Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Na uwięzi. Ballada o miłości

Seria: Proza Współczesna
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
6,96 (101 ocen i 8 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
10
8
15
7
36
6
22
5
8
4
4
3
1
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Gogo no eiko; Shiosai
data wydania
liczba stron
262
słowa kluczowe
Japonia, zbrodnia, miłość
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodał
kashka

"Na uwięzi", studium wyobcowania bandy młodocianych "nadludzi", odrzucających moralność świata dorosłych i dokumentujących swoją postawę klinicznie czystą zbrodnią, należy do nurtu literatury współczesnej usiłującej przeniknąć przerażającą niewiadomą, ukrytą w jaźni człowieka. "Ballada o miłości" stanowi nawrót do pastoralnej wizji społeczności ludzkiej, nie skażonej trucizną wyrafinowanych...

"Na uwięzi", studium wyobcowania bandy młodocianych "nadludzi", odrzucających moralność świata dorosłych i dokumentujących swoją postawę klinicznie czystą zbrodnią, należy do nurtu literatury współczesnej usiłującej przeniknąć przerażającą niewiadomą, ukrytą w jaźni człowieka.

"Ballada o miłości" stanowi nawrót do pastoralnej wizji społeczności ludzkiej, nie skażonej trucizną wyrafinowanych spekulacji intelektualnych, społeczności, w której możliwa jest miłość czysta i niewinna, równie urzekająca jak sama dziewicza natura.
Opowieść ta weszła do skarbca wielkich historii miłosnych literatury światowej i jest jakby sielankową wersją miłości Tristana i Izoldy czy Dafnisa i Chloe.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 418
stannirvany | 2012-11-22
Przeczytana: 29 stycznia 2014

przeł. z angielskiego Ariadna Demkowska-Bohdziewicz

1) Na uwięzi, 午後の曳航 Gogo no Eikō, The Sailor Who Fell from Grace with the Sea (1963)
"Mając lat trzynaście Noboru wierzył, że jest geniuszem (wszyscy inni w bandzie czuli to samo) i uważał, że życie składa się z kilku prostych znaków i decyzji, że śmierć ma swoje korzenie już w narodzinach i jedynym ratunkiem jest podlewać i pielęgnować te korzenie, że rozmnażanie to fikcja, stąd - w konsekwencji - społeczeństwo również jest fikcją, że ojcowie i nauczyciele już z samej racji swego istnienia obarczeni są ciężkim grzechem. Dlatego też śmierć jego własnego ojca, gdy miał lat osiem, była wydarzeniem bardzo szczęśliwym, była czymś, czym można się chwalić." (str. 10-11)

"Księżyc i wiatr pełen niepokoju, nagie ciała mężczyzny i kobiety, ich podniecenie, pot, perfumy, blizny pozostawione przez lata spędzone na morzu, zamglony obraz dalekich portów, ciasna, duszna szpara w ścianie, twarde serce chłopca - wszystko jak rozsypane karty Cyganki, z których nic nie wywróżysz. I oto nagle przenikliwy głos syreny przywrócił temu ład, odsłonił nieunikniony krąg życia, karty ułożyły się w pary: Noboru i matka, matka i mężczyzna, mężczyzna i morze, morze i Noboru." (str. 13-14)

"-Dlaczego Pan się nie ożenił? - I pamiętał, jak odpowiedział z głupkowatym uśmiechem:
- Niełatwo jest znaleźć kobietę, która zechce zostać żoną marynarza. A chciał powiedzieć tak: Inni oficerowie dorobili się już po dwoje, troje dzieci, czytają listy z domu po wiele razy, pokazują dziecinne rysunki przedstawiające domek, słońce, kwiaty. Ci ludzie zrezygnowali ze wszystkiego, wyrzekli się swojej szansy, dla nich nie ma już żadnej nadziei. Jeśli chodzi o mnie, to niczego jeszcze nie dokonałem, lecz myślę, że jestem prawdziwym mężczyzną, w przeciwieństwie do nich, a jeżeli mam rację, to któregoś dnia samotny, przeczysty głos syreny zabrzmi o świcie i pękaty obłok przetykany światłem spłynie na dół, i sława zawoła mnie z daleka; wtedy będę musiał wyskoczyć z łóżka i ruszyć za tym wezwaniem sam jeden. Oto dlaczego nie ożeniłem się do tej pory. Czekam wciąż, a mam już trzydzieści lat.
Lecz nic takiego jej nie powiedział, po części dlatego, że nie wierzył, aby kobieta mogła to zrozumieć. Nie wspomniał też o swojej koncepcji idealnej miłości: mężczyzna spotyka swój ideał kobiety tylko raz w życiu, ale wtedy wkracza zawsze niewidzialny Pandarus i wabi zakochanych w przedwczesne objęcia śmierci. (...)
A przecież był pewien, że kobieta siedząca przed nim jest ową wymarzoną w snach kobietą. Gdyby tylko umiał jej to powiedzieć, znaleźć słowa." (str. 31)

"To właśnie było morze, ono przede wszystkim sprawiło, że zacząłem w głębi duszy rozmyślać o miłości, dla której warto umrzeć, albo o takiej, która pożera człowieka, niszczy. Dla mężczyzny zamkniętego przez długi czas w stalowym kadłubie statku morze ze swymi momentami ciszy albo burzy, albo kaprysów, z przepięknym łonem, w którym odbija się zachód słońca, staje się bardzo podobne do kobiety, to przecież jasne! Powiem więcej: statek, na którym jestem, ujeżdża morze, ujarzmia - i nigdy nie jest w stanie go posiąść." (str. 33)

"- Sądzą, że niebezpieczeństwo oznacza coś fizycznego, jakieś zadrapanie, trochę krwi, dokoła czego prasa robi zawsze taki hałas. A to nie ma nic do rzeczy, nie o to chodzi. Prawdziwym niebezpieczeństwem jest życie, po prostu życie. Oczywiście życie jest tylko chaosem egzystencji, więcej: jest to zawiła, całkiem zwariowana sprawa, która polega na obnażaniu egzystencji, chwila po chwili, aż do punktu, w którym zostanie odsłonięty chaos pierwotny, niosący uczucie niepewności i strachu; z tych uczuć powstaje siła do tworzenia egzystencji na nowo, chwila po chwili. Musicie przyznać, że to niebezpieczna zabawa. W samej egzystencji jako takiej nie ma strachu czy niepewności, proces życia wywołuje te uczucia. Społeczeństwo jest zasadniczo pozbawione znaczenia, to po prostu łaźnia rzymska dla panów i pań." (str. 40)

"Długi pocałunek pogrążył każde z nich w odmienne doznania. Fusako myślała tylko o czekającej ich rozłące. Gładziła policzek marynarza, czuła dotykiem gorące, jak wylakierowane miejsca po goleniu, wdychała zapach jego ciała emanujący z piersi, unoszonej wzburzonym oddechem, i czuła, że każdy nerw krzyczy w nim "żegnaj". Ciasno, namiętnie obejmujące ją ramiona mówiły jej, jak rozpaczliwie ten człowiek szuka w uścisku potwierdzenia, że ona naprawdę istnieje i naprawdę jest z nim. Dla niego zaś pocałunek ten był śmiercią, umieraniem z miłości, o którym zawsze marzył. Delikatność jej warg, ich czerwień tak przejmująca, że widział ją w mroku nie otwierając oczu, tak cudownie wilgotna, ciepłe morze koralowe i jak drżąca morska trawa jej niespokojny język. Na dnie ciemnego upojenia tkwił jakiś związek ze śmiercią. Doskonale zdawał sobie sprawę, że następnego dnia porzuci tę kobietę, a przecież gotów był z uczuciem szczęścia umrzeć dla niej. Tak, przebudziła się w nim jego śmierć, drgnęła." (str. 57)

"W ciągu długich miesięcy rozstania wyobrażali sobie, że trudno im będzie rozmawiać z sobą, gdy się znowu spotkają: wskrzeszenie więzi, która powstała między nimi po owych trzech letnich dniach, wydawało się niemożliwe. Nie wszystko idzie tak gładko jak wsunięcie ręki do rękawa płaszcza odwieszonego na pół roku." (str. 70)

"Wyznała mu z jaką irytacją odkryła, iż czeka na niego, choć postanowiła nie czekać. Pewna była, iż zapomniała, lecz gdy ostatni klient opuszczał sklep, wsłuchiwała się w szmer fontanny, ogarnięta przerażeniem: wiedziała, że czeka na niego." (str. 72)

"Ryuji wziął Fusako w ramiona, gdy tylko znaleźli się sami w sypialni. Później, przy pierwszej bladej zapowiedzi poranku, zaproponował coś bardzo dziecinnego: czy nie przeszliby się do parku, żeby zobaczyć pierwszy wschód słońca w nowym roku? (...) Rozgrzane ich ciała z przyjemnością powitały chłód poranka. Popędzili przez pusty park goniąc się ze śmiechem między jodłami. Wciągali głęboko powietrze w płuca i patrzyli, które z nich wypuści bogatszy kłąb białej pary w zimną szarość świtu. Na wargach zmęczonych miłością czuli cienką powłokę lodu." (str. 78)
______________________________________________________________________

2) Ballada o miłości, 潮騷 Shiosai, The Sound of Waves (1954)

"On zaś, nie licząc na takie spotkanie w najśmielszych marzeniach, z trudem wierzył oczom. Tak więc stali oboje, zaskoczeni jak para zwierząt, które spotkały się nagle w lesie i mierzą się nawzajem wzrokiem, ciekawe, lecz i ostrożne." (str. 149)

"- Skacz do mnie przez ogień. Śmiało! Jeśli przeskoczysz przez ognisko, to... - Dziewczyna dyszała ciężko, lecz głos miała mocny, zdecydowany.
Nagi chłopiec nie wahał się ani chwili. Wspiął się na czubki palców i ciało jego, lśniące w płomieniach, z rozpędem poleciało prosto w ogień. W następnej chwili stanął przed dziewczyną i ciałem musnął jej piersi."
(Ballada o miłości - str. 183)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Operacja Dzień Wskrzeszenia

O nastolatkach, dla nastolatków. Naiwna, aż do bólu, opowieść o podróżach w czasie, z przemyconą między kartkami, odrobiną wiedzy historycznej i szlac...

zgłoś błąd zgłoś błąd