Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Uwięziona dusza - pamiętniki

Tłumaczenie: Ewa Horodyska
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
6,89 (141 ocen i 8 opinii) Zobacz oceny
10
9
9
13
8
15
7
58
6
24
5
16
4
1
3
3
2
0
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The selected journals of L. M. Montgomery Volume I: 1889-1910
data wydania
ISBN
8310103298
liczba stron
264
słowa kluczowe
Ania, Lucy, Maud, pamiętnik
język
polski
dodała
Dorota

Świat "Uwięzionej duszy" jest pełen smutku, ale Maud, kobieta wrażliwa, mądra i głęboko myśląca potrafiła wzniecić w nim płomyk nadziei i wiary. Tą cechą obdarzyła bohaterki swych powieści.

 

Brak materiałów.
książek: 338
Luna | 2012-08-05
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 20 maja 2012

Od czasu "Makabrycznej gry" lubię czytać o chorobach psychicznych. To jest między innymi jeden z powodów, dla którego lubię sięga po niemieckiego autora - zawsze się znajdzie jakaś schizofrenia, albo przynajmniej halucynacje. Kiedy dowiedziałam się, że autorka mojego wczesnego dzieciństwa, zawsze pisząca pozytywne, naładowane radością i optymizmem książki cierpiała na depresję, jej pamiętniki naturalnie wylądowały na liście "must read".

"Uwięziona dusza" to zapiski dorosłej już Maud. Jej perypetie miłosne: impulsywne zaręczyny z Edwinem Simpsonem i późniejsze zerwanie oraz prawdziwe uczucie do Hermana Learda zajmowały prawie cały początek, a to niekoniecznie ułatwiało czytanie. Ciągłe wzdychanie, non stop to samo... Ale moment. Przychodzi pytanie elementarne przy tego typu literaturze: czy można czyjeś najbardziej osobiste zapiski po prostu wywlekać na oczy tysięcy ludzi ze wszystkich stron świata? Do tego jeszcze je później krytykować? Ciągle nie jestem przekonana co do takiego postępowania, a już najtrudniejszą częścią jest recenzowanie. Jeżeli już czytać pamiętniki, przynajmniej zachowywać się neutralnie - życie to nie film. Ani książka. Lepsze poznanie autorki albo jej konkretnego przypadku są chyba jedynymi okolicznościami łagodzącymi. Krytykowanie postępowania albo tego, co chciała zamieścić w dzienniku to już nie fair play.

Co prawda to prawda: autorka często używa płaczliwego tonu i patetycznych fraz. Ale kto mógłby jej tego zabronić? Czytając "Uwięzioną duszę" trzeba mieć przed oczyma fakt, że to miejsce do wyżycia emocjonalnego, poużalania się nad sobą i całkowicie subiektywnych odczuć. Dlatego właśnie ta pozycja nie oddaje całego charakteru bohaterki: wpisy pojawiają się w chwilach załamania, podczas długich, zimowych wieczorów, kiedy mała kanadyjska wioska była odcięta od świata...

Charakterystyczną cechą dziennika jest właśnie owa nieregularność wpisów: zimą było ich istne zatrzęsienie, kiedy to melancholia brała górę i Maud pisała dla samej czynności pisania. Latem pojawiały się tylko 1-2 umiarkowanie entuzjastyczne wpisy, by później znów ustąpić nadchodzącej szarości.

Powód, dla którego sięgnęłam po "Uwięzioną duszę" to właśnie depresja. I cieszę się, że to uczyniłam. Bardzo łatwo można zauważyć stopniowy rozwój choroby. Sama autorka zamieszcza opisy przesilenia, kiedy tylko mogła chodzić nerwowo po pokoju, z niejasnym uczuciem porażki. Nie mogąc spać z niepokoju. Ani jeść. Po takich chwilach sytuacja się znowu poprawiała, ale te momenty doprowadzały Montgomery do skraju wytrzymałości. Tym bardziej jestem pełna podziwu dla jej literackiego geniuszu.Jak osoba tak przeraźliwie smutna mogła pisać takie ciepłe i piękne książki!

Oczywiście pojawiały się też ciekawostki z życia pisarki. Kiedy spoglądała na swoje prace, po raz pierwszy wydrukowane. Jej stosunek do poszczególnych postaci i świata literackiego ogółem... Poza tym można również poznać jej zdanie na temat ówcześnie wydawanych książek, które były jej przystanią pośród wszelkiego zamętu. Dojrzałe, mądre przemyślenia. Znalazło się również miejsce na "Quo Vadis", które (ku mojej radości) bardzo jej się spodobało. Drogi Sienkiewiczu, dobra robota! W całym pamiętniku da się zauważyć bardzo dobry zmysł obserwacji i trzeźwej oceny - otoczenia, ludzi... Maud potrafiła świetnie interpretować, co pomogło jej najwidoczniej w karierze.

Z dziennikami tak się już sprawa ma, że zawsze będą wzbudzać sporo kontrowersji. Trzeba mieć dobry powód i odpowiednie nastawienie, żeby je porządnie odebrać. Bądź co bądź to zapiski sięgające głębi duszy, a Montgomery z pewnością nie miała zamiaru ich wydawać. Polecam tym, których zafascynowała postać autorki potrafiącej tworzyć książki o nastrojach tak diametralnie różnych od własnych.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Mosty wszechzieleni

Wreszcie koniec. Równie zaskakujący i nielogiczny jak reszta cyklu. Jedyne co jest fajne to pomysł na świat, ale całej fabuły mogłoby równie dobrze ni...

zgłoś błąd zgłoś błąd