Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Piotruś Pan

Tłumaczenie: Ewa Tarnowska
Seria: Francesca Rossi (ilustr.)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Olesiejuk
7,08 (588 ocen i 32 opinie) Zobacz oceny
10
57
9
63
8
97
7
175
6
106
5
57
4
17
3
11
2
0
1
5
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Peter Pan
data wydania
ISBN
9788327437778
liczba stron
64
słowa kluczowe
dzieciństwo, młodość
kategoria
bajki
język
polski
dodała
TakMialoByc

Inne wydania

Wszystkie dzieci kiedyś dorastają.
Oprócz jednego.
Klasyczne dziecięce opowieści z niezwykłymi ilustracjami znanej włoskiej rysowniczki Franceski Rossi, które pomogą dzieciom przenieść się do krainy wyobraźni.

 

źródło opisu: www.wydawnictwoolesiejuk.pl

źródło okładki: www.wydawnictwoolesiejuk.pl

Brak materiałów.
książek: 99
Zajawka | 2017-04-24
Na półkach: Przeczytane

Kiedy dzieci przymykają oczy, widzą. Dorośli otwierają oczy szeroko, mrugają, przecierają, ale nie widzą. Dlatego często mylą świat dziecięcej duszy z ogrodem wypełnionym kwiatami z cukru. A ten świat jest przecież wyspą, mieniącą się w słońcu, pełną przygód i śmiechu, ale i okrucieństwa i egoizmu: tak samo, jak umysły chłopców i dziewczynek. A gdy wyspa zbytnio się przybliży, może wypaść z niej chłopiec, który nigdy nie dorósł.

Piotruś Pan (w oryginale Piotruś i Wendy) po raz pierwszy w znanej nam postaci ukazał się w 1911 roku. W wyobraźni James Barrie skrystalizował się (a raczej wyskoczył, gdy jego Nibylandia akurat przepływała nad Szkocją) o wiele wczesniej, stając się bohaterem opowieści dla synów Sylvii Llevelyn Davies. Barrie w ogóle miał naturę bajarza: ponoć opowiadał historie nawet córkom ówczesnego księcia Jorku. Widać to doskonale w książce, co więcej, często ma się wrażenie, że opowieść zmienia się, upłynnia pod wpływem małych słuchaczy. James Barrie tworzył sztuki teatralne i pisał powieści, dlatego też Piotruś zaczął unosić sie na scenie teatru, wprawiając w zachwyt dzieci i dorosłych, po czym zanurkował między kartkami książki, prężąc się dumnie i odsłaniając wszystkie mleczne zęby. Jaki jestem sprytny! - piał z zachwytu. A autor kryje twarz w dłoniach, zawstydzony zachowaniem swojego bohatera.

Czytanie Piotrusia boli. To piękna i barwna opowieść, w której można się na chwilę zatracić, ale z każdą kolejną lekturą nie można opędzić się, jak od wróżek, od okrutnej prawdy. W historii Barriego dzieci są niewinne i bez serca, egoizm Piotrusia obiega całą wyspę na równi z jego pianiem, niezachwiana wiara w zawsze otwarte okno czyni Wendy i jej braci nieczułymi na rozpacz rodziców. Ta historia jest pełna niedopowiedzeń, stwierdzeń, które zmuszają nas do bolesnego tłumaczenia samych siebie i wstydu za książkowe postacie - jednocześnie mając świadomość, że zachowujemy się tak samo.

Piotruś jest uosobieniem tego dziecięcego okrucieństwa. Brak mu odpowiedzialności, to, jak zapomina nie tylko o przeżytych przygodach, ale i o ludziach - bez względu na to, czy byli jego przyjaciółmi, czy śmiertelnymi wrogami - przeraża i uświadamia, jak w rzeczy samej niewiele się liczyli wobec zabawy i nowości. Jego egoizm i zarozumiałość są piętnowane przez autora, ale mimo wszystko zagubione dzieci bez wahania oddają się pod jego komendę. Bo jest rzeczywiście coś ujmującego w tym chłopcu, który nigdy nie dorośnie i potrafi latać...

Każdy bohater odsłania nam maleńki kawałek Nibylandii, która przecieka przez nasze sny. Hak, uwięziony w niewoli dobrych manier, dumni Indianie, rozpaczliwie łaknący szacunku pan Darling i jego wirująca, prześliczna żona... Całe takie wyspy są w każdym z nas - zresztą sam Barrie zdradza, że na co dzień mijamy wielu Zagubionych Chłopców.


Czasami chciałabym stanąć na parapecie i poczuć we włosach oddech nocy. Oderwać się od ziemi i pofrunąć - druga ulica na lewo i prosto, aż do poranka. Przeszywa mnie dreszcz, ale potem uświadamiam sobie, że wystarczy wierzyć. Wystarczy pamiętać.

A jeśli się zapomina, można klasnąć w dłonie.


Zapraszam na: pisanewzatchnieniu.wordpress.com

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Troje

Książka podobała mi się bardzo. Sposób prowadzenia fabuły stopniowo, ale poprzez wywiady, teksty z gazet czy zapisy nagrań z dyktafonu poszcz...

zgłoś błąd zgłoś błąd