Portret młodej wenecjanki

Okładka książki Portret młodej wenecjanki autora Jerzy Pilch, 9788308062999
Okładka książki Portret młodej wenecjanki
Jerzy Pilch Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie literatura piękna
188 str. 3 godz. 8 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2017-02-02
Data 1. wyd. pol.:
2017-02-02
Liczba stron:
188
Czas czytania
3 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788308062999
Średnia ocen

5,8 5,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Portret młodej wenecjanki w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Portret młodej wenecjankii

Historia pozorna



2311 198 126

Oceny książki Portret młodej wenecjanki

Średnia ocen
5,8 / 10
424 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Portret młodej wenecjanki

avatar
616
616

Na półkach: , ,

Naprawdę podziwiam odwagę, determinację pana Pilcha jak również Wydawnictwa Literackiego, że podjęli decyzję o upublicznieniu tych dywagacji i wydaniu ich drukiem. Z powodu chaosu i nad wyraz okrutnego dziaderstwa wypełniającego każdą stronę tej publikacji, miałam ochotę wyrzucić ją do śmieci, ale nie mogłam bo książka była wypożyczona z biblioteki.
Przypadkiem pan Pilch w swoim wielosłownym monologu dygresyjnym zamieścił stwierdzenie bardzo dobrze oceniające to, co napisał. Oto cytat, który, według mnie, jest trafnym komentarzem do tej książki:
🔰"I co by to miało być? Jeszcze jedne pamiętniki jeszcze jednego, stanowczo upadłego casanovy? Wyznania ledwo żywego uwodziciela? Utwór pełen martwych i odrażających ujęć ciała włażącego na ciało."

Nieliczne gwiazdki, które przyznaję są za:
📍 świetny opis Plamenogradu na początku rozdziału XII.,
📍 za kilka interesujących odwołań i komentarzy do znanych dzieł literackich Tołstoja, Nabokova, Dostojewskiego oraz do pisarstwa Tomasza Manna.
Niektóre nawiązania do literatury mają czasami posmak mocno ironiczny i zarazem tragikomiczny, jak np. to na początku rozdziału XVI zatytułowanego "Traktat o różnicy wieku", w którym narrator tak opisuje swoje spotkanie z piękną Praliną na basenie:
🔰"Ona udawała, że nie widzi drastyczniejszych symptomów mojej starości, ją udawałem, że nie widzę jej spojrzeń. Sytuacja prawie jak w "Kamizelce" Bolesława Prusa. Para ludzi (...) oszukuje się wzajemnie - on bez jej wiedzy zwęża coraz obszerniejszą gruźliczą kamizelkę, ona tak samo. Oboje są zakładnikami zwężania. Zwężają, można powiedzieć: do ostatniego zwężenia."

📍Zabawny i zgrabnie napisany był fragment rozdziału II. inspirowany utworem Kochanowskiego, który postrzegam jako celową zabawę konwencją literacką osiągniętą przez zachowanie uroczystego stylu wypowiedzi, sparodiowanie znanego trenu oraz strywializowanie opowieści o cierpieniu wywołanym przez śmierć.
Oto cytat:
🔰"O bibliografio tematu! Żywiole zbyteczny! Zbiorze nieskończony! Losie ostateczny! Skryjże ty się staranniej w czaszce piszącego! Zasłoń bezmiarem szkolnych błędów jego!"

📍Doceniam również przedostatni rozdział poświęcony historycznej analizie metodologii samobójstw, w którym pojawia się bezlitosna ocena współczesnego polskiego budownictwa mieszkaniowego.

📍Zelektryzowała mnie również perełka językowa, na którą natrafiłam w tej książce, chodzi o slowo "nachtkastlik" (zapewne zapożyczenie z j.niem.). Wieki go nie słyszałam. Nie wiem z jakiej gwary pochodzi ta wersja nazwy nocnej szafki, bo ja pamiętam słyszane w dzieciństwie określenie "nakaslik" i nie mam pojęcia czy to była wersja śląska, małopolska, czy może mieszana. 👅

To moje pierwsze spotkanie z prozą tego autora. Prozą, która jest nad wyraz przewrotna, jednocześnie odpycha i przyciąga, złości i śmieszy, nudzi i prowokuje, usypia i zmusza do przecierania oczu z niedowierzania, budzi politowanie i niesmak, ale też zadziwia świetnymi opisami oraz językowymi zabawami.

Naprawdę podziwiam odwagę, determinację pana Pilcha jak również Wydawnictwa Literackiego, że podjęli decyzję o upublicznieniu tych dywagacji i wydaniu ich drukiem. Z powodu chaosu i nad wyraz okrutnego dziaderstwa wypełniającego każdą stronę tej publikacji, miałam ochotę wyrzucić ją do śmieci, ale nie mogłam bo książka była wypożyczona z biblioteki.
Przypadkiem pan Pilch...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
77
20

Na półkach:

Cenię autora i kilka jego wcześniejszych książek naprawdę mnie zachwyciło ale niestety o tej raczej trudno powiedzieć coś dobrego :/ Jak dla mnie to książka o niczym, bez treści, bez formy i bez sensu. Wyobrażam sobie, że pan Pilch musiał się albo wywiązać ze zobowiązania albo potrzebował zarobić i wyrzucił z sobie na szybko taki słowotok bez ładu i składu, zlepek zdań bez żadnego znaczenia. Po prostu słaba książka świetnego pisarza.

Cenię autora i kilka jego wcześniejszych książek naprawdę mnie zachwyciło ale niestety o tej raczej trudno powiedzieć coś dobrego :/ Jak dla mnie to książka o niczym, bez treści, bez formy i bez sensu. Wyobrażam sobie, że pan Pilch musiał się albo wywiązać ze zobowiązania albo potrzebował zarobić i wyrzucił z sobie na szybko taki słowotok bez ładu i składu, zlepek zdań bez...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
192
149

Na półkach:

Podoba mi się ta książka, ale w sumie sam nie wiem dlaczego. Może z powodu miłości (erotyki),kobiet i innych używek. Może z powodu wirującego jak seks języka, wciągającego w swoje tryby i zawracającego w głowie. A może wreszcie z powodu Pilcha. Ekstraktu z Pilcha.

A raczej z prawie żadnego z wymienionych powodów. Nie jest to powieść erotyczna, bo pryszczaci nastolatkowie nie odnajdą tu płytkiej i dosłownej pikanterii rodem z rosnącej ostatnio jak grzyby po deszczu literatury porno-erotycznej. Język wiruje jak seks, fakt, Pilch co krok igra z czytelnikiem zmianą formy, tempa (od zawrotnego i oszałamiającego kunsztem, po eseistyczne, spowolnione). Całość spinają dwa s-słowa oraz jedno na m – melancholia.

Powieść rozparta jest między dwoma biegunami – seksem i starością. Ten pierwszy nie cieszy już tak, jak kiedyś, jest tylko zaliczaniem kolejnych „lasek”. Zdobywanie jest grą, ale gra zaczyna powoli nużyć, nudzić, wszak składa się z wciąż tych samych elementów, z wciąż tych samych rekwizytów i emocji. Narrator, a chyba nie trzeba udawać, że nie jest nim sam Pilch, z wiekiem staje się coraz większym dandysem, któremu, prawdę powiedziawszy, wszystko jedno ile „lasek” jeszcze wpadnie i jakiej będą jakości.

W tym miejscu na scenę wkracza Pralina Pralinowicz. Kobieta o nie tylko przeuroczym imieniu – ona jest pewnym przełomem. Jest przeszłość i jest przyszłość, a pomiędzy nimi Pralina. Wybawienie, nauka, esencja piękna, wdzięku, elegancji. Chociaż dziwaczna, to jednak pociągająca i fascynująca. Kobieta pełna tajemnic i drobnych szaleństw. Romans z nią, opowiedziany językiem subtelnym i delikatnym (chyba jedyna w książce, której Pilch faktycznie zwyczajnie puknąć nie chce),staje się wybawieniem i łabędzim śpiewem starzejącego się pisarza. Czymś, co faktycznie zdarza się rzadko, „raz, dwa, góra trzy razy za życia”. Później i wcześniej jest tylko seks, pośrodku – prawdziwe uczucie. Pozostaje jeszcze kwestia ledwie przez narratora zarysowana, pytania otwarte: czy Pralina faktycznie istniała? Może była tylko i wyłącznie retorycznym zabiegiem, dziełem odchodzącej w niebyt wyobraźni, majakiem drążonego chorobą umysłu?

Dalej na s – starość. Mnóstwo w tej krótkiej powieści opisów rozpadu, kapiącej z ust śliny, starczego uwiądu, zapominania, znikania. Jakby odpowiedzią na uciekającą młodość były kolejne związki. Jakby kolejne kobiety, coraz młodsze i młodsze, były dla narratorskiego ciała kolejną próbą, próba wystawienia samemu sobie cenzurki: spójrzcie, jestem starcem, ale wciąż mogę, wciąż potrafię, bez wspomagaczy. Momentami, gdzieś pod maską szydercy i ironisty, kryje się człowiek przerażony chorobą, powolnym odchodzeniem, wykreślaniem kolejnych nazwisk z notesu i brakiem kolejnych twarzy na coraz to rzadszych przyjęciach, spotkaniach.

I ostatni krok, element spinający bieguny, swoista oś – melancholia. Kolejne kobiety, zarówno te przed, jak i te po, są tylko nieudolną próbą przykrycia braku tej jednej, która była i nagle rozpłynęła się w powietrzu. Kolejne nazwiska i twarze, powtarzane do znudzenia rytuały, nawet kolejne stosunki; za nimi już tylko czerń, czerń braku i utraty. Kobiety są niczym przywołany w kilku miejscach powieści księgozbiór – przerzucane do i z pamięci, do i z życia, w jedno i drugie miejsce, bez żadnego związku przyczynowo-skutkowego. Kobiety, jak i literatura, stają się tylko pustą retoryką. Pod łóżkiem natomiast, gdzieś pod domniemaną erotyką, schowana jest wspomniana już czerń – tym razem czerń starości. Popęd życia i popęd śmierci, Eros i Tanatos.

Pilch daje niespełna 200 stron prozy rozproszonej, raczej obrazów, połączonych przewodnią melancholią. Można utyskiwać, że to nie ten sam Pilch, że starość, choroba i monotematyczność zżerają mu ducha i produkuje już tylko niewiele znaczące opowiastki. Niezupełnie. Chociaż inaczej niż wcześniej. „Nie pierwszy raz. Nie ostatni”.

Podoba mi się ta książka, ale w sumie sam nie wiem dlaczego. Może z powodu miłości (erotyki),kobiet i innych używek. Może z powodu wirującego jak seks języka, wciągającego w swoje tryby i zawracającego w głowie. A może wreszcie z powodu Pilcha. Ekstraktu z Pilcha.

A raczej z prawie żadnego z wymienionych powodów. Nie jest to powieść erotyczna, bo pryszczaci nastolatkowie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

798 użytkowników ma tytuł Portret młodej wenecjanki na półkach głównych
  • 531
  • 257
  • 10
183 użytkowników ma tytuł Portret młodej wenecjanki na półkach dodatkowych
  • 137
  • 10
  • 10
  • 7
  • 7
  • 6
  • 6

Inne książki autora

Okładka książki Przygoda kina. Prace dedykowane Profesorowi Tadeuszowi Lubelskiemu Paul Coates, Mariola Dopartowa, Waldemar Frąc, Andrzej Gwóźdź, Marek Hendrykowski, Agnieszka Holland, Jadwiga Hučková, Sebastian Jagielski, Bożena Janicka, Przemysław Kaniecki, Leszek Kolankiewicz, Iwona Kolasińska-Pasterczyk, Krzysztof Kornacki, Iwona Kurz, Krzysztof Loska, Piotr Marecki, Jerzy Pilch, Łukasz Plesnar, Magdalena Podsiadło, Piotr Śmiałowski, Tadeusz Sobolewski, Grażyna Stachówna, Tadeusz Szczepański, Andrzej Werner, Joanna Wojnicka, Krzysztof Zanussi, Piotr Zwierzchowski
Ocena 6,0
Przygoda kina. Prace dedykowane Profesorowi Tadeuszowi Lubelskiemu Paul Coates, Mariola Dopartowa, Waldemar Frąc, Andrzej Gwóźdź, Marek Hendrykowski, Agnieszka Holland, Jadwiga Hučková, Sebastian Jagielski, Bożena Janicka, Przemysław Kaniecki, Leszek Kolankiewicz, Iwona Kolasińska-Pasterczyk, Krzysztof Kornacki, Iwona Kurz, Krzysztof Loska, Piotr Marecki, Jerzy Pilch, Łukasz Plesnar, Magdalena Podsiadło, Piotr Śmiałowski, Tadeusz Sobolewski, Grażyna Stachówna, Tadeusz Szczepański, Andrzej Werner, Joanna Wojnicka, Krzysztof Zanussi, Piotr Zwierzchowski
Jerzy Pilch
Jerzy Pilch
Jeden z najpopularniejszych polskich pisarzy współczesnych. Publicysta, dramaturg i scenarzysta filmowy. Laureat nagrody Fundacji im. Kościelskich (1989) oraz Nagrody Literackiej Nike, którą otrzymał w roku 2001 za powieść "Pod Mocnym Aniołem". Autor scenariuszy do filmów "Żółty szalik" i "Spis cudzołożnic". W 2012 ujawnił publicznie, że cierpi na chorobę Parkinsona. Życie z tym nieuleczalnym schorzeniem i związana z tym świadomość powolnej degeneracji własnego ciała i umysłu należały do głównych tematów, jakie Pilch poruszał w latach 2012–2013 w swoim "Drugim dzienniku", publikowanym na bieżąco w „Tygodniku Powszechnym”, a następnie wydanym w formie książkowej przez Wydawnictwo Literackie.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Portret młodej wenecjanki

Więcej
Jerzy Pilch Portret młodej wenecjanki Zobacz więcej
Jerzy Pilch Portret młodej wenecjanki Zobacz więcej
Jerzy Pilch Portret młodej wenecjanki Zobacz więcej
Więcej