Mali bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy

Wydawnictwo: Czerwone i Czarne
7,09 (2263 ocen i 312 opinii) Zobacz oceny
10
116
9
179
8
547
7
774
6
410
5
144
4
48
3
25
2
5
1
15
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788377002827
liczba stron
296
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodał
EwelinaW

Dlaczego lekarze nie widzą w tobie człowieka? Paweł Reszka, wybitny dziennikarz, autor świetnie przyjętej książki „Chciwość“, opowieści o tym jak nas naciągają banki, tym razem wszedł za kulisy szpitali. Zatrudnił się jako sanitariusz. To, co tam usłyszał i to, co zobaczył przeraziło nawet jego. Obojętność wobec cierpienia jest wszechogarniająca.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

Brak materiałów.
książek: 23
ElEsz | 2017-07-12
Na półkach: Przeczytane

Jak to się mówi, składając życzenia? „Zdrowia, zdrowia – i jeszcze raz zdrowia!” Zwłaszcza tym starszym. I to są mądre życzenia, bezwzględnie. Nie tylko dlatego, że może boleć, że można stracić sprawność i komfort życia. Głównie dlatego, że ze wszystkich komplikacji życiowych, w jakie można popaść, wejście w żywszą (nomen omen) relację ze służbą zdrowia grozi najbardziej spektakularnymi skutkami, z niezawinionym zejściem z tego świata włącznie. I jest ta ewentualna relacja przydzielana mocno demokratycznie, losowo, może dotknąć każdego, choć nie każdy poradzi z nią sobie tak samo.
„Mali bogowie” zajmują się przyczynami tego stanu rzeczy. To jest łatwa książka. Łatwa w sensie napisania, niewymagająca natężania się w komentowaniu rzeczywistości. Wystarczyło zarejestrować wypowiedzi bezpośrednio zainteresowanych, zestawić je w rozdziały i okrasić quasi-reporterskimi wspomnieniami z kilkudniowej pracy w szpitalu w charakterze sanitariusza. Efekt od początku, od pierwszego zamiaru był gwarantowany.
Powstała książka wstrząsająca. Nie przez opisy stanów, sytuacji, zdarzeń. Nawet nie przez ich interpretacje, właściwe punktowi siedzenia rozmówców autora. Nie. To wszystko są rzeczy, z którymi normalny człowiek styka się na co dzień, zna je z doświadczeń swoich i swoich najbliższych. Przerażający jest system, w którym każdy jego uczestnik ma swoje racje, a na ich styku produkujący niewiarygodne absurdy. Mało tego, jakakolwiek próba ich (absurdów) zlikwidowania rodzi nowe.
Więc wszystko się kotłuje – feudalna hierarchia, prywatny biznes, korupcja, roszczeniowość połączona z niechęcią do wysiłku , brak kwalifikacji i stosownej praktyki, fala bliska tej z wojska, decydencka bezmyślność, budżetowa niemożność, dobre chęci i znieczulica – w obłędnym tańcu, skutkującym liczonymi w latach terminami konsultacji i zabiegów. A do tańca przygrywa dźwięk szeleszczących banknotów, przenikający właściwie wszystkie zakamarki systemu, czy od strony lekarzy, czy od strony pacjentów, czy państwa, odpowiedzialnego za finansowanie opieki zdrowotnej. I wszędzie tam zbyt cichy. Może poza garażami największych medycznych wyjadaczy.
Tylko pacjent nic nie mówi, Reszka nie dał mu prawa głosu, występuje w książce jako kłopotliwy przedmiot, niechciany natręt, bądź – ni mniej ni więcej – jako wróg. A przecież nie całkiem jest jego winą, że pcha się na SOR ze zwichnięciem nogi, bo albo nie radzi sobie z czytelnością systemu, albo próbuje, obchodząc go, utrzymać świat logicznych reguł w nienormalnej rzeczywistości, albo usiłuje zwrócić na siebie uwagę, której wszyscy mu skąpią.
Zdaje się, że nikt na świecie nie poradził sobie ze wszystkimi dylematami, jakie niesie ze sobą opieka zdrowotna nad społeczeństwem. Że jednak może być bardziej po ludzku, kulturalniej, bardziej empatycznie – można się przekonać, korzystając z tej opieki w niektórych krajach na zachód od Łaby i na południe od Tatr.
Chwała tym, którzy uczestniczą w uzdrawianiu ludzi, a nie sprzedali bogowi mamony i łatwego życia podstawowych norm, w tym profesjonalizmu i etosu pracy, nie na próżno kojarzonej z powołaniem. Którzy ciągle są ludźmi. Wbrew pozorom jest ich całkiem sporo, w jakimś stopniu dzięki nim całość jeszcze się kręci. Choć na granicy wydolności.

Nie chorujcie. Na zdrowie! I może na wszelki wypadek lepiej nie czytać?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Noc nad Samborzewem

Wraz z ukończeniem tej powieści poczułam, jakby z mojego życia odeszła bardzo dobra koleżanka, zrobiło mi się zwyczajnie smutno. Opowieść była przepię...

zgłoś błąd zgłoś błąd