Dom nad rozlewiskiem

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
6,06 (5093 ocen i 533 opinie) Zobacz oceny
10
247
9
379
8
440
7
1 253
6
1 001
5
814
4
233
3
426
2
105
1
195
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788372989123
liczba stron
496
słowa kluczowe
powieść polska - 21w.
język
polski

Czy są takie babcie i takie domy jak w tej powieścia Są. Każdy może taki dom zbudować i nadać mu taką aurę. Naturalnie to rola nas, kobiet: babć, mam, córek i wnuczek budowanie atmosfery domu Rodziny. Tak już jest i już! Naśladownictwo jak najbardziej polecam. W czasach, gdy wszystko idzie Wam ciężko, pod górkę, kiedy czujecie się niedokołysani, zmęczeni i nostalgiczni zajrzyjcie nad...

Czy są takie babcie i takie domy jak w tej powieścia Są. Każdy może taki dom zbudować i nadać mu taką aurę. Naturalnie to rola nas, kobiet: babć, mam, córek i wnuczek budowanie atmosfery domu Rodziny. Tak już jest i już! Naśladownictwo jak najbardziej polecam. W czasach, gdy wszystko idzie Wam ciężko, pod górkę, kiedy czujecie się niedokołysani, zmęczeni i nostalgiczni zajrzyjcie nad Rozlewisko. Poczujcie zapach herbaty z cytryną parzonej dla Was przez Gosię, może dostaniecie miskę rosołu i klucz do morelowego pokoju, w którym odpoczniecie... Opowiecie Waszą historię, albo posłuchacie o tym, co się dzieje nad Rozlewiskiem.

 

źródło opisu: Wydawca

źródło okładki: Wydawca

pokaż więcej

książek: 1718
goskrzys | 2015-09-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 29 września 2015

Cóż, o gustach się rzekomo nie dyskutuje... Ale jednak na zawsze pozostanie dla mnie fenomenem zjawisko tych wszystkich "bestsellerów", których sprzedaż wylicza się w setkach tysięcy, a w których zwykle ilość nie idzie zupełnie w parze z jakością… I tylko drzew szkoda na drukowanie takich książek …

Sięgając po ten osławiony „Dom nad rozlewiskiem” nie miałam zbyt wygórowanych oczekiwań. Spodziewałam się typowo babskiej literatury, w której śmiech miesza się z potokami łez, w której wszystko zawsze kończy się szczęśliwie, a książka zawiera jakiś leczący kompleksy/ pocieszający/ pouczający (niepotrzebne skreślić) morał. Ot, takie czytadło ku pokrzepieniu serc i dusz. Niezobowiązująca rozrywka, która pozwala na pofantazjowanie sobie, pogdybanie, co samej by się zrobiło na miejscu głównej bohaterki itd. Lekka lektura – przerywnik między ambitniejszymi utworami; w sam raz na zimny, deszczowy wieczór. Niestety, ta książka odbiła mi się mocną zgagą: na własne życzenie zafundowałam sobie dobry tydzień przymuszania do przewracania kolejnych kartek i zmagania się z coraz większą frustracją i chęcią rzucenia tej lektury w kąt – na rzecz sterty innych książek, wołających do mnie z nocnego stolika…

Ta opowieść mogłaby być całkiem sympatyczna i przyjemna, bo sam pomysł autorka miała przecież dobry. Przywołać świat takich z lekka staroświeckich wartości, bliskość rodzinną, ucieczkę od zgiełku miasta na łono natury, wysunąć kontakt międzyludzki, wzajemną serdeczność i zaufanie na czoło życiowych priorytetów – to przecież pomysł nie nowy, uniwersalny, sprawdzający się w każdej epoce. Ale trzeba to wszystko jeszcze przekuć na odpowiednią treść, a tego, niestety, w tej mazurskiej opowieści zabrakło…

Irytacja i ogłupienie – oto uczucia, które wzbudza we mnie i wzmaga lektura tej książki. Bohaterka – niby taka nowoczesna, taka fajna, z której powinna być dobra kumpela – odrzuca mnie swoją pustotą, nieudolnością, ciągłym kwękaniem, swoją nieżyciowością, brakiem zdecydowania. Niby tak nienawidziła świata warszawskich korporacji, tego wyścigu szczurów, zakłamania – a jednak gdy już się od niego uwolniła – nie mogła przeboleć swojej straty. Niby taką jest super mamą (sama się w ten sposób określa), ale swoje dziecko oddaje na wychowanie teściowej, a i potem nie uczestniczy w życiu własnej córki – zostawiając ją z ojcem, by pozwolić sobie na ucieczkę w rajski świat domu nad rozlewiskiem… Niby taka wielka romantyczka, poszukująca w życiu miłości i wierności – a bez mrugnięcia godzi się na romans swojego męża, sama zresztą również używając życia z kolegami z pracy, wdając się w kolejne miłostki… Ta babeczka jest jak wydmuszka, bez własnego zdania, sama nie wiedząca, czego tak naprawdę chce od życia. No, może poza wielokrotnymi orgazmami, o których tak lubi opowiadać…

To, co dodatkowo psuje całą tę opowieść, to jej nachalne moralizatorstwo, ale takie trochę w stylu Kaliego. Bo gdy z jednej strony na przykład piętnuje (skądinąd słusznie) alkoholizm, o tyle już wsiadanie za kółko po „naparsteczku ziołowej nalewki” już nikogo nie razi… Małomiasteczkowe plotkowanie jest oczywiście paskudne, ale samemu w domowym zaciszu to już można opowiadać o wszystkich i o wszystkim... No i te wulgaryzmy, ta erotyczna swoboda w kontaktach między matką a córką – jakoś to po prostu odbija się niestrawnością… I jeszcze morał z całej historii: na każdego doła, na najgorszą chandrę jest jeden najlepszy sposób: robić przetwory, dziesiątki słoików z przetworami… Nie, tego się po prostu nie da znieść…

To taka bajeczka dla dorosłych pań. Pełna lukru i cukierkowatych zdrobnień. Pełna uproszczeń. Pełna banałów. Pełna ładnie udekorowanej pustki. Bez jakiejkolwiek wartości. Nie pozostawiająca po sobie nic, poza gorzkim poczuciem zmarnowanego na nią czasu… Są z pewnością tacy, którym się taka pisanina podoba. Ja do nich nie należę. Następnym razem będę omijać szerokim łukiem…

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Tajemnicza historia w Styles

Naprawdę świetny kryminał. Trzyma w napięciu do samego końca, a rotacja podejrzanych nie ustaje do ostatniej strony. Jedyne co mi przeszkadzało to tyt...

zgłoś błąd zgłoś błąd