Jak tata przemierzał Afrykę

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
7,1 (71 ocen i 4 opinie) Zobacz oceny
10
2
9
7
8
15
7
25
6
16
5
6
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Jak šel táta Afrikou
data wydania
ISBN
8308035744
liczba stron
157
kategoria
literatura piękna
język
polski
dodała
alga

Liryzm, nostalgia i poczucie humoru to cechy niezwykle pożądane w dobrej literaturze. A nie brakuje ich w nieznanym w Polsce zbiorze opowiadań autora kultowej książki "Śmierć pięknych saren". Opowiadania te są tym ważniejsze, że w znacznym stopniu przewija się w nich autobiografia jednego z najlepszych czeskich prozaików i dziennikarzy, zestawianych z Hrabalem czy Kunderą. Jest w nich zarówno...

Liryzm, nostalgia i poczucie humoru to cechy niezwykle pożądane w dobrej literaturze. A nie brakuje ich w nieznanym w Polsce zbiorze opowiadań autora kultowej książki "Śmierć pięknych saren". Opowiadania te są tym ważniejsze, że w znacznym stopniu przewija się w nich autobiografia jednego z najlepszych czeskich prozaików i dziennikarzy, zestawianych z Hrabalem czy Kunderą. Jest w nich zarówno opis czeskiej rodziny pochodzenia żydowskiego (perypetie przedwojenne ojca, udział w Legii Cudzoziemskiej oraz inne niewiarygodne przygody), historie z okresu dojścia do władzy komunistów (niezwykłe - straszne i zabawne - opowiadanie "Bieg przez Pragę"), opowieści o górach i łowieniu ryb, fotografowaniu i pisaniu. To historie - jak zwykle u Pavla - liryczne, piękne i nostalgiczne (pochodzą z tomu wydanego po śmierci autora, który leczył się psychiatrycznie przez ostatnie 10 lat życia), pełne humoru i czeskich paradoksów.

 

źródło opisu: https://www.wydawnictwoliterackie.pl/

źródło okładki: https://www.wydawnictwoliterackie.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (340)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 3741
Grażyna | 2013-02-08
Na półkach: Przeczytane, 2013
Przeczytana: 09 lutego 2013

Zdecydowanie bardzie podobała mi się "Śmierć pięknych saren", ale i tą książkę przeczytałam z przyjemnością, jest króciutka, ale pięknie opisuje przyrodę.

książek: 730
mag | 2013-02-12

Autor: Ota Pavel
Tytuł: Jak tata przemierzał Afrykę
Przekład: Urszula Lisowska, Jan Stachowski
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Rok wydania: 2004

Wielu pisarzy traktuje pisanie jako autoterapię. Tak też było w przypadku
Oty Pavla, który znalazł ukojenie dla swych lęków w literaturze. To zadziwiające, że człowiek, który miał traumatyczne przeżycia związane z II wojną światową w swoich opowiadaniach zachował ciepło i pogodę ducha.
Sławę zdobył zbiorem opowiadań poświęconych pamięci ojca „Śmierć pięknych saren". Ta urocza książeczka podbiła i moje serducho, choć do dnia dzisiejszego zastanawiam się nad tym dlaczego w tytule są sarny, skoro cała niemalże książka dotyczy ryb i wędkowania. Ale to tylko mała dygresja.

„Jak tata przemierzał Afrykę" to zbiór krótkich obrazków dotyczących różnych sfer życia. Widać w nich mocny rys autobiograficzny, narrator tych opowiastek zdaje się być alter-ego pisarza, o czym świadczy otwierające tom opowiadanie „Pisanie to moja praca", gdzie...

książek: 64
zuma939 | 2018-05-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 kwietnia 2018

Kolejny zbór opowiadań Oty Pavla trafił w moje ręce. Jego lektura z jednej strony podobna do pozostałych książek autora, ze względu na sposób widzenia świata i wrażliwość, a z drugiej strony przepełniona smutkiem i nostalgią, mgłą przemijania. To ostatnia książka Pavla napisana już po wyjściu ze szpitala psychiatrycznego, niedługo przez jego gwałtowną śmiercią. Ten zbiór opowiadań ma smak schyłku. Autor pisze o przyrodzie, rybach, górach ( górom poświęca kilka opowiadań), pisze o strumieniach i rzekach, pisze o sobie, ale wyczułam w tym pewną rezygnację, gorycz odejścia, świadomość degradacji natury, poczucie odchodzenia świata w którym się wychowywał.

Ujęło mnie jak poetycko Pavel pisze : „Bądź pozdrowiona rzeko! Klękam na brzegu w pobliżu pola kaczeńców i chcę przycisnąć swoje suche wargi do twego chłodnego ciała. Chcę cię pocałować.” A kiedy indziej: „ Zagrzebuję się w siano, bawię się jego łodyżkami i listkami jak ustami kochanki. Całuję je, śmieję się i zapadam coraz głębiej...

książek: 207
Pafnucy | 2014-01-04
Na półkach: Przeczytane

Najlepsze jest tu tytułowe opowiadanie o przygodach ojca, wywiedzionych jakby z "Baśni tysiąca i jednej nocy". Ojciec to uciekinier przez piaski Afryki z fortu Legii Cudzoziemskiej, który przeżywa katusze i niemałe tragedie, ale leciuteńki styl Pavla i narracja przeszywająca raz po raz horror egzystencji farsą i groteską sprawiają, że pisarz plasuje się w szeregu "śmieszniegorzkich" mistrzów pióra - takich jak Czechow. Nie ma tu niestety - przynajmniej w całym tomie - tak utrzymanego poziomu, jak miało to miejsce chociażby w "Śmierci pięknych saren", jednak czyta się książkę z przyjemnością. Zwłaszcza, kiedy uświadomić sobie, że Pavel walczył tym pisaniem z chorobą...

książek: 916
Natalia | 2018-05-09
Przeczytana: 09 maja 2018

"Niektórzy ludzie chętnie mi mówią, że wyglądam prawie na sześćdziesiątkę i z oczu patrzy mi smutek. Kiedy poszedłem do pana Wericha na Kampę, zapytał, ile właściwie mam lat. Odpowiedziałem, że trzysta. Uśmiechnął się, ale niezbyt wesoło, i poprosił, żebym mu coś o sobie opowiedział. Kiedy skończyłem, przytaknął, że rzeczywiście mam trzysta lat, ale dodał, iż zapewne są też ludzie, którzy, na podstawie tego, co przeżyli, mają tysiąc albo i milion. Zgodziłem się. A ile wy macie lat?"

Po przeczytaniu "Śmierci pięknych saren" oraz "Jak spotkałem się z rybami", pierwszą rzeczą jaką zrobiłam, był zakup "Jak tata przemierzał Afrykę". Moja sympatia do Oty nie zmniejszyła się od tamtego czasu nawet o odrobinę.
"Jak tata przemierzał Afrykę" to bardzo mały, ale nadal bogaty w treść, zbiór opowiadań wydany już po śmierci autora.
Znajduje się tutaj opowieść o tym, jak ojciec autora, młody Leo Pepper z wielkim entuzjazmem wstępuje do Legii Cudzoziemskiej, a następnie wybiera się w podróż do...

książek: 438
Tomasz Wojewoda | 2016-08-10
Przeczytana: 02 sierpnia 2016

Moje pierwsze spotkanie z prozą Oty Pavla. Choć mniejszy objętościowo, to chyba jednak nieznacznie równiejszy poziomem zbiór opowiadań od "Śmierci pięknych saren. Jak spotkałem się z rybami". Choć nadal jest to proza przepełniona goryczą i niesprawiedliwością losu, którą ukoić może jedynie miłość do przyrody. Zachwyciły mnie w szczególności zamykające zbiór opowiadania o czeskich wspinaczach górskich.

książek: 342
Radosław | 2019-02-11
Na półkach: 2019, Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 11 lutego 2019

Taki słodko-gorzki balsam na umęczoną duszę. Kocham przyrodę ale nie mam takich cojones jak Ota więc karmię się tymi opisami. Tak mi jeszcze chodzi po głowie, że nader cienka jest granica pomiędzy artyzmem a szaleństwem. Pavel to musiał być świetny kumpel.

książek: 1253
Naia | 2016-06-18
Przeczytana: 21 maja 2016

Szczerze – moje odczucia towarzyszące tej lekturze zmieniały się trochę jak krajobraz czeskich gór, ustawiczne wznoszenie się i opadanie, jak wędrówka po Karkonoszach, tych „bochenkach pachnącego domowego chleba”. Otwierający zbiór tekst „Pisanie to moja praca” z miejsca podbił moje serce osobistym tonem, zakulisowym życiem pisarza i uroczym obrazem relacji z żoną, Wierą. Ale już tytułowy utwór, drugi na liście, mimo egzotycznej scenerii i wielu zwrotów akcji lekko mnie przytłoczył i znudził. (A może właśnie ta egzotyka i dynamiczna akcja były problemem? Wszak właśnie za rodzime czeskie krajobrazy i leniwy rytm opowieści cenimy prozę Pavla…).

Tym, co najbardziej urzeka w prozie Pavla, jest prostota, i tutaj widać to choćby w sposobie pisania o relacjach międzyludzkich. „Ale gdy umarła Rużena, to tak, jakby słońce ostygło” – i nie potrzeba już więcej słów, aby uzmysłowić ogrom rozpaczy bohatera po stracie żony. „Musiałem go czasami zobaczyć i posłuchać, tak jak potrzebuję...

książek: 174
wypuklytalerz | 2016-12-29
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 25 grudnia 2016

Niesamowicie błogi ten Pavel. Aż chciałbym usiąść w jego chatce i zjeść przygotowaną na palenisku fasolkę z puszki, którą trzeba się sparzyć, by dobrze smakowała. Góry ładne, potoki ładne, wspomnienia wojenne ojca urzekają, ale i tak się cieszę, że całość spoczywa na 100 stronach, bo co za dużo błogości to niezdrowo. A ja życzyłbym sobie troszkę więcej katastrofy może, bo jeszcze nie dorosłem do chodzenia po górach.

książek: 180
Józefa | 2018-06-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: maj 2018

Zdecydowanie jest coś takiego jak czeskość w pisaniu. Więcej widzą, więcej czują, bardziej na świat są otwarcie? Nie wiem, ale Ota Pavel pisał tak, że chwytał za serce i gardło. A jednocześnie tak prosto. Ot, tajemnica.

zobacz kolejne z 330 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd