Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Niebo Montany

Tłumaczenie: Bożena Krzyżanowska
Seria: Koronkowa
Wydawnictwo: Książnica
7,37 (512 ocen i 60 opinii) Zobacz oceny
10
54
9
64
8
98
7
171
6
72
5
37
4
13
3
2
2
0
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Montana Sky
data wydania
ISBN
9788325001308
liczba stron
512
słowa kluczowe
majątek, spadek, wróg
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Ewa

Inne wydania

Jack Mercy zgromadził ogromny majątek, ale jego trudny charakter przysporzył mu wielu wrogów. Kiedy umarł, piękna posiadłość w Montanie przypadła jego trzem córkom. Przyrodnie siostry poznały się dopiero na pogrzebie ojca i zupełnie zaskoczyła je wiadomość, że aby objąć spadek, będą musiały spędzić razem rok. Powieści Nory Roberts biją rekordy popularności na całym świecie, ich łączny nakład...

Jack Mercy zgromadził ogromny majątek, ale jego trudny charakter przysporzył mu wielu wrogów. Kiedy umarł, piękna posiadłość w Montanie przypadła jego trzem córkom. Przyrodnie siostry poznały się dopiero na pogrzebie ojca i zupełnie zaskoczyła je wiadomość, że aby objąć spadek, będą musiały spędzić razem rok.
Powieści Nory Roberts biją rekordy popularności na całym świecie, ich łączny nakład przekroczył 280 milionów egzemplarzy. Od 1999 roku każda trafia na listę bestsellerów New York Timesa. Roberts jako jedna z pierwszych pisarek zaczęła komunikować się ze swoimi fanami za pośrednictwem Internetu, a jej oficjalna strona rejestruje ponad dwa miliony odwiedzin miesięcznie.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 852
Anianka | 2011-12-05
Na półkach: Przeczytane, Kryminał, Romans

„Śmierć Jacka Mercy’ego wcale nie zmieniła faktu, że był on sukinsynem”. Tak zaczyna się powieść Nory Roberts. Czego można spodziewać się po takim początku? Znając Norę na pewno możemy liczyć na wartką akcję i zabawne dialogi.
Akcja powieści rozpoczyna się na pogrzebie owego sukinsyna. Jednak nie wszystko idzie tak gładko jak powinno. Otóż dwie jego córki spóźniają się na uroczystość. Właściwie to cud, że w ogóle się zjawiły. Jack Mercy nie był kochającym tatą. Właściwie był egoistą i arogantem. Wierzył, że jest niezniszczalny i nieomylny. Nic więc dziwnego, że nawet we własnej rodzinie nie był lubiany. Ale jego obiecujący testament skłoniłby do przyjazdu nawet największego wroga.
Samolubny Jack ożenił się trzykrotnie (aż tak bardzo chciał mieć syna i spadkobiercę). Na nieszczęście dla niego urodziły mu się trzy córki. Z matkami dwóch pierwszych się rozwiódł, z ostatnią nie zdążył, gdyż zmarła przy porodzie. Tak więc Willa musiała zostać na ranczu, zaś Tess i Lily zostały ze swoimi matkami, co właściwie wyszło im tylko na dobre.
Kobiety właściwie się nie znają. Nigdy nie miały możliwości przebywać razem, wiedziały tylko o swoim istnieniu. Jednak śmierć ojca sprowadziła wszystkie w jedno miejsce i pozwoliła im w końcu się poznać. Właściwie ta pozytywna część związana jest z nieprzyjemnymi wydarzeniami i zaskakującymi warunkami testamentu.
Wszystkie trzy siostry mają mieszkać na ranczu przez okrągły rok. Nigdzie nie mogą wyjeżdżać na dłużej. Ranczo ma być prowadzone jak dotychczas. Jeśli spełnią warunki testamentu, każda z nich otrzyma jedną trzecią praw własności do majątku, co równa się jednej trzeciej z dwudziestu milionów dolarów. Niebagatelna sumka. Gdyby jednak któraś nie dotrzymała warunków, każda z nich otrzyma sto dolarów, a ranczo przejdzie na rzecz Ligi Ochrony Przyrody. Chyba nie muszę mówić, jaka była ich decyzja? Jest jeszcze jeden haczyk. Przez ten rok, Nate – prawnik i właściciel hodowli koni, oraz Ben – właściciel sąsiedniego rancza, mają kontrolować każdą decyzję Willi, jako że ona będzie ranczo prowadzić. Nie byłoby w tym nic strasznego, gdyby nie to, że Willa nie cierpi Bena. Powodem jest zapewne to, że Jack chciał oddać Benowi ziemię w zamian za to, że Ben ożeni się z Willą. Nikt nie lubi być traktowany jak jałówka.
Poza tym problemem jest jeszcze kilka, przez które dziewczynom nie będzie łatwo żyć pod jednym dachem. Różnią się od siebie jak ogień i woda. Czeka je sporo kłótni, kłótni i kłótni. Willa to chłopczyca. Jest najmłodsza z rodzeństwa. Całe życie próbowała udowodnić ojcu, że jest równie dobra jak syn i może go zastąpić. Jest świetna w tym co robi, jednak nigdy nie uzyskała jego akceptacji. Willa ma starszego przyrodniego brata. Z Adamem mają wspólną matkę, więc mężczyzna nie jest dzieckiem Jacka (muszę to podkreślić, gdyż było to istotne dla fabuły i stosunków między niektórymi bohaterami). Mężczyzna ma niezwykły talent do ujeżdżania koni. Charakteryzuje się też anielską cierpliwością, która pomaga mu w kontaktach zarówno ze zwierzętami, jak i z ludźmi. Przydała mu się szczególnie, gdy próbował nawiązać kontakt ze średnią z sióstr – Lily. To kobieta po przejściach. Była maltretowana przez byłego męża i nadal przed nim ucieka. Najstarsza – Tess – przyjechała z Hollywood, gdzie pisze scenariusze do filmów. Jest typową lalunią, która na wsi nie przetrwałaby tygodnia bez manicure. W dodatku bydło napawa ją wstrętem. Nie ma jednak wyjścia. Musi zostać na ranczu, jeśli chce otrzymać pieniądze. Na szczęście w pobliżu kręci się sporo przystojniaków w obcisłych dżinsach, którzy urozmaicą jej to przymusowe wygnanie. Najlepszym kandydatem jest Nate, który nie hoduje bydła. To chyba najważniejszy argument w tych okolicznościach.
Jednak wykreowane trzy historie miłosne to tylko spoiwo dla prawdziwego wątku – kryminalnego. Ktoś zaczyna ćwiartować zwierzęta i straszyć mieszkańców rancza. W dodatku dochodzi do morderstwa na jednym z pracowników. A były mąż Lily nie zgłosił się na policji, co miał robić regularnie w ramach wyroku sądu. Czy będzie więcej ofiar? Jak Willa poradzi sobie z nawarstwiającymi się problemami? Wiadomo jakie będzie zakończenie. Czy ktoś czytał kiedyś romans, który nie zakończył się happy endem? Dlatego je lubię.
Powieść podzielona jest na cztery pory roku. Na początku obserwujemy jak dziewczyny próbują dopasować się do nowej rzeczywistości. Potem widzimy ich wspólne zmaganie ze strachem, co pomaga im się zjednoczyć. W międzyczasie każda z nich spotyka miłość i wreszcie ma odskocznię od przykrych zdarzeń.
W związku z elementami romantycznymi czytelnik będzie mógł rozkoszować się trzema różnymi historiami. Kobieta po przejściach i mężczyzna, który ją uleczy, wamp i skromny chłopak oraz nieznoszący się sąsiedzi. Dialogi tej ostatniej pary rozbawią was do łez. Przypomnijcie sobie zabawę w podchody, bo mniej więcej tak wygląda historia ich romansu.
Zawsze twierdziłam, że Roberts potrafi stworzyć niebanalne opowieści. I tym razem też się nie myliłam. Wątki miłosne były do przewidzenia, chociaż umieszczenie aż trzech w jednej książce sprawia, że stają się mniej schematyczne. Każda z tych historii żyje osobno, ale razem tworzą pewien obraz rzeczywistości. Nie wydają się sztuczne, a sprawiają, że czytelnik widzi ranczo Mercy z różnych punktów widzenia.
Równie świetna jest tajemnica. Robert nie jest taka świetna jak Aghata Christy, gdyż w pewnym momencie książki można się domyślić kto jest mordercą (chociaż ten moment znajduje się bardzo blisko końca). Jednak fantastycznie prowadzi nas przez ten wątek. Równomiernie rozkłada napięcie, by w momencie kulminacyjnym zwalić czytelnika z nóg. A w całej powieści jest kilka momentów, które nazwałabym małymi punktami kulminacyjnymi. Myślisz, że to już koniec, ale jednak nie. Wszystko zaczyna się od nowa. Czytelnik zaczyna odczuwać niepokój, podobnie jak bohaterowie. Autorka świetnie poprowadziła całą historię. Jednak chwyt z opisywaniem punktu widzenia mordercy nie do końca przypadł mi do gustu. Podkręca atmosferę, gdyż czytelnik wie, że to ktoś z otoczenia bohaterów, ale nie wie kto. Jednak mam wrażenie, że takie poprowadzenie fabuły za dużo zdradza.
Oprócz wprowadzonych wątków można poczytać o życiu na ranczu. Nie wiem jak was, ale mnie zawsze to ciekawiło. Tamta rzeczywistość jest tak inna od tej naszej rolniczej. A opis niezwykłych krajobrazów Montany sprawia, że chciałabym tam pojechać. Nie mówię tylko o górach i wrzosowiskach, na których pasą się krowy. Widok przystojniaka w obcisłych dżinsach ujeżdżającego rączego rumaka wywołuje we mnie dreszczyk.
Wiele razy pisałam, że Nora Roberts to moja ulubiona autorka, więc nie będę was zanudzać opiewaniem jej kunsztu literackiego. Napiszę tylko, że serdecznie polecam jej powieści. A dla tych, którzy nie są przekonani do jej książek, polecam ich ekranizacje. Może wydadzą się wam ciekawsze. W nich większy nacisk położono na wątek kryminalny.

Recenzja zamieszczona na blogu http://tylkoromanse.blogspot.com

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Niewinny

Nie wiem do końca czy był to kryminał czy cokolwiek innego. W każdym razie historia Matta, który już odsiedział swoje potrafi wciągnąć i dać rozrywkę...

zgłoś błąd zgłoś błąd