Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Były sobie świnki trzy

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
6,99 (806 ocen i 185 opinii) Zobacz oceny
10
56
9
52
8
168
7
244
6
179
5
70
4
18
3
17
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380692664
liczba stron
360
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
dodała
Ag2S

Bycie żoną swojego męża ma pewne zalety – pełne konto i nadmiar wolnego czasu. W zamian wystarczy tylko pilnować, by mąż nie zapominał, dzięki komu żyje pełnią szczęścia. Układ działa jak w zegarku, ale do czasu… Jolka, Martusia i Kama pewnego dnia odkrywają, że w metryce lat im przybywa, nie ubywa, pojawiają się kurze łapki, dodatkowe kilogramy, a w życiu ich mężów inne kobiety. Przyjaciółki...

Bycie żoną swojego męża ma pewne zalety – pełne konto i nadmiar wolnego czasu. W zamian wystarczy tylko pilnować, by mąż nie zapominał, dzięki komu żyje pełnią szczęścia. Układ działa jak w zegarku, ale do czasu… Jolka, Martusia i Kama pewnego dnia odkrywają, że w metryce lat im przybywa, nie ubywa, pojawiają się kurze łapki, dodatkowe kilogramy, a w życiu ich mężów inne kobiety.
Przyjaciółki postanawiają zmienić swój stan cywilny, zanim zrobią to ich mężowie. Tylko te nieszczęsne intercyzy…
W tej sytuacji można zrobić tylko jedno. Zostać bogatą wdową.
Żeby to tylko było takie proste…

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2265
NathalieRoss | 2016-05-17
Na półkach: Posiadam

Na wstępie - apel!
Dziewczyny, kupujcie i czytajcie - "Były sobie świnki trzy", gdyż to zdecydowanie najlepsza powieść Olgi Rudnickiej ze wszystkich, jakie do tej pory napisała, a ma ich już przecież na swoim koncie niemało. Po prostu cud, miód i orzeszki! Powieść jest naprawdę kapitalna, uśmiech nie schodził mi z ust i naprawdę nie mogłam się od niej oderwać ani na chwilę.

Wszystkie trzy bohaterki są mega odjechane, nieprzewidywalne i nie da się ich nie polubić. Pozornie każda z nich to typ głupiutkiej blondyny, która do trzech nie potrafi zliczyć (tak przynajmniej sądzą ich małżonkowie), ale jak się dość szybko okazuje żadna z nich wcale głupia nie jest. Jolka, Marta i Kama przyjaźnią się od dawna, ich mężowie też są kolegami. Wszystkie trzy pary mają za sobą spory małżeński staż i są już sobą znudzone. Dziewczyny zaczynają podejrzewać, że ich wiarołomni mężowie zamierzają wymienić je na lepszy (i znacznie nowszy) model i postanawiają się ich pozbyć. I to jak najszybciej.

„- Nie możesz oczekiwać, że jedna z nas zabije człowieka, który w niczym nam nie zawinił – odparła Jolka. - Jestem zdecydowanie przeciwna zabijaniu kogokolwiek poza własnym prywatnym mężem. Nie jestem psychopatką.”

I wtedy dopiero zaczyna się dziać. Wydarza się jeden wypadek, potem drugi i kolejny, ktoś komuś uszkodził auto, ktoś kogoś zaszantażował, śledził, oskarżał. Pewien policjant zaczyna się tym nadmiernie interesować, choć to nie jego rewir, pewna ambitna kochanka ma już dosyć bycia kochanką, w ruch idą leki na przeczyszczenie, suszarka do włosów, a dziewczyny są zbyt gadatliwe...

„Były sobie świnki trzy” to lektura naprawdę godna polecenia, gdyż ma wszystko, czego oczekujemy, czyli wartką akcję, niebanalne podejście do tematu, świetnie napisane dialogi i mnóstwo humoru (i to często czarnego). W sumie nic dziwnego, ponieważ takie właśnie w większości są książki Olgi Rudnickiej, która zawsze umie mnie rozbawić i zaciekawić. Przyznam, że po jej książki sięgam zawsze w ciemno, bez wahania i jeszcze nigdy się nie zawiodłam. Tym razem też tak było, gdyż ta historia wciągnęła mnie już od pierwszej strony i nie mogłam się od niej oderwać aż do końca. Widać, że autorka wszystko dobrze sobie przemyślała i poukładała, a zastosowane przez nią rozwiązania „problemów” są dość niezwykle.

Zarówno postacie pierwszo-, jak i drugoplanowe są świetnie nakreślone, napięcie narasta stopniowo, a zakończenie jest zaskakujące. Nic tylko brać, kupować, nie marudzić. I zaręczam, że nie będziecie żałować.
Jeśli więc chcecie się przekonać, czy małżonkowie owych trzech pań zasłużyli sobie na to, co ich spotkało, cóż takiego żony dla nich wymyśliły i czy udało im się to zrealizować, koniecznie przeczytajcie tę książkę. Dobra zabawa gwarantowana!

Ta powieść to nie tylko obowiązkowa lektura nie tylko dla pań, ale przede wszystkim dla panów - z tym, że dla nich niech to będzie forma przestrogi, do czego mogą posunąć się kobiety, jeśli się je sprowokuje i że lepiej nie kazać przyszłej żonie podpisywać intercyzy, gdyż to się może dla nich naprawdę źle skończyć. Naprawdę gorąco polecam!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Proces

"Proces" może i jest powieścią posługującą się konwencją absurdu, ale moim zdaniem w bardzo realistyczny sposób oddaje bezradność jednostki...

zgłoś błąd zgłoś błąd