akcja "dynamicznie" przenosi się z jednego miejsca w drugie, ale czy nie za dużo tych scenerii? Czy koniecznie trzeba nadawać głębię każdemu, dosłownie każdemu bohaterowi epizodycznemu, zaniedbując tym samym główne postacie? Bo Mo, Meggie, Resa, zbójcy, wydali mi się... papierowi, jak książka w której żyją. Niestety.
Mimo zastrzeżeń, pani Funke ma u mnie duży plus za zamknięcie akcji. Co jak co, takiego zakończenia się nie spodziewałam, chociaż można je było odgadnąć kilka rozdziałów wcześniej.
Książkę polecam, ale ostrzegam: lektura dla mających w sobie jeszcze wewnętrzne dziecko, które zasłoni im oczy na niedociągnięcia, a zwróci uwagę na wykreowany, śliczny świat.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Finansowy ninja

Książka – poradnik, pokazująca jak dobrze zarządzać swoimi finansami. Nie jest to podręcznik do ekonomii, ale poradnik dla „przeciętnego Nowaka” o...

zgłoś błąd zgłoś błąd