Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Fight Club. Podziemny krąg

Tłumaczenie: Lech Jęczmyk
Wydawnictwo: Niebieska Studnia
7,9 (6131 ocen i 383 opinie) Zobacz oceny
10
863
9
1 391
8
1 625
7
1 346
6
573
5
195
4
60
3
51
2
13
1
14
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788392151241
liczba stron
235
język
polski

Inne wydania

– Pierwsza zasada klubu walki to nie rozmawiać o klubie walki – wykrzykuje Tyler. – Druga zasada klubu walki – krzyczy Tyler – to nie rozmawiać o klubie walki. [...] Tyler stoi pod jedyną lampą w popółnocnych ciemnościach w pełnej mężczyzn piwnicy i wylicza pozostałe reguły: dwóch mężczyzn, jedna walka, jedna walka na raz, boso i bez koszul, walka trwa do skutku. – I siódma zasada – krzyczy...

– Pierwsza zasada klubu walki to nie rozmawiać o klubie walki – wykrzykuje Tyler.
– Druga zasada klubu walki – krzyczy Tyler – to nie rozmawiać o klubie walki.
[...]
Tyler stoi pod jedyną lampą w popółnocnych ciemnościach w pełnej mężczyzn piwnicy i wylicza pozostałe reguły: dwóch mężczyzn, jedna walka, jedna walka na raz, boso i bez koszul, walka trwa do skutku.
– I siódma zasada – krzyczy Tyler – jeżeli to jest twoja pierwsza noc w klubie, to musisz walczyć.

Klub walki to nie futbol w telewizji. Nie oglądasz bandy nieznanych facetów, rzucających się na siebie gdzieś na końcu świata, na żywo przez satelitę z dwuminutowym opóźnieniem, z reklamami wciskającymi ci co dziesięć minut piwo i z przerwą na identyfikację stacji. Jak się raz było w klubie walki, to oglądanie futbolu w telewizji jest jak oglądanie pornografii zamiast kochania się ze wspaniałą dziewczyną.

 

źródło opisu: www.niebieskastudnia.pl

źródło okładki: www.niebieskastudnia.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 811
Kaś | 2016-01-02
Przeczytana: 30 grudnia 2015

Kto z Was nie kojarzy filmu Davida Finchera z Edwardem Nortonem, Bradem Pittem i Heleną Bonham Carter? Nie skłamię, jeśli powiem, że to jeden z tych obrazów, który kojarzę z moimi nastoletnimi latami. Atmosfera Podziemnego kręgu, specyficzne sceny, niepodrabialny klimat i obrazy wypełnione perfekcyjnie dobranymi aktorami – wszystko to na zawsze zostanie w mojej pamięci. Trudno się dziwić, że bardzo chciałam poznać książkowy pierwowzór filmu, a gdy tylko do mnie dotarł, właściwie się na niego rzuciłam.

Jak radzić sobie z konsumpcjonizmem i ratować się przed upadkiem współczesnego świata? Główny bohater powieści poszukuje odpowiedzi i próbuje odnaleźć swoje miejsce w zmieniającej się rzeczywistości. Na jego drodze pojawia się silny i charyzmatyczny Tyler – człowiek, któremu nie sposób odmówić. To on przekonuje, że jedyną drogą życia jest destrukcja. Od jednego ciosu zadanego na tyłach knajpy rozpoczyna się budowanie idei klubów walki, których podstawową zasadą jest, aby nigdy o nich nie rozmawiać. Dziwnym trafem jednak wieść rozchodzi się dalej, a proceder rozrasta się w nieoczekiwanych kierunkach…

Zawsze ilekroć przestawię tę świętą kolejność i najpierw obejrzę film, a dopiero potem przeczytam książkę, nie jestem w stanie uniknąć porównań między jednym obrazem a drugim. Toczą one w mojej głowie zaciętą batalię i wciąż zastanawiam się, który był lepszy, pełniejszy i przekazywał więcej treści. Zazwyczaj wygrywa książka, ale nie jest to reguła i właśnie odstępstwem od niej będzie to, co mam do powiedzenia: w przypadku Fight clubu zdecydowanie bardziej spodobała mi się ekranizacja.

Wersja filmowa zyskuje dużą przewagę już na starcie, a jest nią sama konstrukcja powieści. Autor, jak sam przyznał w zamieszczonym na końcu książki wywiadzie, podczas pisania wielu części tekstu miał w głowie gotowe obrazy, a przelewając je na papier zdecydowanie ułatwił pracę reżyserowi. Znajdziemy tutaj wiele scen najzwyczajniej w świecie gotowych do tego, żeby ściśle przenieść je na ekran, przy tym jednak powieść Chucka Palahniuka wypada zdecydowanie mniej klarownie. Jest to zbiór poszarpanych, pourywanych obrazów przemieszanych z przemyśleniami głównego bohatera. Narracja jest pierwszoosobowa, więc czytelnik nie tylko ma wgląd we wszelkie zmiany zachodzące w postaci, ale też jest ich pierwszą bezpośrednią ofiarą. To my doświadczamy krótkich zdań, niepełnych myśli i otrzymujemy obrazy, które nie bardzo wiadomo, jak zinterpretować.

Zdecydowanie nie uważam za wadę tego, że podczas lektury musimy używać mózgu, aby dać sobie radę, jednak w przypadku Palahniuka mam wrażenie, że pewne normy zostały przekroczone – dla mnie była to książka, przez którą się brnie, a wysiłek intelektualny nie jest w tym przypadku przyjemny. Mocna scena na początek to zbyt mało, aby zainteresować większość, a nadążanie za kolejnymi przypomina trochę próbę podziwiania krajobrazu z wagonika kolejki górskiej – każda chwila nieuwagi odbiera nam jakąś część myśli, której nie potrafimy już z powrotem uchwycić i dopasować do reszty. Podobnie ma się z resztą sprawa z granicą dobrego smaku – choć autor nie stosuje nienaturalnie brutalnego języka, jego sceny balansują gdzieś pomiędzy bezczelnością a wulgarnością, częściej niestety przechylając się na stronę tej drugiej i wywołując w czytelniku niesmak.

Mówiąc szczerze nie wiem, jak poradziłabym sobie z lekturą, gdybym nigdy wcześniej nie zetknęła się z jej ekranizacją; prawdopodobnie brnęłabym przez tę opowieść, traciła wątek, a może nawet odłożyłabym ją przed zakończeniem, mimo że ma niecałe 300 stron. Nie jestem i chyba nigdy nie będę fanką prozy Palahniuka, a Fight club napisany jest naprawdę bardzo, bardzo specyficznie. Znajomość filmu zdecydowanie ułatwia odnalezienie się w myślach głównego bohatera i uporządkowanie treści, a także daje nadzieję na świetne zakończenie, które motywuje do czytania. Chociażby z tych względów odesłałabym Was raczej do wizji Davida Finchera niż tej, która była w tym przypadku pierwowzorem.

------------------------------------------
http://czworgiem-oczu.blogspot.com/2016/01/chuck-palahniuk-fight-club.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Exodus

Opinie czytelników


O książce:
Świat równoległy

Bardzo ciekawe reportaże z różnych stron świata. Realistyczne opisy i wielowarstwowość kulturowa, etniczna, systemowa. Michniewicz równie sprawnie prz...

zgłoś błąd zgłoś błąd