Portret młodej wenecjanki

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
5,8 (257 ocen i 49 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
4
8
21
7
56
6
86
5
45
4
21
3
11
2
5
1
6
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308062999
liczba stron
188
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
AMisz

„Historie takie zdarzają się rzadko – raz, dwa, góra trzy razy za życia, ale zdarzają się każdemu. Tak, każdemu! Każdemu? Każdemu! No, chyba że ktoś zupełną jest klęską, katastrofą i zapaścią. Ale i wtedy się zdarzają”. Jerzy Pilch Słownik samotności? Opowieść o miłosnym olśnieniu? Czy może wyznania arcymistrza rozpadu na temat dążenia do wielkiej miłości? Przewrotna, dramatyczna i...

„Historie takie zdarzają się rzadko – raz, dwa, góra trzy razy za życia, ale zdarzają się każdemu. Tak, każdemu! Każdemu? Każdemu! No, chyba że ktoś zupełną jest klęską, katastrofą i zapaścią. Ale i wtedy się zdarzają”. Jerzy Pilch

Słownik samotności? Opowieść o miłosnym olśnieniu? Czy może wyznania arcymistrza rozpadu na temat dążenia do wielkiej miłości?

Przewrotna, dramatyczna i poruszająca historia. Główny bohater, niedoszły historyk sztuki, który całe życie spędził na obsesyjnym szukaniu miłości, poznaje młodziutką i olśniewającą Pralinę Pralinowicz – żywą kopię młodej kobiety z obrazu Albrechta Dürera, studentkę psychologii, kobietę ze wszech miar niepokojącą i tajemniczą, obdarzoną również „atletycznym” talentem literackim.

Niestety, szybko okazuje się, że burzliwy i ekstatyczny związek dwojga kochanków nie ma najmniejszej szansy na przetrwanie. Dlaczego? Czy dwójka bohaterów rzeczywiście pragnie miłości, czy raczej marzy o gwałtownym i efektownym rozstaniu? Kto tu kogo uwodzi, kto kogo zostawia, kto nad kim ma władzę? Czy Pralina rzeczywiście była miłością życia? I czy w ogóle była?

 

źródło opisu: Wydawnictwo Literackie, 2017

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Arnika książek: 1877

Historia pozorna

Pilch uwił sobie wygodne gniazdko na polskim parnasie i doczeka w nim w spokoju końca świata, jeśli nie popełni więcej prozy spod znaku esejowo-felietonowo-dygresyjno-spowiedniczo-dziennikowego, który patronuje jego najnowszej „powieści”.

Blurb zapowiada historię miłosną – ekstatyczną, burzliwą, destrukcyjną i mgnienie oka trwającą. Tymczasem książka zaczyna się od rozważań o związkach ogólnie. Swoisty wstęp? W porządku. Czekam na objawienie się zapowiadanej big love. Ale nie. Dostaję serię dygresji: o samobójstwie, rozstaniach, samotności, pustce, literaturze, minionym życiu erotycznym… Między tym wszystkim jak kwiatek przy kożuchu tkwi opowiadanie niejakiej Atiny Milić. Bohaterka, rzekomo główna, pojawia się dopiero po dziewięćdziesięciu stronach. Owszem, narrator coś tam przebąkuje, że nieziemsko piękna Pralina Pralinowicz niespodziewanie zyskała status kobiety jego życia, ale niewiele z tego wynika. Nie wiadomo, jak długo ze sobą byli, czy razem mieszkali (śmiem przypuszczać, że nie), jak się rozstali, czy Pralina umarła (jest i taka sugestia)… „Nieskończenie piękna” dziewczyna, podobna i jednocześnie niepodobna do wenecjanki z obrazu Dürera, zdaje się niczym więcej jak tylko pretekstem do snucia rozważań na tematy mniej lub bardziej życiowe.

„Portret młodej wenecjanki” to w gruncie rzeczy zbiór różnego kalibru felietonów i esejów. Narrator snuje rozmyślania m.in. o fikcyjnym spotkaniu Lutra, Rafaela i Dürera, które chciałby kiedyś opisać, o podszytym niepokojem...

Pilch uwił sobie wygodne gniazdko na polskim parnasie i doczeka w nim w spokoju końca świata, jeśli nie popełni więcej prozy spod znaku esejowo-felietonowo-dygresyjno-spowiedniczo-dziennikowego, który patronuje jego najnowszej „powieści”.

Blurb zapowiada historię miłosną – ekstatyczną, burzliwą, destrukcyjną i mgnienie oka trwającą. Tymczasem książka zaczyna się od rozważań o związkach ogólnie. Swoisty wstęp? W porządku. Czekam na objawienie się zapowiadanej big love. Ale nie. Dostaję serię dygresji: o samobójstwie, rozstaniach, samotności, pustce, literaturze, minionym życiu erotycznym… Między tym wszystkim jak kwiatek przy kożuchu tkwi opowiadanie niejakiej Atiny Milić. Bohaterka, rzekomo główna, pojawia się dopiero po dziewięćdziesięciu stronach. Owszem, narrator coś tam przebąkuje, że nieziemsko piękna Pralina Pralinowicz niespodziewanie zyskała status kobiety jego życia, ale niewiele z tego wynika. Nie wiadomo, jak długo ze sobą byli, czy razem mieszkali (śmiem przypuszczać, że nie), jak się rozstali, czy Pralina umarła (jest i taka sugestia)… „Nieskończenie piękna” dziewczyna, podobna i jednocześnie niepodobna do wenecjanki z obrazu Dürera, zdaje się niczym więcej jak tylko pretekstem do snucia rozważań na tematy mniej lub bardziej życiowe.

„Portret młodej wenecjanki” to w gruncie rzeczy zbiór różnego kalibru felietonów i esejów. Narrator snuje rozmyślania m.in. o fikcyjnym spotkaniu Lutra, Rafaela i Dürera, które chciałby kiedyś opisać, o podszytym niepokojem porządkowaniu domowej biblioteczki i wybieraniu książek, które należałoby na nowo oprawić, o złożoności relacji damsko-męskich i dążeniu do „rozpadu”. Nie wszystkie są na jednakowym poziomie. Przejmujący jest fragment o starzeniu się i chorobie. Ciekawa egzegeza Tołstoja. Zabawny zbiorek potencjalnych odpowiedzi na wyznanie „Kocham cię”. Smutno-ironiczny rozdział o sposobach popełniania samobójstwa. A wśród tego zupełnie niepasujące do całości opowiadanie o Boriszy i jego narożnym pokoju na tyłach domu. Choć to właśnie ono, z całą swoją klasycznością i układnością, najdotkliwiej poruszyło we mnie jakąś estetyczną strunę.

Słynny już Pilchowy styl – potoczysty, dosadny, ironiczny – zanika. Charakterystyczne frazy trafiają się sporadycznie (np. „Jak już wyprzedzamy język, to na siłę, na chama i na poboczu”, „Zachłystuję się zgrzebną i byle jaką erotyczną terminologią polszczyzny”). Zamiast nich pojawia się irytująca narracja pytająco-odpowiadająca: „Może dałbyś radę wyjechać? Do Wisły? Do Wisły. Nie jest to dobry pomysł […] Gdzie indziej? Pojechać? Nie ma takiego miejsca. Czyli co? Nic”. Czytanie tego wzbudza raczej chęć rzucenia książką o ścianę niż pławienia się w lekturze. To już nie jest Pilch ze „Spisu cudzołożnic” czy „Mojego pierwszego samobójstwa”. Na szczęście książka jest niezbyt obszerna, można przebrnąć.

„Portret...” wydaje się swoistym traktatem o samotności. Przecież sama Pralina i historia związku z nią nie ma większego znaczenia. O wiele istotniejsza jest pustka, którą po sobie zostawiła, do spółki ze wszystkimi innymi, nieznanymi z nazwiska, a czasem nawet z imienia, kobietami. Narrator z masochistyczną niemal dokładnością analizuje i rozgrzebuje swoje stany emocjonalne. Z jego poszarpanych, urywanych opowieści wyziera ogromna samotność, bolesna świadomość przemijania i tracenia sił na rzecz starości. Ta melancholia prowadzi, zdawałoby się, do jednego finału. Jednak rozważania o samobójstwie można snuć z „zajadłą długowiecznością”. Niestety.

Ewa Jemioł

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (563)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1024
Joanna | 2017-05-11
Przeczytana: 11 maja 2017

Najnowsza powieść autora to bardzo osobista introspekcja swoich związków uczuciowych. Spośród kilkudziesięciu związków będących przelotnymi, ulotnymi czy obłudnymi autorowi utrwaliła się i zachowała w pamięci jedna szczególna znajomość z młodszą o trzydzieści trzy lata studentką psychologii Praliną Pralinowicz . Zdaniem pisarza taka różnica wieku dla starszego mężczyzny jest osobistym sukcesem, wzmacnia więź uczuciową, nadaje miłości euforii , sił witalnych, wyostrza zmysły . Wszystko to jednak nie wytrzymuje próby czasu , w związek wkrada się nuda, zazdrość, drobne kłamstwa , oszustwa , coraz większa chęć zachowania marginesu prywatności szczególnie ze strony kobiety. Całość związku ulega destrukcji . Autor z sobie tylko właściwą ironią i dystansem poddaje analizie zarówno odczucia starszego mężczyzny jak i młodej , inteligentnej kobiety poddającej się przyjętym w społeczeństwie normom moralnym , nie akceptującej narzeczonego starszego o ponad trzydzieści lat. Powieść na...

książek: 6701

Na nową książkę Jerzego Pilcha czekałam z niecierpliwością. Gdy już trafiła w moje ręce, chciałam dozować sobie lekturę, by jak najdłużej móc się nią cieszyć. Nie udało mi się, gdyż pochłonęłam całość jednym tchem. To stary, dobry Pilch, za którego prozą nieco się stęskniłam.

„Portret młodej Wenecjanki” trudno jednoznacznie zakwalifikować pod względem gatunkowym. Mamy tu narrację i świat przedstawiony typowy dla epiki, ale jednocześnie pojawiają się fragmenty felietonistyczne, przypominające dziennik czy pamiętnik oraz krytycznoliterackie teksty.
Początkowo wydawać się może, że autor skupi się jedynie na postaci kobiety przypominającej Wenecjankę z portretu Durera. Bohater opętany uczuciem do niej wydaje się żyć tylko miłością, namiętnością, zazdrością i kontemplowaniem piękna oraz zdolności urodziwej kochanki. Szybko jednak okazuje się, że ten wątek to pretekst do wielu dygresji na ulubione przez Pilcha tematy – literatury, książek, czytelnictwa, sztuki, sportu i seksu.

Z...

książek: 151
Ahsan | 2017-04-03
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: kwiecień 2017

Recenzja w sensie ścisłym: Pilcha lata temu uwielbiałem, lata temu wbił mi do głowy polonista, jego: Pilcha i pilchowszczyznę. I Wisłę. Za Pilchem łatwo już odbiłem w stronę Hrabala, Skvorecky'iego Kundery i innych pisarzy, których cenię i szanuję. I oto po latach wróciłem do pisarza z Wisły, zachęcony... W sumie nie wiem czym, ot nowa książka Pilcha, który ostatnio niezbyt dobrze ze zdrowiem stoi. Niestety.
Nie rozczarowałem się, ale też nie poczułem wybitnego uniesienia - lekkie, owszem, może dlatego, że większość książki czytałem w samolocie. Kilka pięknych metafor, dwie melancholijne migawki, reszta tekstu poprawna, przebijające przez tusz nienasycenie kobietami, zabawnie i smutno, lekko i depresyjnie, jak to u Pilcha.
Polecam z sentymentu, być może do powrotu po latach. Nie polecam na pierwsze spotkanie z prozą pisarza. Bo, nie jest to, w moim odczucie, Pilch w sensie ścisłym.

książek: 853
Lilian | 2017-04-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 kwietnia 2017

Słuchałam fragmentów czytanych w radio przez Jana Peszka. I słuchałam ich tylko dlatego, że były rewelacyjnie interpretowane. Peszek - mistrz.

Pilch hmmm - nie wiem , nic mnie nie oczarowało, nie zainteresowało...
Jakieś wynurzenia starszego pana, z którym z niewiadomych przyczyn związuje się niebiańsko piękna Pralina. Oczywiście mogła mieć wszystkich - młodych, bogatych, przystojnych ... wybrała jego

książek: 522
wiesia | 2017-12-27
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 21 grudnia 2017

Całość mnie nie porwała, ale uważam, że warto było przeczytać dla zawartych w książce refleksji na temat starości, przemijania, samobójstwa.

Było też trochę zabawnych fragmentów. Najwyżej oceniam tu rozdział, w którym pisarz podał 21 najstraszliwszych odpowiedzi na "nieco zrytualizowane, ale przecież dalej czułe: Kocham cię". Najbardziej spodobały mi się "Rozumiem, ale nie pomogę" i "Teraz? Kurwa! Teraz mi to mówisz?"

książek: 1272
Anna | 2017-05-10
Przeczytana: 07 maja 2017

W „Portrecie młodej wenecjanki” Jerzy Pilch zwodzi czytelnika i jednocześnie urzeka. Czytelnik cały czas zastanawia się co jest fikcją a co prawdą. Z pewnością i w tej książce autor czerpie garściami ze swego życia nawiązując do choroby Parkinsona i alkoholizmu.
Jednak przede wszystkim opowieść dotyczy kobiety przypominającej Wenecjankę z portretu Durera, Praliny Pralinowicz. Owa panna jest dużo młodsza od bohatera. Nawet matka Praliny jest młodsza od niego. On sam jest zafascynowany panną Pralinowicz. Zresztą zawsze interesowały go kobiety o dwadzieścia a nawet trzydzieści lat młodsze. Czytając „Portret młodej wenecjanki” dosyć szybko zaczęłam zdawać sobie sprawę, że nie o Pralinę Pralinowicz chodzi Jerzemu Pilchowi.
Mało tego, nie chodzi też o Wenecjankę z portretu Durera. W takim razie o co chodzi?
O coś więcej. Jak to Jerzemu Pilchowi. Książka nie dla każdego. Dla miłośników Jerzego Pilcha do których się zaliczam, z pewnością. Tym też GORĄCO POLECAM!

książek: 710
Jonasz | 2017-02-26
Przeczytana: 26 lutego 2017

Autoprtret starego erotomana!

Pilch stacza się po równi pochylej, Po nieudanej Zuzie, kompletnie chybiony Portret. Ksiązka bez celu I bez konkluzji. Historia romansu nie wiadomo z kim, plus kilka historii, nie wiadomo o czym.

książek: 707
Radosław Gabinek | 2017-03-09
Na półkach: Przeczytane, 2017 rok
Przeczytana: 01 marca 2017

osinskipoludzku.blogspot.com

Ave Pilch!

Czasem nie trzeba kilometrów tekstu, setek ściętych drzew wykorzystanych na karty książki, które zostaną pokryte nadymanym, pompatycznym słowotwórstwem. Czasem wystarczy samo sedno, meritum i dosłownie mówiąc wisienka na pysznym torcie i właśnie Jerzy Pilch udowadnia to w "Portrecie młodej wenecjanki". Mimo wielorakich zarzutów pod adresem tej książki, że nierówna, że trochę na siłę, że autor do końca nie wie co sam ma w zamyśle, z pełną odpowiedzialnością muszę stwierdzić, że jak dla mnie jest to dzieło wyśmienite.

Najnowsza powieść Jerzego Pilcha pokazuje w pełnej krasie nie tylko jego niebanalne umiejętności dotyczące władania nad naszym rodzimym językiem, ale jednocześnie posiadane przez niego oryginalne poczucie humoru. Conajmniej poprzez te dwie rzeczy książkę czyta się wyśmienicie i jest to idealny test dla dystansu wobec nas samych jak również prowadzona z pełną premedytacją gra autora z czytelnikiem, która wciąga bez reszty....

książek: 668
tivrusky | 2017-03-03
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2017
Przeczytana: 03 marca 2017

Wchodzimy z P. do empiku (dziękuję za zgodę na wykorzystanie wspomnienia w charakterze dekoracji (pięknej, swoją drogą), jak tu bez kobiety napisać tekst o książce o kobietach), brzuchy mamy pełne niezdrowego żarcia (polskich kurczaków w panierce zza oceanu), idziemy w nowości, wyciągam nowego Pilcha – pokazuję jej – bardzo ładnie wydanego. Otwieramy na samym początku i któreś z nas, nie pamiętam już które, czyta pierwszy akapit: „Jeśli jestem w czymkolwiek biegły, to głównie w sztuce rozpadu. Miłość rzecz jasna mam na myśli i wszelkie jej klęski”. Brzmi dobrze, orzekamy. Odkładamy na później.

Później okaże się, że prawie całość będzie brzmieć dobrze. Ale czy sama książka będzie też dobra? Bo jest przecież różnica między tym, że brzmi się dobrze a tym, że jest się dobrym.

Pilch przekuwa codzienność, pewną rutynę, pewną zwykłość na literaturę. I to jest w sumie największy tutaj plus. Czytam o tym jakie to łatwe – iść z kobietą gdzie trzeba. Czytam o tym jak łazienkę na przybycie...

książek: 417
Tomasz Wojewoda | 2017-02-14
Przeczytana: 14 lutego 2017

Na nową powieść Jerzego Pilcha, jednego z moich ulubionych współczesnych pisarzy, czekałem z dużą niecierpliwością. Jeszcze przed rozpoczęciem lektury, na podstawie przeczytanych recenzji, jak również dotychczasowego doświadczenia z prozą Autora spodziewałem się typowej dla Pilcha prozy – wyznań erotyczno-alkoholowych w jego niepowtarzalnym stylu. Jednak nieco się pomyliłem – już na samym wstępie zaskoczył mnie fakt, że coś dziwnego stało się ze znakiem rozpoznawczym Pilcha, jego słynną, kaznodziejską, wielopiętrową frazą. Zdania w „Portrecie młodej wenecjanki” są oszczędne jak nigdy dotąd, wręcz minimalistyczne.

„Chciałbym być Jerzym Pilchem. To niewątpliwa przyjemność, kolekcjonować te wszystkie romanse, kobiety, historie – a później je opisywać”. Tak proste (by nie powiedzieć – prostackie) i banalne były moje myśli na temat samego Autora) przed przeczytaniem tej książki. I oto kolejne zaskoczenie – ma bowiem „Portret młodej wenecjanki” coś, czego zabrakło w „Zuzie, czyli...

zobacz kolejne z 553 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Co warto przeczytać w 2017 roku?

Czas podsumowań powoli za nami, najwyższa pora przyjrzeć się temu, co spotka nas w przyszłości. Na rozgrzewkę przed snuciem wielkich, życiowych, zmieniających wszystko planów przedstawiamy najbardziej obiecujące zapowiedzi wydawnicze. Sprawdźcie, na jakie książki warto czekać w tym roku.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd