Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Skarby świata całego

Wydawnictwo: Świat Literacki
6,99 (124 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
7
9
15
8
19
7
43
6
22
5
10
4
3
3
5
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Harlekynowy milióny
data wydania
ISBN
83-86646-78-0
liczba stron
208
język
polski

Tekst ten został napisany przy współpracy i na pamiątkę trzech znawców i świadków dawnych złotych czasów, panów: Wacława Korzonka, Karola Wybornego i Otokara Rykra, którzy pisali swoje wspomnienia, tak jak się w ogóle powinno pisać: pod wrażeniem chwili i z potrzeby utrwalenia tego, o czym ludzie dawno już zapomnieli albo gubią się we wspomnieniach. (...) Pozwoliłem sobie wybrać pewne dokładne...

Tekst ten został napisany przy współpracy i na pamiątkę trzech znawców i świadków dawnych złotych czasów, panów: Wacława Korzonka, Karola Wybornego i Otokara Rykra, którzy pisali swoje wspomnienia, tak jak się w ogóle powinno pisać: pod wrażeniem chwili i z potrzeby utrwalenia tego, o czym ludzie dawno już zapomnieli albo gubią się we wspomnieniach. (...) Pozwoliłem sobie wybrać pewne dokładne informacje, które wzruszają mnie i dzisiaj, i włączyć je w tekst, który w szczegółach realistyczny - w całości jednakże jest fikcją, mam nadzieję, że uda mi się z niej wydobyć więcej prawdy. A więc: niech wzbija się do lotu urojona posiadłość hrabiego Szporka, dziś - dom starców!

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (282)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 5979
allison | 2015-10-16
Na półkach: Rok 2015, Przeczytane
Przeczytana: 15 października 2015

To już ostatni tom tryptyku nymburskiego, najbardziej nostalgiczny, wzruszający i smutny. Humor pojawia się tu sporadycznie i może dlatego te nieliczne zabawne fragmenty szczególnie zapadają w pamięć.

Dużo miejsca autor poświęcił przemijaniu, starzeniu się, śmierci... Dom starców, w którym przebywa teraz stryj Pepi, nastraja do wspomnień i melancholii.
Odchodzenie w przeszłość jest tu niemal namacalne. Niezwykle poruszające są opisy zniedołężniałego stryja, którego pamiętamy z poprzednich części jako energicznego zawadiakę, podrywacza i krzykacza. Jego absurdalne opowieści są już tylko pamiątką, do której można wrócić jedynie we wspomnieniach.

Teraz opowiadaczami stają się trzej mieszkańcy domu starców. Na czym tak naprawdę polega ich niezwykła rola, odkrywamy dopiero pod koniec książki. Autor zaskakuje w tym momencie tak bardzo, że aż trzeba na chwilę się zatrzymać i zadumać.

Przepiękny jest język tej Hrabalowej opowieści - bogaty, przesycony plastycznymi porównaniami,...

książek: 282
Gapcio | 2014-09-11
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam

Można pisać o starości bez upiększeń i przemilczeń, a jednak pogodnie.
Porównuję sobie "Skarby" z "Ostatnim rozdaniem" Myśliwskiego i mam przed oczami żywy dowód, że smutek nie musi być brzydki, że może być piękny. Hrabal aplikuje nam zresztą również sentymentalizm drogi zamiast taniego, a i sama powieść zbudowana jest na zasadzie opozycji, starzy ludzie przeplatają się ze zdobiącymi dom starców, a dawny pałac hrabiego Szporka, wizerunkami postaci młodych i kipiących witalnością; przedwojenne stosunki społeczne zostają zestawione z pozornie bardziej sprawiedliwą, a jednak w pewien sposób ordynarną powojenną władzą proletariatu. W sposób bardziej subtelny poruszamy się pomiędzy światem rzeczywistym i wyimaginowanym, a w końcu sam tekst, rozpatrywany jako całość, jest niewesoły, a zarazem dodający otuchy. Istny festiwal ambiwalencji, jaką jest ludzkie życie.
I jak w tym wszystkim człowiek, szarpany sprzecznościami, rozdarty, ma pozostać spójną jednostką, jak ma pogodzić się ze sobą i...

książek: 306
Czas | 2016-06-24
Na półkach: 2016, Posiadam, Przeczytane

O ile książki, w których tematyka przemijania, starości i śmierci nie są mi obce, o tyle było to moje pierwsze literackie zderzenie ze starością w takim wydaniu. Ta książka to taki rodzaj spotkania-poznania, w którym czytelnik towarzyszy ramię w ramię procesowi przemijania. Przemijania zarówno fizycznego, jak i mentalnego. Dostrzegania wszelkich zmian z tym związanych, przede wszystkim tych fizycznych – ciała, które niedołężnieje, marszczy się, wiotczeje i brzydnie. Bardzo interesujące i trudne zarazem jest to zderzenie własnego ciała z posągami młodych, pięknych i witalnych. Konieczności zaakceptowania aktualnego stanu rzeczy. Pogodzenia się z faktem, że być może wszystko, co najlepsze człowiek ma już za sobą. Zarówno jeśli chodzi o piękno własnego ciała, jego jędrność, dynamikę, sprawność, jak i przeżycia, doświadczenia. Smutne to. Niezwykle ważna jest w tym okresie umiejętność odnalezienia w sobie innych wartości, a w swej codzienności innych atrakcji i piękna. Bohaterka, z...

książek: 1030
Naia | 2014-08-27
Przeczytana: 31 października 2007

To jedna z najpiękniejszych i najbardziej chyba nostalgiczna rzecz, jaka wyszła spod pióra Mistrza. Zderzenie tego co jest, tej smutnej rzeczywistości w której traci się zęby, skóra wiotczeje i nogi odmawiają posłuszeństwa, z piękną, kwitnącą, jędrną i roześmianą przeszłością to przejmująco smutny kontrast. Podobnie jak drobna figurka stryja Pepina, dawnego wiecznego zwycięzcy, władcy pábiteli, spoczywającego teraz bezwładnie na łóżku z pustym wzrokiem wbitym w sufit.

Nie brak tu elementów humorystycznych, ale jest to raczej śmiech przez łzy, śmiech z bezowocnych wysiłków emerytów, by zachować jeszcze odrobinę godności w sytuacji, w której się znaleźli. Śmieszy pan Berka, który podczas dyżuru w bramie sumiennie legitymuje nawet swoich najbliższych przyjaciół, śmieszy obsesja odwracania się do wszystkich przodem (bo przecież tył najszybciej więdnie i staje się niezbitym dowodem starości), śmieszą sztuczne szczęki z wielkim łoskotem spadające na podłogę przed obiadem, gdy ich...

książek: 271
Andrzej Akowacz | 2014-01-07
Na półkach: Przeczytane, 2014
Przeczytana: 07 stycznia 2014

To opowieść o starości, to wspomnienia z młodości. Bohaterka, będąc sama już w podeszłym wieku. Jest pensjonariuszką domu starców. Snuje opowieści z dawnych czasów powołując na świadków ludzi którzy uczestniczyli za młodu w tych wydarzeniach. Wspomina te wspaniałe chwile i miejsca, które przeminęły i których już nie ma. Mimo podobnego położenia nie identyfikuje się się z współmieszkańcami. Nie potrafi się zgodzić na tą przynależność, wyrażając w ten sposób tęsknotę za tym co przeminęło. Chce jak najbardziej odwlec chwilę w której uzna się za taką samą osobę jakie widzi w okół. Zazdrości młodym, ale przyznaje, że tamte czasy były lepsze.Jak dla mnie książka zawiera nutę goryczy.Zbyt znaczną. Starość nie tak ma wyglądać. Przeżywający te chwile powinien czuć się spełniony, a nie czuć niedosyt. Tytuł jest tytułem muzyki, która sączy się nieustannie z radiowęzła domu starców.

książek: 1722
Karambola | 2016-01-13
Na półkach: 2016, Przeczytane
Przeczytana: 13 stycznia 2016

"A zresztą w ciągu tych czterdziestu lat, jakie z sobą przeżyliśmy, powiedzieliśmy sobie wszystko, niczegośmy się już nie spodziewali, na nic nie czekaliśmy. [...] Pragnęliśmy jedynie do ostatniego tchnienia nie być dla siebie ciężarem, a przede wszystkim - móc sobie nawzajem służyć."

"Ja kiedyś umrę na ten wiatr - powiedział. - Tak mi niedobrze, jakbym całą noc hulał, całą noc pił winiak na przemian z piwem i palił jedno cygaro za drugim albo zaciągał się wirginią. Po halnym boli nie tylko całe ciało, ale i cała dusza. Serce mam gdzieś w gardle i nie wierzę, że wytrzymam do rana."

"Zresztą większość rencistów, kiedy tak chodzą w pogodne dni po parku i po dziedzińcu, znajduje się także w półśnie, bo nie ma już dokąd iść, tylu ich stoi i spogląda na otwartą bramę, każdy mógłby iść, dokąd by chciał, dokąd by mógł, ale to jest tak jak ze śpiewającymi ptaszkami, gdy zapomni się zamknąć druciane drzwiczki drucianej klatki [...] bo stary człowiek już naprawdę nie ma dokąd iść, a jeśli...

książek: 312
Chilled | 2015-11-12
Na półkach: 2015, Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 29 listopada 2015

Przyjemna, lekka, lekko zabawna.

książek: 76
Szyszek | 2012-04-01
Na półkach: Przeczytane

Nie wiem, jak On to robi, ale opisując rzeczy z pozoru nieistotne, przyciąga mnie do tekstu jeszcze bardziej. Kolejna pozycja Hrabala odhaczona, przeczytana z uczuciem rosnącego smutku z każdą stroną, przybliżającą mnie do końca.

książek: 371
Przemek Skoczyński | 2016-07-03
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 03 lipca 2016

Przypomniałem sobie wszystko za co uwielbiam Hrabala, choć ta pozycja jest jedną z najsmutniejszych w jego dorobku.

książek: 120
prostozmostku | 2017-01-21
Na półkach: Przeczytane
zobacz kolejne z 272 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd