Winda

Wydawnictwo: JanKa
7,33 (51 ocen i 14 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
5
8
17
7
12
6
7
5
1
4
1
3
2
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788362247424
liczba stron
240
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Magdalena

Gospodyni domowa i facet z korporacji, dżentelmen ze Lwowa i dwoje wieśniaków mówiących gwarą, doktorantka i makijażystka, Żyd i Japonka z przeszłością gejszy, zakompleksiona psycholożka, niedoszła zakonnica i ginekolog z prywatną praktyką. I tak – arbitralnie, ale nieprzypadkowo - dobrane grono osób zaczyna żyć własnym życiem; i - co paradoksalne- grupa nie rozpada się, nie pulsuje...

Gospodyni domowa i facet z korporacji, dżentelmen ze Lwowa i dwoje wieśniaków mówiących gwarą, doktorantka i makijażystka, Żyd i Japonka z przeszłością gejszy, zakompleksiona psycholożka, niedoszła zakonnica i ginekolog z prywatną praktyką. I tak – arbitralnie, ale nieprzypadkowo - dobrane grono osób zaczyna żyć własnym życiem; i - co paradoksalne- grupa nie rozpada się, nie pulsuje konfliktami. Staje się wspólnotą. A zbliża ich do siebie tyleż tytułowa winda, z której muszą korzystać, mieszkając w dziesięciopiętrowym bloku we Wrocławiu, co zastosowana z książce perspektywa autorska. Każdy z bohaterów jest oglądany wielokrotnie – od środka i z zewnątrz, ze współczuciem i humorem, z prawem do słabości i ambitnych marzeń, każdy ma szansę na wspomnienia i nasycenie języka charakterystycznymi dla siebie pojęciami i emocjami. W efekcie winda w tej opowieści to nie tylko ów bezduszny mechanizm. To też rodzące się między ludźmi więzi, dzięki którym obcy zamieniają się w swoich, a dziwne na pierwszy rzut oka indywidua w indywidualności - osoby z nadzieją na szczęście i spełnienie.

 

źródło opisu: https://www.facebook.com/JanKa-wydawnictwo-i-501853060651

źródło okładki: https://www.facebook.com/JanKa-wydawnictwo-i-501853060651

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 352
Nowalijki | 2016-02-18
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 18 lutego 2016

W ubiegłym roku Magdalena Knedler ogłosiła, że Pan Darcy nie żyje, a na początku 2016 zabiera czytelników w niezwykłą przejażdżkę Windą. Obie książki są bardzo różne, obie tak samo intrygujące, choć każda inaczej. Ta rozbieżność tematyczna i gatunkowa świadczy o dużym literackim potencjale autorki, która z pewnością dopiero się rozkręca.

Winda. Nieodzowny element każdego wieżowca, kiedyś również eleganckich kamienic, a dziś także nowoczesnych, ale anonimowych apartamentowców. Miejsce, gdzie chcąc nie chcąc, spotykają się ludzie mieszkający obok siebie, ale nienazywający innych lokatorów bloku sąsiadami, bo ci zwyczajnie się nie znają. Czasem uprzejme Dzień dobry, częściej skinienie głową lub naburmuszona mina. Winda to także znakomite miejsce na poranne selfie wrzucone przed pracą do internetu. Nowy ciuch, słodki dziubek ... świecie oto jestem, podziwiaj mnie, polub, lajknij, skomentuj. W windzie spotykają się pokolenia, religie, poglądy, ludzkie historie, radości, dramaty, samotność, obojętność. Jedno piętro, drugie, piąte. Chwilowe poczucie wspólnoty, znikające wraz z sygnałem oznaczającym miejsce docelowe. I tak tygodniami, miesiącami, latami. Kogoś ubywa, ktoś się pojawia. Winda jest. Działa, choć czasem się psuje. Ale jest.

Winda to książka, którą można czytać jak zbiór opowiadań, literackich portretów mieszkańców pewnego wrocławskiego dziesięciopiętrowca, albo jako powieść, podzieloną na rozdziały - piętra. Na każdym z nich mieszka bohaterka lub bohater książki Magdaleny Knedler. Postaci jest dużo, pozornie nic ich nie łączy, poza tytułową windą, ale przy bliższym poznaniu okazuje się, że mają oni ze sobą więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać. Historie ich życia zazębiają się, czasem nakładają, ale zawsze jakoś na siebie oddziaływują. Nie ma znaczenia pochodzenie, status społeczny i materialny, wyznawana religia - liczy się wrażliwość, potrzeba kontaktu z drugą osobą, chęć rozmowy, współprzeżywania, współistnienia. Dramatyczna walka ze sobą i o siebie, ucieczka przed samotnością, toksycznym związkiem, poszukiwanie miłości, albo tylko zaspokojenia. Mieszkańcy bloku z książki Magdaleny Knedler to tylko pozornie grupa obojętnych sobie ludzi, w rzeczywistości stanowią oni pulsującą magmę, która tylko czeka, aby wybuchnąć, uwolnić się, dać upust potrzebom ducha i ciała.

Bohaterów Windy jest sporo, a każdy jest inny. Pochodzą z różnych światów, mają odmienne zdanie na otaczającą ich rzeczywistość. W wieżowcu, jak pod mikroskopem widać, że Polska to kraj ludzi doświadczonych przez los i historię, zdefiniowanych poprzez wyznawaną religię, wyniesioną z domu obyczajowość, wyuczoną w szkole wiedzę, zdobyte doświadczenie. Wanda - miłośniczka haiku, krawcowa i gospodyni domowa, Alicja - psycholożka, Eli - Żyd, który nie ma w planach rozpamiętywania Holokaustu, Maryla, która panu Stanisławowi podrzuca pod drzwi mieszkania najlepsze ciasto w bloku, Japonka Ayo - z zawodu ... windziarka. To tylko część barwnej plejady postaci, które przemieszczają się codziennie tytułową Windą. Każda z tych osób to indywidualna historia, pełna wzlotów, choć może raczej upadków, suma doświadczeń, przeżyć, oczekiwań i obaw, radości i smutków. Autorka, która już w debiucie pokazała, że ma talent do kreowania nietuzinkowych postaci, w nowej książce rozwinęła skrzydła. Mimo różnic w wieku, pochodzeniu, mimo innego spojrzenia na rzeczywistość, lokatorzy wieżowca to postaci intrygujące i sympatyczne, czasem zagubione, często niepewne swojej obecności tu i teraz, ale zawsze budzące emocje u czytelnika, zaprzątające jego myśli jeszcze długo po zamknięciu książki.

Akcja Windy toczy się niespiesznie, swoim tempem. Wraz z mijanymi pietrami czytelnicy poznają coraz więcej faktów z życia lokatorów. Częste retrospekcje i wprowadzenie narratora wszechwiedzącego powoduje, że krok po kroku czytelnik odkrywa kolejne fakty z życia mieszkańców bloku. Autorka zaś traktuje swoich bohaterów z sympatią, choć czasem subtelnie dźga ich szpikulcem satyry. Język książki jest gęsty i często jędrny, ale oddaje tym samym emocje kotłujące się w głowach pasażerów windy. Taka literacka kreacja powoduje, że portrety mieszkańców wieżowca silnie zakorzenione są we współczesności. Liczne odwołania do kultury popularnej, czy charakterystycznych elementów polskiego krajobrazu dużego miasta wspaniale uzupełniają świat przedstawiony w książce.

Lektura Windy to przyjemne literackie doświadczenie. Osadzenie wydarzeń w otaczającej czytelnika rzeczywistości powoduje, że niedoskonałych ludzi - bohaterów książki - traktujemy jak znajomych, może nie najbliższych, ale stanowiących część codzienności. Humor z odrobiną melancholii i pobłażliwość dla poczynań lokatorów wrocławskiego wieżowca przypomina odrobinę klimat starszych filmów Woody'ego Allena, albo styl wczesnych opowiadań Murakamiego. Proza Magdaleny Knedler ma jednak tę zasadniczą przewagę nad wymienionymi, że dotyczy polskiej rzeczywistości i przez to jest bliska lokalnemu czytelnikowi. Autorka pokazała przy tym, że znakomicie odnajduje się zarówno w lekkiej literaturze popularnej, jak i w tekście bardziej zaangażowanym, wymagającym pogłębionego rysu psychologicznego postaci. Dobre oko do szczegółów i umiejętność tworzenia ciekawych historii z pewnością pomogły przy pisaniu Windy. Jak dla mnie, to jedna z ciekawszych premier literackich początku roku. Dla miłośników dobrej współczesnej prozy - pozycja obowiązkowa. Stawiam na półce ulubione.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Święte szaleństwo. Romantycy, patrioci, rewolucjoniści 1776-1871

Tematyka poruszana w książce jest ciekawa. Autor opisuje wydarzenia barwnie jednak mimo wszystko rozdziały rozlokowane w środku książki musiałem "...

zgłoś błąd zgłoś błąd