
Mali bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy

296 str. 4 godz. 56 min.
- Kategoria:
- reportaż
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2017-04-11
- Data 1. wyd. pol.:
- 2017-04-11
- Liczba stron:
- 296
- Czas czytania
- 4 godz. 56 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788377002827
Dlaczego lekarze nie widzą w tobie człowieka? Paweł Reszka, wybitny dziennikarz, autor świetnie przyjętej książki „Chciwość“, opowieści o tym jak nas naciągają banki, tym razem wszedł za kulisy szpitali. Zatrudnił się jako sanitariusz. To, co tam usłyszał i to, co zobaczył przeraziło nawet jego. Obojętność wobec cierpienia jest wszechogarniająca.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Mali bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Mali bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy
Poznaj innych czytelników
9100 użytkowników ma tytuł Mali bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy na półkach głównych- Przeczytane 6 087
- Chcę przeczytać 2 884
- Teraz czytam 129
- Posiadam 941
- 2018 250
- 2019 126
- Ulubione 67
- Reportaż 63
- E-book 58
- 2017 53



































OPINIE i DYSKUSJE o książce Mali bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy
"Mali bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy" autorstwa Pawła Reszki to reportaż, który w bezpośredni i momentami wstrząsający sposób pokazuje realia pracy w polskich szpitalach. Książka daje do myślenia, choć chwilami można odnieść wrażenie, że jednostronnie akcentuje najbardziej ponure aspekty systemu. To całkiem okej, solidny reportaż, który skłania do refleksji nad kondycją ochrony zdrowia w Polsce.
"Mali bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy" autorstwa Pawła Reszki to reportaż, który w bezpośredni i momentami wstrząsający sposób pokazuje realia pracy w polskich szpitalach. Książka daje do myślenia, choć chwilami można odnieść wrażenie, że jednostronnie akcentuje najbardziej ponure aspekty systemu. To całkiem okej, solidny reportaż, który skłania do refleksji nad...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDużo bardziej podobała mi się, od części drugiej - wiadomo, kaliber jednak mniejszy (pod względem bliskości stanów terminalnych u pacjentów - niestety opisano przykłady bliskości takowych u lekarzy). Pozwala spojrzeć na drugą stronę medalu z większą empatią - zwłaszcza wtedy, gdy nie ma się z nią najlepszych doświadczeń. Konkluzja jest przykra - system zawodzi i nikomu, nie licząc wyjątków: głównie nowicjuszy-idealistów specjalnie nie zależy, żeby działał bardziej humanitarnie... dla obu stron. Mylny wydaje mi się jednak podtytuł - pomimo naszkicowania znieczulicy wspomnianego środowiska, jest w jego zaprezentowaniu jednak sporo wybielenia - choć nie wiem, czy to zabieg celowy, czy bardziej subiektywnie odebrany przeze mnie wydźwięk. Ku przestrodze.
Dużo bardziej podobała mi się, od części drugiej - wiadomo, kaliber jednak mniejszy (pod względem bliskości stanów terminalnych u pacjentów - niestety opisano przykłady bliskości takowych u lekarzy). Pozwala spojrzeć na drugą stronę medalu z większą empatią - zwłaszcza wtedy, gdy nie ma się z nią najlepszych doświadczeń. Konkluzja jest przykra - system zawodzi i nikomu, nie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna!
Otwierająca oczy, uświadamiająca.
Lekarze wcale nie mają tak kolorowego i bogatego życia jak nam się może wydawać, gdy narzekamy na brak terminów i drogie auta lekarzy.
Dodatkowo pokazana brutalna i żenująca prawda o instytucji NFZ.
Sama forma w jakiej jest napisana bardzo przypadła mi do gustu - wyłącznie wypowiedzi lekarzy, stażystów, studentów itp. z przeróżnych miejsc Polski + tzw. Dziennik Sanitariusza - relacje autora książki z czasu gdy zatrudnił się jako sanitariusz by sprawdzić kiedy zniknie w nim empatia.
Świetna!
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOtwierająca oczy, uświadamiająca.
Lekarze wcale nie mają tak kolorowego i bogatego życia jak nam się może wydawać, gdy narzekamy na brak terminów i drogie auta lekarzy.
Dodatkowo pokazana brutalna i żenująca prawda o instytucji NFZ.
Sama forma w jakiej jest napisana bardzo przypadła mi do gustu - wyłącznie wypowiedzi lekarzy, stażystów, studentów itp. z...
Super napisana książka, prawdziwe fakty z życia, oczywiście teraz niektóre rzeczy są nieaktualne lub mniej aktualne, albo i jest jeszcze gorzej w polskiej służbie zdrowia...
Super napisana książka, prawdziwe fakty z życia, oczywiście teraz niektóre rzeczy są nieaktualne lub mniej aktualne, albo i jest jeszcze gorzej w polskiej służbie zdrowia...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to,,Premierze, jak żyć?!” – to jedno zdanie usłyszałem niegdyś przypadkowo, jako krótki materiał z Internetu. Nie inaczej, ktoś, jakiś intrygancik i śmieszek, zamieścił na YouTube fragment jakiegoś wystąpienia Donalda Tuska, bodaj była to zrzutka z któregoś z programów TVN 24, gdy to właśnie pan Tusk odpowiadał na pytania mieszkańców jakiejś wsi, a miało to miejsce w związku z ,,tournee” przed jakimiś dawniejszymi wyborami. Któryś z zatroskanych obywateli, stosując czystą łopatologię, nie pytając się o podatki, kolejne zapomogi, ulgi, różniste wariacje ,,500+”, czy inne dodatki płynące od Rządu dla Polaków, wyraził tylko jedno zatroskanie, zapytał się właśnie wtedy: ,,jak żyć Panie Premierze, no jak?”.
Obecnie ten dziwny ,,wywiad obywatelsko-premierowy” o którym mowa, a kto wie czy ten, o który się rozchodzi był pierwszym tego rodzaju ,,zjawiskiem” i fenomenem w sieci, czy okazało się to któreś już z kolei pytanie o ,,sposób na życie na polskim padole”, to coś, co – choć może wydać się do lekko subiektywne spostrzeżenie, gdyż nie każdy z nas jest zorientowany na wszystkie tematy w tak samo intensywny i właściwy sposób - dorasta do rangi niechętnie używanego, ale jednak memu. No bo w końcu kto z nas nie zapyta się, gdy wszystko z dnia na dzień ulega ,,drożyźnie”: od rachunków za gaz i światło przez usługi u dentysty i wizyty prywatne u lekarza a skończywszy na zwykłych bułkach, maśle i jabłkach, których cena w promocji obecnie jest taka jak kilka la temu w chwilach najgorszej wzwyżki cen – kto bez zająknięcia tak to właśnie ujmie: ,,no jak tu żyć, no jak?” Tak, to typowa reakcja na tego typu ,,bolączki i biadolenie”, jednak uświadomiony skalą słynnego memu z premierem ,,polski ludź” popadnie w autoironiczną refleksję, modyfikując pytanie o ,,bul dópy naszego rodzimego życia codziennego” w następujący sposób, który już powyższym przedstawiłem, mniej więcej tak to z wymuszonym pokerowym uśmieszkiem na twarzy wyrażając: ,,Jak żyć Panie Premierze, no cholibunia jak? Do diaska!”.
I tak, jak widać to po powyższych deliberacjach, będących istotną częścią, ot wstępem do recenzjo-opinii na temat istotnej ,,reportażowo-medyczno-poglądowej” pracy na temat, mówiąc to dość ogólnie, sposobu pracy całego ,,Organizmu opieki medycznej i usług gałęzi nauk i profesji tego rodzaju, wraz z przemysłem medycznym”, na polskich ziemiach, który my Polacy kojarzymy przez pryzmat ,,piekielnie drogich wizyt prywatnych u lekarza i długich kolejek do skostniale działającego i funkcjonującego na poziomach swoich struktur Narodowego Fundusza Zdrowia”, nie można się dziwić temu, że Polacy lubią narzekać; orientując się w polityce i we wszystkim tym, gdzie polityka zapuszcza swoje zepsute wici ,,Ciemnej Strony Mocy” na poziomie mnie satysfakcjonującym, mam świadomość, że wielu z nas ocenia źle pracę polskiego Rządu. Leży nam na sercu zdrowie i życie w spokoju, zwłaszcza w świecie, który produkuje i konsumuje coraz więcej i więcej, pragnąc coraz więcej i więcej. Nie tylko ,,Zachód” ale i Polska pędzi w swym rozwoju na złamanie karku: Rząd chce niby dobrze, ale nie zawsze to wychodzi, co skutkuje – tak sądzę osobiście – robieniem wszystkiego szybko i ,,pod stołem”, czyli a’la ,,koperta w łapę i po sprawie”. I żeby było ciekawiej taki proceder na naszych ziemiach miał (i raczej wciąż ma) we wszystkich dziedzinach życia, w każdej drobnej ,,gałązce” realizującej funkcjonowanie Polski jako Państwa i narodu... miejsce!
Nieciekawie, no chyba raczej ,,co najmniej!" ma się sytuacja w strukturach ,,polszkich" oddziałów i organów Służby Zdrowia, i to na każdym poziomie. Nie do końca zrozumiałe jest dla mnie to, co dzieje się w tej irytującej zwykłego obywatela ,,korupcyjnej problematyce” w polskim Organizmie Medycznym w 2025 roku, a co dopiero to, co miało miejsce dajmy na to przez pierwsze 20 lat nowego millennium; wiem na pewno, że: typowe ,,lewizny” w naszym ,,ukochanym” NFZ jak: łapówki w obrębie co drugiego szpitala, czy ,,namawianie” lekarzy do robienia pewnych ,,priorytetowych zabiegów” w pierwszej kolejności, czy może przekabacanie na swoją stronę ,,urzędników medycznych” bądź pracowników NFZu na odpowiednim stopni hierarchii Funduszu o ,,przepuszczenie danej osoby przed kolejką do konkretnego zabiegu czy na pobyt w Sanatorium” rozgrywają się u nas od dziesiątek lat i nadal, hen, hen daleko lat w przód, będą miały miejsce. Nasza nazwijmy to ,,medycyna praktyczna” na tym cierpi, dziurawi się jak sito. Lekarze, pielęgniarki są przepracowani, albo zarabiają za mało albo pracują za dużo, albo muszą zakładać własne praktyki, aby ,,chcieć zbierać takie kokosy z bycia lekarzem jak to na tych filmach i serialach medycznych”, albo tyrać jak tysiąc wołów razem wziętych na wielu kontraktach w pierdyliardach placówkach naraz. A to rodzi kolejny paradoks: podstawowa opieka medyczna zaczyna, przy takim scenariuszu, przypominać zapchaną rurę pełną zgniłej guli nieczystości i wplątanych w to wilgotnych złuszczonych włosów – pojawiają się kolejki, niedopracowania systemu i niedociągnięcia w grafikach pracy ,,licznych odmian NFZów", a także niedokładności w przepisach/prawie. Wszyscy stają się niekiedy dla siebie irytujący, a nasi ,,tak poświęcający się nade wszystko” (choć nie tyczy się to całej Służby Zdrowia w Polsce: czy to tej ,,na Fundusz”, czy ,,prywatnej”) lekarze, ogarnięci obsesją zarobienia więcej i więcej, nawet jeśli trzeba by było ,,wziąć coś na nielegalu”, załatwić pewne sprawy ,,pod stołem” lub poświęcić zdrowie pacjenta dla własnych finansowych czy samorealizacyjnych korzyści, muszą zrobić... jak widać swoje by, ot paradoks... wyjść na swoje. I kto tu jest czemu winien? Najbardziej drastycznie, po prostu dla typowego Polaka sądzę najgorzej, jest wtedy gdy polityka wkracza do medycyny, bowiem wtenczas zaczyna się robić miks ,,kilbownika i kaszanerii”: cierpią psychicznie na tym pracownicy Służby Zdrowia (ci ,,prywatni” również),pacjenci i politycy. W konsekwencji, my Polacy tracimy wtedy z 1000 punktów mocy z poziomu w miarę stabilnego i zrównoważonego życia, jakby nikogo: lekarzy i tych rządzących (pisząc dość ogólnikowo w tym aspekcie) nie obchodziło nasze zdrowie mentalne i fizyczne, nas ,,obywateli Matki Polski, naszej małej ojczyzny”.
W ten sposób całe powyższe rozważania, takowa dziwna ,,znieczulica”, która toczy się jak spokojnie narastający wrzód na polskiej tkance społeczno-politycznej, kierują się do pewnej publikacji, napisanego odważnie i z nutką dryfującego powoli wisielczego i ironicznego humoru reportażu o wiadomym, jak powyższym, temacie ,,około-szpitalno-medyczno-NFZtowym”, gdzie przedstawia się wiele elementów (anty)funkcjonowania polskiej Służby Zdrowia. Tą pracą jest książką, którą powinien przeczytać każdy, kto albo jeszcze nie narzekał ,,na te wszyćkie NFZy”, albo marudzi w tym względzie za dużo, jest tytuł autorstwa Pawła Reszki: ,,Mali bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy”. Owszem w tle publikacji wybijają się treści w podgatunku nauk medycznych, ale najważniejsze jest to jak o ,,lekarzach, profesorach, specjalistach wszelakiej maści” i całej reszcie bajzlu w sferze prywatnego i tego ,,na Fundusz” leczenia się i profilaktyki zapobiegawczej chorobom w Polsce etc. nasz autor pisze, jak naturalnie, a nie czysto-akademicko, porusza wszystkie struny tego problemu. Tak, bo to, co opisał, a ściślej jak technicznie do tego podszedł, jest największym atutem tychże książkowych treści. Tak powinno w sposób jak najszczerszy pisać o ,,medycynie w praktyce”, o tym, co dzieje się za kulisami tego, co niby tak różowe i przejrzyste wydaje się być w ,,american dreams come true” serialach medycznych czy filmach w tym zakresie. Przez pana Reszkę również określana jest niniejszym ludzka głupota, naiwność i brak zdroworozsądkowego podejścia: zarówno od strony lekarza/specjalisty do pacjenta, jak i na odwrót. Na tej lekkiej i swobodnej rozmiarowo książce nie ma zalewu czytelnika półprawdami i całym ,,niebezpośrednim gównem”. Wyziera tu, jakby nie z definicji, a z szczerości twórcy dziennikarska chęć niesienia prawdy. Już pierwszy kroczek Reszka w tym elemencie wydźwięku swej pracy stawia w sposobie pisania: nie wali linijki pod linijką, aby upchać tekstu do przesytu. Nie. Robi to intuicyjnie, naturalnie nazywając odpowiednio rozdziały, fragmenty pracy, stosując dobrze poukładane i dobrane do problemu wywiady z pacjentami, klientami i lekarzami. Język pisarski jest mocno przystępny, łatwy, ale dla wielu z nas może okazać się czasami zbyt nudny, depresyjny. A może tak powinno być? Może tak powinno pisać się o polskiej prywatnej i tej ,,na Fundusz” Służbie Zdrowia?
W środowisku… a właściwie to w ,,niejasnej” i nie aż tak ,,landrynkowo stabilnej” rzeczywistości polskich lekarzy, pielęgniarek, sanitariuszy etc. funkcjonuje się dość ciężko: nie ma czegoś takiego jak ,,klepanie po pleckach”, ,,głaskania po główce” i uświadamiania bajdurzącego lekarza na starcie, że pójście na Studia Medyczne, robienie konkretnej specjalizacji przez te ,,polskie!” 7-10 lat łącznie z nauką na Uczelni, by potem prowadzić ciągle prosperującą prywatną klinikę, gabinet, leczyć wszystkich za jednym zamachem, gdzie każdy ci podziękuje i da spory napiwek i szepnie słówko dobre innemu znajomemu i przyszłemu klientowi… cóż, nie oznacza od razu realizacji idealnej wizji siebie w nieidealnie funkcjonującym ,,aparacie medycznym” w Polsce. W książce Reszki nie ma mącenia w głowie i ukazywania, że taki a taki profesor medycyny i wybitny chirurg, to zawsze miał łatwiutko, od razu kaska spora, idealne warunki pracy, a dookoła idealne środowisko, w którym można tylko ,,achować i ochować”, no i robić swoje w zawodzie, a reszta sama przyjdzie, jakby z górki. Dzięki narracji wywiadów i reportaży w ,,Małych Bogach” Reszki można odczuć skutki życia w p********j polskie rzeczywistości, gdzie wiele razy trzeba upaść twarzą w gówno, potem stanąć na klęczkach i dopiero podnieść się na nogi, żeby ogarnąć życie, które jeszcze ma się przed sobą.
Przez tak wnikliwie i specyficznie prowadzoną strukturę całego przekazu swej pracy i wizji ukazania tego, jak to naprawdę jest w tej ,,polskiej medycynie”, można się poczuć jak w prawdziwej, ciężkiej, absurdalnie dziwnej jak w kalejdoskopie, paraliżującej i nastrajające nas na skrajne emocje naszej rodzimej ,,NFZ-owskiej” ambiwalentnej służbie zdrowia, jak i tym samym polskiej rzeczywistości. Praca Reszki to taka mało sympatyczna, ale dość prawdziwa opowieść o rzeczach normalnych, nienormalnych, moralnych i dziwnie dźgających w sferę dylematu moralnego w polskiej ,,enklawie lekarzy i zawodach temu podobnych”. Surowizna treści i grubych, niełatwych emocji, które każą się raz a dobrze zastanowić, czy… ,,Ty tak naprawdę chcesz zostać tym lekarzem, żeby bacia Jadzia wujek Heniu rozpowiadali jak to ich Tomeczek dobrze jako lekarz sobie żyje?". Czy wiesz z czym to wszystko się wiąże?
,,Premierze, jak żyć?!” – to jedno zdanie usłyszałem niegdyś przypadkowo, jako krótki materiał z Internetu. Nie inaczej, ktoś, jakiś intrygancik i śmieszek, zamieścił na YouTube fragment jakiegoś wystąpienia Donalda Tuska, bodaj była to zrzutka z któregoś z programów TVN 24, gdy to właśnie pan Tusk odpowiadał na pytania mieszkańców jakiejś wsi, a miało to miejsce w związku...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZdarzyło mi się kilka razy trafić do szpitala albo samemu, albo z bliskimi. I zawsze gdzieś z tyłu głowy było to samo uczucie: strach przed systemem, który nie ma czasu, by być ludzki.
Kiedy przeczytałem „Małych bogów”, miałem wrażenie, że ktoś wreszcie nazwał to po imieniu!
Zdarzyło mi się kilka razy trafić do szpitala albo samemu, albo z bliskimi. I zawsze gdzieś z tyłu głowy było to samo uczucie: strach przed systemem, który nie ma czasu, by być ludzki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKiedy przeczytałem „Małych bogów”, miałem wrażenie, że ktoś wreszcie nazwał to po imieniu!
Kochani lekarze, jak ja Was doskonale rozumiem! Rozumiem każdą emocję, którą czuć z waszych wypowiedzi.
Reportaż Pawła Reszki opiera się na opisywanych przez niego sytuacjach, które zdarzały się podczas jego pracy jako sanitariusz oraz wypowiedziach różnych lekarzy, stażystów, rezydentów i pracowników Ministerstwa Zdrowia.
Poruszony zostaje temat pacjentów, których jest przede wszystkim nieproporcjonalnie dużo do liczby lekarzy. Pacjenci są roszczeniowi - płacę, wymagam (bo przecież podatek na NFZ jest obowiązkowy).
Niestety to co Polacy płacą na służbę zdrowia nie przekłada się na godne wynagrodzenia dla lekarzy. Na początku swojej kariery naprawdę wykonują niewolniczą pracę, a największym źródłem ich dochodów są dyżury. Dyżury jednak mocno wpływają na ich życie prywatne.
Rozumiem rozczarowanie, rozumiem, że nie tak to miało wyglądać.
Często zdarza się, że po ukończeniu trudnych studiów dostaje się pracę za minimalną stawkę, bo przecież w przyszłości masz perspektywę na realny zarobek... I tak mija młodość...
To nie jest tylko bolączka lekarzy, z tym, że odpowiedzialność lekarzy jest ogromna, a przekazywanie wiedzy na stażach i rezydenturach odbywa się często w sposób fatalny.
Kochani lekarze, jak ja Was doskonale rozumiem! Rozumiem każdą emocję, którą czuć z waszych wypowiedzi.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toReportaż Pawła Reszki opiera się na opisywanych przez niego sytuacjach, które zdarzały się podczas jego pracy jako sanitariusz oraz wypowiedziach różnych lekarzy, stażystów, rezydentów i pracowników Ministerstwa Zdrowia.
Poruszony zostaje temat pacjentów, których jest...
Nie porwała:
- Charakter wypowiedzi lekarzy jest strasznie pretensjonalny. Szczególnie widać to w kwestii zarobków, jak podano kwotę typu 1,8-2 tyś zł za rezydenturę, to może zrobić się smutno, ALE takie kwoty były normą od lat 2004-2008, wtedy mediana zarobków ludzi w PL była zdecydowanie poniżej tej kwoty. Uważam, że autor książki zaniedbał, powinien dawać odnośnik o jakich latach mowa
- Emigracja lekarzy to coś co zawsze polaryzuje społeczeństwo, ale uważam, że jest przesadzone. Tak realnie z roku studentów medycyny to garstka wyjedzie za granice. Nostryfikacja - czyli nabycie praw do wykonywania zawodu lekarza poza PL jest wymagające do tego dochodzi nowy język do nauki, mało ludzi robi takie rzeczy.
Nie porwała:
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to- Charakter wypowiedzi lekarzy jest strasznie pretensjonalny. Szczególnie widać to w kwestii zarobków, jak podano kwotę typu 1,8-2 tyś zł za rezydenturę, to może zrobić się smutno, ALE takie kwoty były normą od lat 2004-2008, wtedy mediana zarobków ludzi w PL była zdecydowanie poniżej tej kwoty. Uważam, że autor książki zaniedbał, powinien dawać odnośnik o...
Reportaż o naszej służbie zdrowia, anonimowe wypowiedzi stażystów, lekarzy z krótkim i długim stażem. Niestety ale różowo nie jest. Unikać służby zdrowia jak tylko się da. Polecam.
Reportaż o naszej służbie zdrowia, anonimowe wypowiedzi stażystów, lekarzy z krótkim i długim stażem. Niestety ale różowo nie jest. Unikać służby zdrowia jak tylko się da. Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMali bogowie. Część pierwsza” to książka, która otwiera drzwi do świata polskich lekarzy, pokazując kulisy ich pracy, realia finansowe i problemy systemowe. Znajdziemy tu wiele ciekawych informacji, ale forma bywa męcząca – autor wielokrotnie wraca do tych samych wątków, a całość jest mocno rozwleczona. Z czasem dominujący ton narzekania na niskie zarobki i brak satysfakcji z zawodu zaczyna przytłaczać i tworzyć jednostronny obraz środowiska medycznego. Czy naprawdę wszyscy lekarze nie znajdują w tym zawodzie pasji? Trudno mi w to uwierzyć, a książka zdaje się tego zupełnie nie pokazywać. Szkoda, bo tam, gdzie pojawiają się konkretne historie i dane, lektura wciąga i daje do myślenia. Niestety monotonia skarg przysłania jej mocniejsze strony. To książka, która może otworzyć oczy na problemy w służbie zdrowia, ale warto pamiętać, że pokazuje ona jedynie wycinek rzeczywistości.
Mali bogowie. Część pierwsza” to książka, która otwiera drzwi do świata polskich lekarzy, pokazując kulisy ich pracy, realia finansowe i problemy systemowe. Znajdziemy tu wiele ciekawych informacji, ale forma bywa męcząca – autor wielokrotnie wraca do tych samych wątków, a całość jest mocno rozwleczona. Z czasem dominujący ton narzekania na niskie zarobki i brak satysfakcji...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to