Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Cela

Tłumaczenie: Agnieszka Hofmann
Wydawnictwo: Initium
6,79 (248 ocen i 82 opinie) Zobacz oceny
10
19
9
20
8
50
7
63
6
39
5
28
4
16
3
9
2
3
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Die Zelle
data wydania
ISBN
9788362577521
liczba stron
400
język
polski
dodała
Angelika

Sammy ma jedenaście lat i właśnie przeprowadził się z rodzicami do Berlina. Jego nowym domem jest stara secesyjna willa z ogrodem. W schronie przeciwlotniczym należącym do posiadłości chłopiec dokonuje wstrząsającego odkrycia. W zamkniętej celi, szczelnie wyłożonej gumową folią, jest więziona przerażona dziewczynka, niewiele starsza od niego. Kiedy Sammy schodzi do bunkra następnego dnia, cela...

Sammy ma jedenaście lat i właśnie przeprowadził się z rodzicami do Berlina. Jego nowym domem jest stara secesyjna willa z ogrodem. W schronie przeciwlotniczym należącym do posiadłości chłopiec dokonuje wstrząsającego odkrycia. W zamkniętej celi, szczelnie wyłożonej gumową folią, jest więziona przerażona dziewczynka, niewiele starsza od niego. Kiedy Sammy schodzi do bunkra następnego dnia, cela jest pusta, a po dziewczynce nie ma śladu. Chłopiec jest pewien, że istnieje tylko jedno wytłumaczenie tego wszystkiego: jego ojciec. Mroczna, duszna opowieść tocząca się pewnego upalnego lata, w której nie wiadomo, co jest obłędem, co manipulacją, a co rzeczywistością.

 

źródło opisu: http://www.initium.pl

źródło okładki: http://www.initium.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 295
Barcki | 2017-05-30
Na półkach: Przeczytane

Napaliłem się na tę książkę jak szczerbaty na suchary. Pomysł intrygujący a i opinie większości czytelników wręcz ekstatyczne. Po przeczytaniu „Celi” stwierdzam, że to jedna z najbardziej przereklamowanych powieści jakie ostatnimi czasy miałem w rękach.
Trzy plusy tej powieści widzę – lekko się czyta, klimacik jakiś tam jest, no i sam pomysł. Reszta już nie jest tak kolorowa. Z Winnerem trochę jak z Kingiem – talent do pisania ma ale zbyt często wykorzystuje go do przysłowiowego „męczenia buły”. Zaczyna się nieźle a potem przez ¾ powieści czytamy jak główny bohatera lata z jednego kąta posesji w drugi, węszy, śledzi domowników i wymyśla sobie teorie konspiracji wszelakiej maści. Słowo daję, pod koniec było już mi wszystko jedno co to za szokujące zakończenie mam przed sobą, taki byłem zmulony tą bezpłciową pisaniną.
Kolejna bolączka to bohaterowie – płascy i nijacy. Wiemy jedynie, że mama zawodowo robi to, tata tamto, przeprowadzili się do Berlina za robotą, dzieciaki mają wolne od szkoły a dogląda ich przyjemna dla oka au-pair. Tyle. Potem jeszcze matula coś wspomina, jak to się z ojcem spotkali, które co tam w przeszłości przeskrobało i znowu koniec. W miarę poznawania bohaterów wydawali mi sie oni coraz bardziej dziwni i oniryczni (również z uwagi na nienaturalne, sztywne dialogi), zakładałem więc, że to celowy zabieg autora, który ma na celu wydać owoce w dalszej części historii. Po zamknięciu książki stwierdzam, iż żadnego ukrytego zabiegu w tym nie było – Winner zwyczajnie położył lachę na swoich bohaterów, ich kreacje są całkowicie jednowymiarowe. Zamiast zawracać czytelnikowi cztery litery tą całą bieganiną i fantazjami Sammy’ego, mógł położyć większy nacisk na kreacje postaci, lepiej przybliżyć ich myśli, emocje, przeszłość, wzajemne relacje (żeby oddać honor rzeczywistości – relacje autor nakreślił jak najbardziej, z tymże owe ograniczają się do tego, kto się z kim bzyka). Winner się tym jednak nie przejął, ja zaś, jako czytelnik, nie przejąłem się dylematami i osobistymi tragediami jego bohaterów, bo i ciężko przejmować się bohaterami wyciętymi z tektury.
Ostatnia sprawa – rzekomo wstrząsające, absolutnie niespodziewane, niszczące porządek świata zakończenie. Nie chcę się tutaj wozić jak paw po gnoju ale wiecie co? Wiedziałem o co tu się naprawdę rozchodzi na długo przed końcem a jeno prosty chłop od pługa jestem. Tak więc sorry, zakończenie też mi nie zaimponowało – Winner podaje czytelnikowi pod nos za dużo poszlak i tym samym sam sobie szkodzi. Ta książka ogólnie ma opinie szokującej i wstrząsającej – nie wiem co tu jest niby takiego szokującego, chyba tylko zagrywki pedofilskie i przemoc wobec dzieci. Reszta to standard i czytałem już niejedną powieść, która była o wiele bardziej wstrząsająca od winnerowskich wypocin.
Gdyby mnie ktoś zapytał czy żałuję czasu poświęconego na „Celę”, powiedziałbym, że nie (choć raczej bez przesadnego entuzjazmu) – natomiast gdyby mnie ktoś zapytał czy nie żałuję poświęconych na nią paru funtów z pensami, musiałbym zagryźć wargę i pomyśleć. Sam nie wiem, może jako czytelnik gustujący głównie w horrorach i thrillerach mam już znieczulicę na pewne rzeczy, nie wykluczam. Możliwe też, że ta powieść wcale nie jest tak wspaniała jak się wydaję. Nie wiem, umywam ręce. Róbta, co chceta, Wasze pieniądze i Wasz czas.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Smocza straż

Pisząc cokolwiek o tej książce nie byłbym obiektywny. Jestem naprawdę wielkim fantem tego, jak niesamowicie Brandon potrafi pokazać świat pełen magii...

zgłoś błąd zgłoś błąd