Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wzgórze psów

Seria: Nowa proza polska
Wydawnictwo: Świat Książki
7,43 (1430 ocen i 232 opinie) Zobacz oceny
10
120
9
209
8
444
7
359
6
164
5
47
4
33
3
29
2
14
1
11
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380313507
liczba stron
864
język
polski
dodała
helensan

Mroczny thriller, którego akcja dzieje się w niewielkim mieście, w zamkniętej hermetycznie społeczności. Prowincja Polski jako miejsce, gdzie schowana jest pewna metafizyczna prawda o polskim losie. Jaka w rzeczywistości jest pamięć o krzywdzie? Czy karę za zło można karać innym złem? Gdzie jest granica moralnej racji w wymierzaniu sprawiedliwości? Co kryje się pod powierzchnią?

 

źródło opisu: http://www.swiatksiazki.pl/ksiazki/wzgorze-psow-jakub-zulczyk-4944076/

źródło okładki: http://www.swiatksiazki.pl/

Brak materiałów.
książek: 198
Książkolub | 2017-06-06
Na półkach: Przeczytane

"Czuję, jakby tak naprawdę wiał nie jeden, ale wiele wiatrów. Czuję, jak tańczą w powietrzu, próbują wzajemnie się wyminąć, a może próbują czegoś odwrotnego, rozpędzić się i wpaść na siebie z całej siły. Przebiegają obok nas, między nami, głupie duchy.
Czuję, jak tańczą we mnie. Czuję, jak podrywają do góry wszystko, co we mnie jest, i rozwiewają dookoła, mieszają ze sobą jak pył z ogniska. Kaszle, krztuszę się resztkami tego, o czym myślałem, że jest mną".

Słowem wstępu- książka- kandydatka na ścisłą czołówkę najlepszych opowieści 2017 roku w moim subiektywnym rankingu.

„Wzgórze Psów” Jakuba Żulczyka jest niczym powieść-parabola. Ma dwie płaszczyzny. Jak to zresztą u Żulczyka bywa.
Pierwsza z płaszczyzn jest tą wierzchnią, fabularną. Oto mamy młodego mężczyznę, który jedzie wraz ze swoją małżonką do Zyborka, na Mazury. Życie w stolicy trochę im się skomplikowało, dlatego chcą przeczekać ten najgorszy moment u ojca Mikołaja. A Mikołaj to facet po przejściach, z jednej strony walczący ze swoimi demonami, z drugiej jakby dobrowolnie otwierający im swe domostwo i podający rękę w drzwiach. W rodzinnym Zyborku życie nie jest jednak prostsze. Bohaterowie trafiają w sam środek sporu między władzami miasta a mieszkańcami. Szybko okazuje się, że spór ten ma podłoże mafijne, zaczynają znikać ludzie, którzy potrafili głośno powiedzieć „nie”. Jednocześnie nad Mikołajem ponownie zawisa to, co spotkało go w rodzinnym mieście kilkanaście lat wstecz. To, co uczyniło z niego widmo człowieka.
I tu na scenę wkracza druga płaszczyzna książki, ta wewnętrzna, ukryta. I najważniejsza. Pokazująca, jak potrafimy przegrać życie, jak łatwo ciągniemy za sobą cienie. I jak zbrodnia rodzi karę. A kara rodzi kolejną zbrodnię. Smutna prawda, ale jednak prawda. I to prawda odpowiedzialna, bo to czytelnikowi pozostaje osąd bohaterów.

Klimat "Wzgórza Psów" jest ciężki, surowy. Zybork wchłania nie tylko postaci tej historii, ale i samego czytelnika. Styl Żulczyka jest niesamowity i powtarzam to przy każdej jego książce. Przeczytałam wszystkie, nawet te fantasy, a ogólnie omijam ten gatunek. I niech sobie będą w jego książkach bluzgi. One są tam po coś. Tam jest ich miejsce. To jak w piosence Grabaża, poniekąd doniosłej, bo o ważnej tematyce, w której ten zwraca się do Najwyższego, oznajmiając, że z tego świata nie ma już dokąd spierdalać. Będąc już przy tematyce piosenek dodam, że niesamowite jest u Żulczyka to przenikanie się literatury z muzyką. Można przeczytać playlistę, jaka towarzyszyła mu przy powstawaniu tej książki. Sporo muzyki mi bliskiej. Chociażby kawałek "Central" Johna Frusciante, który rozpoczynają słowa: "I'm central to nowhere...". A potem czytam ten fragment "Wzgórza Psów" i jakby te dwie warstwy idealnie nakładały się na siebie, coś klika, styka, porusza:

"I patrzyłem na niego, próbowałem popatrzeć mu w oczy, ale w jego oczach nie było nic. Nic. Widzieliście kiedyś nic? Widzieliście kiedyś, kurwa, nic?
Nic, nic, nic, nic, nic, nic, nic, nic, nic, nic?
Ja widziałem nic. Wtedy na korytarzu".

To jest literatura, jaką lubię. Mocna, ale i poruszająca. Trochę jak seria z Profesorem Gai Grzegorzewskiej. Ten sam rodzaj mroku w opowieści. Żulczyk napisał ją dosadnością męskiego pióra, ale z wrażliwością na świat i na jego postrzeganie poniekąd kobiecą. Jest to książka, której zarys fabuły opowiedzieć można w kilku słowach, natomiast o emocjach, jakie towarzyszą całej opowieści rozprawiać można długością zdań Bernharda. Rozsiadła się we mnie ta historia, wchłonęła mnie. Tego oczekuję od książek. To dostałam od Żulczyka. Panie Jakubie, dzięki!

"Ktoś, kto opowiada ten świat, opowiada go z premedytacją źle i na wspak [..] Ten ktoś jest podejrzany, że ma nieczyste intencje; że ten świat jest jak ze złej bajki, że potrafi oszukiwać, maskować się; potrafi to zwłaszcza w słońcu, słońce jest jego najlepszym kamuflażem; czyni go migotliwym i drżącym, nadaje mu zdradziecki połysk".

"Zrozumiałem, że jedyne, co jest nam dane, to krzyknąć i posłuchać jeszcze przez chwilę echa po własnym krzyku, i tyle, i cześć, i koniec".

Blog: http://ksiazkolubczyta.blogspot.com/2017/06/wzgorze-psow-jakub-zulczyk.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Raj nie istnieje

Jak często przeglądając kolorową prasę, chcielibyśmy znaleźć się na miejscu tych wszystkich gwiazd Hollywood? Ubierać się u najlepszych projektantów,...

zgłoś błąd zgłoś błąd