Raport z pewnego porwania

Tłumaczenie: Dorota Elbanowska
Seria: Márquez
Wydawnictwo: Muza
6,82 (325 ocen i 15 opinii) Zobacz oceny
10
13
9
24
8
56
7
105
6
76
5
40
4
4
3
4
2
1
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Noticia de un secuestro
data wydania
ISBN
9788328706446
liczba stron
344
język
polski
dodała
Ag2S

„Raport z pewnego porwania” w niczym nie przypomina innych książek Gabriela Garcíi Márqueza – przede wszystkim dlatego, że jest historią prawdziwą. O jego specyficznym charakterze stanowi forma, łącząca elementy reportażu i literatury faktu. Ta wstrząsająca relacja, oparta na autentycznych przeżyciach, spisana nerwowym, jakby pospiesznym stylem, przedstawia jeden z najbardziej dramatycznych...

„Raport z pewnego porwania” w niczym nie przypomina innych książek Gabriela Garcíi Márqueza – przede wszystkim dlatego, że jest historią prawdziwą. O jego specyficznym charakterze stanowi forma, łącząca elementy reportażu i literatury faktu.

Ta wstrząsająca relacja, oparta na autentycznych przeżyciach, spisana nerwowym, jakby pospiesznym stylem, przedstawia jeden z najbardziej dramatycznych rozdziałów najnowszej historii Kolumbii – serie porwań dokonanych w 1990 roku przez króla handlarzy narkotyków, Pabla Escobara, który, broniąc się przed ekstradycją, rozpętał bezwzględną wojnę przeciwko państwu i jego legalnym instytucjom.

 

źródło opisu: https://muza.com.pl/

źródło okładki: https://muza.com.pl/proza-obca/2810-raport-z-pewne...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Silverq21 książek: 645

Przeciąganie liny

Gabriel Garcia Marquez i reportaż. Jeśli się dobrze zastanowić nie ma chyba bardziej elektryzującego i pobudzającego połączenia. Przyglądając się twórczości kolumbijskiego pisarza można dostrzec, że w pewien sposób jest on genialnym obserwatorem, który potrafi przybliżyć w kilku drobnych zdaniach całą postać, jej wyjątkowość i marność. Jest jak oko kamery, które choć często porusza się po fikcji, potrafi tak ją scharakteryzować, że tracimy poczucie, że jest to wyłącznie wymysł literata.

W związku z tym byłem bardziej niż ciekawy „Raportu z pewnego porwania”. Opowieści o porwaniach dziennikarzy w latach 90. przez grupę Pablo Escobara, który chciał tym uzyskać poprawki w ustawie, która wykluczałaby ekstradycję dilerów do Stanów Zjednoczonych. Sytuacja trudna, przepełniona negocjacjami i emocjami. Różne osobowości, miejsca ukrycia, ogromne pole do popisu dla przybliżenia tej rzeczywistości czytelnikowi.

Okazja tym bardziej wzniosła, że Marquez mógł porozmawiać z bezpośrednimi zainteresowanymi. Zarówno porwanymi, jak i ich rodzinami, dzięki czemu mógł przekonać się, jak wiele mogły ich te wydarzenia kosztować. Przy tym zdecydowanie powinno to pomóc w ukazaniu całej sytuacji, począwszy od samego porwania, poprzez pobyt w bliżej nieokreślonym więzieniu i czekanie na zmianę sytuacji. Nadzieja na uwolnienie przeplatana strachem śmierci.

W kwestii odwzorowania krok po kroku wydarzeń nie można nic autorowi odrzucić. Widać, że rozmawiał, analizował i przyłożył się do swojej pracy....

Gabriel Garcia Marquez i reportaż. Jeśli się dobrze zastanowić nie ma chyba bardziej elektryzującego i pobudzającego połączenia. Przyglądając się twórczości kolumbijskiego pisarza można dostrzec, że w pewien sposób jest on genialnym obserwatorem, który potrafi przybliżyć w kilku drobnych zdaniach całą postać, jej wyjątkowość i marność. Jest jak oko kamery, które choć często porusza się po fikcji, potrafi tak ją scharakteryzować, że tracimy poczucie, że jest to wyłącznie wymysł literata.

W związku z tym byłem bardziej niż ciekawy „Raportu z pewnego porwania”. Opowieści o porwaniach dziennikarzy w latach 90. przez grupę Pablo Escobara, który chciał tym uzyskać poprawki w ustawie, która wykluczałaby ekstradycję dilerów do Stanów Zjednoczonych. Sytuacja trudna, przepełniona negocjacjami i emocjami. Różne osobowości, miejsca ukrycia, ogromne pole do popisu dla przybliżenia tej rzeczywistości czytelnikowi.

Okazja tym bardziej wzniosła, że Marquez mógł porozmawiać z bezpośrednimi zainteresowanymi. Zarówno porwanymi, jak i ich rodzinami, dzięki czemu mógł przekonać się, jak wiele mogły ich te wydarzenia kosztować. Przy tym zdecydowanie powinno to pomóc w ukazaniu całej sytuacji, począwszy od samego porwania, poprzez pobyt w bliżej nieokreślonym więzieniu i czekanie na zmianę sytuacji. Nadzieja na uwolnienie przeplatana strachem śmierci.

W kwestii odwzorowania krok po kroku wydarzeń nie można nic autorowi odrzucić. Widać, że rozmawiał, analizował i przyłożył się do swojej pracy. Ukazał to co miało miejsce zarówno wśród pojmanych, jak i na zewnątrz - w okolicy najbliższych, jak i ludzi na najwyższych szczeblach państwowych. Najważniejsze wydają się jednak emocje, świadomość bycia daleko od domu, niepewność jutra, swoista zabójcza rutyna, gdy wszystko zaczyna się zlewać w jedno.

Wszystko ze względu na to, że choć chronologia, ukazanie perspektyw i tym podobne zmienne działają, tak emocjonalnie nie dzieje się zbyt wiele. Być może wynika to z tego, że sytuacja ta miała największy wydźwięk w Kolumbii, ale mimo wszystko chodzi o oddanie stanu osoby porwanej, jej strachu, nadziei, codzienności. Pozornie to wszystko tu mamy, Marquez o tym pisze, ale nie potrafi wzbudzić tym silniejszych uczuć. W jego relacji słowa pozbawione są znaczenia, oddziaływania. Są zbitką liter tworzącą relacje i niczym więcej.

To bardzo zaskakujące, bo właśnie na drobnych szczegółach, które tętnią oddziaływaniem zasadza się twórczość kolumbijskiego noblisty. Być może brak pierwiastka fantastycznego, czy też strach przed tym, by nikogo nie skrzywdzić swoją interpretacją tych wydarzeń wpłynęły na taki, a nie inny efekt. W takim wydaniu mamy do czynienia nie tyle z literatem najwyższej próby, co z wytrawnym kronikarzem, któremu brakuje tej iskry, która sprawia, że siedzimy na rancie fotela i odczuwamy całymi sobą przedstawiane wydarzenia. Przenosimy się w czasie i przestrzeni, czując pot, strach i niepewność.

„Raport z pewnego porwania” to dla mnie rozczarowanie. Wydawało mi się, że taki temat, w rękach takiego artysty to samograj. Tymczasem okazało się inaczej, bo choć fakty się zgadzają, a perspektywy są przekazywane z wiernością, tak brakuje im siły przekazu. Żyją wyłącznie na papierze, przypominają bardziej relację protokolanta sądowego niż dzieło genialnego twórcy.

Patryk Rzemyszkiewicz

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (823)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 434
mm8371 | 2015-11-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 29 listopada 2015

Dłoń podpisując papier, miasto starła
Pięć władczych palców oddech taksowało
Przepołowiło kraj i zdwoiło glob umarłych
Tych pięciu królów króla zabić dało

Dłoń z ramieniem się łączy
Kurczowo cisną kredę stawy dłoni
Ręka rządzi litością, ręka niebem rządzi
Łzy nie popłyną z dłoni

Marquez i literatura faktu....dla mnie średnio...
Sprawnie napisana relacja z serii porwań dokonanych przez Pablo Escobara....Autor skupia się na dramacie zakładników i ich rodzin,umyka mu nieco fenomen samego szefa z Medellin,jego potężnej organizacji i jej wpływu na życie znacznej części kolumbijskiego społeczeństwa.Również tło polityczne wydaje się słabo naszkicowane....ale może to miała być właśnie taka opowieść o ludziach....

książek: 507
OpiłekCzasu | 2017-09-04
Na półkach: Przeczytane

Po 40 stronach zrobiłam sobie przerwę w lekturze i stwierdziłam, że do tej książki nie wrócę. Cieszę się jednak, że zmieniłam decyzję. Reporterski styl dzieła podkreśla fakt, że wydarzenia w nim zawarte rzeczywiście miały miejsce. Nie pozwala to czytelnikowi pozostać obojętnym wobec cierpień zakładników i ich rodzin. Podziwiam Marqueza za podjęcie się tego tematu i przybliżenie go czytelnikom.
P.S. W największe zdumienie wprawiła mnie religijność porywaczy, którzy z jednej strony grożą bronią zakładnikom, z drugiej zaś - obdarowują ich świętymi obrazkami i medalikami.

książek: 283
gosza | 2014-05-02
Na półkach: Przeczytane

Niby Marquez, a jakby nie Marquez.
Książka zupełnie inna, ale szalenia wciągająca. Napisana świetnym, reporterskim stylem. Nie raz zapłakałam i nie raz uśmiechnęłam się pod nosem.
Gorąco polecam.

książek: 145
Ela | 2019-01-07
Na półkach: Przeczytane

Świetny raport z wojny wytoczonej przez handlarzy narkotyków rządowi kolumbijskiemu. Skrajna korupcja, nieumiejętność negocjacji z porywaczami i pat moralny człowieka.

książek: 661
Szkolny_Klub_ | 2014-10-30
Przeczytana: 30 października 2014

Gabriel Garcia Marquez, kolumbijski noblista to autor m.in "Stu lat samotności", "Dwunastu opowiadań tułaczych" i "Miłości w czasach zarazy", pięknych książek, w których wykazuje się ogromną wyobraźnią. Ostatnio jednak przeczytałam powieść zupełnie niezwykłą, bo jest oparta na faktach, a właściwie jest "Raportem z pewnego porwania". Opowiada ona o porwaniach grupy dziennikarzy przez Extraditables, kartel narkotykowy pod rozkazami Pabla Escobara.

Akcja powieści rozpoczyna się porwaniem Maruchy Pachon i Beatriz Villamizar, ale nie są to pierwsze uprowadzenia. Historię możemy poznać zarówno z punktu widzenia porwanych, jak i ich rodzin.

Książka powstała za nomową i dzięki opowieściom Maruchy Pachon i jej męża, Alberta Villamizara, a także innym uczestnikom tego zdarzenia, którym udało się przeżyć. Jest napisana pośpiesznym stylem i uniknięto bardzo rozbudowanych opisów, jakby narrator bał się, że podczas opowiadania czegoś zapomni.

"Raport z pewnego porwania" jest...

książek: 112
Emila Goryńska | 2014-10-14
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 12 października 2014

Gabriel Garcia Marquez, kolumbijski noblista to autor m.in "Stu lat samotności", Dwunastu opowiadań tułaczych" i "Miłości w czasach zarazy", pięknych książek, w których wykazuje się ogromną wyobraźnią. Ostatnio jednak przeczytałam powieść zupełnie niezwykłą, bo jest oparta na faktach, a właściwie jest "Raportem z pewnego porwania". Opowiada ona o porwaniach grupy dziennikarzy przez Extraditables, kartel narkotykowy pod rozkazami Pabla Escobara.
Akcja powieści rozpoczyna się porwaniem Maruchy Pachon i Beatriz Villamizar, ale nie są to pierwsze uprowadzenia. Historię możemy poznać zarówno z punktu widzenia porwanych, jak i ich rodzin.
Książka powstała za nomową i dzięki opowieściom Maruchy Pachon i jej męża, Alberta Villamizara, a także innym uczestnikom tego zdarzenia, którym udało się przeżyć. Jest napisana pośpiesznym stylem i uniknieto bardzo rozbudowanych opisów, jakby narrator bał się, że podczas opowiadania czegoś zapomni.
"Raport z pewnego porwania" jest dobry nie...

książek: 253
Monika Góźdź | 2010-08-16
Na półkach: Przeczytane

zupelnie inna niz dotychczasowe ksiazki autora ale niem niej wciagajaca i pozostawiajaca slad. bardzo dobrze napisana w reporterskim stylu pokazuje swiat oczami ofiar porwania

książek: 154
Aga | 2017-08-13
Na półkach: Przeczytane

Jak nie lubię Marqueza, tak tę książkę czytało mi się rewelacyjnie. Wciąga bardzo i trzyma w napięciu od samego początku do końca

książek: 123
Ana | 2014-12-01
Na półkach: Przeczytane

Po przeczytaniu tej wzruszającej i autentycznej książki już nigdy nie spojrzycie na świat tak samo. Gorąco polecam.

książek: 205
Lubieklimko | 2012-02-26
Na półkach: Przeczytane

Zbyt dokumentalne, zbyt reporterskie - choc przyznam, ze miejscami autentycznie poruszajace

zobacz kolejne z 813 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Trylogia E.L. James więziennym hitem

W ubiegły weekend delegacja amerykańskiego kongresu wizytowała Obóz nr 7 w Guantanamo na Kubie. Jeden z delegatów, republikanin Jim Moran, w wywiadzie dla Huffington Post przyznał, że książką, o którą więźniowie proszą najczęściej jest „Pięćdziesiąt twarzy Greya”.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd