Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pochwała macochy

Tłumaczenie: Carlos Marrodán Casas
Wydawnictwo: Muza
6,47 (34 ocen i 7 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
3
8
5
7
11
6
9
5
3
4
1
3
0
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Elegio de la madrastra
data wydania
liczba stron
160
język
polski
dodała
Alicja

Skandal. Tę powieść powinno się spalić. Nie czytaj jej. Odłóż z powrotem na półkę. Jest zbyt rozpasana, perwersyjna i wyuzdana. Mario Vargas Llosa musiał pisać tę książkę z uśmieszkiem wyrafinowanego oszusta, którego nic tak nie cieszy, jak naciąganie czytelnika. W samym środku gęstego od namiętnych uniesień małżeńskiego życia don Rigoberta i doňi Lukrecji, tkwi niewinne pacholę. Mały...

Skandal.
Tę powieść powinno się spalić.
Nie czytaj jej. Odłóż z powrotem na półkę.
Jest zbyt rozpasana, perwersyjna i wyuzdana.

Mario Vargas Llosa musiał pisać tę książkę z uśmieszkiem wyrafinowanego oszusta, którego nic tak nie cieszy, jak naciąganie czytelnika. W samym środku gęstego od namiętnych uniesień małżeńskiego życia don Rigoberta i doňi Lukrecji, tkwi niewinne pacholę. Mały Fonsito, syn z pierwszego małżeństwa don Rigoberta, nie ma co konkurować o względy ojca z piękną kobietą o ponętnych kształtach, jakimi natura hojnie obdarzyła szczęśliwą pannę młodą. Niewinność dziecka tłamszona jest przez moralną rozwiązłość rodziców.
A może dziecko wcale nie jest dzieckiem, a niewinność ma zbyt wiele wspólnego z rozwiązłością?
Kto tu właściwie jest krętaczem...
Foncito, Rigoberto, Lukrecja czy Mario Vargas Llosa?
A może jednak czytelnik, skoro sięga po powieść, której nie powinien czytać?

Ciotka Julia i skryba to czysta rozpusta, ale Pochwała macochy... Nie, nie czytaj tej książki!

 

źródło opisu: Wydawnictwo Muza, 2001

źródło okładki: http://www.muza.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1043
Salma | 2012-09-15
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Hehe, tego to się po Llosie nie spodziewałam. Czy kicz może być sztuką? A może, jak najbardziej, w wydaniu Llosy najlepiej. Bo ta książka to przecież najprawdziwszy kicz. Ale w zamierzeniu kiczem miała być. Wyszedł niezły kawał sztuki, z kiczu właśnie. Pod wzniosłym, czysto literackim językiem autor ukrywa perwersję i sprośność. Nie dzieje się tu nic, w zasadzie nic, aż tu nagle... (byłby "spoiler"). A potem nagle myk - koniec, szok. Do tego te dzieła sztuki, które zawzięcie próbują jeszcze uwznioślić zawartość. Diabelski żart prawdziwego mistrza prozy. Chapeau-bas señor Llosa!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ciemna strona

Do kupna i przeczytania książki zachęciła mnie ciekawa i pozytywna recenzja. Recenzja fenomenalnie napisana - o książce nie mogę tego powiedzieć. Opow...

zgłoś błąd zgłoś błąd