Śmierć przewodnika rzecznego

Tłumaczenie: Maciej Świerkocki
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
7,48 (80 ocen i 28 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
11
8
23
7
28
6
10
5
3
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Death of a River Guide
data wydania
ISBN
9788308063583
liczba stron
368
język
polski
dodała
Ag2S

Uwięziony przez prąd tasmańskiej rzeki, wciągnięty pod sam wodospad, Aljaz Cosini, przewodnik turystycznej wyprawy, tonie. Ostatnie chwile życia stają się dla niego rodzajem mistycznej podróży w głąb własnego życia oraz życia przodków. Przed oczami Aljaza przetaczają się obrazy z przeszłości. Widzi, jak jego ojciec Harry jako mały chłopiec grzebie swojego ojca pod drzewem gumowym, które wnet...

Uwięziony przez prąd tasmańskiej rzeki, wciągnięty pod sam wodospad, Aljaz Cosini, przewodnik turystycznej wyprawy, tonie. Ostatnie chwile życia stają się dla niego rodzajem mistycznej podróży w głąb własnego życia oraz życia przodków. Przed oczami Aljaza przetaczają się obrazy z przeszłości. Widzi, jak jego ojciec Harry jako mały chłopiec grzebie swojego ojca pod drzewem gumowym, które wnet rozkwitnie tysiącem żółtych kwiatów. Jak wuj Reg sprzedaje zęby, by spłacić dom. Jak prababka ucieka przed złym duchem, a pijany łowca fok gwałci na plaży Aborygenkę zwaną Czarną Perłą. Widzi piękną twarz kobiety, którą kochał… W podwodnym świecie, który odbiera Aljazowi ostatni oddech, rodzinna wizja złożona z okruchów aborygeńskich, celtyckich, włoskich, angielskich, chińskich i wschodnioeuropejskich opowieści przeistacza się w bezdenną historię Tasmanii.

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/4355/S...(?)

źródło okładki: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/4355/S...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 610
Zaksiążkowana | 2017-08-22
Przeczytana: 22 sierpnia 2017

Aljaz Cosini tonie. Wie, że nie ma już dla niego ratunku, kiedy pochłania go rwący nurt tasmańskiej rzeki. Tkwiący w miejscu, z którego nie może się wydostać, zaczyna wspominać swoje dawne życie. Dzieciństwo, utraconą miłość, tajemnice rodzinne przeplatają się ze sobą i łączą w tragiczną i przejmującą całość.

Richarda Flanagana miałam okazję spotkać rok temu na targach i ogromnie żałuję, że nie poznałam tego pisarza wcześniej, ponieważ to, co on potrafi stworzyć ze zwykłych słów, to jest po prostu niesamowite. Tyle grafomaństwa na rynku, autorów, którym obce zasady gramatyki, a wśród tego Richard Flanagan, prawdziwa literacka perła. I boli mnie to, że jego książki nie zyskują większego rozgłosu.

Zacznę od tego, co oczarowało mnie w „Klaśnięciu jednej dłoni”, i czaruje też w „Śmierci przewodnika rzecznego”. Autor ma wyjątkowo barwny i plastyczny styl pisania. Przy każdym zdaniu można się na chwilę zatrzymać, ponieważ Flanagan używa wielu metafor i środków stylistycznych. Nie czyni to jednak jego twórczości męczącą, owszem, pisze książki, przy których trzeba się skupić, żeby nie zgubić wątku, ale jeśli poświęcimy im wystarczająco dużo uwagi, wyjdziemy z takiego spotkania bogatsi o naprawdę wiele doznać estetycznych. To nie jest pierwszy lepszy pisarz, który stara się poruszyć banałami. Tu widać ogromne doświadczenie i przede wszystkim wrażliwość literacką.

„Śmierć przewodnika rzecznego” wyróżnia się też bardzo nietypową narracją. Część historii poznajemy z punktu widzenia Aljaza, a część jako bierny obserwator, gdzie mamy do czynienia z narratorem wszechwiedzącym. Różnica jest taka, że mamy wrażenie, jakby to ciągle Aljaz opowiadał tę historię, jakby stał z boku i mówił o sobie w trzeciej osobie, a bylibyśmy jego oczami. Z początku nieco mnie to skonsternowało, ale później doceniłam ten zabieg, ponieważ pozwolił nam utożsamić się lepiej z głównym bohaterem. Tak jak z początku wydawałoby się, że Aljaz to człowiek, z którym nie mamy nic wspólnego, zaniedbany, chwytający się każdej pracy, nieszczęśliwy i ciągle poszukujący sensu swojego życia, tak w rzeczywistości okazuje się, że posiada cechy, które tak naprawdę można przypisać każdemu z nas. Podobny zabieg zauważyłam z „Klaśnięciu jednej dłoni”, Flanagan stara się swoich bohaterów uczynić refleksją dla każdego z nas i to właśnie poprzez te rozwinięte i złożone sylwetki bohaterów, „Śmierć przewodnika rzecznego” staje się tak pouczającą lekturą.

I wiecie, za co jeszcze kocham książki Flanagana? Nic nie przedstawia wprost, pozostawia wiele miejsca dla własnej interpretacji. Przyznaję, że miałam z tą książką początkowo problem. Wydaje mi się, że „Śmierć przewodnika rzecznego” nie jest dobrym tytułem na rozpoczęcie przygody z twórczością autora. Nie ma tu jednej głównej linii fabularnej i osobom nie mającym wcześniej styczności z piórem autora książka może wydawać się chaotyczna i nieprzemyślana. I tak, jest bardzo trudna w odbiorze i trzeba czytać między wersami, aby zrozumieć ostateczne przesłanie. „Śmierć przewodnika rzecznego” to bowiem w rzeczywistości jedna wielka metafora. Richard Flanagan posłużył się na końcu jednym pięknym zdaniem, którego nie przytoczę, aby nie psuć nikomu przyjemności z poznawania tej książki samemu. Ale powiem tyle, że o ile na początku nie wiedziałam, do czego zmierza autor, tak ostatnie kilkadziesiąt stron było idealnym podsumowaniem. Flanagan uczynił ludzką tragedię przesłaniem, a książkę zakończył pięknym morałem, choć też nieoczywistym. Nie potrafię sobie wyobrazić innego zakończenia.

Pozostaje mi tylko jednym słowem zakończyć - polecam. Mimo że nie od początku rozumiałam tę książkę, mimo że jest trudna i wymagająca i mimo że nie każdy zapewne się w niej odnajdzie. Ciągle jednak sądzę, że warto zapoznać się z twórczością autora, choć tak jak już wspomniałam, nie rekomendowałabym tego tytułu na początek. A później - jak najbardziej. „Śmierć przewodnika rzecznego” to wyjątkowa książka.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
More Happy Than Not. Raczej szczęśliwy niż nie

Z początku można by było pomyśleć że to kolejna książka która zaoferuje czytelnikowi typowe rozwiązania dla romansów męsko/meskich. Bardzo się cieszę...

zgłoś błąd zgłoś błąd