Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Irlandzkie łąki

Tłumaczenie: Anna Pliś
Cykl: Mieć odwagę, by marzyć (tom 1)
Wydawnictwo: Dreams
7,21 (39 ocen i 12 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
3
8
9
7
12
6
9
5
2
4
1
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788363579791
liczba stron
378
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Michelle

Brianna i Colleen O’Leary wiedzą, że ich ojciec – irlandzki imigrant osiadły w Stanach Zjednoczonych – oczekuje, że dobrze wyda za mąż swoje córki. W ostatnim czasie naciska na nie coraz mocniej, insynuując wręcz, że przyszłość ich stadniny na Long Island, zwanej Irlandzkimi Łąkami, zależy od tego, czy znajdą bogatych mężów. Jednakże obie siostry mają inne wizje na przyszłość. Brianna, cicha...

Brianna i Colleen O’Leary wiedzą, że ich ojciec – irlandzki imigrant osiadły w Stanach Zjednoczonych – oczekuje, że dobrze wyda za mąż swoje córki. W ostatnim czasie naciska na nie coraz mocniej, insynuując wręcz, że przyszłość ich stadniny na Long Island, zwanej Irlandzkimi Łąkami, zależy od tego, czy znajdą bogatych mężów. Jednakże obie siostry mają inne wizje na przyszłość.

Brianna, cicha i bystra, marzy o college’u. Tymczasem, pełna życia Colleen byłaby nawet chętna na zamążpójście – o ile tylko kandydat ojca spełni jej wygórowane wymagania. Kiedy po ukończeniu studiów z przedsiębiorczości do domu wraca Gilbert Whelan, dawny stajenny, a w ramach praktyk seminaryjnych przybywa Rylan Montgomery, daleki krewny rodziny, komplikują się wszystkie plany.

Ze względu na niesprzyjające okoliczności farma zbliża się na skraj bankructwa, a James staje się coraz bardziej zdesperowany. Obie siostry będą potrzebowały wykazać się nie lada odwagą, by nie stać się pionkami w strategicznej grze ojca i móc podążać za własnymi pragnieniami. Ale nawet jeśli uda im się przeciwstawić tacie, to czy spełnienie marzeń na pewno będzie możliwe?

 

źródło opisu: http://dreamswydawnictwo.pl/zapowiedzi/irlandzkie-...(?)

źródło okładki: http://dreamswydawnictwo.pl/zapowiedzi/irlandzkie-...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 167
CzasemTakJest | 2017-05-10
Na półkach: Przeczytane

Dziś przenosimy się w czasie i miejscu, bo do Long Island w Nowym Jorku, rok 1911. To miła odmiana po wszystkich nowojorskich bogaczach naszego wieku. Uwielbiam powieści z tamtych lat, a ta książka urzekła mnie wyjątkowo.

Głównymi bohaterkami są tutaj Brianna i Collee, córki irlandzkiego emigranta, który na Long Island założył stadninę koni o wdzięcznej nazwie "Irlandzkie łąki". Niestety rząd wprowadza zakaz organizowania konnych wyścigów, a co za tym idzie, stadnina podupada. Jedyną możliwością na uratowanie majątku, jest wydanie wyżej wspomnianych panien za mąż. Jednak dziewczyny nie mają tego w planach. Spokojna Brianna chce dalej kontynuować naukę, a żywiołowa Colle, owszem może i wyszłaby za mąż, ale jej wymagania są spore.

"Brianna i Colleen O’Leary wiedzą, że ich ojciec – irlandzki imigrant osiadły w Stanach Zjednoczonych – oczekuje, że dobrze wyda za mąż swoje córki. W ostatnim czasie naciska na nie coraz mocniej, insynuując wręcz, że przyszłość ich stadniny na Long Island, zwanej Irlandzkimi Łąkami, zależy od tego, czy znajdą bogatych mężów. Jednakże obie siostry mają inne wizje na przyszłość. Brianna, cicha i bystra, marzy o college’u. Tymczasem, pełna życia Colleen byłaby nawet chętna na zamążpójście – o ile tylko kandydat ojca spełni jej wygórowane wymagania. Kiedy po ukończeniu studiów z przedsiębiorczości do domu wraca Gilbert Whelan, dawny stajenny, a w ramach praktyk seminaryjnych przybywa Rylan Montgomery, daleki krewny rodziny, komplikują się wszystkie plany. Ze względu na niesprzyjające okoliczności farma zbliża się na skraj bankructwa, a James staje się coraz bardziej zdesperowany. Obie siostry będą potrzebowały wykazać się nie lada odwagą, by nie stać się pionkami w strategicznej grze ojca i móc podążać za własnymi pragnieniami. Ale nawet jeśli uda im się przeciwstawić tacie, to czy spełnienie marzeń na pewno będzie możliwe?"

Mamy też dla równowagi dwóch głównych bohaterów. Gilbert Whelan i Rylan Montgomery. Pierwszy jest miłośnikiem i wielkim znawcą koni, a drugi kończy studia seminaryjne. Ich przybycie namiesza nieźle w fabule i nie tylko w niej, bo pomieszają plany zarówno ojcu dziewczyn, jak i samym dziewczynom. Każde z nich czegoś pragnie, każde o czymś marzy, a tamte czasy nie należały do lat, gdzie młodzi mieli wolny wybór - czy uda im się zrealizować marzenia?

Powieść zachwyciła mnie w pierwszej kolejności okładką, niesamowicie klimatyczną i delikatną. Treść znajdująca się w środku spowodowała, że zapierało mi dech w piersi. Niezwykle malowniczo opisane są tutaj cudowne krajobrazy, konie, ludzie i klimat. Ach, aż chce się tam zamieszkać.Trzeba przyznać, że autorka pokazała nam historię jak na filmie. Czytając widzimy wszystko z największa dokładnością. Opisy są świetnie zrównoważone z dialogami, a dialogi cudownie ujęte w słowa. Jestem pod wrażeniem. Dodatkowo sama historia, aczkolwiek mało odkrywcza i mocno przewidywalna, urzeka nas od samego początku.

Główni bohaterowie również należą do tych, których nie sposób nie polubić, no, może ojciec dziewczyn na początku nie budzi sympatii, ale trudno się dziwić jego zachowaniu, zważywszy na sytuację, w jakiej się znalazł. Wszyscy są bardzo ciepli, ale każdy z nich ma swój odrębny charakter, czyli każdy z nich jest jakiś. Nie ma tu miejsc na osoby "mdłe" i bezbarwne. Język literacki opisujący postaci również jest nienaganny i poprawny literacko,

Książkę sklasyfikowano jako obyczajową, a ja dodałabym jeszcze, że to romans historyczny, który czyta się lekko, szybko i przyjemnie. Dużą wagę autorka przywiązuje też do Boga. Każda z postaci w myślach i słowach często rozmawia z Bogiem i ufa mu. Jedynie tata dziewczyn potrzebuje czasu, żeby do Niego powrócić. Jak widać powieść nie traktuje jedynie o miłości, ale i o wierze, wewnętrznych dylematach, dyskryminacji i przebaczeniu. To niej jeden z kolejnych, płytkich romansów, ale książka mająca głębię i dająca nam do myślenia.

Podsumowując - "Irlandzkie łąki" to powieść dla wszystkich kochających piękno, miłość i konie. To także lektura dla czytelników chcących znaleźć w powieści coś więcej niż tylko romans i seks.
Dziś przenosimy się w czasie i miejscu, bo do Long Island w Nowym Jorku, rok 1911. To miła odmiana po wszystkich nowojorskich bogaczach naszego wieku. Uwielbiam powieści z tamtych lat, a ta książka urzekła mnie wyjątkowo.



Głównymi bohaterkami są tutaj Brianna i Collee, córki irlandzkiego emigranta, który na Long Island założył stadninę koni o wdzięcznej nazwie "Irlandzkie łąki". Niestety rząd wprowadza zakaz organizowania konnych wyścigów, a co za tym idzie, stadnina podupada. Jedyną możliwością na uratowanie majątku, jest wydanie wyżej wspomnianych panien za mąż. Jednak dziewczyny nie mają tego w planach. Spokojna Brianna chce dalej kontynuować naukę, a żywiołowa Colle, owszem może i wyszłaby za mąż, ale jej wymagania są spore.

"Brianna i Colleen O’Leary wiedzą, że ich ojciec – irlandzki imigrant osiadły w Stanach Zjednoczonych – oczekuje, że dobrze wyda za mąż swoje córki. W ostatnim czasie naciska na nie coraz mocniej, insynuując wręcz, że przyszłość ich stadniny na Long Island, zwanej Irlandzkimi Łąkami, zależy od tego, czy znajdą bogatych mężów. Jednakże obie siostry mają inne wizje na przyszłość. Brianna, cicha i bystra, marzy o college’u. Tymczasem, pełna życia Colleen byłaby nawet chętna na zamążpójście – o ile tylko kandydat ojca spełni jej wygórowane wymagania. Kiedy po ukończeniu studiów z przedsiębiorczości do domu wraca Gilbert Whelan, dawny stajenny, a w ramach praktyk seminaryjnych przybywa Rylan Montgomery, daleki krewny rodziny, komplikują się wszystkie plany. Ze względu na niesprzyjające okoliczności farma zbliża się na skraj bankructwa, a James staje się coraz bardziej zdesperowany. Obie siostry będą potrzebowały wykazać się nie lada odwagą, by nie stać się pionkami w strategicznej grze ojca i móc podążać za własnymi pragnieniami. Ale nawet jeśli uda im się przeciwstawić tacie, to czy spełnienie marzeń na pewno będzie możliwe?"

Mamy też dla równowagi dwóch głównych bohaterów. Gilbert Whelan i Rylan Montgomery. Pierwszy jest miłośnikiem i wielkim znawcą koni, a drugi kończy studia seminaryjne. Ich przybycie namiesza nieźle w fabule i nie tylko w niej, bo pomieszają plany zarówno ojcu dziewczyn, jak i samym dziewczynom. Każde z nich czegoś pragnie, każde o czymś marzy, a tamte czasy nie należały do lat, gdzie młodzi mieli wolny wybór - czy uda im się zrealizować marzenia?

Powieść zachwyciła mnie w pierwszej kolejności okładką, niesamowicie klimatyczną i delikatną. Treść znajdująca się w środku spowodowała, że zapierało mi dech w piersi. Niezwykle malowniczo opisane są tutaj cudowne krajobrazy, konie, ludzie i klimat. Ach, aż chce się tam zamieszkać.Trzeba przyznać, że autorka pokazała nam historię jak na filmie. Czytając widzimy wszystko z największa dokładnością. Opisy są świetnie zrównoważone z dialogami, a dialogi cudownie ujęte w słowa. Jestem pod wrażeniem. Dodatkowo sama historia, aczkolwiek mało odkrywcza i mocno przewidywalna, urzeka nas od samego początku.

Główni bohaterowie również należą do tych, których nie sposób nie polubić, no, może ojciec dziewczyn na początku nie budzi sympatii, ale trudno się dziwić jego zachowaniu, zważywszy na sytuację, w jakiej się znalazł. Wszyscy są bardzo ciepli, ale każdy z nich ma swój odrębny charakter, czyli każdy z nich jest jakiś. Nie ma tu miejsc na osoby "mdłe" i bezbarwne. Język literacki opisujący postaci również jest nienaganny i poprawny literacko,

Książkę sklasyfikowano jako obyczajową, a ja dodałabym jeszcze, że to romans historyczny, który czyta się lekko, szybko i przyjemnie. Dużą wagę autorka przywiązuje też do Boga. Każda z postaci w myślach i słowach często rozmawia z Bogiem i ufa mu. Jedynie tata dziewczyn potrzebuje czasu, żeby do Niego powrócić. Jak widać powieść nie traktuje jedynie o miłości, ale i o wierze, wewnętrznych dylematach, dyskryminacji i przebaczeniu. To niej jeden z kolejnych, płytkich romansów, ale książka mająca głębię i dająca nam do myślenia.

Podsumowując - "Irlandzkie łąki" to powieść dla wszystkich kochających piękno, miłość i konie. To także lektura dla czytelników chcących znaleźć w powieści coś więcej niż tylko romans i seks.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Babski motyw

Zdecydowanie nie należy do najwyższych lotów autorki, mam wrażenie, że wszystkie, w których występuje Martusia - są jakieś niedorobione. Mamy tu dwie...

zgłoś błąd zgłoś błąd