Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pustynna Włócznia: Księga II

Tłumaczenie: Marcin Mortka
Cykl: Cykl Demoniczny (tom 2.2) | Seria: Obca Krew
Wydawnictwo: Fabryka Słów
8,05 (4388 ocen i 150 opinii) Zobacz oceny
10
623
9
1 012
8
1 382
7
913
6
319
5
100
4
20
3
13
2
5
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Desert Spear
data wydania
ISBN
9788375742725
liczba stron
664
język
polski

Arlen nie żyje... Tamtej nocy zginął, bym ja mógł żyć dalej. Czasami Posłaniec musi powiedzieć ludziom to, czego nie chcieliby usłyszeć. Czasami śmierć jest lepsza od prawdy. Tak jak lepsze od niej jest kłamstwo. Okaleczyłem się, by przeżyć. Zrobiłem to, ponieważ uznałem, że nie zasługuję na nic, poza włóczęgą przez noc. Nikt nigdy nie będzie mi już bliski. Ale chadzam pod nocnym niebem i...

Arlen nie żyje... Tamtej nocy zginął, bym ja mógł żyć dalej.

Czasami Posłaniec musi powiedzieć ludziom to, czego nie chcieliby usłyszeć.
Czasami śmierć jest lepsza od prawdy. Tak jak lepsze od niej jest kłamstwo.

Okaleczyłem się, by przeżyć. Zrobiłem to, ponieważ uznałem, że nie zasługuję na nic, poza włóczęgą przez noc. Nikt nigdy nie będzie mi już bliski. Ale chadzam pod nocnym niebem i nie lękam się demonów. Nie uciekam przed nimi, to one uciekają przede mną!

Przede mną!
...jestem potworem.
Jestem darem dla świata. Ale podaruję mu tylko zniszczenie...

 

źródło opisu: [Fabryka Słów 2010]

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1111
Zimek | 2010-07-14
Przeczytana: 14 sierpnia 2012

Książka wyraźnie słabsza od "Malowanego Człowieka", i to dość ostro. Jestem tym faktem niepocieszony, bo Peter Brett niestety rozwiał moje nadzieje na to, że wprowadzi on coś nowego do fantastyki.
W podziękowaniach autor pisze, że splecenie 8 wątków postaci w jednej książce mogło mu się udać tylko dzięki krytyce znajomych, którzy czytali pierwszą wersję. Może z tego wynikać, że z historią 8 postaci sobie Brett poradził; otóż nie.
MOŻLIWE SPOILERY
Oceniam całość "Pustynnej Włóczni", nie mam ochoty na dzielenie opinii na pół, tak jak to zrobił nasz rodzimy wydawca z książką. Po pierwsze, uważam całą historię życia Jardira sprzed poznania z Arlenem za kompletnie niepotrzebną. Te 300 stron na początku mnie mocno uśpiły i zniechęciły do dalszego czytania, brnąłem naprzód tylko dzięki sile woli. Bardziej działające na zmysły byłoby pozostawienie Jardira jako tajemniczego najeźdźcy, o których wiem tyle, co mieszkańcy na Północy. Zresztą, autor później wprowadził podróż Leeshy do Lenna Everama, więc wszystko o życiu ludzi pustyni opowiadał jeszcze raz...
Poprzez takie nagromadzenie głównych postaci, właściwie nie da się skupić na żadnej. Takie rozdrabnianie wyszło książce na niekorzyść, bo brakowało mi przede wszystkim rozterek wewnętrznych Naznaczonego, wśród tego chaosu wątkowego jego temat gdzieś się rozmywał. Leesha stała się irytująca, infantylna... Motyw gdzie zgadza się bez zająknięcia na podróż do Lenna Everama mnie wręcz rozwścieczył - wyszło to tak sztucznie i na siłę, że byłem w stanie jedynie zawyć z rozpaczy. Renna jest postacią strasznie sztuczną, w ogóle kto ją pamięta z "Malowanego..."?! Od początku mi się nie spodobała, a ta jej nagła przemiana... Naznaczony jej mówi, żeby wchłonęła strach, po czym ona nagle, z dnia na dzień, staje się bestią do zabijania. Proszę, litości...
Inne postacie wydają się równie bezbarwne i monotonne. Prawda jest taka, że z żadną nie mogłem się jakoś związać, utożsamić. Przejąć się ich historią. Brett bryluje takimi sztampowymi szablonami, że książka jest na tyle przewidywalna, że nie chce się dalej czytać. Do tego ten styl. Nie wiem co się stało, że w książce jest tyle sztucznego patosu, tyle prób wylewania kubła epickości, że aż się wymiotować chce. Nie pamiętam tego z "Malowanego...", bo najpewniej by mnie od niego odrzuciło, a tymczasem "Pustynna..." jest tego jak najgorszym przykładem. I to traktowanie czytelnika jak półgłówka. Np. autor wspomina często sposób walki wręcz Sarusahk, który polega na wykorzystaniu pędu/siły przeciwnika przeciwko niemu. No i dobra, tylko przy okazji wspominania tego chwytu ZA KAŻDYM CHOLERNYM RAZEM jest powtarzane jak mantra: "zaatakował demona ciosem sarusahk, wykorzystując pęd przeciwnika przeciwko niemu". Czy nie ma żadnych synonimów, skrótów myślowych, żeby takie rzeczy zastąpić?
Jestem wielce niepocieszony tą książką. Dla Bretta miałem jechać na Polcon 2012 do Wrocławia, gdzie ma się on zjawić, ale po lekturze "Pustynnej Włóczni" zrezygnowałem. Nie mam ochoty nawet próbować tłumaczyć swojego rozczarowania jego "życiowym dziełem".

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Czy to prawda, że...

W niegrubej książce skompresowano znaczną ilość twierdzeń, z których przydziałem do mitów lub prawd mamy problem w życiu codziennym. Autor każde z nic...

zgłoś błąd zgłoś błąd