Zawsze mieszkałyśmy w zamku

Tłumaczenie: Ewa Horodyńska
Wydawnictwo: Replika
6,93 (196 ocen i 40 opinii) Zobacz oceny
10
15
9
22
8
41
7
48
6
34
5
15
4
11
3
5
2
3
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
We Have Always Lived in The Castle
data wydania
ISBN
9788376746982
liczba stron
224
kategoria
horror
język
polski
dodał
Marczewek

Niesamowita gotycka opowieść autorki Nawiedzonego Domu na Wzgórzu! Merricat Blackwood wraz z siostrą Constance i wujem Julianem zamieszkują rodzinną posiadłość. Nie tak dawno temu rodzina liczyła siedmiu członków – do czasu, kiedy pewnej nocy do cukiernicy trafiła śmiertelna dawka arszeniku. Uwolniona od zarzutu morderstwa Constance wróciła do domu, gdzie Merricat robi wszystko, by uchronić ją...

Niesamowita gotycka opowieść autorki Nawiedzonego Domu na Wzgórzu!
Merricat Blackwood wraz z siostrą Constance i wujem Julianem zamieszkują rodzinną posiadłość. Nie tak dawno temu rodzina liczyła siedmiu członków – do czasu, kiedy pewnej nocy do cukiernicy trafiła śmiertelna dawka arszeniku. Uwolniona od zarzutu morderstwa Constance wróciła do domu, gdzie Merricat robi wszystko, by uchronić ją przed natarczywością i wrogością miejscowej społeczności. Dni upływają w dosyć szczęśliwym odosobnieniu, aż pewnego dnia do posiadłości przybywa kuzyn Charles…
Na 2018 rok zaplanowano premierę ekranizacji książki.

 

źródło opisu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/52257/zawsze-mieszkalysmy-w-zamku

źródło okładki: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/52257/zawsze-mieszkalysmy-w-zamku

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Silverq21 książek: 572

Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej

Jeśli słyszy się o Shirley Jackson zawsze jako pierwszy w kolejności wypływa „Nawiedzony dom na wzgórzu”. I rzecz jasna jest to interesująca pozycja, szafująca grozą w o wiele mniej oczywisty, psychologiczny sposób. Jednak po przeczytaniu „Zawsze mieszkałyśmy w zamku” jestem cokolwiek zdziwiony, że to „Dom” stoi wyżej w rankingu rozpoznawalności czy też największych dokonań. Ale może zacznijmy od początku.

Wiemy niewiele, w zasadzie tyle, co nic. Za sprawą Mary Katherine Blackwood, najmłodszej w rodzie, dowiadujemy się niezbędnych podstaw. Nieprzychylnego stosunku mieściny do jej rodziny, tego, że mieszka z starszą siostrą Constance i wujem Julianem w domu zaryglowanym na kilka spustów, a gdzieś w tle unosi się tajemnica. Coś ciężkiego i stęchłego, możemy co najwyżej dostrzec jej zarysy, ale pewnego kształtu nie sposób, a nawet gdy objawi się w pełni, nie oferuje stuprocentowych rozwiązań.

Sam fakt użycia jako przekaźnika emocji i doznań dziewczynki, której zdecydowanie bliżej do dziecka niż nastolatki sprawia, że cała atmosfera staje się mimowolnie złowieszcza. Zza fasady słodyczy i niewinności wyziera czasem bardziej, czasem mniej pewna podskórna niechęć. Trudno powiedzieć na ile to kaprysy rozpieszczonego dzieciaka, na ile zaś coś więcej. Niewiele przychodzi też z kontaktów z Constance czy Julianem, którzy bardziej przypominają pionki w pewnej z góry zaplanowanej grze, niż samodzielnie myślące byty, choć potrafią chwilami wyrwać się z tego narzuconego jarzma.

Zaprawdę...

Jeśli słyszy się o Shirley Jackson zawsze jako pierwszy w kolejności wypływa „Nawiedzony dom na wzgórzu”. I rzecz jasna jest to interesująca pozycja, szafująca grozą w o wiele mniej oczywisty, psychologiczny sposób. Jednak po przeczytaniu „Zawsze mieszkałyśmy w zamku” jestem cokolwiek zdziwiony, że to „Dom” stoi wyżej w rankingu rozpoznawalności czy też największych dokonań. Ale może zacznijmy od początku.

Wiemy niewiele, w zasadzie tyle, co nic. Za sprawą Mary Katherine Blackwood, najmłodszej w rodzie, dowiadujemy się niezbędnych podstaw. Nieprzychylnego stosunku mieściny do jej rodziny, tego, że mieszka z starszą siostrą Constance i wujem Julianem w domu zaryglowanym na kilka spustów, a gdzieś w tle unosi się tajemnica. Coś ciężkiego i stęchłego, możemy co najwyżej dostrzec jej zarysy, ale pewnego kształtu nie sposób, a nawet gdy objawi się w pełni, nie oferuje stuprocentowych rozwiązań.

Sam fakt użycia jako przekaźnika emocji i doznań dziewczynki, której zdecydowanie bliżej do dziecka niż nastolatki sprawia, że cała atmosfera staje się mimowolnie złowieszcza. Zza fasady słodyczy i niewinności wyziera czasem bardziej, czasem mniej pewna podskórna niechęć. Trudno powiedzieć na ile to kaprysy rozpieszczonego dzieciaka, na ile zaś coś więcej. Niewiele przychodzi też z kontaktów z Constance czy Julianem, którzy bardziej przypominają pionki w pewnej z góry zaplanowanej grze, niż samodzielnie myślące byty, choć potrafią chwilami wyrwać się z tego narzuconego jarzma.

Zaprawdę trudno opowiadać o tym dokonaniu Jackson bez użycia spoilerów. Wynika to być może z tego, że pozycję tę charakteryzuje niezwykła wręcz przewrotność, a przede wszystkim szerokie pole do interpretacji. Na dobrą sprawę niczego nie można być tutaj pewnym. Pewne fasady pękają, wychodzące na światło dzienne sekrety nie wyjaśniają tak naprawdę niczego w pełni, całość spowija wrażenie z pogranicza jawy i snu.

Pozornie to pozycja napisana prostym, przejrzystym językiem. Objawiająca pewne zmiany bez szczególnego emocjonalnego zadęcia, a mimo to ma w sobie pierwiastek nieokreśloności, swoistego zawieszenia, któremu nie sposób się oprzeć. I nie jest to kwestia bohaterów, choć Mary Kateherine ma tu swój czas antenowy, który wykorzystuje w pełni i mistrzowsko nim manipuluje, ale poza nią reszta to fasady. Całość kreuje ulotność, niewiadoma, utrzymująca się na długo po odłożeniu książki na półkę.

Nie miałem żadnych oczekiwań związanych z kolejnym spotkaniem z Shirley Jackson. „Dom na nawiedzonym wzgórzu” był niezły, ale nie spodziewałem się, że wypróbowaną metodą zostanę wyrzucony na mieliznę i ta dezorientacja będzie tak słodkim uczuciem. Wciąż zastanawiam się cóż było realne, a cóż wymyślone, gdzie zatarła się empatia społeczności a zdrowy rozsądek mieszkańców zamkniętej twierdzy. Po tym poznaje się pozycję, które mają to coś, a „Zawsze mieszkałyśmy w zamku” z pewnością to coś posiada.

Patryk Rzemyszkiewicz

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (883)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1342

Nie z każdej książki, pisząc recenzję o niej, da się wycisnąć milion słów. Tym razem, jak widać będę oszczędny w słowach, ale jednocześnie postaram się zostawić jak najwięcej powodów, argumentów przemawiających za tym, aby bez wahania sięgnąć po tę książkę...

Po pierwsze...
Anormalny, wręcz maniakalny klimat książki zalewa naszą wyobraźnię schizofreniczną, obłąkaną treścią, w której nie brakuje wyszukanej, ironiczno - łagodnej treści, o wysublimowanej estetyce słów...

Po drugie...
Bohaterowi są tak fantastycznie naszkicowani, z tak wielką wyrazistością, intensywnością osobowości, charyzmą bijącą z daleka, że ręce same składają się do oklasków...Zachowują się jakby trwali w jakimś amoku, stanie dziwnej, niepokojącej psychozy, na wpół rąbnięci, konkretnie zwichnięci psychicznie.
Izolują się przed światem, zamykając się niewidzialnym murem...Każde z nich ma ku temu określony i zgoła odmienny powód...
Merricat Blackwood zatrzaśnięta we własnym ciele, snuje w myślach makabryczne...

książek: 347
GraceSuarez | 2018-04-25
Przeczytana: 25 kwietnia 2018

Cieszy mnie, że wydawnictwo przypomniało sobie o Shirley i ponownie wydało jej dwie najbardziej znane pozycje:) Po ‘Nawiedzonym’ bardzo pragnęłam przeczytać ‘Zawsze mieszkałyśmy’ w zamku i nareszcie mi się to udało.

Przyznam, że miałam w głowie różne teorie na temat fabuły, ale żadna z nich nie mogła się równać z tym co przeczytałam! Od początku towarzyszy nam ciężka, przytłaczająca i tajemnicza atmosfera, owiana grozą. Bohaterowie są wykreowani jak żywi, ich dialogi i postępowanie wskazują na to, że są jacyś obłąkani. Autorka przez całą książkę wodzi nas za nos, prawie niczego nie wyjaśnia więc pozostaje się tylko domyślać dlaczego stało się tak a nie inaczej. Można przypuszczać, że nic się nie dzieje a jednak dzieje, pokręcone to wszystko może dlatego ciężko wyrazić dobrą opinię:)

Książka czasami mnie drażniła, ale ma w sobie coś takiego co sprawia, że nie można przejść obok niej obojętnie. Życzyłabym sobie czytać więcej takich, styl pisania autorki jest wyjątkowy a historia...

książek: 371
Łukaszo | 2018-06-27
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Zamek pogrążył się w mroku. Zawsze był nam domem. Nikt obcy nie miał prawa tu być. Byliśmy jednością, byliśmy scaleni nierozerwalną nicią. Każdy zakamarek nie miał przed nami tajemnic, każdy szczegół był przez to jeszcze bardziej bliski. Nie istniało nic po za tym, po za naszym całym światem, który był tym miejscem. Zamek pogrążył się w mroku, a w nim nasze dusze, niegdyś czyste i białe, teraz mroczne jak ciemność, która zawładnęła okolicą na wieki.

Mam co do tej książki bardzo ambiwalentne odczucia. Z jednej strony czytało się ją całkiem nieźle i jakoś specjalnie nie nużyła, z drugiej zaś strony była dość dziwna pod względem fabularnym i przedstawienia postaci. Coś w tym całym ciągu zdarzeń nie zgadzało mi się. Odnoszę wrażenie, że do końca nie zrozumiałem się z Panią Jackson. Bywały chwilę, kiedy...

książek: 0
konto_usuniete | 2018-05-11

Moje drugie spotkanie z tą autorką będzie ostatnim. Niestety i tym razem zamiast ciekawej powieści otrzymałem nudną opowieść w zasadzie o niczym. Ale po kolei. Zaczyna się ciekawie bo poznajemy dziwną rodzinę zamieszaną w morderstwo. Są napiętnowani w swoim miasteczku i żyją w odosobnieniu. Tyle ciekawych rzeczy jeśli chodzi o fabułę.
Dalej mamy olbrzymią ilość dialogów, które zaczynają nudzić bo do niczego nie prowadzą. Taka gadanina dla samego gadania o jedzeniu i arszeniku w większości przypadków. Główna bohaterka, która życzy wszystkim śmierci jest tak płytka i nieciekawa że po pewnym czasie zaczyna irytować.
Reszta postaci jest równie intrygująca i ciekawa jak instrukcja obsługi deski do prasowania.
I to chyba tyle. Całkowicie nie mój klimat i nie moje czytelnicze rewiry.
U mnie 4 na 10 ocena jest zawyżona o jeden stopień ze względu na to że zdołałem się przebić do końca co uważam spory za sukces.

książek: 1194
McRap1972 | 2018-05-08
Na półkach: 2018, Przeczytane, Posiadam, E-booki
Przeczytana: 07 maja 2018

To moje pierwsze spotkanie z twórczością Shirley Jackson. Przyznam się, że mam mieszane uczucia. Powieść napisana jest raczej ciekawym stylem. Jest tez tutaj niezły, tajemniczy klimat. Zabrakło jednak konkretów i zdecydowanie liczyłem na więcej grozy. Mimo wszystko nie żałuję i zamierzam sięgnąć po inne powieści autorki.

książek: 132
Aniaczyanka | 2018-05-30
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 30 maja 2018

Liczyłam na trochę więcej grozy, ale i z pozornie powolną akcją, ta książka bardzo wciąga. Ciekawy, mroczny styl, pokręceni bohaterowie. Mimo, że na co dzień wolę inne rodzaje książek, to z przyjemnością sięgnę jeszcze nie raz po historię w takim stylu

książek: 241
Łukasz | 2012-01-09
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 09 stycznia 2012

Shirley Jackson lubi szokować. Czy jest to opowiadanie, czy powieść, cokolwiek wyjdzie spod jej pióra pozostawia czytelnika zastanawiającego się nad wartością moralną tego, co właśnie przeczytał. "We Have Always Lived in the Castle" nie stanowi żadnego wyjątku. Ciężka, schizofreniczna atmosfera towarzyszy nam od samego początku, do wątpliwego moralnie końca. Spokojna, spójna fabuła sprawia, że łatwo jest nam wniknąć w serce głównej bohaterki i dzielić z nią jej nienawiść do wszystkiego i wszystkich.
Polecam, szczególnie zimą.

książek: 391
Rybana | 2018-06-20
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Po tylu achach i ochach na lubimyczytać.pl i po tylu pochwalnych peanach wygłaszanych na instagramie, postanowiłam skusić się na zakup tej książki. Dopiero poniewczasie zobaczyłam, że te wszystkie hymny pochwalne były przy książkach recenzenckich i poczułam się nabita w butelkę.
Przez pierwsze 100 stron wiało nudą, potem niby było lepiej...już nie wiało, nuda stała w miejscu. Miała być "niesamowita opowieść gotycka", a była to historia z takim brakiem autentyzmu, że nawet jak na tamte czasy, w których żyła autorka było to wszystko z deczko naciągane. Niekończące się pieniądze z domowego sejfu-wór bez dna, lajtowe życie w domu bez dachu- gdzie w tym wszystkim aura pogodowa?
W książce rozpoczynane są wątki, po to by je porzucić i zostawić bez odpowiedzi. Tak jak np. centralny wątek śmierci członków rodziny. Kto?- niby wiemy i nie wiemy, ale dlaczego? co było przyczyną, że do tego doszło? Tego już nie wyjaśniono, no bo po co? Czytelnik został z domysłami, spekulacjami, niedosytem....

książek: 333
formalina | 2013-10-28
Na półkach: Przeczytane

Wspaniała historia. Z wierzchu wszystko wygląda jak staromodny obrazek malowany na szkle pastelowymi kolorami- stary dom, dwie młode i śliczne siostry, ich sparaliżowany wuj- typowa sceneria prowincjonalnego dramatu pokazująca, jak bardzo nienawidzą się ludzie mieszkający na przedmieściu. I tak jest tutaj- sąsiadki nie nazywają Merricat i Konstancji starymi pannami tylko dlatego, że nad ich domem wisi dramat śmierci rodziców- i wiadomo, że to starsza siostra ich zabiła, tylko się o tym głośno nie mówi, a i młodsza przecież to wariatka. I czemuż się nimi nikt nie zajmie, może one są niebezpieczne , mówię ci, moja droga, tu coś się jeszcze coś złego stanie... Wsi spokojna, wsi wesoła...
Miasteczko zamyka się na siostry, więc i one zamykają się na nie.
Potem pojawia się ich kuzyn, który jest zaledwie agresywnym katalizatorem dramatu. Siłą tej książki są dwie główne bohaterki, świetnie napisane postaci. To prawda, w tej historii ma się ochotę wyrzucić wszystkich poza siostrami- ich...

książek: 658
Ewa-Książkówka | 2011-01-02
Przeczytana: 02 stycznia 2011

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Czy komuś z Was zdarzyło się kiedyś zdenerwować na książkę ? Bo mnie tak…Czytając „Zawsze mieszkałyśmy w zamku” Shirley Jackson. Denerwowałam się gdy tak delikatna osoba jaką jest Mary (bohaterka książki) życzyła niemal wszystkim na około śmierci…Marszczyłam czoło gdy okoliczni mieszkańcy wręcz siłą spojrzeń nakazywali Constance i jej siostrze żyć w zamkniętej twierdzy złożonej z ogrodu i posiadłości…
Złościła mnie także uległość sióstr takiemu obrotowi spraw by nie miały możliwości pielęgnować i rozwijać swojej miłości do natury i całego otaczającego ich świata. Ich niepisane przyzwolenie na niewolę oraz brak chęci walki.
I tak zdanie po zdaniu, strona po stronie...nim się spostrzegłam, w duchu odganiałam od nich wszystkich, którzy zakłócali im spokój i burzyli od lat niezmienny porządek dnia – a idźcie wy wszyscy w diabły !

Książka pełna skrajności – od dobra po zło, od miłości po nienawiść, od czystej bezinteresowności po żądzę zysku i wreszcie od pragnienia życia po...

zobacz kolejne z 873 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Patronaty tygodnia

Nominowana do nagrody Arthura C. Clarke'a „Europa jesienią”, „Macbeth” w wersji Jo Nesbø lub „Aru Shah i koniec czasu” z nowej serii polecanej przez Ricka Riordana - to tylko niektóre z wielu książek, które ukazują się w tym tygodniu pod naszym patronatem. Jest w czym wybierać, przekonajcie się sami!


więcej
Najlepsze kryminały napisane przez kobiety

Niekwestionowana królowa kryminału, Agatha Christie zmarła 12 stycznia 1976 roku. Jednak jej książki niezmiennie pozostają bestsellerami. By uczcić jej twórczość, przygotowaliśmy zestawienie książek kryminalnych napisanych przez kobiety – począwszy od autorek piszących kilkadziesiąt lat temu, jak i tych najbardziej współczesnych.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd