Biel. Notatki z Afryki

Wydawnictwo: Edipresse
7,26 (144 ocen i 43 opinie) Zobacz oceny
10
8
9
17
8
46
7
39
6
20
5
5
4
2
3
5
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788379452583
liczba stron
652
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
Karolina

"Jeśli poczują się Państwo poirytowani, że jest to książka zbyt osobista, intymna, że nie przypomina niczego, co już znacie, to może dobrze. Tylko tak mogło być. Jeżeli ktoś nazwie ją albumem fotograficznym, sprawi mi przyjemność. Gdy uzna, że to książka o Afryce, nie będę się spierał. Na nieprzyjemny zarzut, że jest w istocie autobiografią, nie będę umiał odpowiedzieć, zażenowany, przyłapany...

"Jeśli poczują się Państwo poirytowani, że jest to książka zbyt osobista, intymna, że nie przypomina niczego, co już znacie, to może dobrze. Tylko tak mogło być. Jeżeli ktoś nazwie ją albumem fotograficznym, sprawi mi przyjemność. Gdy uzna, że to książka o Afryce, nie będę się spierał. Na nieprzyjemny zarzut, że jest w istocie autobiografią, nie będę umiał odpowiedzieć, zażenowany, przyłapany na gorącym uczynku. Sam myślę o «Bieli» jak o notatkach na marginesach książek, które zawsze mam ze sobą w podróży, bo lubię rozmawiać ze znacznie mądrzejszymi od siebie."
Marcin Kydryński

 

źródło opisu: Wydawnictwo Edipresse Książki, 2016

źródło okładki: https://edipresse.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 334
Monika | 2018-05-07
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Pamiętam burzę towarzyszącą pojawieniu się w księgarniach najnowszej książki Marcina Kołodziejczyka. Okładkę z źle wykadrowanym zdjęciem, na którym widać wypoczywającego na plaży (najprawdopodobniej) Polaka i jego czworonożnego przyjaciela, w owym czasie zobaczyć można było niemal wszędzie. Powodowana silnym naciskiem propagandy ze strony portali czytelniczych oraz wszystkich okolicznych księgarń, a także zachęcona szeregiem pozytywnych recenzji, nie mogłam nie sięgnąć po Bardzo martwy sezon. Było to moje pierwsze spotkanie z panem Kołodziejczykiem i nie wiem, czy dojdzie między nami do kolejnego (choć Dysforia już od pewnego czasu czeka na półce).
Owa książka to właściwie zbiór opublikowanych już wcześniej na łamach „Polityki” (w latach 2000-2014) ponad dwudziestu reportaży Marcina Kołodziejczyka. Bardzo dobrze, że reportaże zbierane są i wydawane w formie książek, ponieważ pozwalają prześledzić reporterskie osiągnięcia danego autora bez konieczności „dokopywania się” do starych wydań gazet. Gorzej, jeśli prześledzenie tychże osiągnięć skłania czytelnika do wydania opinii negatywnej, niekorzystnej wobec autora. Tak niestety stało się ze mną po lekturze Bardzo martwego sezonu.
Przede wszystkim negatywne emocje wzbudził we mnie styl autora. Niby obiektywny – wszak autor skrywa się za swoim tekstem – a jednak wyczuć można, jaką zajmuje pozycję wobec opisywanego zdarzenia. Kiedy mowa o koncercie japońskiego artysty Miyazawa
w Przemyślu wyczuwalna jest swego rodzaju niechęć, a nawet ironia wobec owego wydarzenia; z kolei gdy opisywana jest inicjatywa warsztatów przeprowadzonych dla dzieci ze wsi Krzywa (które zaowocowały nawet wydaniem książki-albumu z fotografiami najmłodszych mieszkańców) widać wyraźne poparcie ze strony autora wobec tego rodzaju działalności. A dla mnie, jako odbiorcy tych dwóch reportaży, oba wydarzenia są wydarzeniami kulturalnymi, mającymi na celu pobudzenie odbiorców do działania, do rozwoju swoich zainteresowań (czy to wobec kultury japońskiej, czy wobec fotografii), dlatego ich wartościowanie (a tym samym wpływanie na opinię czytelnika) jest moim zdaniem niezasadne. Przy tym język, którym posługuje się autor, jest bardzo lakoniczny – owszem, niewątpliwie taki był jego zamiar, jednak owa prostota i lakoniczność są na dłuższą metę męczące; jako czytelnik odniosłam wrażenie, że reporter nie potrafi wyrazić słowami tego, co obserwuje, a to niestety nie świadczy o nim dobrze. Z drugiej strony, mówi się o tym, że teksty Kołodziejczyka to swoiste „ody do niczego”, m. in. dzięki językowi, którym posługuje się autor. Cóż, mnie niestety tego rodzaju opinie nie przekonują.
Aby nie odnosić się wyłącznie negatywnie wobec książki Kołodziejczyka, muszę przyznać, iż część poruszonych tematów zainteresowała mnie – historia samosądu we Włodowie, w rezultacie którego doszło do zabójstwa utrapienia miejscowych, Józefa Ciechanowicza, skłoniła mnie do obejrzenia świetnego filmu „Lincz” w reżyserii Krzysztofa Łukaszewicza, opartego na tym zdarzeniu. Niestety, większość reportaży nie zapadła mi
w pamięć. Obraz Polski, który się z nich wyłania, w pewnym momencie staje się męczący, monotonny, z każdym kolejnym tekstem nie znajduję nic nowego, zaskakującego, interesującego. Być może taki był autorski zamiar, choć trudno w to wierzyć, skoro książka nie powstawała jako jednolity utwór – jest przecież zbiorem reportaży z wielu lat pracy.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Paranoja

Ja tak krótko: liczę na kontynuację perypetii Joasi Skoczek i Marka Zadrożnego, ponieważ zakończenie "Paranoi" sugeruje ciąg dalszy. A że sp...

zgłoś błąd zgłoś błąd