Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Klamki i dzwonki

Wydawnictwo: Novae Res
6,76 (117 ocen i 47 opinii) Zobacz oceny
10
6
9
9
8
26
7
26
6
28
5
9
4
8
3
5
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380831841
liczba stron
350
słowa kluczowe
biblioteka, córka, wrocław
język
polski
dodała
Magdalena

Eliza Ostaszewska, poetka utrzymująca się z pracy w bibliotece i z korepetycji, właśnie wydała tomik swoich wierszy, a zaprzyjaźniony pub zorganizował jej wieczór autorski. Nie jest jej jednak dane nacieszyć się sukcesem, ponieważ już nazajutrz odbiera tajemniczy telefon ze szpitala. W jednej chwili dramatyczna przeszłość gwałtownie wkracza w jej życie i całkowicie je zmienia. Co się wydarzy,...

Eliza Ostaszewska, poetka utrzymująca się z pracy w bibliotece i z korepetycji, właśnie wydała tomik swoich wierszy, a zaprzyjaźniony pub zorganizował jej wieczór autorski. Nie jest jej jednak dane nacieszyć się sukcesem, ponieważ już nazajutrz odbiera tajemniczy telefon ze szpitala. W jednej chwili dramatyczna przeszłość gwałtownie wkracza w jej życie i całkowicie je zmienia.

Co się wydarzy, gdy unikająca bliskich związków trzydziestolatka z dnia na dzień zostanie matką nastoletniej dziewczynki? Jak artystka, kochająca literaturę i sztukę absolwentka kulturoznawstwa poradzi sobie z prowadzeniem firmy? Czy będzie potrafiła dokonać właściwych wyborów?

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Nowalijki książek: 297

Życie to nie klasyczny romans, ale...

Magdalena Knedler debiutowała trochę ponad rok temu pastiszową powieścią „Pan Darcy nie żyje”. Do połowy 2016 ukazały się obyczajowa „Winda” oraz pierwszy tom kryminalnej serii „Nic oprócz strachu”. Każda z tych książek reprezentuje inny gatunek literacki trochę tak, jakby autorka szukała swojego miejsca w polskiej literaturze współczesnej. Po lekturze czwartej powieści zaczynam myśleć, że to miejsce już znalazła - przynajmniej na jakiś czas.

„Klamki i dzwonki” to współczesna powieść obyczajowa z wyraźnym wątkiem miłosnym. Eliza Ostaszewska, aspirująca poetka, bibliotekarka na pół etatu, otrzymuje pewnego dnia telefon, który na zawsze zmieni jej życie. Helena Bukowska, zmagająca się ze śmiertelną chorobą, postanawia uporządkować swoje sprawy i zapewnić dwunastoletniej córce spokojne życie. Albert Dębski, adwokat i współwłaściciel kancelarii właśnie zrozumiał, że jego małżeństwa nie da się uratować. Wyrzuca sobie, że podjął w przeszłości złą decyzję. Robert Oleński – onkolog, u którego leczy się Helena – zakochuje się, ale adresatka jego westchnień zapatrzona jest w innego. Tylko kwestią czasu jest, kiedy drogi bohaterów zaczną się krzyżować, a oni sami będą raz na siebie wpadać, a czasem nawet mijać się w przelocie.

W nowej powieść Magdalena Knedler podjęła tematykę, która (jak myślę) najbardziej jej odpowiada. Już w przywoływanej wcześniej „Windzie” pokazała, że ma literackie wyczucie i serce do tekstów obyczajowych. Nie idzie jednak na łatwiznę i nie serwuje ckliwych...

Magdalena Knedler debiutowała trochę ponad rok temu pastiszową powieścią „Pan Darcy nie żyje”. Do połowy 2016 ukazały się obyczajowa „Winda” oraz pierwszy tom kryminalnej serii „Nic oprócz strachu”. Każda z tych książek reprezentuje inny gatunek literacki trochę tak, jakby autorka szukała swojego miejsca w polskiej literaturze współczesnej. Po lekturze czwartej powieści zaczynam myśleć, że to miejsce już znalazła - przynajmniej na jakiś czas.

„Klamki i dzwonki” to współczesna powieść obyczajowa z wyraźnym wątkiem miłosnym. Eliza Ostaszewska, aspirująca poetka, bibliotekarka na pół etatu, otrzymuje pewnego dnia telefon, który na zawsze zmieni jej życie. Helena Bukowska, zmagająca się ze śmiertelną chorobą, postanawia uporządkować swoje sprawy i zapewnić dwunastoletniej córce spokojne życie. Albert Dębski, adwokat i współwłaściciel kancelarii właśnie zrozumiał, że jego małżeństwa nie da się uratować. Wyrzuca sobie, że podjął w przeszłości złą decyzję. Robert Oleński – onkolog, u którego leczy się Helena – zakochuje się, ale adresatka jego westchnień zapatrzona jest w innego. Tylko kwestią czasu jest, kiedy drogi bohaterów zaczną się krzyżować, a oni sami będą raz na siebie wpadać, a czasem nawet mijać się w przelocie.

W nowej powieść Magdalena Knedler podjęła tematykę, która (jak myślę) najbardziej jej odpowiada. Już w przywoływanej wcześniej „Windzie” pokazała, że ma literackie wyczucie i serce do tekstów obyczajowych. Nie idzie jednak na łatwiznę i nie serwuje ckliwych opowieści ze szczęśliwym zakończeniem, ale stara się pokazać życie takim, jakie ono jest, bez zbytniego ubarwiania, ale i bez popadania w skrajny pesymizm. Bohaterowie „Klamek i dzwonków” to ludzie, których możemy spotkać na ulicy, ba, może mamy ich wokół siebie, może sami trochę nimi jesteśmy. Autorka wikła ich w różne problemy, które pewnie nieobce są czytelnikom jej powieści. Wszystkich ich jednak cechuje poszukiwanie równowagi w życiu i szczęścia, które czasem wymyka się z rąk, aby nagle dać się czerpać pełnymi garściami. Dlatego tak mocno kibicujemy bohaterom powieści, bo w nich, jak w lustrze, dostrzegamy siebie.

Z powieścią obyczajową jest trochę jak z filmem o podobnej tematyce. Można trafić na hollywoodzki ulepek, można na zaangażowane kino europejskie. Oba realizują podobną tematykę, oba inaczej. W przypadku „Klamek i dzwonków” jest tak, że szala przechyla się w stronę ambitnego potraktowania tematu. Nie znaczy jednak, że jest ponuro i przygnębiająco. Powieść cechuje tak charakterystyczna dla autorki lekkość narracji, odrobinę ironiczny humor i liczne odwołania do literatury oraz filmu. Magdalena Knedler sprawnie balansuje na granicy powieści obyczajowej oraz romansu. I choć serwuje (przynajmniej dla części postaci) satysfakcjonujące zakończenie, to nie jest ono przesłodzone. Patrząc z perspektywy wcześniejszych wyborów bohaterów „Klamek i dzwonków” można nawet napisać, że jest ono słodko - gorzkie. W moim odczuciu takie, jakie być powinno.

„Klamki i dzwonki” to także powieść o mieście. Wrocław nie jest może bohaterem pierwszoplanowym, ale stanowi niezbędny element historii. Bohaterowie żyją z nim w symbiozie, a ono odwdzięcza się im pięknymi plenerami. Warto również zwrócić uwagę na formę narracji - autorka często oddaje głos swoim bohaterom, dzięki czemu tę samą sytuację można prześledzić z dwóch punktów widzenia. Tak opowiadana historia zazębia się, tworząc - czasem zaskakującą - całość.

Niezwykle podoba mi się, że nowa powieść Magdaleny Knedler nie próbuje naśladować zachodnich wzorców. Niezaprzeczalnym atutem „Klamek i dzwonków” jest osadzenie fabuły w polskiej rzeczywistości, a postaci zapełniające strony powieści nie wydają się płaskie i papierowe. Co więcej, nie wszystkich bohaterów da się tak samo lubić - w prawdziwym życiu bywa przecież podobnie. Autorka stawia przed swoimi postaciami wyzwania, każe im walczyć o szczęście i ponosić konsekwencje wyborów z przeszłości. Podskórnie da się jednak odczuć, że czuje do nich ogromną sympatię i choć rozdziela im życiowe razy, to najchętniej przytuliłaby ich i mocno wyściskała.

Nie ma co ukrywać, że powieści obyczajowe nie są moim ulubionym gatunkiem literackim. Muszę jednak przyznać, że  Magdalena Knedler „kupiła” mnie już jakiś czas temu inteligentnym humorem „Pana Darcy'go” ..., a także klimatem jak ze starych filmów Woody'ego Allena - najpierw w „Windzie”, a teraz w „Klamkach i dzwonkach”. Po tę ostatnią powieść sięgnąłem z tym większym zaciekawieniem, że do końca nie wiedziałem, czym autorka mnie zaskoczy. Trochę zaskoczyła i to bardzo pozytywnie.

Wejdźcie do świata pełnego „Klamek i dzwonków” - naprawdę warto poznać historię kilku mieszkańców Wrocławia, uchylcie im tylko drzwi …

Tomasz Radochoński

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (423)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 173
Anna | 2016-11-04
Przeczytana: 03 listopada 2016

Lubię kiedy autor przedstawia w taki nietypowy sposób historię miłości. Okładka książki spodobała mi się. Spojrzałam na jej układ i zastanowiło mnie czy tych dwoje ludzi z okładki się połączy?

Eliza jest kobieta po trzydziestce,lubiąca swoje dotychczasowe życie, pracę, spełniła się jako bibliotekarka, wydała tomik wierszy. Pod względem sercowym nie ułożyło się jej. Miłość została jej odebrana. Albert Dębski, adwokat niespełniony w małżeństwie, nieszczęśliwy, mający swoje spostrzeżenia i dzieli się nimi podczas swojej pracy zawodowej. Jest lubiany, gdyż jego praca jest dobrze wykonywana.

Podczas studiów drogi jego zetknęły się z pewną zwariowaną dziewczyną, ale niestety na jakiś czas zrezygnował z niej. Chociaż ich drogi zetknęły się i melodia piosenki „ Listen to your heart” podczas tańca z Elizą na jednej z prywatek domowych. Albert cały czas pamiętał o tej melodii. Słuchał jej podczas jazdy samochodem, nie zapominał o tych słowach piosenki. Eliza pamiętała o...

książek: 712
Nina | 2017-06-21
Na półkach: Przeczytane, Ebook, 2017
Przeczytana: 19 czerwca 2017

Muszę przyznać, że historia mnie urzekła. Na początku było tak sobie ale im dalej w las, tym lepiej, aż do wyczekanego finału - oczywiście z happy enedem :) To historia przyjaźni, to historia miłości, to historia o trudnych wyborach, decyzjach, które należy podjąć nie będąc pewnym co z tego wyniknie. To opowieść o życiu, może trochę nierealna, ale komu to szkodzi. To również rzecz o nadziei i beznadziei, o tym, że los nie zawsze, a wręcz nigdy jest przewidywalny. To bardzo miła, ciepła opowieść, którą ja polecam :)

książek: 1357
Madi | 2017-04-03
Przeczytana: 03 kwietnia 2017

O Pani Knedler nie słyszałam nic ,a książkę tę wzięłam ze względu na tajemniczą okładkę.
Teraz już wiem ,że jest to kolejna polska autorka ,którą będę mieć na uwadze,bo powieść przypadła mi do gustu.
Choć jest to typowa obyczajówka,to nie zabrakło również wątku miłosnego ,który idealnie został wplątany w cała fabułę i choć tematyka nie jest mi obca,to książka zaciekawiła mnie i mile spędziłam przy niej czas.

książek: 1165
boziaczek | 2016-11-14
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam

Książka „Klamki i dzwonki” mnie urzekła. Pani Magdalena Knedler napisała niezwykła powieść obyczajową. Wszystko mi się tu podobało - kreacja bohaterów, fabuła, klimat samej książki i wreszcie sposób, w jaki została napisana.
Autorka „wrzuciła” wręcz swoich bohaterów w tzw. wir emocjonalny, z którego nie wiadomo co wyniknie. Żeby się tego dowiedzieć trzeba książkę przeczytać:) Życie Elizy, Alberta, Agaty i Dagny toczy się równolegle, a ich drogi często się przecinają, a za każdym razem ich spotkanie rodzi większe lub mniejsze konsekwencje dla pozostałych osób. Eliza Ostaszewska to samotna kobieta, bibliotekarka, która nagle musi zaopiekować się Agatą, córką swojej umierającej przyjaciółki. Albert Dębski to wzięty adwokat, niespełniony w małżeństwie, które nie należy do udanych, tęskniący za swoją dawną niespełnioną miłością Elizą. Niespodziewanie musi podjąć się obrony nastolatki Dagny (koleżanki Agaty), która spowodowała wypadek ze skutkiem śmiertelnym. Autorka lubi „gmatwać”...

książek: 709
Miłka Kołakowska | 2016-12-08
Przeczytana: 07 grudnia 2016

Mówi się, że serce nie sługa, a jednak ten znany z szerokiego liryzmu organ potrafi postawić się własnej wrażliwości i mimowolnie zaczyna służyć rozkazom zwykłego rozsądku. Jeżeli przedmiotem tej wewnętrznej wariacji staje się ulotna chwila sprzed lat, myśli zaczynają wariować i finalnie często dążą do obrania najwygodniejszej opcji. Magdalena Knedler powieścią „Klamki i dzwonki” przywraca bohaterom szansę dokonania właściwych wyborów, ale jednocześnie nie zapomina o trudzie codzienności, samoistnie wypierającej prawdziwe marzenia.

Pogrążona w wiecznej zadumie Eliza Ostaszewska stale balansuje między zwykłą pracą w bibliotece a własną poetycką duszą, która prowadzi ją do wydania tomiku poezji. Skromny wieczór autorski w zaprzyjaźnionym pubie przynosi odrobinę satysfakcji i zadowolenia, ale tajemniczy telefon ze szpitala sprawia, że myśli kobiety zaczynają toczyć wewnętrzny spór. Do jej mocno zadumanego życia wkrada się bowiem niespokojna przeszłość i dosłownie naciera na...

książek: 285
corgi | 2017-01-22

Przyjemna historia niespełnionej poetki do przeczytania w jedno leniwe popołudnie. Eliza, młoda bibliotekarka za zaoszczędzone pieniądze wydaje tomik wierszy. Żyje spokojnie, powoli, nie stać jej na ekscentryczne życie artystki, zresztą nie jest ono chyba w jej charakterze. Któregoś dnia w jej życiu pojawia się dawna przyjaciółka z niecodzienną prośbą. Zbiega się to w czasie z przypadkowym spotkaniem z miłością z młodości.

W zasadzie od samego początku znamy zakończenie tej historii. W zasadzie w całej historii nie ma negatywnych bohaterów, a wszystkie nieszczęścia powoduje zły los i nieoczekiwane zbiegi okoliczności. W zasadzie postaci czasem irytują nas swoją nieporadnością. Ale książka napisana jest w tak przyjemny i ciepły sposób, że w żadnym stopniu nie przeszkadza nam to w jej odbiorze.

książek: 1125

"Nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy. Z tej przyczyny zrodziliśmy się bez skazy i pomrzemy bez rutyny." Tak Wisława Szymborska, której duch jest bardzo mocno wyczuwalny w powieści "Klamki i dzwonki", zdefiniowała ludzki los. I podobnie Magdalena Knedler ukazuje nam w swojej nowej odsłonie - obyczajowej, emocjonalnej i bardzo ludzkiej, w jaki sposób koleje losu zmieniają człowieka i stawiają go w obliczu wyzwań, których kompletnie się nie spodziewa, a dzięki którym zdobywa nowe doświadczenia i inaczej spogląda na znane mu dotąd miejsca i ludzi.

Stworzona przez Magdę bohaterka - Eliza Ostaszewska - jest lubiącą samotność poetką, bibliotekarką oraz fanką dobrej kawy i literatury. Jej życie jest dość spokojne i podporządkowane pragnieniu wydania własnego tomiku poezji, co dzięki ascetycznemu trybowi życia i odkładaniu na ten cel każdego grosza, ostatecznie się udaje. W miarę uporządkowane życie Elizy burzy jedna rozmowa telefoniczna, która przywołuje duchy przeszłości i sprawia,...

książek: 2897
Liza | 2017-02-03
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 03 lutego 2017

Do dosyć nudnego życia Elizy pewnego dnia wkracza przeszłość: jej dawna przyjaciółka z dzieciństwa, Helena, prosi bohaterkę, aby zaopiekowała się jej nastoletnią córką Agatą. Bo Helena nie ma już czasu… Do tej pory Eliza była zupełnie sama, nie ma rodziny, a teraz ma nagle zostać zastępczą matką. Jak sobie poradzi i czy się zgodzi na plan Heleny?

Niestety ta powieść budzi we mnie zastrzeżenia odnośnie stylu i prowadzenia narracji. Szybko przeskakujemy od jednego bohatera, do drugiego, wydarzenia i emocje towarzyszące poznajemy za pomocą rwącego się strumienia myśli. Nie wszystko zostało wyjaśnione, wątki są zaczęte, pourywane- nie wiem, czy to był zamierzony efekt, czy nie, ale ciężko się czyta. Ponadto za dużo opisów, za mało dialogów, akcja toczy się zbyt wolno. Czytelnik składa tę historię z okruchów- jedna od jednego bohatera, druga od drugiego- bo losy postaci najpierw toczą się osobno, potem zaczynają się krzyżować, przeplatać, wejdą oni w relacje między sobą.
„Zaczynam się...

książek: 409
Book Emperor | 2016-08-26
Przeczytana: 26 sierpnia 2016

Prawdą jest, że Magda Knedler to jedna z moich ulubionych autorek i niezależnie co by mi wpychała w łapy, konkluzja jest ta sama : biere.
Miałam szczęście w nieszczęściu przeczytać tę książkę przedpremierowo - grubo przedpremierowo. I przyszła chwila refleksji, żeby cokolwiek o tym nowym dziecku autorki napisać.

Spodziewałam się czegoś dokładnie w klimacie "Pan Darcy nie żyje". Głównie dlatego, że Knedlerek to taka cudowna, śmieszkowa autorka, która uwielbia plot twisty i klifhangery, gdzie nie do końca wiadomo co, kto, z kim i w ogóle dlaczego. W przypadku "Klamek i dzwonków" wprawdzie nie dostałam kryminalnej komedii, ale jak na obyczajówkę, przyznaję, czytało się naprawdę dobrze.

Skrótu fabularnego nie będę przytaczała, bo macie go na szczycie strony, więc po co to powtarzać. W każdym razie Magda stanęła na wysokości zadania, przez co dostaliśmy obyczajówkę bez cukierkowej, tęczowo-rzygogennej miłości, która w prawdziwym życiu nigdy by się nie zdarzyła. Są postaci, które...

książek: 1348
IwonaGa | 2017-08-28
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 28 sierpnia 2017

Książka generalnie mi się podobała,a zwłaszcza pomysł na istnienie światów równoległych. Zastanawiam się czy faktycznie i jak często ocieramy się o swoje przeznaczenie, czy naprawdę sekundy decydują o naszej przyszłości? To wcale nie jest książka fantasy chociaż takie można odnieść wrażenie po tym co napisałam. To ksiazka o miłości,przyjaźni, oddaniu. Historia Elizy i Alberta wciągnęła mnie, tylko po co te wulgaryzmy? Oczywiście Albert niesamowicie irytujący, ale w końcu tacy też istnieją i wzbudzają emocje, a o to głównie chodzi.

zobacz kolejne z 413 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Adela także dała mi coś z siebie

Z Magdaleną Knedler – pisarką, recenzentką, felietoniską – autorką m.in. powieści „Pan Darcy nie żyje”, „Dziewczyna z daleka”, „Klamki i dzwonki” oraz trylogii „Nic oprócz...” rozmawiamy m.in. o jej najnowszej książce „Historia Adeli”.


więcej
Weź udział w konkursach i wygraj książki!

Zapraszamy Was do odwiedzenia naszej konkursowej zakładki. W tej chwili trwa 9 konkursów, w których możecie wygrać książki. Aby je zdobyć, wystarczy wykonać kilka prostych zadań. Siedzicie wygodnie? Możemy zaczynać!


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd