Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Całe zdanie nieboszczyka

Wydawnictwo: Kobra Media
7,51 (3240 ocen i 242 opinie) Zobacz oceny
10
342
9
606
8
597
7
984
6
395
5
226
4
34
3
43
2
8
1
5
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-88791-82-6
liczba stron
398
język
polski
dodała
Agnieszka

Inne wydania

- Musze z Tobą porozmawiać! - wrzasnęłam rozpaczliwie do gliny po angielsku, wydzierając się równocześnie z rąk trzymającego mnie łobuza. Łobuz dziwnie łatwo popuścił. Policjant nie patrzył na mnie, tylko gdzieś za moje plecy. - Tak, oczywiście, ale musimy stąd wyjść - powiedział jakby z lekkim roztargnieniem. Obejrzałam się do tyłu i zobaczyłam cały tabun policji w mundurach. W tym momencie...

- Musze z Tobą porozmawiać! - wrzasnęłam rozpaczliwie do gliny po angielsku, wydzierając się równocześnie z rąk trzymającego mnie łobuza. Łobuz dziwnie łatwo popuścił. Policjant nie patrzył na mnie, tylko gdzieś za moje plecy. - Tak, oczywiście, ale musimy stąd wyjść - powiedział jakby z lekkim roztargnieniem. Obejrzałam się do tyłu i zobaczyłam cały tabun policji w mundurach. W tym momencie dopadnięta przeze mnie glina obróciła mnie nagle na powrót tyłem do przodu i zatkała mi twarz ręką w czymś, jakby wielkiej, miękkiej rękawicy. Towarzyszący osobnik znów złapał mnie za górne kończyny razem z torbą i siatką. Poczułam znany zapach, który mi się w jakiś sposób skojarzył ze szpitalem. - Narkoza!... - pomyślałam w osłupiałym popłochu. - Nie oddychać!!! I prawdopodobnie odetchnęłam.

 

pokaż więcej

książek: 912
katalvi | 2012-08-25
Na półkach: Przeczytane, 2012
Przeczytana: 24 sierpnia 2012

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Główna bohaterka - Joanna,całkowicie przypadkowo, zostaje jedyną posiadaczką wiedzy o miejscu ukrycia mnóstwa pieniędzy i diamentów. Jeśli dodamy do tego fakt, że te dobrodziejstwa to własność mafii, wiedza przekazana została przez umierającego człowieka w melinie nielegalnego hazardu, a nasza bohaterka wzięta za zupełnie inną osobę ... to mamy kawał dobrego kryminału. Joanna jest odważna, krnąbrna i mafii się nie boi! Pertraktuje, kłóci się, ironizuje i robi w balona samego szefa tej niebiezpiecznej organizacji. No właśnie, czy niebezpiecznej? U Chmielewskiej mafia nie wykancza po cichu, nie terroryzuje, nie grozi zabiciem rodziny i przyjaciół i nie odcina palców. Za to stwarza luksusowe warunki, dyskutuje z porwaną i kilka razy daje się najwyczajniej w świecie nabić w butelkę. Pod tym kątem miłośnicy mocnej lektury będą zawiedzeni, oskarżą autorkę o nieznajomość tematu lub kpienie z mocy mafijnej. Dlaczego? Otóż nasza bohaterka zostaje porwana i do czasu wyjawienie mafiozom tajemniczego kodu ma być zamknięta w jednej z willi w Brazylii. Ma wszelkie luksusy, kąpie się w basenie, spaceruje po plaży a 'ochroniarze' są na każde jej skinienie. Czytając ma się wrażenie, że ta kobieta w ogóle się nie boi: dyskutuje, strzela fochy i stawia żądania. Jak na osobę, której grozi śmierć lub śmierć ;) albo jest odważna albo zwyczajnie głupia. Joannie udaje się wykraść z willowego garażu jaguara i uciec.
Co myśli statystyczny czytelnik kryminałów po takim epizodzie? Że ją znajdą, zamkną na cztery spusty, przyślą odcięty palec męża/przyjaciółki/dziecka i zmuszą ją tym samym do wygadania się.
Co jest tutaj? Łapią ją - fakt, zamykają w willi - fakt, zwiększają ochronę - fakt ... i na tym koniec.
Joannie więc udaje się wykraść... wielką motorówkę i z tylko z małymi komplikacjami dotrzeć do brzegów Francji (z Brazylii do Francji bez dobrej znajomości obsługi motorówki! Olaboga!), potem ją znowu łapią, potem się wymyka, wraca do Polski gdzie okazuje się, że jej eks mąż też jest w to wszystko zamieszany, zamyka się w domu na cztery spusty, dostaje paranoi i po wielkich bojach z milicją (tak, z milicją! akcja dzieje się w poprzednim ustroju) i Interpolem sprawiedliwość zwycięża a Joanna odzyskuje wolność.
Uff!
Puff!

Niewiarygodna historia. Niemożliwa wręcz i przez swoje nieprawdopodobieństwo wyjątkowo komiczna. Jeśli dodamy do tego sposób nakreślenia bohaterki, jej barwność i sposób bycia to mamy... fajną książkę przygodową :)

Zachęcam więc do lektury, do oderwania się od rzeczywistości, do odłożenia na półkę literatury faktu i zapoznania się z historią kobiety, która w bezczelny wręcz sposób zagrała na nosie mafii, doprowadziła do bólu głowy komendanta milicji i zrzuciła ze schodów pracownika Interpolu nazywając go uprzednio 'różowym knurem' ;)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ginekolodzy

Dramatyczna historia ginekologii. Aż ciężko uwierzyć, że nie tak w końcu dawno temu lekarze nie rozbierali kobiet do badania, ponieważ opinia public...

zgłoś błąd zgłoś błąd