Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd. Listy z podróży afrykańskiej z lat 1931-1936

Wydawnictwo: Sorus
7,92 (395 ocen i 46 opinii) Zobacz oceny
10
49
9
95
8
105
7
96
6
31
5
15
4
1
3
2
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-89949-36-3
liczba stron
400
słowa kluczowe
podróże, Afryka, wspomnienia, rower
język
polski
dodał
Krzysiek

Przejmująca, napisana pięknym, barwnym językiem, prawdziwa opowieść o spełnionych marzeniach polskiego przedwojennego podróżnika, który różnymi środkami transportu - głównie jednak rowerem - dzięki niesamowitej odporności fizycznej i psychicznej dwukrotnie pokonał kontynent afrykański! Wnikliwa analiza socjologiczna, krytyka polityki kolonialnej i spostrzeżenia, które wydają się niezwykle...

Przejmująca, napisana pięknym, barwnym językiem, prawdziwa opowieść o spełnionych marzeniach polskiego przedwojennego podróżnika, który różnymi środkami transportu - głównie jednak rowerem - dzięki niesamowitej odporności fizycznej i psychicznej dwukrotnie pokonał kontynent afrykański! Wnikliwa analiza socjologiczna, krytyka polityki kolonialnej i spostrzeżenia, które wydają się niezwykle aktualne również w odniesieniu do Afryki współczesnej.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 200
Wieczorynka | 2012-09-20
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 17 września 2012

Kazimierz Nowak urodzil sie w 1897 roku. Byl urzednikiem, podroznikiem i fotografem. I mial marzenie: przejechac Afryke rowerem!!! W czasach kiedy nie bylo telefonu, internetu, kiedy wiesci o Czarnym Ladzie docieraly do Polski wypaczone, niepelne, opoznione miesiacami. Kiedy nie bylo GPSow ani nawet dokladnych map. Kiedy nikt nie wiedzial dokladnie, gdzie tocza sie jakies walki, rozruchy. Kiedy wielu Afrykanczykow nie widzialo jeszcze bialego czlowieka, a dla tych, ktorzy widzieli, Biali byli ciemiezcami, kolonizatorami i poborcami podatkow. I to miala byc wyprawa rowerem. Nie takim najnowszej generacji, super wytrzymalym i do tego lekkim.

Kazimierz Nowak swoja podroz niemozliwa rozpoczyna 4 listopada 1931 roku. W Europie szaleje Wielki Kryzys i do wladzy dochodza faszysci. A po Afryce wiesc o niezwyklym bialym czlowieku na przedziwnym srodku lokomocji niesie rytm tam-tamow!!! Nowak spotyka tez paru rodakow rozrzuconych po Afryce - a to na misji, a to w karmelu, a to w Legii Cudzoziemskiej. Polska mowa wyciska lzy z oczu rozmowcow, tak rzadko moga ja uslyszec - nie ma przeciez skypa, komorek ani Telewizji Polonia. Wytrwale spisuje wrazenia i przesyla je zonie razem z setkami zdjec. I to nie cyfrowek, ktorych mozna pstrykac bez liku dokupujac pamiec do aparatu. Zdjecia sa na kliszach, ktore ona przesyla do Afryki nieznajac nigdy miejsca pobytu meza. 30 kwietnia 1934 osiaga Przyladek Igielny. I co robi? Odwraca rower w druga strone i rusza w droge powrotna!!! Pojazd niestety odmawia posluszenstwa i podroz na polnoc dzieli sie na etapy konne, rzeczne, znowu rowerowe, piesze, wielbladzie i konczy na bicyklu numer 3. A towarzyszy mu jedynie dobry aniol stroz i przeprowdza go przez wszystkie choroby, przeziebienia, ataki malarii. Do Polski wraca na Wigilie 1936 roku. Wyglasza odczyty, prezentuje relacje, planuje wydac ksiazke, ale umeczone cialo daje za wygrana i umiera 13 pazdziernika 1937.

60 lat pozniej, znajduje sie kolejny zapaleniec, ktory wspomina historie opowiadane przez dziadka, jak to 'szlakiem wiodącym pośród fantastycznych krajobrazów, malowniczych wodospadów, dymiących wulkanów, nieprzeliczonych stad dzikich zwierząt królujących na bezkresnych przestrzeniach, poprzez piaski pustyń, bezdroża sawann i zarośnięte ścieżyny lasu równikowego podąża niestrudzenie samotny podróżnik'. Wyszukuje w bibliotekach prasowe reportaze Kazimierza Nowaka i wydaje je w 2000 roku. W 2006 roku pewien podroznik z Poznania po przeczytaniu tej ksiazki postanawia ufundowac tablice pamiatkowa. Czystym przypadkiem odslania ja Ryszard Kapuscinski. Relacje w telewizji oglada rodzina rodzina Kazimierza Nowaka. Zona juz nie zyje, ale ziec przechowal wszystkie listy, notatki, zdjecia, artykuly przez te wszystkie lata. Corka podroznika probowala wydac je w postaci ksiazki, ale okolicznosci nigdy nie sprzyjaly i nikt nie byl zainteresowany. Dzis jest to niezwykly reportaz o niewiarygodnym harcie ducha i o kontynencie, ktory juz nie istnieje. Kiedy nie bylo jeszcze globalizacji, dlugopisow BIC, plastikowych butelek i telewizji satelitarnej.

I tylko jedno pozostaje wciaz takie samo:

"Noce afrykanskie nieustannie upajają mnie swym czarem. Działają na mnie niczym haszysz zażywany przez Tuaregów na Saharze. Niby usypia człowiek, duch jego jednak czuwa, a otwarte szeroko oczy zamknąć się nie potrafią, bo i jak, skoro wokół roztacza się groźny mrok magią tak pięknie haftowany."

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dar morza

Wcześnie rano w dniu swoich jedenastych urodzin Daria Cato na plaży koło swojego domu w Karolinie Północnej znajduje niewiarygodny dar morza: porz...

zgłoś błąd zgłoś błąd