Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zapiski stanu poważnego

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
6,45 (1681 ocen i 134 opinie) Zobacz oceny
10
91
9
135
8
153
7
491
6
373
5
264
4
52
3
77
2
16
1
29
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
837337759X
liczba stron
349
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Inne wydania

Wiktoria - reporterka telewizyjna około trzydziestki, niespodzianie, tuż przed wyjazdem na zdjęcia, dowiaduje się, że zostanie mamusią. Mamusią - proszę bardzo, tylko gdzie jest tatuś do kompletu? Na reporterskim horyzoncie pojawia się wprawdzie ktoś, kto by się nadał, ale niestety - ma on pewne felery, które uniemożliwiają tzw. szczęśliwy happy end. Poza tym co zrobić z tą koszmarną,...

Wiktoria - reporterka telewizyjna około trzydziestki, niespodzianie, tuż przed wyjazdem na zdjęcia, dowiaduje się, że zostanie mamusią. Mamusią - proszę bardzo, tylko gdzie jest tatuś do kompletu? Na reporterskim horyzoncie pojawia się wprawdzie ktoś, kto by się nadał, ale niestety - ma on pewne felery, które uniemożliwiają tzw. szczęśliwy happy end. Poza tym co zrobić z tą koszmarną, stresującą, wyczerpującą, ukochaną pracą? Doprawdy, dziecko takiej matki musi wykazać niezłą siłę charakteru, żeby urodzić się w przepisowym terminie.

 

pokaż więcej

książek: 656
makomt | 2013-10-08
Na półkach: Przeczytane, 2013, Z biblioteki
Przeczytana: 06 października 2013

Kolejną książką napisaną przez Monikę Szwaję, którą pochłonęłam z przyjemnością są "Zapiski stanu poważnego". Z książką wstrzeliłam się idealnie w październikową Trójkę e-pik w kategorię z motywem morza lub oceanu.

Tym razem poznajemy Wikę Sokołowską redaktorkę szczecińskiej telewizji, która w wyniku przypadkowego epizodu zachodzi w ciążę. Tatuś dziecka jest w trakcie przygotowań do ślubu z inną, więc Wika postanawia zająć się wszystkim sama i nie egzekwuje z jego strony odpowiedzialnych zachowań. W końcu ma do pomocy swoją rodzinę: rodziców oraz siostrę z mężem i bratanka. Niestety jej własny ojciec jest wyznawcą dość tradycyjnej teorii, że dziecko musi mieć ojca, jest nawet zdolny do tego, aby w imieniu córki dać ogłoszenie matrymonialne. Doprowadza to oczywiście do oziębienia stosunków rodzinnych, pomimo faktu, że wszyscy mieszkają w jednym domu. Na szczęście los bywa dla Wiki łaskawy i podczas reportażu o aferze szprotkowej na Morzu Bałtyckim poznaje głównego bohatera tejże afery - Tymona Wojtyńskiego. Między nimi zaczyna wykluwać się jakieś uczucie, tylko czy to uczucie będzie miało możliwość w pełni rozkwitnąć? Czy piętrzące się przeciwności pozwolą bohaterom odnaleźć swoje szczęście?

Podczas lektury możemy obserwować ambitną, samowystarczalną i zaradną kobietę, która pomimo trudnej sytuacji radzi sobie wyśmienicie, nie zwalniając za bardzo kroku. Tak zwany stan błogosławiony bywa czasami bardzo trudny i wyczerpujący dla kobiet, ale Wice to nie przeszkadza i ciągle przygotowuje reportaże oraz wielkie imprezy telewizyjne, nawet pomimo zagrożenia ciąży. Pracuje na wysokich obrotach, a nawet wyrusza promem do Danii, podczas okropnej listopadowej pogody niesprzyjającej rejsom.

Bardzo ładnie jest przedstawione, że ciąża to nie choroba i można robić wszystko, byleby z głową. Nie podobał mi się jedynie fakt, że Wika nie stroniła od alkoholu. Nie to żeby się upijała do nieprzytomności, nie mniej jednak tu kieliszek wina, tam piwko. Jakoś mi się to kłóci z ciążą. Może dlatego, że całkiem niedawno i ja się kulałam z maleństwem w brzuchu i trunków procentowych zdecydowanie nie tykałam.

Cała książka jest pamiętnikowym zapisem z punktu widzenia głównej bohaterki, nakreślonym lekkim i zabawnym stylem. Czytelnik, który zna już twórczość autorki, na pewno zauważy podobieństwo pomysłów w stosunku do innych jej książek, nie przeszkadza to jednak podczas lektury.

Z pełną odpowiedzialności mogę stwierdzić, że jest to kolejna dobra książka obyczajowa pani Moniki. Polecam ją zarówno fanom pisarki, jak i tym, którzy nie mieli jeszcze okazji czytać jej książek. Dla wszystkich, którzy lubią optymistyczne powieści obyczajowe.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Co czytali sobie kiedy byli mali?

Bardzo ładne i staranne wydanie. Ciekawa oprawa graficzna. Książkę czytałam jadąc z Warszawy do Rzeszowa i przyznam szczerze, że umiliła mi chwile spę...

zgłoś błąd zgłoś błąd