Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pchli pałac

Tłumaczenie: Anna Akbike-Sulimowicz
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
6,7 (192 ocen i 22 opinie) Zobacz oceny
10
3
9
20
8
26
7
79
6
22
5
27
4
4
3
10
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Bit Palas
data wydania
ISBN
9788308043325
liczba stron
508
język
polski

Stambuł, Pałac Cukiereczek, nr 88: na tego, kto tu wyrzuca śmieci, spadnie nieszczęście… Sąsiedzkie swary i przyjaźnie, rodzinne kłopoty, śmiechy i narzekania, a także ciekawskie oko ukryte za zasłoną okna i ucho wytężone, by usłyszeć najnowszą plotkę o lokatorze zza ściany. Oto historia dziesięciu rodzin zamieszkałych w budynku, zwanym Pałacem Cukiereczkiem, który rosyjski...

Stambuł, Pałac Cukiereczek, nr 88: na tego, kto tu wyrzuca śmieci, spadnie nieszczęście…

Sąsiedzkie swary i przyjaźnie, rodzinne kłopoty, śmiechy i narzekania, a także ciekawskie oko ukryte za zasłoną okna i ucho wytężone, by usłyszeć najnowszą plotkę o lokatorze zza ściany. Oto historia dziesięciu rodzin zamieszkałych w budynku, zwanym Pałacem Cukiereczkiem, który rosyjski arystokrata-emigrant podarował swojej żonie. Pałac wzniesiono na ruinach dwóch cmentarzy: muzułmańskiego i ormiańskiego, gdzie kiedyś znaleziono groby pewnego świątobliwego Mędrca. Nigdy jednak nie udało się ustalić, która mogiła jest prawdziwa. Może dlatego w tym miejscu nic nie jest do końca normalnea Nawet mieszkańcy…
To kamienica pełna pomyleńców, dziwaków, postaci o nader osobliwych biografiach. Wplątani w skomplikowane związki, na przemian kłócą się i godzą, wzruszają i szokują. A przede wszystkim mają pewien wspólny problem, trywialny, ale bardzo, bardzo dokuczliwy... Do czasu. Bo każda tajemnica zawsze trafia w końcu do kogoś, kto ją rozpowie.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Literackie, 2009

źródło okładki: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1057
Ola | 2012-04-01

"Pchli pałac" to druga powieść w dorobku wschodzącej gwiazdy znad Bosforu: Elif Şafak, która porównywana jest do noblisty - Orhana Pamuka. To ciągłe zestawianie może być męczące, ale też stanowi doskonałą wskazówkę dla osób, które nie wiedzą czego spodziewać się po książkach tureckiej "Jutrzenki", proza Pamuka jak i Şafak stanowi pewną charakterystyczną, niepowtarzalną jakość.
"Pchli pałac" w Turcji stał się bestsellerem, został też przychylnie przyjęty przez krytykę i czytelników w innych krajach. Jest to trzecia pozycja tej autorki jaką poznałam i jestem pewna, że jeszcze nie raz zagości w moim domu. Nie ukrywam, że Elif Şafak zawładnęła już moim sercem, kiedy przeczytałam książkę "Bękart ze Stambułu". Przywróciła mi wiarę w kobiece pisarstwo na najwyższym poziomie. Przyznam się jednak bez bicia, że następne lektury: zarówno "Czarne mleko" jak i "Pchli pałac" - nie wywarły na mnie AŻ tak piorunującego wrażenia. Pozostaję jednak pod urokiem prozy tureckiej pisarki i feministki, chociaż jestem zupełnie świadoma, że na razie wypłacam dywidendy mojego pierwotnego zachwytu.

Zresztą dobrze mi tak - Şafak należy czytać chronologicznie, w takiej kolejności, w jakiej powstawały jej książki. Wtedy zauroczenie może już tylko rosnąć, proporcjonalnie do wzrostu umiejętności pisarki.

Warto zwrócić uwagę, że książki pani Şafak się nie powielają, ani nie posiadają sztampowej fabuły, gdyż autorka posiada lekkośc dryfowania po różnych tematach, a dodatkowo powiada zdolność do konstruowania bohaterów zapadających w pamięć.


"Pchli pałac" to historia pewnej kamienicy i jej mieszkańców...

Kamienicę "Cukiereczek" wybudował i podarował żonie w ubiegłym stuleciu pewien rosyjski emigrant - arystokrata. Chciał tym prezentem zrekompensować Agrypinie Fiodorownej Antipowej wszelakie krzywdy, jakich doznała od losu. Arystokrata nie szczędził grosza...ale kamienica powstała w niezbyt fortunnym miejscu - na byłym cmentarzu. Od samego początku była też trochę passé, w niemodnym stylu - ale nie czepiajmy się - przecież wybudował ją cudzoziemiec, prawie stuletni starzec, sam pochodził z poprzedniej epoki...

Kamienica jest dosyć kuriozalna - każde piętro utrzymane jest w innym stylu (odmienny układ okien, balkonów i zdobnictwo z innej bajki). Właściciel poprosił żonę o nadanie jej imienia i pomimo iż nazwa CUKIERECZEK wprawiła go w konsternację, nie sprzeciwił się. Czyż mógł? Nazwa jednak, uwierzcie mi, nie jest taka głupia, jak się wydaje - w tym szaleństwie JEST METODA.

Skąd więc tytuł: Pchli Pałac?
Jest mocno uzasadniony, autorka przykleiła kamienicy dosyć ironiczną łatkę, odnosząc się do jej pretensjonalengo stylu, a zarazem do trywialnego, aczkolwiek niezwykle uciążliwego problemu...

Konstruując fabułę autorka wykorzystała prosty pomysł. Poznajemy historie mieszkańców (uwierzcie, prawdziwy korowód osobliwości) wędrując od drzwi do drzwi kamienicy. Czasem musimy przytknąć ucho do ściany, albo nawet poszukać luki w szczelnie zasuniętych zasłonach. Czasem wpadamy na krótko z wizytą, częstujemy się kawą, kosztujemy deseru lub kurczaka po czerkiesku, poznajemy rozterki (lokatora rzecz jasna, nie kurczaka), po czym...odwiedzamy innego sąsiada.

Początkowo nawet jestem trochę nadąsana... Nie przepadam za opowiadaniami...(bynajmniej nie dlatego, że nie doceniam ich walorów). Wybierając książki preferuję raczej opasłe tomiska, które powoli smakuję, ale też mogę na dłużej zatrzymać w swoim świecie. Powieści pozwalają na dobre zaprzyjaźnić się z ich bohaterami. Opowiadania - są dla mnie za krótkie. Dobrze się nie rozkręcą, już się kończą. Czuję się więc, czytając "Pchli pałac", nieco zbita z pantałyku. Zanim na dobre zaintryguje mnie któryś mieszkaniec, już autorka wyprasza mnie za drzwi i pukamy do następnych. Na szczęście powoli wyłaniają się elementy konstrukcji utworu, które spajają poszczególne wątki, wracamy to tu, to tam i autorka dodaje nowe fakty, snuje historię pod nieco innym kątem i... wreszcie dostrzegam to: Eureka, to powieść!

Najmocniejszą stroną tej książki, są historie mieszkańców "Cukiereczka". Ich problemy, smutki, zgryzoty, zakręty życiowe. Te poszczególne opowieści - literackie miniaturki, prawdziwe perełki,
z dobrze skonstruowanymi bohaterami i niebanalnymi, a tak do bólu zwykłymi losami. Urzeka mnie każda postać, nad każdą warto się pochylić, poznać jej sekrety i obsesje: dozorczyni; rozmyślający o samobójstwie student; profesor-rozwodnik; staruszka, którą zawładnęły przedmioty; obsesyjna czyścioszka; utrzymanka z masochistycznymi skłonnościami (zbuntowana inaczej); bracia-bliźniacy; terroryzujący całą rodzinę, nieprzeciętnie inteligennty siedmiolatek...Wszyscy uwięzieni pod jednym dachem, wszystko o sobie wiedzą. Dobrze to znacie, sąsiedzi zawsze są ZORIENTOWANI. A czego jeszcze nie wiedzą
...to usłyszą na parterze, w zakładzie fryzjerskim Celala i Cemala...

Akcja powieści toczy się w Stambule, ale nie poznamy topografii tego miasta (nie ma nawet cienia uwielbienia dla rodzinnego grodu jak u Pamuka czy Zafona). Skupiamy się na topografii duszy tureckiej, a wszystko spowite jest wyczuwalną mgiełką "hüzün" - tej pamukowskiej melancholii, ktora w dużym stopniu określa duszę Turków.
Kamienica w istocie to swoisty konglomerat, który stał się obrazem, symbolem i przekrojem tureckiego społeczeństwa.

Nieodmiennie zachwyca mnie erudycja pisarki i jej znajomość ludzkiej psychiki. Elif Şafak z dużym wyczuciem dotyka ludzkich słabości. Pozwala doznać różnych rodzajów emocji, które towarzyszą człowiekowi
w obliczu zdrady, choroby, zazdrości, rozpaczy, niezabliźnionych ran z dzieciństwa, małych i wielkich smuteczków. Możemy też zupełnie nieoczekiwanie poczuć drżenie serca człowieka, który obdarzony został przyjaźnią, miłością lub dopiero rodzącym się poczuciem braterstwa i tak niezdarnie, trochę zaskoczony nie wie jeszcze co z tym darem począć...

Oczywiście można doszukać się drobnych mankamentów powieści. Jak już powiedziałam konstrukcja zespojonych miniaturek literackich zyskała moje najwyższe uznanie. Cała powieść poprzedzona jest jednak wstępem opisującym historię cmentarza, na którym powstała kamienica - trochę rozwlekłym, jakby pisarka dopiero rozgrzewała pióro... Dodatkowo powieść opatrzona jest "przedsłowiem" oraz dziwnym zakończeniem, które razem tworzą klamrę...w zamyśle autorki chyba chodziło o alegoryczne zatoczenie koła, o ukazanie nieprzewidywalności ruchu koła fortuny...W każdym razie jak dla mnie - wyszło jakoś niezbyt
fortunnie...

Czy warto więc sięgnąć po książkę?
Teraz muszę zadać pytanie: Czy lubicie cukierki?
...bo jeśli porównam dzieło Elif Şafak do popularnego smakołyku (preferuję miętowe), to jasne jest, że chcąc delektować się miętusem, nie powinniśmy zrażać się koniecznością jego rozpakowania. Analogicznie - owe drobne mankamenty nie powinny nikogo aż tak zniechęcić, bowiem jeśli obierzemy naszą powieść z niepotrzebnego przedsłowia i zakończenia - zedrzemy celofanowy papierek, to w środku naprawdę znajdziemy: prawdziwy CUKIERECZEK.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Milczące dziecko

Może to okrutne, ale wyobraźcie sobie, że dowiadujecie się o zaginięciu kogoś ważnego dla was. Szukacie, pytacie, jeździcie - wszystko na nic. Wiadomo...

zgłoś błąd zgłoś błąd