Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Merde! Rok w Paryżu

Cykl: Paul West (tom 1)
Wydawnictwo: W.A.B.
6,29 (1387 ocen i 145 opinii) Zobacz oceny
10
25
9
77
8
160
7
385
6
362
5
240
4
51
3
62
2
13
1
12
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
A Year in the Merde
data wydania
ISBN
9788374142250
liczba stron
353
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Inne wydania

Paul West, typowy Brytyjczyk, połączenie Hugh Granta i Davida Beckhama. Francuska firma zatrudnia go jako specjalistę od marketingu, by stworzył w Paryżu sieć herbaciarni. Na miejscu okazuje się, że najbliższe miesiące spędzi wśród bandy nierozgarniętych współpracowników, nadzorowanych przez dwulicowego szefa oraz pięknych, lecz nieprzewidywalnych kobiet.

 

źródło opisu: W.A.B. 2006

źródło okładki: http://www.wab.com.pl/?ECProduct=444

książek: 647
Ewa-Książkówka | 2012-04-18
Przeczytana: 12 kwietnia 2012

Większość z Was zapewne wie, że każdej nacji przypisuje się pewne cechy. Te swoiste „łatki” to stereotypy powstające na gruncie mniej lub bardziej zgodnych z prawdą opinii osób innych narodowości. Można polemizować, ile jest w nich prawdy, a ile żartów czy złośliwości, ale jedno jest pewne – te schematy nie biorą się znikąd. Przyjęło się mówić o niemieckiej dokładności, skąpstwie czy… fizycznej brzydocie. Hiszpanie uznawani są za temperamentnych, wybuchowych, ale też niegrzeszących pracowitością. Polak? Mówi się, że złodziej i pijak. Jak postrzegani są Francuzi? Często uznaje się ich za nieprzyjemnych, aroganckich, mających fioła na punkcie swojego ojczystego języka i raczący się nietypową kuchnią (żabie udka, ślimaki itd.). O tym, ile jest w tym prawdy, miałam okazję w sposób (niestety tylko) teoretyczny przekonać się w ostatnich dniach, kiedy to czas uprzyjemniała mi lektura autorstwa Stephena Clarke’a pt. „Merde! Rok w Paryżu”. Wymyślona przez pisarza historia Paula Westa jak w soczewce skupia cechy statystycznego Francuza i jego otoczenia.

Główny bohater jest Brytyjczykiem, który skuszony ciekawą ofertą pracy postanawia zamieszkać w kraju nad Loarą. Jako marketingowiec ma stworzyć tam sieć herbaciarni, ale czy uda mu się tego dokonać w miejscu, w którym warunkiem przetrwania jest arogancja wobec reszty świata, a przejście ulicą wymaga zakładania foliowych torebek na obuwie, chroniących przed połamaniem nóg na psich odchodach? Tu, nawet składając zamówienie w kawiarni, trzeba wykazać się znajomością specjalnego szyfru, którym posługują się kelnerzy – w przeciwnym wypadku zamiast małej czarnej dostaniemy całą miednicę kawy.

Zdaje się, że Francja jest wyjątkowo nieprzyjazna dla rasowego Brytyjczyka, choć na początku z pozoru jest wprost przeciwnie, bo który mężczyzna przeszedłby obojętnie wobec takiego widoku:

Odszukałem budynek, w którym znajdowały się biura mojego nowego pracodawcy (…)
i trafiłem prosto na orgię. Jedni obsypywali się pocałunkami, czekając na windę. Inni całowali się przed automatem z napojami. Nawet recepcjonistka, wychylona nad kontuarem, kogoś obcałowywała (…)[1].

O ile publiczne orgie (jak nazywa wyraz francuskich grzeczności Paul) da się znieść, o tyle pobudkę o siódmej rano z inicjatywy mieszkających piętro wyżej sąsiadów już trudniej tolerować. Tak bowiem gospodyni wspomnianego mieszkania rozpoczyna budzenie swoich pociech:

Latorośle rzucają na podłogę worki z kulami armatnimi, a potem, ciągnąc za sobą młoty kowalskie, pędzą do kuchni (…). Mniej więcej co minutę któreś z młodych wpada do kuchni, strzelając po drodze z armaty, i po sekundzie wraca w towarzystwie rodziny kangurów[2].

W służbie zdrowia nie jest łatwiej, a kupno domu to też nie lada wyzwanie. A kobiety? Takie wyzwolone i otwarte na nowe przygody erotyczne… Podsumowując, nasz bohater nie mógł narzekać na nudę w tym pięknym kraju. Zaaklimatyzował się czy uciekł gdzie pieprz rośnie po chwili pobytu? Tego nie powiem, rzecz jasna. Kto będzie chciał mile spędzić czas z tą lekturą i przede wszystkim dowiedzieć się co nieco o francuskiej kulturze i humorystycznie przedstawionych zwyczajach, ten powinien zaznajomić się z tą pierwszą częścią serii autorstwa Stephena Clarke’a.

Jak ta lektura wypada w moim ostatecznym rozrachunku? Bardzo dobrze, choć nie kryję, że jej ocena końcowa będzie mocno uzależniona od oczekiwań czytelnika. Jeśli spodziewacie się powieści wybitnej, z głębią – spotka Was zawód. Jednak usatysfakcjonuje poszukiwaczy relaksu i dobrej zabawy – w towarzystwie pana Westa jest to gwarantowane. Przy „Merde! Rok w Paryżu” bawiłam się przednio.

Ocena: 5/6



[1] S. Clarke, Merde! Rok w Paryżu, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2011, s. 12.
[2] Tamże, s. 183-184.


***http://ksiazkowka.blogspot.com/2012/04/merde-rok-w-paryzu-stephen-clarke.html***

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Tylko ja mogę napisać swoją historię

Z jednej strony, fajny zbiór przemyśleń Fallaci, które dobrze się czyta. Z drugiej strony, jest zbiór niepowiązanych ze sobą wywiadów, listów i feliet...

zgłoś błąd zgłoś błąd