Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Portret młodej wenecjanki

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
6,19 (89 ocen i 20 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
3
8
8
7
23
6
32
5
12
4
3
3
4
2
1
1
1
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308062999
liczba stron
188
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
AMisz

„Historie takie zdarzają się rzadko – raz, dwa, góra trzy razy za życia, ale zdarzają się każdemu. Tak, każdemu! Każdemu? Każdemu! No, chyba że ktoś zupełną jest klęską, katastrofą i zapaścią. Ale i wtedy się zdarzają”. Jerzy Pilch Słownik samotności? Opowieść o miłosnym olśnieniu? Czy może wyznania arcymistrza rozpadu na temat dążenia do wielkiej miłości? Przewrotna, dramatyczna i...

„Historie takie zdarzają się rzadko – raz, dwa, góra trzy razy za życia, ale zdarzają się każdemu. Tak, każdemu! Każdemu? Każdemu! No, chyba że ktoś zupełną jest klęską, katastrofą i zapaścią. Ale i wtedy się zdarzają”. Jerzy Pilch

Słownik samotności? Opowieść o miłosnym olśnieniu? Czy może wyznania arcymistrza rozpadu na temat dążenia do wielkiej miłości?

Przewrotna, dramatyczna i poruszająca historia. Główny bohater, niedoszły historyk sztuki, który całe życie spędził na obsesyjnym szukaniu miłości, poznaje młodziutką i olśniewającą Pralinę Pralinowicz – żywą kopię młodej kobiety z obrazu Albrechta Dürera, studentkę psychologii, kobietę ze wszech miar niepokojącą i tajemniczą, obdarzoną również „atletycznym” talentem literackim.

Niestety, szybko okazuje się, że burzliwy i ekstatyczny związek dwojga kochanków nie ma najmniejszej szansy na przetrwanie. Dlaczego? Czy dwójka bohaterów rzeczywiście pragnie miłości, czy raczej marzy o gwałtownym i efektownym rozstaniu? Kto tu kogo uwodzi, kto kogo zostawia, kto nad kim ma władzę? Czy Pralina rzeczywiście była miłością życia? I czy w ogóle była?

 

źródło opisu: Wydawnictwo Literackie, 2017

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (337)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 6092

Na nową książkę Jerzego Pilcha czekałam z niecierpliwością. Gdy już trafiła w moje ręce, chciałam dozować sobie lekturę, by jak najdłużej móc się nią cieszyć. Nie udało mi się, gdyż pochłonęłam całość jednym tchem. To stary, dobry Pilch, za którego prozą nieco się stęskniłam.

„Portret młodej Wenecjanki” trudno jednoznacznie zakwalifikować pod względem gatunkowym. Mamy tu narrację i świat przedstawiony typowy dla epiki, ale jednocześnie pojawiają się fragmenty felietonistyczne, przypominające dziennik czy pamiętnik oraz krytycznoliterackie teksty.
Początkowo wydawać się może, że autor skupi się jedynie na postaci kobiety przypominającej Wenecjankę z portretu Durera. Bohater opętany uczuciem do niej wydaje się żyć tylko miłością, namiętnością, zazdrością i kontemplowaniem piękna oraz zdolności urodziwej kochanki. Szybko jednak okazuje się, że ten wątek to pretekst do wielu dygresji na ulubione przez Pilcha tematy – literatury, książek, czytelnictwa, sztuki, sportu i seksu.

Z...

książek: 70
Ahsan | 2017-04-03
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: kwiecień 2017

Recenzja w sensie ścisłym: Pilcha lata temu uwielbiałem, lata temu wbił mi do głowy polonista, jego: Pilcha i pilchowszczyznę. I Wisłę. Za Pilchem łatwo już odbiłem w stronę Hrabala, Skvorecky'iego Kundery i innych pisarzy, których cenię i szanuję. I oto po latach wróciłem do pisarza z Wisły, zachęcony... W sumie nie wiem czym, ot nowa książka Pilcha, który ostatnio niezbyt dobrze ze zdrowiem stoi. Niestety.
Nie rozczarowałem się, ale też nie poczułem wybitnego uniesienia - lekkie, owszem, może dlatego, że większość książki czytałem w samolocie. Kilka pięknych metafor, dwie melancholijne migawki, reszta tekstu poprawna, przebijające przez tusz nienasycenie kobietami, zabawnie i smutno, lekko i depresyjnie, jak to u Pilcha.
Polecam z sentymentu, być może do powrotu po latach. Nie polecam na pierwsze spotkanie z prozą pisarza. Bo, nie jest to, w moim odczucie, Pilch w sensie ścisłym.

książek: 474
Lilian | 2017-04-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 kwietnia 2017

Słuchałam fragmentów czytanych w radio przez Jana Peszka. I słuchałam ich tylko dlatego, że były rewelacyjnie interpretowane. Peszek - mistrz.

Pilch hmmm - nie wiem , nic mnie nie oczarowało, nie zainteresowało...
Jakieś wynurzenia starszego pana, z którym z niewiadomych przyczyn związuje się niebiańsko piękna Pralina. Oczywiście mogła mieć wszystkich - młodych, bogatych, przystojnych ... wybrała jego

książek: 612
Radosław Gabinek | 2017-03-09
Na półkach: 2017 rok, Przeczytane
Przeczytana: 01 marca 2017

osinskipoludzku.blogspot.com

Ave Pilch!

Czasem nie trzeba kilometrów tekstu, setek ściętych drzew wykorzystanych na karty książki, które zostaną pokryte nadymanym, pompatycznym słowotwórstwem. Czasem wystarczy samo sedno, meritum i dosłownie mówiąc wisienka na pysznym torcie i właśnie Jerzy Pilch udowadnia to w "Portrecie młodej wenecjanki". Mimo wielorakich zarzutów pod adresem tej książki, że nierówna, że trochę na siłę, że autor do końca nie wie co sam ma w zamyśle, z pełną odpowiedzialnością muszę stwierdzić, że jak dla mnie jest to dzieło wyśmienite.

Najnowsza powieść Jerzego Pilcha pokazuje w pełnej krasie nie tylko jego niebanalne umiejętności dotyczące władania nad naszym rodzimym językiem, ale jednocześnie posiadane przez niego oryginalne poczucie humoru. Conajmniej poprzez te dwie rzeczy książkę czyta się wyśmienicie i jest to idealny test dla dystansu wobec nas samych jak również prowadzona z pełną premedytacją gra autora z czytelnikiem, która wciąga bez reszty....

książek: 650
Jonasz | 2017-02-26
Przeczytana: 26 lutego 2017

Autoprtret starego erotomana!

Pilch stacza się po równi pochylej, Po nieudanej Zuzie, kompletnie chybiony Portret. Ksiązka bez celu I bez konkluzji. Historia romansu nie wiadomo z kim, plus kilka historii, nie wiadomo o czym.

książek: 576
tivrusky | 2017-03-03
Na półkach: 2017, Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 03 marca 2017

Wchodzimy z P. do empiku (dziękuję za zgodę na wykorzystanie wspomnienia w charakterze dekoracji (pięknej, swoją drogą), jak tu bez kobiety napisać tekst o książce o kobietach), brzuchy mamy pełne niezdrowego żarcia (polskich kurczaków w panierce zza oceanu), idziemy w nowości, wyciągam nowego Pilcha – pokazuję jej – bardzo ładnie wydanego. Otwieramy na samym początku i któreś z nas, nie pamiętam już które, czyta pierwszy akapit: „Jeśli jestem w czymkolwiek biegły, to głównie w sztuce rozpadu. Miłość rzecz jasna mam na myśli i wszelkie jej klęski”. Brzmi dobrze, orzekamy. Odkładamy na później.

Później okaże się, że prawie całość będzie brzmieć dobrze. Ale czy sama książka będzie też dobra? Bo jest przecież różnica między tym, że brzmi się dobrze a tym, że jest się dobrym.

Pilch przekuwa codzienność, pewną rutynę, pewną zwykłość na literaturę. I to jest w sumie największy tutaj plus. Czytam o tym jakie to łatwe – iść z kobietą gdzie trzeba. Czytam o tym jak łazienkę na przybycie...

książek: 235
Tomasz Wojewoda | 2017-02-14
Przeczytana: 14 lutego 2017

Na nową powieść Jerzego Pilcha, jednego z moich ulubionych współczesnych pisarzy, czekałem z dużą niecierpliwością. Jeszcze przed rozpoczęciem lektury, na podstawie przeczytanych recenzji, jak również dotychczasowego doświadczenia z prozą Autora spodziewałem się typowej dla Pilcha prozy – wyznań erotyczno-alkoholowych w jego niepowtarzalnym stylu. Jednak nieco się pomyliłem – już na samym wstępie zaskoczył mnie fakt, że coś dziwnego stało się ze znakiem rozpoznawczym Pilcha, jego słynną, kaznodziejską, wielopiętrową frazą. Zdania w „Portrecie młodej wenecjanki” są oszczędne jak nigdy dotąd, wręcz minimalistyczne.

„Chciałbym być Jerzym Pilchem. To niewątpliwa przyjemność, kolekcjonować te wszystkie romanse, kobiety, historie – a później je opisywać”. Tak proste (by nie powiedzieć – prostackie) i banalne były moje myśli na temat samego Autora) przed przeczytaniem tej książki. I oto kolejne zaskoczenie – ma bowiem „Portret młodej wenecjanki” coś, czego zabrakło w „Zuzie, czyli...

książek: 481
Karolina Kurando | 2017-01-31
Na półkach: 2017, Przeczytane, Posiadam

Pełna recenzja tutaj: http://www.books-silence.com/2017/01/przedpremierowo-tynk-nie-pek-ty-tak.html

Ci, którzy po Portret młodej Wenecjanki sięgną bez wcześniejszej styczności z pilchową prozą, albo się srogo zawiodą, albo na skrzydłach zachwytu poszybują w niebiosa, i wrócą nieprędko. Zwolennicy hołdujący pilchowej frazie rutynowo parskną sobie wesoło, z czułością poklepując książkę, z braku fizycznej obecności autora obok. Zarys fabuły nakreślony na tylnej okładce Portretu ma się bardzo znikomo do treści zawartej wewnątrz. Albo nie, inaczej. Ma się całkiem trafnie, ale wyprowadza potencjalnego czytelnika w gęsty las, gdyż ten wyobraża sobie Bóg wie co, że będzie namiętność, napięcie, bohaterowie z krwi i kości. I dobrze sobie wyobraża, bo namiętniej być nie może, napięcie zatrzymuje sobie na własność nasz oddech, a bohaterowie, uwierzcie mi na słowo - żywsi nigdy wcześniej nie byli, ani nigdy później nie będą. Wytrawni znawcy pilchowej twórczości dostrzegą tutaj znane Jurka...

książek: 565
Metal Szlachetny | 2017-02-13
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Smutna, ta powieść. Wciągająca (do tego!) czytelnika w świat, przed którym chyba każdy chciałby uciec. Jak dziecko wejść pod koc i krzyczeć, że "nie ma mnie!", bo łatwo się schować, gdy jest Ktoś.
A gdy Go nie ma?

książek: 399
Marek | 2017-03-02
Przeczytana: 26 lutego 2017

Na Jerzego Pilcha należy uważać. Na to co mówi szczególnie. Myślę że Pan Jerzy ten tekst dyktował a może opowiadał. Komu ? Kobiecie oczywiście. Rytm był zaburzony. Tak to odbieram. A może tylko mi się wydaje, bo czytając na "leżance" przy piecu momentami czułem że marudził, dopijając "doppio" w mojej "cave" czułem że mnie dobija. Natomiast w pociągu w wagonie nr 7, cisza pobudzała mnie tak iż powyższy tekst odbierałem jak spowiedź. Wszystko się zmienia więc lektura też się zmienia, jak powiedział autor. Do Pana Jerzego potrzeba po prostu cierpliwości bo jak inaczej możemy podejść do lektury która niesie z sobą zazdrość, jest trochę o umieraniu a i o książkach coś poczytać możemy. Tyle i nie ma co się dąsać na tekst... dobrze że jest.

zobacz kolejne z 327 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Co warto przeczytać w 2017 roku?

Czas podsumowań powoli za nami, najwyższa pora przyjrzeć się temu, co spotka nas w przyszłości. Na rozgrzewkę przed snuciem wielkich, życiowych, zmieniających wszystko planów przedstawiamy najbardziej obiecujące zapowiedzi wydawnicze. Sprawdźcie, na jakie książki warto czekać w tym roku.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd