Klamki i dzwonki

Okładka książki Klamki i dzwonki Magdalena Knedler Patronat LC
Okładka książki Klamki i dzwonki
Magdalena Knedler Wydawnictwo: Novae Res literatura obyczajowa, romans
350 str. 5 godz. 50 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Wydawnictwo:
Novae Res
Data wydania:
2016-09-14
Data 1. wyd. pol.:
2016-09-14
Liczba stron:
350
Czas czytania
5 godz. 50 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380831841
Tagi:
biblioteka córka wrocław
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Teraz cię rozumiem, mamo Ilona Gołębiewska, Magdalena Knedler, Agnieszka Krawczyk, Agnieszka Lingas-Łoniewska, Natasza Socha, Małgorzata Warda, Sabina Waszut, Magdalena Witkiewicz
Ocena 7,8
Teraz cię rozu... Ilona Gołębiewska,&...
Okładka książki PS I życzę Ci dużo miłości Ilona Gołębiewska, Magdalena Knedler, Agnieszka Krawczyk, Agnieszka Lingas-Łoniewska, Katarzyna Misiołek, Natasza Socha, Małgorzata Warda, Magdalena Witkiewicz
Ocena 7,5
PS I życzę Ci ... Ilona Gołębiewska,&...

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

Życie to nie klasyczny romans, ale...



Konto usunięte
Konto usunięte

Oceny

Średnia ocen
6,6 / 10
183 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
163
12

Na półkach:

Książka ta sprawiła u mnie sinusoidę emocji. Od "ale wkurzająca jedna z bohaterek", przez "podoba mi się", aż po "po co te przeskoki?". Może i przewidywalna fabuła, ale było kilka momentów, które sprawiły, że czytanie jej nie było katorgą (poczucie humoru autorki zdecydowanie pomogło). Po prostu coś do oderwania się od rzeczywistości.

Książka ta sprawiła u mnie sinusoidę emocji. Od "ale wkurzająca jedna z bohaterek", przez "podoba mi się", aż po "po co te przeskoki?". Może i przewidywalna fabuła, ale było kilka momentów, które sprawiły, że czytanie jej nie było katorgą (poczucie humoru autorki zdecydowanie pomogło). Po prostu coś do oderwania się od rzeczywistości.

Pokaż mimo to

avatar
398
105

Na półkach:

Czytając te wszystkie peany na temat powieści „Klamki i dzwonki” zaczęłam zastanawiać się co ze mną nie tak. Czyżbym była pozbawioną wrażliwości wredną zołzą? Na to wychodzi.., gdyż powieść Magdaleny Knedler w żaden sposób mnie nie urzekła, mało tego zwyczajnie mi się nie podobała. Główną przyczyna mojej niechęci do tej pozycji jest postać głównej bohaterki – Elizy Ostaszewskiej. Cóż, postać na której opiera się cała fabuła, która jest motorem napędowym dla całej akcji, wszystkich zgromadzonych w powieści wątków, powinna chociaż trochę wzbudzać sympatię czytelnika. Niestety ja Elizy zwyczajnie nie lubię. A dlaczego jej nie lubię? Dlatego, iż wydaje mi się bierna i całkowicie pozbawiona charakteru. Główną bohaterkę poznajemy gdy wydaje ona swój pierwszy tomik poezji, a zaraz potem otrzymuje telefon od umierającej przyjaciółki, z prośbą o przejęcie pieczy nad nastoletnią córką. To co jeszcze wiemy o Elizie to to, że nie wiedzie jej się najlepiej, praca na pół etatu w bibliotece oraz udzielanie korepetycji z języka polskiego nie przynosi kokosów, więc nasza protagonistka klepie biedę. Wiemy również, że na świecie jest sama jak palec, gdyż jej rodzice zginęli w wypadku samochodowym, a w życiu jak do tej pory nie pojawił się żaden mężczyzna, który zostałby w nim na dłużej. Patrząc na taką postać, która przeżyła śmierć obojga rodziców, która dzień w dzień walczy o przetrwanie, starając się jak najlepiej zagospodarować nędzne zarobione grosze, oczekujemy, iż będzie to ktoś o niezwykłej sile psychicznej, potrafiący przezwyciężyć wszystkie przeciwności losu, ktoś kto potrafi walczyć. Nic bardziej mylnego, Eliza jest po prostu mdła. Pozostali bohaterowie zdają się przeprowadzać ją za rękę przez fabułę, wyręczać we wszystkim, tak żeby ona sama nie musiała za wiele robić. Oczywiście Eliza jest obowiązkowo piękna (jak przystało na rozkochującą w sobie okolicznych mężczyzn kobietę), obowiązkowo wrażliwa, obowiązkowo poetka (nie mogłaby przecież wykonywać jakiegoś „trywialnego” zawodu). Pozostałe postacie też nie powalają, żadna nie wyróżnia się jakoś szczególnie, niektóre z nich są też trochę stereotypowe (patrz żona Alberta, obowiązkowo zołza, żeby czytelnik nie obwiniał bohatera, gdy ten zdecyduje się ułożyć sobie życie z kimś innym), niektóre wciśnięte do fabuły jakby na siłę (patrz lekarz Heleny, a następnie szczerze oddany wielbiciel Elizy). Jedyną, jako taką sympatię wzbudzała we mnie dwunastoletnia Agata, córka Heleny.
Także tyle w temacie, ja do powieści na pewno nie wrócę. Jednakże wygląda na to, że jestem odosobniona w swojej opinii. Jak widać, książka Magdaleny Knedler przypadła do gustu dość dużej rzeszy czytelników. Także, najlepiej jak każdy wyrobi sobie o niej własne zdanie.

Czytając te wszystkie peany na temat powieści „Klamki i dzwonki” zaczęłam zastanawiać się co ze mną nie tak. Czyżbym była pozbawioną wrażliwości wredną zołzą? Na to wychodzi.., gdyż powieść Magdaleny Knedler w żaden sposób mnie nie urzekła, mało tego zwyczajnie mi się nie podobała. Główną przyczyna mojej niechęci do tej pozycji jest postać głównej bohaterki – Elizy...

więcej Pokaż mimo to

avatar
207
181

Na półkach:

Świetna powieść obyczajowa z wątkiem romantycznym. Eliza Ostaszewska pracuje na pół etatu w bibliotece. Niedawno miała swój poetycki wieczór autorski. Jest fanka dobrej kawy.W pewną sobotę otrzymuje telefon ze szpitala, który zmienia jej życia. Jej chora na raka dawna przyjaciółka Helena Bogucka prosi ja o opiekę nad jej 12-letnią córką Agatą. Dawne przyjaciółki nie rozmawialy ze sobą od tragicznej śmierci ich wspólnego przyjaciela Rafała. Helena jest osobą,która myśli o przyszłości i chce zabezpieczyć jej przyszłość. Nie ma rodziny,więc opiekuna dla córki wśród przyjaciół. Prowadzi salon fryzjerski Helena. Jej dobrą znajomą jest Gabriela z Galerii Gabrielii. Agata ma zdolności plastyczne. Swój talent rozwija w Galerii Gabrielii. Ale jest słaba z matematyki. Bierze korepetycje u Dziadka.
Tego samego dnia dawno niewidziany znajomy Elizy Artur Dębski z kancelarii Harpia podejmuje sięobrony 17letniej Dagny, która była oskarżona o spowodowanie wypadku samochodowego, w którym zginął powstaniec warszawski.Artur jest mężem Pauliny. Ale często myśli o Elizie i ich spotkanie w czytelni. Często kłóci się z żoną. Nie mają dzieci. Tematyka lektury dotyczy spotkania po latach, pogodzenia się z losem i także walki o lepsze jutro. Książka jest świetnie napisana, ale zawiera zbyt duzo wulgaryzmów.

Świetna powieść obyczajowa z wątkiem romantycznym. Eliza Ostaszewska pracuje na pół etatu w bibliotece. Niedawno miała swój poetycki wieczór autorski. Jest fanka dobrej kawy.W pewną sobotę otrzymuje telefon ze szpitala, który zmienia jej życia. Jej chora na raka dawna przyjaciółka Helena Bogucka prosi ja o opiekę nad jej 12-letnią córką Agatą. Dawne przyjaciółki nie...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
325
317

Na półkach:

https://feminadomi.blogspot.com/2018/08/klamki-i-dzwonki.html#more
Książka "Klamki i dzwonki" Magdaleny Knedler z pozoru, po wstępnym zapoznaniu się z opisem książki wydaje się naprawdę intrygująca, z nieszablonową historią. Faktycznie jest ona nieszablonowa. Mamy tutaj historie osób splecionych w różny sposób przeszłością. Eliza debiutująca poetka otrzymawszy telefon ze szpitala, przypomina sobie trudne wydarzenia, które spowodowały, że straciła przyjaciółkę i ukochanego mężczyznę. Owa przyjaciółka - Helena, zmagająca się z nieuleczalną chorobą postanawia uporządkować przeszłość i zapewnić swojej córce spokojną przyszłość. Albert Dębski - adwokat, tkwiący w nieudanym małżeństwie ciągle wspomina swoją platoniczną miłość Elizę..... Dużo tego, prawda? A to jeszcze nie koniec ;)
"Klamki i dzwonki" to taka historia, w której wzajemne relacje bohaterów mieszają się i plątają. Mimo, iż autorka stara się klarownie i logicznie przedstawić wydarzenia, opisać kto, dlaczego i kiedy poznał danego bohatera. Pomagają w tym umieszczone w powieści wspomnienia głównych postaci, ale jednak nie udaje się uratować słabo przemyślanych wątków, ich mieszanina z każdą kolejną stroną coraz bardziej drażni, czytając ma się wrażenie, że to jakaś kiepska literacka "Moda na sukces". Niestety, autorka nie udźwignęła tego nagromadzenia postaci i nie potrafiła stworzyć z nich ciekawej wspólnej historii. Przechodzenie od jednego bohatera do drugiego - bo ich losy początkowo toczą się oddzielnie, dopiero potem przeplatają się i krzyżują spowodowało, że historia stała się banalna i nudna. Kolejni bohaterowie nie wnosili niczego nowego, a jedynie powielali schemat toczonych w duszy monologów na temat swojego (nieudanego) życia.

Fabuła "Klamek i dzwonków" jest baardzo naciągana i bardzo mało wiarygodna. To taka irytująca bajeczka, którą można przeczytać, ale po co? Nie ma w tej historii bohatera, którego można polubić i się z nim utożsamić. Mężczyźni w tej powieści zostali przez p. Knedler bardzo skrzywdzeni; są miałcy, niemrawi, nudni, całkowicie bezbarwni. A przypominam, że jeden z nich to adwokat a drugi lekarz... Ciekawym zabiegiem mogło być przedstawienie danej sytuacji z punktu widzenia różnych bohaterów, ale ponieważ bywało ono zbieżne z przemyśleniami drugiej strony nic nie wnosiło, a przedłużało jedynie nudę wionącą z każdej kolejnej strony.

https://feminadomi.blogspot.com/2018/08/klamki-i-dzwonki.html#more
Książka "Klamki i dzwonki" Magdaleny Knedler z pozoru, po wstępnym zapoznaniu się z opisem książki wydaje się naprawdę intrygująca, z nieszablonową historią. Faktycznie jest ona nieszablonowa. Mamy tutaj historie osób splecionych w różny sposób przeszłością. Eliza debiutująca poetka otrzymawszy telefon ze...

więcej Pokaż mimo to

avatar
438
325

Na półkach: ,

Jedną gwiazdkę więcej dałam z powodu mojej sympatii do autorki, ale tak w ogóle książka mi słaba przypasowała choć lubię romanse.
Trudno powiedzieć co mi w tej książce nie pasuje.
Głównie narracja. Wynurzenia Alberta są takie...babskie. I nie zmienia tego nawet rzucone tu i ówdzie słówko na K.
Eliza jest bardziej prawdziwa.
Wielki plus, że prawie do samego końca nie byłam pewna co się zadzieje i to sprawiło, że doczytałam do końca.
Krótko mówiąc: jak ktoś lubi autorkę, to przeczyta. Ale jeśli jej nie zna - niech nie zaczyna znajomości od tej pozycji, bo się zniechęci i nie sięgnie po inne np. Dziewczynę z daleka. A szkoda by było

Jedną gwiazdkę więcej dałam z powodu mojej sympatii do autorki, ale tak w ogóle książka mi słaba przypasowała choć lubię romanse.
Trudno powiedzieć co mi w tej książce nie pasuje.
Głównie narracja. Wynurzenia Alberta są takie...babskie. I nie zmienia tego nawet rzucone tu i ówdzie słówko na K.
Eliza jest bardziej prawdziwa.
Wielki plus, że prawie do samego końca nie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1949
1219

Na półkach: , ,

Eliza Ostaszewska po skończonych studiach kulturoznawstwa nie związała się z nikim. Żyje skromnie, pracując na pół etatu w bibliotece i udzielając korepetycji. Przez wiele lat oszczędzała, aby wydać samodzielnie tomik własnych wierszy. Jej mały sukces burzy niespodziewany telefon ze szpitala. W jednej chwili dotychczasowe życie Elizy zmienia się o 180 stopni. Chorująca na raka dawna przyjaciółka Helena, której Eliza nie widziała przez trzynaście lat, postanowiła ustanowić ją tymczasową opiekunką swojej 12-letniej córki oraz współwłaścicielką dobrze prosperującego zakładu fryzjerskiego na wrocławskim Rynku. Czy Eliza podoła temu wyzwaniu, czy potrafi z dnia na dzień zmienić swoje dotychczasowe życie?

To fajna i wzruszająca książka, opowiadająca o sile przyjaźni, zaufaniu, odpowiedzialności, ale też o miłości, bo na drodze Elizy po latach znów pojawia się Albert Dębski, dawny kolega ze studiów, a dziś wzięty prawnik. Ich perypetie miłosne przeplatają się z codziennością życia Elizy i Agaty, a przyczyniają się do tego skomplikowane relacje małżeńskie Alberta. Czyta się bardzo dobrze, znajdując w książce chwile wzruszenia, śmiechu, potrzeby refleksji. To kolejna bardzo dobra powieść Magdaleny Knedler, poruszająca ważne problemy natury moralnej i społecznej.

Eliza Ostaszewska po skończonych studiach kulturoznawstwa nie związała się z nikim. Żyje skromnie, pracując na pół etatu w bibliotece i udzielając korepetycji. Przez wiele lat oszczędzała, aby wydać samodzielnie tomik własnych wierszy. Jej mały sukces burzy niespodziewany telefon ze szpitala. W jednej chwili dotychczasowe życie Elizy zmienia się o 180 stopni. Chorująca na...

więcej Pokaż mimo to

avatar
14481
1950

Na półkach: ,

Poruszająca, pięknie napisana,pełna wzruszeń powieść, która z pewnością podbije wasze serca. Magdalena Knedler ma talent do tworzenia niesztampowych fabuł, a postaci ożywają i są nam niejednokrotnie bardzo bliskie. Mimo zacięcia komediowego nie stroni też od poważniejszych tematów.
Helena dowiaduje się, że jest poważnie chora. Musi uregulować swoje ziemskie sprawy i powierzyć komuś opiekę nad nastoletnią córką Agatą. Wybór pada na przyjaciółkę z dzieciństwa, Eliże, przebojową trzydziestolatkę, która jednak z nastolatkami/ dziećmi mało ma do czynienia, bo stawia na siebie i zawrotną karierę.
Mecenasi namierzają ją, zaczyna się zapoznawanie Agaty. Eliza miała kiedyś uraz do Heleny za odbicie Rafała, ale w obliczu spraw ostatecznych podejmuje decyzję, która diametralnie zmieni jej życie.
Kolejnym bohaterem jest prawnik Albert, kiedyś skrzywdzony przez wredną babę i jak się domyślamy idealny partner dla Elizy. Prowadzi trudne przypadki, a w pewnym momencie Eliza zachodzi mu za skórę. uwikłany w małżeństwo z Pauliną (która go zdradza) sam nie wie czego chce.
Lekarz Heleny Robert żywo interesuje się Elizą, więc droga do wspólnego szczęścia Elizy i Alberta jest wyboista. Albert ma bronic Dagny, przyjaciółki Agaty, którą uważa za córeczkę bogatego tatusia, która potrąciła pieszego. Okazuje się jednak, że tylko kogoś kryje. zakochana w starszym chłopaku nie wie, że chce on bez skrupułów wykorzystać jej zaangażowanie i to on jest sprawcą wypadku.
Helena wyjeżdża na terapię, by dać córce i przyjaciółce czas na wzajemne poznanie się. Mamy parę retrospekcji, poznajemy kulisy samotnego macierzyństwa, problemy Heleny z Agatą.
Ciekawe wątki dotyczą też Gabrieli, ekscentrycznej artystki z galerii, która wspiera Agatę w jej artystycznych poszukiwaniach. Miło było poczytać o ulubionych utworach muzycznych Roxette, fascynacji "Wiekiem niewinności", romantycznych uniesieniach Elizy. Wstępem do każdego rozdziału są urywki wierszy, cytaty z powieści, adekwatne do tematyki danego wycinka powieści. Ciesze się, że rozterki Agaty są przedstawione szacunkiem, że obserwujemy jej dorastanie, że jest pełnoprawną uczestniczką wydarzeń, że jej przeżycia i myśli zostały przelane na papier. tajniki kobiecej duszy, tej młodszej i tej bardziej doświadczonej do mnie przemawiają, mimo skąpych dialogów czytelnik zainteresowaniem śledzi fabułę. Mniej utalentowany pisarz utkwiłby na mieliźnie serwując czytelnikom ckliwy banał o odchodzeniu najbliższych,ale Magdalena Knedler daje sobie radę w tej materii.

Poruszająca, pięknie napisana,pełna wzruszeń powieść, która z pewnością podbije wasze serca. Magdalena Knedler ma talent do tworzenia niesztampowych fabuł, a postaci ożywają i są nam niejednokrotnie bardzo bliskie. Mimo zacięcia komediowego nie stroni też od poważniejszych tematów.
Helena dowiaduje się, że jest poważnie chora. Musi uregulować swoje ziemskie sprawy i...

więcej Pokaż mimo to

avatar
98
47

Na półkach: , , , ,

Na PLUS:
- historia mimo wątków przemijania i niespełnionych miłości jest PRZEZABAWNA, a przynajmniej jest napisana zabawnym, współczesnym językiem
- historia optymistyczna, nikogo z czytelników raczej nie przygnębi, wręcz przeciwnie wprawi w dobry humor
- historia dająca nadzieję
- książka zachęca do przeczytania kolejnych pozycji autorki
- fabuła osadzona jest we Wrocławiu, ma polskich bohaterów z przyziemnymi problemami
- bardzo mi się podobało, że autorka zdecydowała się na opisywanie tego samego wydarzenia oczami dwóch różnych osób, z dwóch kompletnie różnych perspektyw - tu doskonale udało się przemycić komediowy charakter tej książki

Na Minus:
- przeczytaj i ewentualnie znajdź je sam/a :)

POLECAM!

Na PLUS:
- historia mimo wątków przemijania i niespełnionych miłości jest PRZEZABAWNA, a przynajmniej jest napisana zabawnym, współczesnym językiem
- historia optymistyczna, nikogo z czytelników raczej nie przygnębi, wręcz przeciwnie wprawi w dobry humor
- historia dająca nadzieję
- książka zachęca do przeczytania kolejnych pozycji autorki
- fabuła osadzona jest we...

więcej Pokaż mimo to

avatar
2269
1362

Na półkach: ,

Przyjemna lektura, wiele wątków, jednak jakoś tak rzadko sięgam po takie książki. Zakończenie dość przewidywalne.

Przyjemna lektura, wiele wątków, jednak jakoś tak rzadko sięgam po takie książki. Zakończenie dość przewidywalne.

Pokaż mimo to

avatar
575
557

Na półkach:

Wyobraźcie sobie, że pewnego dnia, odzywa się do Was ktoś znajomy z przeszłości, z kim nie mieliście kontaktu od lat. I ten ktoś prosi Was o pewną przysługę. Przysługą zaś okazuje się być opieka nad dzieckiem (dwunastolatką), zostanie współwłaścicielem salonu fryzjerskiego i domu. Dziwne? Na pewno niecodzienne. Coś takiego po prostu się nie zdarza, a tymczasem Elizie właśnie się przytrafiło...

Eliza Ostaszewska to bibliotekarka i poetka. Wydała tomik wierszy (za własne, ciułane przez wiele lat, pieniądze), które dopiero co czytała podczas kameralnego spotkania autorskiego w zaprzyjaźnionym pubie. Żyła sobie bezpiecznie w swoim własnym świecie, pełnym książek i poezji, a czasem także problemów życia codziennego przejawiających się głównie brakiem pieniędzy i samotnością. I to dość spokojne, zwyczajne życie wywraca do góry nogami jeden telefon. Dzwoni nieznany jej lekarz i prosi o przybycie do szpitala. Do kogo? Do kogoś, kogo Eliza dobrze zna, choć kontakt ten urwał się kilkanaście lat temu. Dlaczego się urwał? O co chodzi? Autorka wszystko opisuje, więc nie będę tu tworzyć spojlerów :-)

Lektura kolejnej książki Magdaleny Knedler zobowiązuje, więc poczytałam o autorce w sieci. Pierwsze, co przyszło mi do głowy, to to, że gdybym się przy niej odezwała, natychmiast usłyszałaby, że seplenię, chociaż sama nie wiedziałam o tym fakcie długie lata :D Usłyszałaby, uchem logopedy i nauczycielki dykcji (fajny zawód!).

Dobrze jest trochę wiedzieć o autorze, którego książki lubi się czytać. Można wtedy oprócz zgłębiania fabuły dopatrzeć się w powieści jakichś powiązań z samym pisarzem. Wtedy staje się on jakiś taki bliższy, bardziej "swój", nie uważacie? Lubię częste nawiązania autorki do malarstwa (na którym kompletnie się nie znam), filmu i muzyki (tu już jest trochę lepiej) czy literatury (tu czuję się całkiem nieźle). Nieustająco podziwiam szerokie zainteresowania pani Magdy i umiejętność opowiadania o nich w tak prosty sposób. Nie znajdziecie w tych książkach żadnych specjalistycznych czy napuszonych wywodów. Będzie za to piękny język, jasny przekaz i mnóstwo emocji. Gwarantuję.

O "Klamkach i dzwonkach" słyszałam już jakiś czas temu, kiedy odkryłam twórczość Magdaleny Knedler. Były to same pozytywne opinie, więc, tradycyjnie, podchodziłam do niej jak pies do jeża. Jednak mimo niepewności, (bo jak ktoś tak tylko chwali i chwali, to często wychodzi, że te peany były przesadzone), ciągle mi te dzwonki w głowie grały. I w końcu, na swoje szczęście, podjęłam decyzję o lekturze.

"Klamki..." to piąta powieść autorki, ale nie czytam książek Magdy Knedler w kolejności ich wydania. Przytulam te, które akurat są w moim zasięgu. Nie żałuję lektury żadnej z nich. Macie tak czasami, że czytacie książkę, bo głupio nie skończyć, jak się już zaczęło, ale żałujecie zmarnowanego na nią czasu? Tutaj takie zjawisko nie występuje. Każda powieść jest inna, wyjątkowa. Otwierając kolejną mam pewność, że czymś mnie zaskoczy, zaczaruje i wciągnie w wir zdarzeń, zanim zdążę się zorientować. Nie inaczej było i tym razem. Eliza, Helena, Oleński, Albert, Dagny, Paulina, Agata i Gabriela to kolejny zestaw bohaterów pełnych emocji. Każda z tych postaci ma swoje miejsce w powieści, wszystkie są dopracowane do tego stopnia, że można sobie łatwo wyobrazić, jak wyglądają, jak się zachowują. Majstersztyk. Co najbardziej podobało mi się w Elizie i Albercie? Cecha, którą mieli oboje. Prowadzenie wewnętrznych monologów. Chciałabym to zobaczyć! Człowiek, który gada sam ze sobą w myślach musi zabawnie wyglądać, skoro inni bohaterowie to dostrzegali i reagowali na te ich wewnętrzne dyskusje.

Polecam, choć uprzedzam równocześnie, że to nie jest książka z serii "łatwych i przyjemnych". To historia o trudnych wyborach, śmierci i samotności, ale także o miłości, przyjaźni i cieszeniu się każdą chwilą, którą dane nam było przeżyć.

I powiem jeszcze, że byłby z tej książki fajny film. Idę szukać kolejnej historii autorstwa Magdaleny Knedler. Chyba się uzależniłam...

Wyobraźcie sobie, że pewnego dnia, odzywa się do Was ktoś znajomy z przeszłości, z kim nie mieliście kontaktu od lat. I ten ktoś prosi Was o pewną przysługę. Przysługą zaś okazuje się być opieka nad dzieckiem (dwunastolatką), zostanie współwłaścicielem salonu fryzjerskiego i domu. Dziwne? Na pewno niecodzienne. Coś takiego po prostu się nie zdarza, a tymczasem Elizie...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Magdalena Knedler Klamki i dzwonki Zobacz więcej
Mag­da­ Knedler Klamki i dzwonki Zobacz więcej
Mag­da­ Knedler Klamki i dzwonki Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd