Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Kochałem ją

Tłumaczenie: Aleksandra Komornicka
Wydawnictwo: Świat Książki
6,11 (846 ocen i 106 opinii) Zobacz oceny
10
19
9
44
8
66
7
232
6
219
5
152
4
44
3
50
2
14
1
6
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Je L'AIMAIS
data wydania
ISBN
9788324708772
liczba stron
160
słowa kluczowe
romans, zdrada, rozmowa, dialog, miłość
język
polski

Inne wydania

Powieść psychologiczno-obyczajowa. Chloe, matka dwóch córeczek, nagle opuszczona przez męża dla innej kobiety, nieoczekiwanie znajduje wsparcie u Pierre a, swego teścia. Starszy pan ma swoją tajemnicę: podobnie jak jego syn, zakochał się przed laty, mając już rodzinę. Tyle, że nie zdecydował się odejść od żony, całe życie myśląc o ukochanej Matyldzie. Który z nich wybrał lepiej? Subtelna i...

Powieść psychologiczno-obyczajowa. Chloe, matka dwóch córeczek, nagle opuszczona przez męża dla innej kobiety, nieoczekiwanie znajduje wsparcie u Pierre a, swego teścia. Starszy pan ma swoją tajemnicę: podobnie jak jego syn, zakochał się przed laty, mając już rodzinę. Tyle, że nie zdecydował się odejść od żony, całe życie myśląc o ukochanej Matyldzie. Który z nich wybrał lepiej? Subtelna i poruszająca, napisana pięknym językiem opowieść o porzucających i porzucanych, o miłości i obowiązku.

 

źródło opisu: okładka

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 783
Tajemnica | 2010-11-24
Na półkach: Posiadam
Przeczytana: 23 listopada 2010

Spotkałam się z opinią, iż Anna Gavalda jest jedną z najciekawszych współczesnych pisarek francuskich. Poprzez powieść „Kochałem ją” spotkałam się z autorką po raz pierwszy. Nasz „wieczorek zapoznawczy” przebiegł w dość sympatycznej atmosferze, choć nie ukrywam, że pierwsze lody przełamywałyśmy z lekkim oporem. Styl pisania dość przyjemny i wciągający, nie mniej jednak trzeba się z nim oswoić.
„Kochałem ją” nie porwała mnie od razu, pierwsze strony nie zachęciły mnie do kontynuacji, byłam nie mile zaskoczona. Pomyślałam sobie nawet „czym tu się zachwycać?”
Chloe, matka dwóch córek zostaje porzucona przez męża, rozterki, płacz i zgrzytanie zębami, bardzo typowe dla wszelkiego rodzaju literatury, a szczególnie kobiecej. Noi płacze kobieta, w domu i w ogrodzie, na ławce i na wersalce i próbuje Ją pocieszyć (i tu niespodzianka) teść „stary drań”. W tym momencie odetchnęłam i pomyślałam sobie, że może ta cała Gavalda ma jeszcze szanse.
W najmniej spodziewanym momencie cała książka jakby obraca się do góry nogami i już nie żałujemy Chloe .... ale Pierra, teścia – starszego Pana, który najpierw wkurza usprawiedliwiając syna, próbując uzmysłowić synowej, że On cierpi (ten syn) .... zrobiło mi się gorąco i miałam ochotę rzucić książką najlepiej w autorkę, ale z uniżeniem wróciłabym na kolanach błagając o przebaczenie. To co wydarzyło się dalej zaskoczyło mnie i sprawiło, że „szczęka mi opadła”. Pierr, teść, „stary drań” opowiada historię ze swojego życia, która pozornie wydawać by się mogła banalna, tania i żenująca .... ale sposób w jaki to robi, miejsce i sytuacja przyprawiają człowieka o dreszcz, ten z gatunku miłych.
Ja biję pokłony autorce. Owszem zdrada jest tematem niejako uniwersalnym, zazwyczaj się przyjmuje i znajduje jakiś tam odbiór u czytelnika, ale w przypadku „Kochałem ją” ma zupełnie inny smak. Tym razem czytelnik jakby staje w obronie zdradzającego, pomimo tego, że źle robi, ale nie da się inaczej .... bo przecież ten/ta, który zdradza też ma uczucia, też cierpi, też tęskni, skrada chwile szczęścia ze swojej codzienności tylko po to by za chwilę odbiło się to wszystko czkawką z wyrzutów sumienia, dokonuje wyborów przyprawiających o ból zdecydowanie poniżej progu wytrzymałości zwykłego człowieka. Ja nie bronię, nie oceniam ale warto pamiętać, że aspekt zdrady ma dwa wymiary i nie wiem, która strona cierpi bardziej, ale wiem, że trzeba mieć dużo odwagi i cierpliwości by kochać „na lewo” a decyzja, z którą z osób spędzić życie może okazać się najbardziej bolesną z możliwych.
Z pewnością moja przygoda z Anną Gavaldą nie skończy się na tym jednorazowym spotkaniu przy kawie, szkoda, że tak szybko się rozstałyśmy, ale wierzę, że już niedługo znów się spotkamy przy kolejnej historii. Ja już tęsknię.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Listy do młodego pisarza

Doskonała forma na przekazanie swojej wiedzy i doświadczeń z pisaniem przekazana człowiekowi o to aby pomóc mu zrozumieć istotę pisania.

zgłoś błąd zgłoś błąd