Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Skąd my to mamy?

Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowo-Techniczne
7,4 (5 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
0
7
4
6
0
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
83-204-2035-0
liczba stron
245
kategoria
popularnonaukowa
język
polski

"...Długo, bo aż 200 lat, torowały sobie ziemniaki drogę na stoły. Różne przy tym miały przygody. Na przykład we Francji trafiły na dwór królewski jako roślina ozdobna. Maria Antonina otrzymawszy wieść, że pommes de terre czyli "jabłka ziemne", uprawiane przez jakiegoś dziwaka, aptekarza Parmentiera, mają kwiaty niepospolitej piękności, wezwała hodowcę - amatora na dwór. Zjawił się przed jej...

"...Długo, bo aż 200 lat, torowały sobie ziemniaki drogę na stoły. Różne przy tym miały przygody. Na przykład we Francji trafiły na dwór królewski jako roślina ozdobna. Maria Antonina otrzymawszy wieść, że pommes de terre czyli "jabłka ziemne", uprawiane przez jakiegoś dziwaka, aptekarza Parmentiera, mają kwiaty niepospolitej piękności, wezwała hodowcę - amatora na dwór. Zjawił się przed jej królewskim majestatem, trzymając w ręku pęk kwitnących ziemniaczanych łodyg. Królowa wpięła sobie kwiaty we włosy. Kwitnące ziemniaki stał się najmodniejszą ozdobą, a ich zapach zaćmił perfumy. Ziemniaki sadzono w ogrodach obok róż i lilii, malowano je na obrazach, haftowano na królewskich szatach. Wreszcie zaczęta jeść z namaszczeniem ich korzenie, które z miodem smakowały znakomicie...".

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1159
Dociekliwy_Kotek | 2014-12-26
Przeczytana: grudzień 2014

Ze wszystkich książek o pochodzeniu przedmiotów, historii rzeczy codziennego użytku i dziejach jedzenia, ta chyba jest najlepsza. Przede wszystkim koncentruje się na samym przedmiocie, na jego historii przed tym, zanim został "odkryty", "wynaleziony" i "udoskonalony dla szerszej publiczności". Wiadomości o tym, jakie eksperymenty doprowadziły do powstania urządzeń technicznych albo jakie prawa fizyki odpowiadają za ulepszenie wynalazków "starych jak świat" nie dominują nad treścią, a anegdotki o twórcach nie zaciemniają obrazu.
Fakt, że autorka korzystała głównie z polskich źródeł, kronik, wspomnień i zapisków, ale w niczym nie umniejsza to jakości książki, a powiedziałbym - czasem przynosi też akcent humorystyczny bez konieczności silenia się na wymuszony żart.
"Skąd my to mamy" rozpoczynają obszerne rozdziały o jedzeniu, potrawach oraz sprzętach stołowych i kuchennych. Od nich prosta droga wiedzie do łazienki i salonu (dawnego i współczesnego), a stamtąd - do gotowalni alias garderoby. "Skąd my to mamy" to bodaj jedyna książka o pochodzeniu przedmiotów, w której znaleźć można rozdziały o pochodzeniu tkanin a także częściach stroju małych i dużych - od kaloszy i chustki przez guzik i agrafkę aż do parasola i okularów.
Oczywiście nie brak też opowiastek o żelaznych punktach każdego takiego popularnonaukowego wyliczenia: pieniądze, pomiary czasu i temperatury, pismo, druk i poczta, koło, oczywiście komputer. Nietypowo, autorka znalazła też miejsce dla instrumentów muzycznych, zabawek i sportów, tematów zwykle pomijanych.

Gdyby tylko nie koszmarny układ typograficzny i nieporęczny format, lektura byłaby czystą przyjemnością.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Między wierszami

Zapowiadało się dobrze, początek wciągający lecz im dalej w las tym nużąco i męcząco. Sama idea książki fajna . Dla mnie na jeden raz lecz nie powiem...

zgłoś błąd zgłoś błąd