Śmierć przewodnika rzecznego

Okładka książki Śmierć przewodnika rzecznego
Richard Flanagan Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie literatura piękna
368 str. 6 godz. 8 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
Death of a River Guide
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Literackie
Data wydania:
2017-07-06
Data 1. wyd. pol.:
2017-07-06
Liczba stron:
368
Czas czytania
6 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788308063583
Tłumacz:
Maciej Świerkocki
Tagi:
Aborygeni gwałt literatura australijska miłość przemoc relacje rodzinne rodzina rozrachunek z przeszłością samotność śmierć Tasmania wspomnienia
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,4 / 10
135 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
178
178

Na półkach:

Końcówka znakomita, wstrząsająca. Ale jako całość powieść mnie zmęczyła.

Końcówka znakomita, wstrząsająca. Ale jako całość powieść mnie zmęczyła.

Pokaż mimo to

2
avatar
273
260

Na półkach: , , ,

OCENA - 8/10 REWELACJA

Richard Flanagan słynie z dobrych książek, jego powieści nasycone są wrażliwością, emocjami, prozą życia. Moją królową na tą chwilę są „ŚCIEŻKI PÓŁNOCY”, książka którą trawiłem i nie mogłem zapomnieć przez kilka długich tygodni po przeczytaniu. Dziś do tej grupy dołączy ”SMIERĆ PRZEWODNIKA RZECZNEGO”, powieść z ogromnym potencjałem, chwytająca za serce, osoby wrażliwe nieraz uronią łzę.

Ta historia jest tak prawdziwa, że aż dotyka, ja przynajmniej tak się czułem i delektowałem każdym słowem. Powieść wciąga już od pierwszej strony, jest przemyślana, opisywana rzeczywistość jest tak plastyczna jakbym patrzył na obraz. Bohaterowie są autentyczni, pełnokrwiści snują, swoją opowieść, podążając nurtem rzeki, poszukują własnej tożsamości, ścierają się z własnym trudnym życiem, z przeszłością przodków, ale nie tylko opowiadają również o historii samej Tasmanii, oraz jej ekspansji przez kolonizatorów.

Książka jest bardzo ciekawa, czytałem ją z ogromnym zainteresowaniem, choć nie jest to proza łatwa i trzeba mieć tego świadomość. Flanagan ma swój charakterystyczny styl, dbałość o szczegóły, piękne opisy, oraz trafność spostrzeżeń o życiu, jego wzlotach i upadkach, czynią z tej prozy, lekturą do naszych własnych przemyśleń o tym co jest dla nas ważne, a co nie. Jestem w pełni usatysfakcjonowany i oczarowany, nie żałuję ani minuty spędzonej czytając tą wysublimowaną książkę. POLECAM. Jack_

OCENA - 8/10 REWELACJA

Richard Flanagan słynie z dobrych książek, jego powieści nasycone są wrażliwością, emocjami, prozą życia. Moją królową na tą chwilę są „ŚCIEŻKI PÓŁNOCY”, książka którą trawiłem i nie mogłem zapomnieć przez kilka długich tygodni po przeczytaniu. Dziś do tej grupy dołączy ”SMIERĆ PRZEWODNIKA RZECZNEGO”, powieść z ogromnym potencjałem, chwytająca za...

więcej Pokaż mimo to

159
avatar
69
21

Na półkach:

Literatura piękna. Kolejna wspaniała powieść tego autora. Niezwykłe opisy przyrody, wielowymiarowe sylwetki bohaterów, cudowny język.... Flanagan nie jest jednak łatwy w odbiorze. Tego nie czyta się lekko - tam jest ból i cierpienie. W każdej, z czytanych przeze mnie jego książek, jest go sporo. To nie była lekka lektura na wakacje :)

Literatura piękna. Kolejna wspaniała powieść tego autora. Niezwykłe opisy przyrody, wielowymiarowe sylwetki bohaterów, cudowny język.... Flanagan nie jest jednak łatwy w odbiorze. Tego nie czyta się lekko - tam jest ból i cierpienie. W każdej, z czytanych przeze mnie jego książek, jest go sporo. To nie była lekka lektura na wakacje :)

Pokaż mimo to

6
Reklama
avatar
390
80

Na półkach:

Często mówi się, że w momencie śmierci życie przelatuje umierającemu przed oczami. Czy rzeczywiście jest to prawdą, będziemy mogli stwierdzić dopiero u kresu naszej drogi. Richard Flanagan - australijski pisarz i historyk, zainteresował się tym tematem i poświęcił mu książkę pod tytułem 'Śmierć przewodnika rzecznego', którą miałem przyjemność przeczytać. Powieść ta jest moją pierwszą stycznością z prozą Australijczyka i, warto od razu podkreślić, nie jest to jego najbardziej znany utwór. W 2014 roku autor dostał bowiem nagrodę Bookera za 'Ścieżki północy' które pozostają jego najpopularniejszym dziełem.
'Śmierć przewodnika rzecznego' opowiada historię Tasmańczyka Alijaza Cosiniego. Mężczyzna pracuje przy organizacji spływów po rzece Darwin, przygotowywanych dla spragnionych adrenaliny turystów-mieszczuchów. Głównego bohatera poznajemy w momencie, gdy ten przez nieszczęśliwy wypadek wpada do owej rzeki i zaklinowuje się miedzy kamieniami. Nie może z niej wyjść, nikt nie jest w stanie mu pomóc, zaczyna się topić. W chwili umierania przed jego oczami pojawiają się niejasne obrazy i wizje dotyczące nie tylko jego, ale także jego przodków. Poznajemy dzięki temu, wraz z bohaterem z resztą, nieznane mu wcześniej losy jego rodziny, ukrywane fakty i przemilczane historie z kilku pokoleń wstecz.
Ciekawy pomysł i założenie zostały całkowicie 'przegadane'. Historie przodków są nudne i przydługawe, pojawia się w nich multum postaci i nazwisk. Imion i nazwisk jest tu zdecydowanie zbyt dużo, ciężko poprzypisywać licznych bohaterów do odpowiednich pokoleń i czasów, a utrudnia to jeszcze pojawiający się w powieści brak chronologii. Pijane zwierzęta opowiadające przygody członków rodziny głównego bohatera to z kolei to dość absurdalny i bezsensowny pomysł na ubarwienie historii. Zakładam, że być może to ja czegoś tutaj nie zrozumiałem, ale te fragmenty totalnie mnie przerosły. Gwoździem do trumny dla tej powieści jest to, że niewiele de facto dowiadujemy się o życiu Alijaza. Na końcu utworu główny bohater jawi nam się tak samo smutny i nieudolny jak na jego początku, a opowiedziane historie nie nie wpływają zbytnio na to, jak go odbieramy. Odnotować jednak należy, że Flanagan ciekawie opisał relacje aborygeńsko-europejskie w Australii. Krwawa historia łącząca tubylcze ludy z białymi okupantami jest dla powieści kluczowa. Książka jest także malutką skarbnicą wiedzy na temat odległej i egzotycznej Tasmanii, która przed lekturą kojarzyła mi się wyłącznie z diabłami tasmańskimi. Autor 'Śmierci przewodnika rzecznego' jest z pochodzenia Tasmańczykiem. Dzięki znajomości wyspy potrafi naprawdę ładnie opisywać jej przyrodę i kulturę, i za to ogromny plus dla tego pana.
Wahałem się, czy ocenić książkę na 5 czy 6. Uważam, że Flanagan potrafi pisać, nie ma złego pióra, ale do tej powieści trochę źle się zabrał. Nie zniechęcam się do jego twórczości, pewnie kiedyś przeczytam 'Ścieżki północy', ale tym razem jednak Australijczyk dostaje tylko piątkę. Zaważyło na tym to, że mając do przeczytania ostatnie sto stron powieści męczyłem się, nie mogłem już skupić się i wczuć w jej klimat, a jednocześnie chciałem ją jak najszybciej skończyć, by móc zacząć czytać nową książkę. To nie wystawia dobrej noty 'Śmierci przewodnika rzecznego'.

Często mówi się, że w momencie śmierci życie przelatuje umierającemu przed oczami. Czy rzeczywiście jest to prawdą, będziemy mogli stwierdzić dopiero u kresu naszej drogi. Richard Flanagan - australijski pisarz i historyk, zainteresował się tym tematem i poświęcił mu książkę pod tytułem 'Śmierć przewodnika rzecznego', którą miałem przyjemność przeczytać. Powieść ta jest...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
821
147

Na półkach:

Po raz kolejny Richard Flanagan zdobywa moje serce - tym razem to Aljaz Cosini i jego historia zapuszcza w nim korzenie. Dzieje się tak nie tylko za sprawą samej treści, ale również dzięki niesamowitej, genialnej formie. Wszystko mi się w pisarstwie Flanagana podoba. Uwielbiam to jak plastycznie i wielowymiarowo, jak lekko i finezyjnie, jak złożenie, precyzyjnie i przenikliwie dobiera się do ludzkiej duszy, myśli i emocji. Ten bogaty język, narracja, pozory chaosu i mnogości zdarzeń, miejsc i ludzi, a do tego przytłaczająca wręcz przyroda, raz ogłuszająca szumem rzeki Franklin, innym razem porażająca bezmiarem ciszy przed burzą, powodują, że książka ta do łatwych nie należy, że nie przeczytamy jej jednym tchem, ale na jednym wdechu zapewne. Wymaga jednak od nas skupienia, po to właśnie, by poczuć jak wypełnia nas towarzyszące życiu Aljaza uczucie miłości, strachu, bezradności, słabości, pustki, spokoju i rozluźnienia na koniec. Każda z postaci pojawiających się w tej swoistej sadze rodzinnej jest wyrazista i mocno osadzona w czasie, w którym toczy swoje "życiowe boje" lub po prostu pozwala się unosić tu czy tam, pchana przez tasmański wiatr. To Aljaz zanurzony w wodzie, świadomy własnego umierania, prowadzi nas poprzez lata, historie wujków, ciotek, rodziców, kochanki, a nawet frajerów, których ani nie lubi ani nie ceni. Odczuwamy zatem po wielokroć ludzki ból i stratę, kochanie i smutek rozstania i wszystko to, co tej trudnej egzystencji towarzyszy. Trudnej, bo ściśle związanej z historią Tasmanii, z losem Aborygenów, zesłańców i wolnych osadników, którzy wcześniej czy później odkrywają swoje "wstydliwe" pochodzenie.
Nawet jeśli czytając bywałam przygnębiona i przybita, zniesmaczona czy oburzona, to jednocześnie jak zawsze w przypadku prozy Flanagana, jestem przede wszystkim oczarowana faktem, że pisać można właśnie tak ...
Gorąco polecam

Po raz kolejny Richard Flanagan zdobywa moje serce - tym razem to Aljaz Cosini i jego historia zapuszcza w nim korzenie. Dzieje się tak nie tylko za sprawą samej treści, ale również dzięki niesamowitej, genialnej formie. Wszystko mi się w pisarstwie Flanagana podoba. Uwielbiam to jak plastycznie i wielowymiarowo, jak lekko i finezyjnie, jak złożenie, precyzyjnie i...

więcej Pokaż mimo to

55
avatar
311
249

Na półkach:

Do przeczytania zachęciły mnie wysokie oceny czytelników. Teraz zastanawiam się skąd te noty. Kompletnie nie odnalazłem się w tej książce.

Do przeczytania zachęciły mnie wysokie oceny czytelników. Teraz zastanawiam się skąd te noty. Kompletnie nie odnalazłem się w tej książce.

Pokaż mimo to

1
avatar
495
132

Na półkach: ,

Może się mylę, ale mam wrażenie, że Richard Flanagan jest w Polsce niedocenianym pisarzem i być może za mało znanym.
ŚMIERĆ PRZEWODNIKA RZECZNEGO jest trzecią powieścią tego autora, którą przeczytałam i tylko upewnia mnie, że moja fascynacja jego pisarstwem jest uzasadniona. Tę powieść, podobnie jak poprzednie, bardziej się przeżywa niż czyta. Niesie ogrom emocji, materiału do przemyśleń i pozostaje w świadomości na długo. Opisywane historie są często brutalne, wstrząsające. Bohaterowie jego powieści są ludźmi pokiereszowanymi przez życie, ale może przez to są bardziej autentyczni. Autor niczego nie upiększa, nie idealizuje, a jego powieści są niezwykle prawdziwe i PIĘKNE.
Bardzo polecam.

Może się mylę, ale mam wrażenie, że Richard Flanagan jest w Polsce niedocenianym pisarzem i być może za mało znanym.
ŚMIERĆ PRZEWODNIKA RZECZNEGO jest trzecią powieścią tego autora, którą przeczytałam i tylko upewnia mnie, że moja fascynacja jego pisarstwem jest uzasadniona. Tę powieść, podobnie jak poprzednie, bardziej się przeżywa niż czyta. Niesie ogrom emocji,...

więcej Pokaż mimo to

27
avatar
718
109

Na półkach: ,

Długo zastanawiałam się nad fenomenem słów Richarda Flanagana – australijskiego powieściopisarza pochodzącego z Tasmanii, który po raz pierwszy wzburzył moje serce historią bosej aborygenki Mathinny w książce „Pragnienie”. To wtedy obiecałam sobie, że sięgnę po inne książki autora, ale za każdym razem, gdy podnosiłam je do oczu czułam ciężar słów, który mnie przytłaczał. Po prostu miałam świadomość, iż Richard Flanagan pisze przejmujące historie, które długo wybrzmiewają w sercu, rozbijając je na kawałki, i tym samym obawiałam się, że nie uda mi się je ponownie poskładać.

Minął rok. Przeglądając książki w bibliotece natrafiłam na jedną z nich, tę o dobitnym tytule „Śmierć przewodnika rzecznego” i zapominając o dawnych obawach zaczęłam czytać, ot tak po prostu, choć tak łatwo nie było cały czas. Na początku miałam ochotę ją odłożyć, ale nie potrafiłam. Coś ciągnęło mnie do tej historii i to właśnie ta historia zachwyciła mnie na tyle, że zatraciłam się w niej bez reszty, jednocześnie dawkując niepospiesznie słowa, i to właśnie on – Richard Flanagan – sprawił, że długo nie potrafiłam sięgnąć po inną książkę, przedłużając wartościowe chwile z jego mistrzowskim słowem. Jako jeden z niewielu pisarzy sprawił, że zatrzymałam się obserwując własne życie, niemal podobnie jak tonący Aljaz Cosini, który utknął wśród wzburzonych wód rzeki Franklin.

I to o nim jest ta historia.

„I nie sprawia mi to przyjemności, nie cieszy mnie sposób, w jaki rzeka miota moimi myślami i sercem, napiera na mnie, otwierając to, co – jak mi się zdawało – zostało zamknięte na zawsze”.

Cosini w swoich wizjach jest zmuszony zmierzyć się z przeszłością i chociaż będzie w tym zaledwie biernym obserwatorem ma szansę poznać prawdę o sobie i przodkach, ale czy tego właśnie chce? I czy w ogóle ma wybór?
Wizje są dramatyczne, brutalne, jednym słowem smutne, ale te poszarpane momenty składają się na jego historie życia, to one stają się fundamentami przyszłości, jego tu i teraz. Aljaz obserwuje to wszystko, co sprawiło, że doszedł do miejsca końca swojej wędrówki. I próbuje to zrozumieć, zastanawiając się czy mógł cokolwiek zmienić. To ponad trzysta stron walki o życie, również tej w duchowym wymiarze.

Poza tym, jest to również dramatyczna historia Tasmanii, wizja podbitego lądu, piekła na ziemi, które pochłonęło nie tylko tubylców, ale także miejscową florę i faunę. Flanagan obnaża tragiczną prawdę o ludziach, o wykreowaniu przez nich tego piekła, które już nigdy nie przyniesie ukojenia zhańbionym.

Tak, jak już nigdy nie przyniesie wytchnienia Tasmanii.

Miałam wrażenie, czytając dwie spośród jego wszystkich książek, że autora wyjątkowo boli to, co wydarzyło się z tą wyspą u wybrzeży Australii. Oburza go w tym nie tylko los Aborygenów, ale również smutny koniec wielu gatunków, które nagle zniknęły, albo zdziesiątkowały swoją liczbę po przybyciu kolonistów i skazanych.
I niewątpliwie ten ból ma swoje uzasadnienie.
Nawet bohater, jego los i przodków był naznaczony przez mroczną historię – wydarzenia, które zamieniły Tasmanię w piekło. Flanagan nie pisze o tym otwarcie, aż do pewnego momentu, gdy niemal wylicza to, co złe pojawiło się, gdy na wyspę dotarli Europejczycy, ci którzy traktowali wyspę jako śmietnisko ludzi niechcianych i również ci, którzy nie wykorzystali potencjału wyspy, która była dzika, a tak naprawdę dziewicza, nieskażona.

Co więcej Flanagan często oscyluje wokół tematu mieszania ras – w przypadku Ziemi van Diemena nie tylko pomiędzy Aborygenami i zsyłanymi skazańcami. Dla Flanagana wyspa zdaje się być więzieniem, które zmienia na zawsze. Wszystkich, niezależnie od rasy.

„Śmierć przewodnika rzecznego” to książka, która ukazuje mroczną historię dzikiej Tasmanii, skrywającą się w mętnych wodach rzeki Franklin, choć ukazana po wielu latach, wzbudza ogromne emocje i przypomina zsiniałego topielca, którego rzeka wyrzuca z odmętów, przynosząc wielu ulgę.


https://lidiabany.wixsite.com/madamebooklet/single-post/Smierc-przewodnika-rzecznego-Richard-Flanagan

Długo zastanawiałam się nad fenomenem słów Richarda Flanagana – australijskiego powieściopisarza pochodzącego z Tasmanii, który po raz pierwszy wzburzył moje serce historią bosej aborygenki Mathinny w książce „Pragnienie”. To wtedy obiecałam sobie, że sięgnę po inne książki autora, ale za każdym razem, gdy podnosiłam je do oczu czułam ciężar słów, który mnie przytłaczał. Po...

więcej Pokaż mimo to

10
avatar
200
41

Na półkach:

Świetna powieść Flanagana. Tasmania ze swoją historią i przyrodą w tle, a na pierwszym planie Aljaz Cosini przewodnik rzeczny prowadzący spływy pontonowe rzekami Tasmanii dla turystów z cywilizowanego świata. Cosini zostaje uwięziony i zakleszczony pod wodą zaczyna się dusić a całe jego życie w towarzystwie bąbelków powietrza w spienionej wodzie przewija mu się przed oczyma duszy. Jego życie, jego bliskich, krewnych, przodków. Czyta się przyjemnie, wszystko ciekawe i przekonujące i piękne w prostocie. Świetna powieść napisana zgrabnie a jej treść toczy się zgrabnie i wartko jak wzburzone wody tasmańskiej rzeki.

Świetna powieść Flanagana. Tasmania ze swoją historią i przyrodą w tle, a na pierwszym planie Aljaz Cosini przewodnik rzeczny prowadzący spływy pontonowe rzekami Tasmanii dla turystów z cywilizowanego świata. Cosini zostaje uwięziony i zakleszczony pod wodą zaczyna się dusić a całe jego życie w towarzystwie bąbelków powietrza w spienionej wodzie przewija mu się przed oczyma...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
737
247

Na półkach:

"Ludzie przejmują się tym, jaką mają fryzurę albo co inni myślą o kolorze, na jaki pomalowali swój dom, albo - o co kiedyś zapytała mnie pewna kobieta - jakiej wielkości serwetkę powinna położyć na pralce. Zrozumiecie jednak, kiedy wam powiem, że żadna z tych rzeczy nie wydaje się zbyt istotna dla człowieka, który tonie. A ja właśnie tonę. I nie obchodzi mnie, czy macie zrobione włosy i pomalowany dom albo czy w ogóle macie dom lub pralkę, na której można by położyć serwetkę."

Mówi się, iż w obliczu śmierci całe życie przebiega człowiekowi przed oczami. Aljaz Cosini, przewodnik rzeczny i główny bohater powieści, zaklinowując się parę centymetrów pod taflą wody, otrzymuje dar wizji - możliwość poznania historii swojej rodziny, ojczyzny i miłości, a także zajrzenia w głąb samego siebie.

Richard Flanagan po raz wtóry pod pierzynką fikcyjnej opowieści przemyca wiedzę o realiach życia przeszłych pokoleń oraz szerokie spektrum rozważań nad istotą człowieczeństwa i wyznawanym systemem wartości.

"To moje ciało, teraz je poznaję, jestem niski, przysadzisty, choć nie brzydzę się siebie tak bardzo jak kiedyś. Kiedyś nie mogłem ścierpieć, że tu i ówdzie jestem kościsty, a gdzie indziej pulchny (...). Jednak kiedy teraz patrzę na swoje ciało, wydaje mi się, że absolutnie nadaje się do tego, abym mógł w nim żyć. Potrafi chodzić na dwóch nogach (...). A ręce nadają się do tego, by podnosić z ziemi różne rzeczy i odkładać je, i spełniać wszystkie inne funkcje kończyn górnych. Co do ust, wygląda na to, że wciągają powietrze do ust bez wysiłku.
(...) Pomyśleć tylko, że człowiek, który bez trudu oddycha, może martwić sie przede wszystkim o to, czy jego klienci, nie będą źle o nim myśleć, bo ma niewielki brzuszek."

"Śmierć przewodnika rzecznego" to książka pełna zadumy. Spodziewanego strachu i cierpienia, lecz również nieoczekiwanej radości i żarzącej się w sercu iskierki nadziei.

"Ludzie przejmują się tym, jaką mają fryzurę albo co inni myślą o kolorze, na jaki pomalowali swój dom, albo - o co kiedyś zapytała mnie pewna kobieta - jakiej wielkości serwetkę powinna położyć na pralce. Zrozumiecie jednak, kiedy wam powiem, że żadna z tych rzeczy nie wydaje się zbyt istotna dla człowieka, który tonie. A ja właśnie tonę. I nie obchodzi mnie, czy macie...

więcej Pokaż mimo to

67

Cytaty

Więcej
Richard Flanagan Śmierć przewodnika rzecznego Zobacz więcej
Richard Flanagan Śmierć przewodnika rzecznego Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd