Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Hokus pokus

Tłumaczenie: Lech Czyżewski
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
7,1 (317 ocen i 10 opinii) Zobacz oceny
10
9
9
46
8
50
7
123
6
54
5
29
4
2
3
3
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Hocus Pocus
data wydania
ISBN
83-7023-199-3
liczba stron
358
słowa kluczowe
vonnegut, ironia, ameryka, wietnam, hartke
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodał
Sven

Inne wydania

Eugene Debs Hartke marzył o tym, by zostać dziennikarzem lub muzykiem jazzowym. Życie jednak spłatało mu figla – w nieodpowiednim momencie, w nieodpowiednim miejscu postawiło na jego drodze nieodpowiedniego człowieka. Wszystko, co mu się potem przytrafiło, jest konsekwencją tego spotkania.

 

Brak materiałów.
książek: 340
Sven | 2010-10-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 28 października 2010

Czasem kompletny przypadek rządzi naszym życiem. Ta jakże pasująca do treści „Hokus-Pokusa” sentencja, buduję piękną ironię, gdyż idealnie opisuje przyczynę mojego zetknięcia się z tą książką. Kiedyś pożyczyłem przyjacielowi kilka powieści. Oddał mi je po jakimś czasie, razem z dwiema innymi – w tym z „Hokus-pokus” Vonneguta. Do dzisiaj żaden z nas nie ma pojęcia do kogo właściwie należy ten egzemplarz – nikt się o nią nie upomniał, a mój przyjaciel już w chwili przekazywania mi jej był pewien, że jest moja. Nie znając właściciela pozostawiłem ją przez następne 6 lat w stanie hibernacji, w moim raz rosnącym raz malejącym stosiku książek pożyczonych. Aż kilka dni temu, kiedy stosik zmalał już do owych nieszczęsnych dwóch książek „niczyich” , zdecydowałem się, że ignorując mało atrakcyjną jaskrawą okładkę, zobaczę co to tak właściwie za powieść. I ten przypadek sprawił, że trafiłem na jeden z lepszych przykładów czarnego humoru w literaturze.

„Hokus-pokus” to w największym skrócie historia o kłamstwach. Już właściwie na początku jesteśmy okłamywani, kiedy autor usiłuje nas przekonać, że jest to autentyczny zapis autobiografii Eugena Debsa Hartkego, napisany na skrawkach papieru podczas oczekiwania na proces. Próba urealnienia tego skutkuje taką a nie inną formą tego utworu. Jest urywkowy, porwany. Narrator skacze pomiędzy różnymi wydarzeniami po czym urywa wątek (co jest tłumaczone końcem konkretnego skrawka papieru). Ma też wiele innych zabiegów na swój użytek – wielkość fragmentów zmienia się w zależności od jego fantazji. Może to być jedno słowo – np. „Wietnam”, a może być dwustronicowy dialog. Przemyślenia są całkowicie chaotyczne – od konkretnego zapisu faktów, poprzez cyniczne przemyślenia i ironiczne komentarze, aż do zapisów kaszlu autora czy fraz wpisywanych na naszkicowane nagrobki.

Taka forma powieści (jeśli ten zbiór fragmentów można nazwać powieścią) idealnie łączy się z opowiadaną historią. Eugene Debs Hartke to człowiek, którego największym i chyba jedynym prawdziwym talentem jest umiejętność kłamania. Co ciekawe to właśnie pozwala mu bardzo ostro i wyraźnie dostrzegać brutalną prawdę, ukrytą pod kłamstwami innych. Jest jednak zbyt słaby, żeby cokolwiek z tym robić, więc po prostu poddaje się nurtowi czasu i płynie tam gdzie on go rzuci. Może to być konkurs talentów, na którym musi udawać, że praca ojca to jego dzieło. Albo bezsensowna wojna w Wietnamie, gdzie raczy zarówno młodych rekrutów jak i prasę, opowieściami o zmyślonych zwycięstwach. Lub uniwersytet dla lekko opóźnionych dzieci bogatych rodziców, gdzie zarówno edukujący jak i edukowani reprezentują śmieszny poziom. Niezależnie gdzie się znajduje, nie robi nic, żeby zmienić swoje położenie, mimo iż z jego ironicznych komentarzy widać, że doskonale zdaje sobie sprawę, z otaczającej go głupoty.

Vonnegut za pomocą czarnych barw, ostrego humoru i pragmatycznego cynizmu maluje bardzo pesymistyczny obraz Ameryki i ludzkości w ogóle. Wielkie Stany Zjednoczone to coraz bardziej popadający w ruinę kraj, który wyprzedaje wszystko co może zagranicznym inwestorom. Władza, ekonomia, szkolnictwo, moralność – wszystko oparte jest na hokus-pokusie, wielkim kłamstwie w które wszyscy bez wahania wierzą. Ci zaś którzy nie wierzą są odsądzani od czci jako nihiliści i element wywrotowy. Ludzkość jako ogół wcale nie jest lepsza. Jej głupota i przekonanie o własnej wielkości przez całą powieść śmieszy narratora. Najlepiej odda to cytat wzięty z książki:

„A najgorszą skazą jest to, że jesteśmy najzwyczajniej w świecie głupi. Przyznajcie to! Czy sądzicie, że Auschwitz był dowodem inteligencji? „

Czy polecam tę książkę? Jak najbardziej. Jest to pełna czarnego humoru, krytyczna wizja współczesnej cywilizacji. Książka jest napisana ironicznym, inteligentnym stylem, który przyjemnie się czyta, nawet jeśli się z niektórymi tezami nie zgadza.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pasażerka

Uwielbiam motyw podróży w czasie. Ostatnio z takim motywem spotkałam się w "Trylogii Czasu" i po prostu się w niej zakochałam. Dosłownie wsz...

zgłoś błąd zgłoś błąd