Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Zabić smoka. Ukraińskie rewolucje

Seria: Reportaż
Wydawnictwo: Czarne
7,37 (70 ocen i 13 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
7
8
25
7
24
6
9
5
2
4
0
3
0
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380492714
liczba stron
208
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
Ag2S

Bohdan Chmielnicki trafia na cztery lata do więzienia za czyn, którego nie popełnił, Ałłę z Kijowa terroryzuje bezkarny sąsiad polityk, Żenia z Ługańska obiera ukraińskich nieboszczyków ze wszystkiego, co można sprzedać na Zachód, smutnym Mikołajowem wstrząsa spalenie osiemnastolatki, w cichej Wradijiwce giną młode kobiety, a milicja zamiast szukać sprawców, zaciera ślady. „Zbiorowa agresja,...

Bohdan Chmielnicki trafia na cztery lata do więzienia za czyn, którego nie popełnił, Ałłę z Kijowa terroryzuje bezkarny sąsiad polityk, Żenia z Ługańska obiera ukraińskich nieboszczyków ze wszystkiego, co można sprzedać na Zachód, smutnym Mikołajowem wstrząsa spalenie osiemnastolatki, w cichej Wradijiwce giną młode kobiety, a milicja zamiast szukać sprawców, zaciera ślady.

„Zbiorowa agresja, złość i frustracja kumulują się od lat i raz po raz wybuchają okrutną zbrodnią. Bo w swoim kraju niczego nie znaczymy, bo władze robią z nami, co chcą, bo prawo pięści jest jedyną zasadą. Aż strach pomyśleć, czym się to wszystko skończy” – bohaterzy reportażu Katarzyny Kwiatkowskiej- Moskalewicz wciąż budzą się w tej samej rzeczywistości. Czy 2004 r., czy 2014 – Ukraina jest niby smok, z którym nie można wygrać. Bo jak mówi mądrość ludowa, nie można pokonać smoka, bo ten, kto go zabił, sam staje się smokiem. Pomarańczowa Rewolucja czy Majdan dla zwykłych ludzi – pomimo wielkich nadziei, które niosły – nie zlikwidowały przemocy, korupcji, arogancji w łamaniu prawa przez najbogatszych ulubieńców władzy czy wykorzystywania naiwności tych, którzy desperacko pragną zmiany.

Książka jest efektem wielu podróży autorki, a historie, które opisuje, zdarzyły się naprawdę i wciąż są aktualne.

 

źródło opisu: http://czarne.com.pl/

źródło okładki: http://czarne.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 396
Przemek | 2017-06-10
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 czerwca 2017

Dalej nie rozumiem wojny na Ukrainie. Książka różni się trochę od "Wojny, która nas zmieniła" Pawła Pieniążka. Nie mamy tu relacji z frontu, opisu wojennej destrukcji. Tutaj autorka skupia się na wydarzeniach, które do wybuchu wojny doprowadziły. Są to drobne wycinki rzeczywistości, które składają się na pewną całość. Próbowałem je sobie wynotować, poukładać, ale jest to ciągle mętna gmatwanina.

Najbardziej oczywistym powodem, dla którego ludzie chcieli zmian, było bezprawie. Milicja i sądy, które fabrykowały dowody, gdzie po aresztowaniu wyrok musiał być skazujący bo inaczej "system okazałaby awaryjność". Milicja często torturowała przypadkowych podejrzanych, żeby wymusić przyznanie do winy, którym mogła zadowolić poszkodowanego bogacza.

"Zapamiętaj - pouczał Denys - skoro milicja cię aresztowała, prokuratorzy oskarżyli, sąd musi cię skazać. Uniewinnienie to awaria." (s. 21)

Ale to nie wszystko. Milicja potrafiła również gwałcić, prowadzić rozboje, a potem wszystko tuszować, że uchodziło jej to na sucho.

"Dryżak był chrześniakiem naczelnika milicji w Mikołajewie, mieście obwodowym, a jeśli się ma generała majora w rodzinie, to najgorsze zbrodnie ujdą płazem" (s. 112)

Drugim powodem mogły być napięcia związane z językiem ukraińskim. We wschodnich regionach ludzie nie mówili po ukraińsku i mieli z tego powodu rozmaite problemy, ot chociażby nie byli w stanie przeczytać ulotki do lekarstwa.

"Etykiety lekarstw są po ukraińsku - krzyczała całkiem już histerycznie prorosyjska działaczka. - Nie rozumiemy instrukcji, a od tego można umrzeć. Banderowcy chcą się nas zbrodniczo pozbyć z Krymu." (s. 64)

Dalej, w mentalności ukraińskiej przewija się obraz ciężko pracującego górnika z Doniecka i "darmozjada" z Kijowa, który wyciska wszystko z robotników.

"[propagandysta T.] pisał, że majdanowi stoją na placu za dolary albo naiwnie dali się omamić przkupionej przez Amerykę opozycji. Że wschód Ukrainy ciężko pracuje na darmozjadów z zachodu, skorych do bitki i pijackich awantur. Że górnik z Donbasu musi wreszcie uderzyć pięścią w stół i powstrzymać bezeceństwa banderowców"

Co ciekawe, Janukowycz miał w Doniecku "rodzinę prezydenta", tj. "klan doniecki". Prorosyjskość Janukowycza mogła więc jakoś wpływać na prorosyjskie nastroje na wschodzie, choć ludzie na wschodzie uważali, że Janukowycz zdradził ich, bo np. nie wprowadził rosyjskiego jako drugi język urzędowy.

"Klan doniecki, zwany też Rodziną prezydenta, pożerał wszystko, co napotkał na drodze. Takiej pazerności ukraiński biznes jeszcze nie widział" (s. 125)

"Obiecał, że rosyjski będzie na Ukrainie drugim językiem państwowym, potem jako premier, palcem nie kiwnął w tej sprawie." (s. 64)

Na Ukrainie żyją też ciągle stereotypy o tym jak to car w dawnych czasach na tereny wschodniej Ukrainy zsyłał przestępców na roboty. Stąd reszta kraju robiła sobie niewybredne żarty o wschodzie.

"Były żale i pretensje, że reszta kraju ma dzielnych górników z Donbasu za genetycznych przestępców, bo za cara i komunistów do pracy w tutejszych kopalniach zsyłano drobnych rzezimieszków" (s. 52)

Obecna też była manipulacja: np. w pewnym momencie pojawił się (sfałszowany) klip wideo, w którym Juszczenko skacze po Ukrainie i pokazuje gdzie żyje "najlepszy sort", a gdzie "najgorszy sort" (skąd my to znamy???). Jeden rozdział książki w ogóle poświęcony jest "polittechnologii", tj. manipulacji nastrojami mas wyborczych. Mamy tutaj kwestie organizowania demonstracji z opłacanymi uczestnikami, płacenie za korzystne lub niekorzystne publikacje w mediach, subtelne sztuczki jak zniechęcanie wyborców przez prowadzenie niby-agitacji wyborczej przez telefon w środku nocy, organizowanie imprez masowych dla młodych w dniu wyborów, taktykę trollowania na forach internetowych, itd.

"Zaczęło się od słynnej fałszywki spotu wyborczego Wiktora Juszczenki. Na pomarańczowym tle pojawiło się hasło "Tak, Juszczenko!", zaraz potem mapa Ukrainy podzielona na trzy części: zachodnią (z podpisem `pierwszy sort'), centralną (`drugi sort') i wschodnią (`najgorszy sort'). Po mapie skakał animowany Juszczenko w kowbojskim kapeluszu" (s. 50)

Berkutowiec z Majdanu przyznaje, że tam również musiała działać trzecia siła, której zależało by polała się krew, choć mogli spacyfikować demonstrację przy minimalnych stratach w ludziach:

"Komuś na górze zależało by doszło do krwawej łaźni. 20 lutego to nie Berkut strzelał na ulicy Instytuckiej, to snajperzy. Trzecia siła zabijała i tamtych z Majdanu, i naszych" (s. 154)

Niechęć do Zachodu (UE) mogła też wynikać z handlu ukraińskimi organami, które masowo wysyłane były do Niemiec.

"Ukraińcy umierają młodo [...]. Zostają po nich kowadełka, grzebienie, chrząstki żebrowe, ścięgna, więzadła, worki osiedziowe, opony twarde, kości ramienne i udowe, płaty skóry - wszystko prawie jak nowe. [...] Skrupulatni Niemcy odliczali należność za każdą nowo nabytą część ukraińskiego ciała" (s. 57)

Dodatkowo na wschodzie wskutek bezprawia rozwijały się konflikty między Tatarami, a resztą ludności, która prześladowała tych pierwszych, aż oni również posunęli się do rękoczynów.

"Na początku XXI w. krymskie ulice opanowali rosyjscy skinheadzi. [...] Bili tatarskie kobiety [...] młodego Tatara ugodzili nożem, bo szedł za rękę z Rosjanką. W odpowiedzi 50 Tatarów wpadło do klubu gdzie bawili się skini. Polała się krew" (s. 68)

Ludziom nie podobało się też rozwarstwienie społeczeństwa. To, że obok siebie istnieją bogate miasto i zapadła dziura. Wspominali, że w czasach radzieckich tak nie było, że było równiej, że milicja zajmowała się walką z przestępczością, a nie była mafią sama w sobie. Stąd nastroje prorosyjskie.

"W ZSRR było normalnie, milicjanci ścigali przestępców, teraz człowiek boi się wejść do komisariatu. Kiedyś było tu państwo, teraz jest nie wiadomo co" (s. 116)

Wreszcie pojawia się też motyw obrony prawosławia i bezbożności niektórych aktywistów z zachodu.

"Żydzi piją krew naszą. Chcieli nas na siłę przyłączyć do UE. [...] My, prawosławni Słowanie, jesteśmy połączeni z Rosją węzłami chrztu." (s. 182)

Warto przeczytać, wiele materiału do przemyśleń, niestety trudno ustalić ostateczną diagnozę i receptę odnośnie tego co dzieje się na wschodzie Ukrainy. Jest to splot wielu pomniejszych czynników.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ogród oleandrów

Niestety książka nie ma zbyt wiele wspólnefo z jej opisem. To ponura i przygnębiająca opowieść, a raczej przemyślenia, głównej bohaterki. Nie tam żadn...

zgłoś błąd zgłoś błąd