Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ostatni czytelnik

Tłumaczenie: Sarah Kuźmicz
Wydawnictwo: Świat Książki
4,07 (230 ocen i 43 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
6
8
8
7
20
6
32
5
38
4
23
3
42
2
17
1
44
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
El ultimo lector
data wydania
ISBN
9788324713004
liczba stron
190
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
jusola

Nad meksykańskie miasteczko Icamole nadciągnęła straszna susza. Wydobywając resztki wody ze swej studni, Remigio znajduje zwłoki dziewczynki. Zamiast iść na policję, zwraca się do ojca, bibliotekarza, który szuka rozwiązania zagadki w starej powieści o małej Babette. Pewnego dnia w bibliotece pojawia się elegancka kobieta, matka wciąż poszukiwanej dziewczynki. Czytała powieść o Babette i też...

Nad meksykańskie miasteczko Icamole nadciągnęła straszna susza. Wydobywając resztki wody ze swej studni, Remigio znajduje zwłoki dziewczynki. Zamiast iść na policję, zwraca się do ojca, bibliotekarza, który szuka rozwiązania zagadki w starej powieści o małej Babette. Pewnego dnia w bibliotece pojawia się elegancka kobieta, matka wciąż poszukiwanej dziewczynki. Czytała powieść o Babette i też widzi podobieństwo bohaterki do swej córki...
Intensywna i kunsztowna opowieść o życiu i literaturze, przenikających się w zaskakujący sposób, pełna niezwykłych scen i – wymyślonych książek.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 617
noir_ange | 2010-04-02
Na półkach: Domowe, Przeczytane
Przeczytana: 19 kwietnia 2010

Podobno czas zmarnowany nie istnieje we wspomnieniach, jednakże lektura tej pozycji odbiła się bolesnym piętnem na mnie. Te 190 stron dłużyło się niemiłosiernie (w myślach obliczałam co mogłaby zrobić bardziej pożytecznego), choć opinie o książce wyrobiłam sobie po 30 stronie. Pełna głębokiej wiary, że może fabuła się rozwinie przeczytałam do ostatniej strony i szczerze się rozczarowałam.

Okładka wzbudziła moje zainteresowanie, sprawiła wrażenie, że kryje treść zaskakującą i podszytą myślą o przemijaniu książek i ich wpływie na człowieka. Jakże bolesne było rozczarowanie treścią. Od samego początku drażniło mnie nie wydzielanie z całości tekstu dialogów, lecz tym co mnie chyba najbardziej mierzwiło to wszechogarniające pustosłowie. Fabuła jest dość uboga i właściwie urywa się w dziwnym momencie. Może autor chciał by przez to bardziej metaforyczny, mi jednak wydaje się, że zabrakło mu pomysłu co zrobić z martwą dziewczynką. Cała historia związana z Babette staje się tłem dla wynurzeń dotyczących słabego warsztatu innych pisarzy. Miałam nadzieję, ze chociaż postać Lucia (bibliotekarza) wzbudzi moją sympatię, ale jego stereotypowe myślenie wprost mnie zniesmaczyło. Na myśl przychodzili mi dyktatorzy, których nie brakowało w historii. Dotyczy to także opisów fizjologicznych, które są obrzydliwe i nic nie wnoszące. Właściwie gdyby ograniczyć się tylko do przeczytania notki na okładce czytelnik mógłby być usatysfakcjonowany, po co cała powieść? Autor rozminął się z pomysłem na książkę, a zdobyte nagrody wywołują tylko moje politowanie. Co prawda odnajduję w tej pozycji pewne godne uwagi fragmenty mówiące o tęsknocie, o pragnieniu dzielenia życia z kimś, kto zapisze się w naszych wspomnieniach nie tylko słoną zupą, jednak giną one wśród bezsensownych opisów książek, których i tak nigdy nikt nie przeczyta. Opisów zachowań, które nikogo nie interesują prócz samego autora jest zdecydowanie zbyt wiele. Stara się wzbogacić świat Lucia i Remigia, ale tylko wprowadza w stan konsternacji. Zamknęłam książkę z ulgą, że już skończyłam.

Zdjęcie przedstawiające autora zamieszczone na okładce skojarzyło mi się raczej z jakimś przestępcą niż z „dobrym” autorem. „Ostatni czytelnik” sprawił iż uważam, że takich ludzi prędzej powinno się zamykać niż pozwalać pisać dla szerszego grona odbiorców. Nie potrafię wznieść się ponad uprzedzenia (tak jak nie potrafił tego zrobić autor) i podejść do tego z ironią. Nie widzę groteski ani parodii, widocznie albo ze mnie słaby filolog albo z Toscany słaby pisarz.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Listy do utraconej

Fenomenalna ksiazka o tematyce mlodziezowej, nie ma w niej milosci, pocalunkow, seksu, poularnej dziewczyny w liceum ani znanego chlopaka...

zgłoś błąd zgłoś błąd