Dudziak

Pilch w sensie ścisłym. Pierwsza biografia

Wydawnictwo: Znak
5,39 (85 ocen i 25 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
0
8
9
7
15
6
27
5
8
4
9
3
3
2
2
1
10
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324041213
liczba stron
480
język
polski
dodał
L_Settembrini

Wydawać by się mogło, że Jerzy Pilch w swoich książkach powiedział o sobie wszystko. Nie jest to prawda. Nie jest też prawdą, że jego trzęsące się ręce to efekt alkoholowej choroby, albo – jak chcą inni – kara za grzechy. Bestsellerowy pisarz skrył za zasłoną literackiej fikcji wiele tajemnic. Czasem czarujący i uroczy, czasem zimny i niedostępny. Ta kontrowersyjna, pierwsza biografia...

Wydawać by się mogło, że Jerzy Pilch w swoich książkach powiedział o sobie wszystko. Nie jest to prawda. Nie jest też prawdą, że jego trzęsące się ręce to efekt alkoholowej choroby, albo – jak chcą inni – kara za grzechy.

Bestsellerowy pisarz skrył za zasłoną literackiej fikcji wiele tajemnic. Czasem czarujący i uroczy, czasem zimny i niedostępny. Ta kontrowersyjna, pierwsza biografia powstała z Pilchem i wbrew Pilchowi, obdziera go z fikcji, by pokazać całą prawdę.

Jerzy Pilch: – Ile dostałaś czasu? – Dwa lata. – Aha, czyli liczą na to, że przed wydaniem zdążę umrzeć.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 20
LeBute | 2016-11-01
Na półkach: Przeczytane

Zamiast mojej recenzji, wpis Eweliny Pietrowiak (znakomitej reżyserki i przyjaciółki pisarza) opublikowany na Facebooku:

Katarzyno Kubisiowska, autorko biografii Jerzego Pilcha. Jakiś czas temu dezaktywowałam konto na fb, ale na chwilę tu wracam, bo stek kłamstw, które napisałaś w książce i które powtarzasz w mediach po prostu poraża. Jerzy olał Twoją książkę i nie chciał, żebym Ci odpowiadała, ale nie, nie może tak być, że Ty szkalujesz człowieka, a on pozostaje zupełnie bezbronny.
1. Pilch zwolnił Cię, bo jesteś słaba. Początki podobno były niezłe, ale potem było coraz gorzej. Prawdopodobnie sam sobie jest sobie winien, bo przyzwyczaił Cię podczas Waszych wywiadów, że za Ciebie pracuje. Jak sam mówi: gdy trener każe zejść zawodnikowi z boiska, to nie odbywa z nim narady, nie tłumaczy. Zawodnik wie, że grał źle, Ty tego nie wiesz. Od pewnego momentu przyjeżdżałaś na spotkania nieprzygotowana, nieporadna. Od przyjaciół z Krakowa słyszał, że nie rozumieją, dlaczego zgodził się na tę biografię, przecież Ty nie umiesz pisać. Od innych – że skompromitowałaś się doszczętnie prowadząc wieczory autorskie klasyków, np. Julii Hartwig. On nie chciał mieć Ciebie w swojej drużynie.
2. Podszywając się pod „przyjaciółkę” Pilcha rozmawiałaś z Jego mamą, która okazała Tobie serce, udostępniła wszystko, co chciałaś, wielokrotnie gościła Cię w swoim domu. Odwdzięczyłaś się w ten sposób, że nie dałaś jej wypowiedzi do autoryzacji, zwodziłaś, zwlekałaś z przysłaniem książki, aż sama musiała się o nią upomnieć w wydawnictwie. Dlaczego – przeczytawszy w końcu – Pani Wanda zerwała z Tobą kontakty i żałuje dziś, że w ogóle wpuściła Cię do domu, chyba naprawdę nietrudno się domyśleć.
3. Książka pełna jest błędów rzeczowych i kłamstw: np. Pilch nie rozwiódł się w 1995 roku, nie chodził na mecze z Twoim ojcem, nie woził zeszytów z rękopisem „Mocnego anioła” do Polityki, nie palił papierosów Aro (literówka tysiąclecia). Te i dziesiątki innych zmyśleń, błędów merytorycznych, które sama Pani Wanda ma spisanych na kilku kartkach - oto Twoje „dążenie do prawdy”.
4. Wycieranie sobie gęby biografią pióra Artura Domosławskiego jest bezczelne. Książka o Kapuścińskim, cokolwiek autor w niej napisał – wyszła po PO jego, Kapuścińskiego, śmierci. Niedługo, to prawda, może trup był jeszcze ciepły, ale było mu już wszystko jedno. Ty żerowałaś na żywym, choć ciężko chorym człowieku. W mediach oświadczasz, że wiele Pilchowi „darowałaś” i niejedno jeszcze mogłabyś o nim napisać, co ujawnia jednoznacznie donosicielski zamysł tej biografii. Nie masz żadnej koncepcji, chcesz dołożyć.
5. Miałaś się za przyjaciółkę Pilcha. Napisałaś książkę, która w ogromnej części składa się z dokładnych opisów jego picia (gdzie skład chemiczny rzygowin, pytam? poważne zaniedbanie, masz przecież ambicje medyczne!), w której cytowane są teksty jego byłych dziewczyn, która jest de facto biografią zdrajcy, która praktycznie pomija jego pisarską aktywność, bez skrupułów ukradłaś mu tytuł – pisał przecież i publikował fragmenty„Autobiografii w sensie ścisłym” - i dziwisz się, że on nie chce mieć z Tobą kontaktu? Nie rozumiesz, CO napisałaś? Zapytałam Jerzego, jakim cudem napisał te swoje dwadzieścia książek, kilkaset felietonów, skoro – wnioskując z książki – praktycznie nie trzeźwiał. Odpowiedział, że sam nie wie. Że widocznie napisałaś je pod pseudonimem Ty. Jeśli tak było w istocie – jest wreszcie za co Cię szanować.
6. Jestem negatywnym bohaterem tej książki. Zważywszy to, do czego sama się przyznajesz, czyli, że po biografii chciałaś zrobić z Pilchem wywiad rzekę (ten pomysł szokuje nie tylko jego, w końcu jak długo można jechać na plecach jednej osoby) – naprawdę, rozumiem to. Ale nie będę milczeć w obliczu oszczerstw:
- nie odmówiłam wypowiedzi do Twojej książki. Udzieliłam jej, jak pewnie pamiętasz, jeszcze w czasach, gdy Pilch dawał Tobie szansę. Tekst do autoryzacji przysłałaś mi ROK po rozmowie (to a’propos rzetelności dziennikarskiej); zbiór nieporadnie spisanych zdań, kompletny chaos, niemal pozbawiony znaków przestankowych. Zażenowało mnie to i odpisałam, że nie wierzę w Ciebie, nie chcę być w tej książce, nie chcę, żeby opisywał mnie tak żałosny język. Żałuję, że, mimo obietnic, nie spełniłaś mojej prośby.
- pomysł naszego wywiadu rzeki wyszedł od Pilcha, nie dlatego żeby „pomóc mi w trudnej sytuacji”, ale dlatego że oboje mieliśmy na to ochotę. Nie byłam w żadnej trudnej sytuacji, zaczynaliśmy rozmawiać dokładnie trzy dni po mojej operowej premierze, mogłabym przez cały następny rok nie kiwnąć palcem. Zwłaszcza, że w przeciwieństwie do Ciebie, nie mam problemu długów męża, które mnie obciążają. Niejedno mogłabym jeszcze o Twojej, nie najłatwiejszej prywatnej sytuacji napisać, ale – nauczona Twoją wielkodusznością - „daruję” to Tobie; tak, jestem aż tak szlachetna.
- nigdy nie piłam alkoholu z Jerzym. Wiem aż za dobrze, jaką ma chorobę, opisywanie sytuacji, w której jesteśmy oboje pijani, chodzimy na czworakach i Jerzy Baczyński włamuje się z policją do domu jest po prostu czynem haniebnym. Nie mieści się to głowie.
Jerzy milczy, choć mógłby dodać wiele. Ja nie milczę, bo niepojęte są dla mnie Twoje działania, niepojęte jest dla mnie publiczne wbijanie noża w plecy „przyjaciela” i zarazem dziwienie się jego rozczarowaniu.
Mimo wszystko życzę Tobie, żebyś kiedyś mogła zasnąć spokojnie, ja na na Twoim miejscu miałabym z tym pewien problem.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Rozstrzygnięcie Callie i Kaydena

Kiedy przeczytałam ostatnią stronę Rozstrzygnięcia Callie i Kaydena, a potem zwlekająco zamknęłam książkę, zaczęłam tępo wpatrywać się w tylną stronę...

zgłoś błąd zgłoś błąd