Złote spinki Jeffreya Banksa

Wydawnictwo: Wydawnictwo internetowe e-bookowo
7,41 (27 ocen i 26 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
2
8
10
7
9
6
4
5
1
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788378595847
liczba stron
134
słowa kluczowe
e-book, Anglia, gangsterzy
język
polski
dodała
Agnieszka

„Złote spinki Jeffreya Banksa” – to powieść gangsterska (kryminał), której akcja rozgrywa się we współczesnym Londynie. Ukazuje perypetie trzech głównych bohaterów: ministra spraw wewnętrznych, Jeffreya Banksa, szefa londyńskiego podziemia, Ezekiela Horna oraz jednego z jego wiernych żołnierzy, Frankiego Turbo. Pierwszy z nich gubi złote spinki będące prezentem od żony, drugi zmuszony jest...

„Złote spinki Jeffreya Banksa” – to powieść gangsterska (kryminał), której akcja rozgrywa się we współczesnym Londynie. Ukazuje perypetie trzech głównych bohaterów: ministra spraw wewnętrznych, Jeffreya Banksa, szefa londyńskiego podziemia, Ezekiela Horna oraz jednego z jego wiernych żołnierzy, Frankiego Turbo. Pierwszy z nich gubi złote spinki będące prezentem od żony, drugi zmuszony jest potwierdzić swoją dominację nad bossem rosyjskiej mafii, natomiast przed Frankiem Turbo stoi zadanie polegające na tym, aby w bezpieczny sposób przetransportować dwadzieścia kilogramów kolumbijskiej kokainy. Z każdą upływającą godziną sprawy coraz bardziej się komplikują, a to dopiero początek prawdziwych kłopotów trójki Londyńczyków. Co faktycznie łączy naszych bohaterów, do kogo machała Królowa i do czego jest zdolna dziwka, Piękna Sara Lou, niech przekona się sam Czytelnik.

 

źródło opisu: https://www.e-bookowo.pl/proza/zlote-spinki-jeffreya-banksa.html

źródło okładki: https://www.e-bookowo.pl/proza/zlote-spinki-jeffreya-banksa.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 895
Adriana | 2016-03-03
Na półkach: Przeczytane, 2016

www.ujrzecslowa.pl

Nie każdy lubi czytać krótkie książki. Jesteśmy już przyzwyczajeni do tego, że pozycja, która nie ma czterystu stron, to lekkie czytadło. A co dopiero gdy lektura zajmie nam góra dwie godziny przy wolnym czytaniu, to zapewne wielu z was uzna ją za formę opowiadania. I Złote spinki Jeffreya Banksa postanowiłam przyrównać do dłuższego opowiadania.

To nie jest tak, że historia, która została zawarta w tej pozycji jest krótka, ze względu na to, że Autor nie umie sobie poradzić z dłuższą formą. Ja już poznałam jego styl pisania za sprawą Pozytywnie nieobliczalnych i bez żadnych wątpliwości sięgnęłam po najnowszy jego twór. Nie jestem nim zawiedziona, bo wiem, że Marcin Brzostowski potrafi tak ścisnąć fabułę, a dodatkowo ukazać ją w tak klarowny sposób, że ja nic do tego nie mam. Nie zawsze przecież musimy czytać cegły, czasem i ja potrzebuję jakiejś historii na odstresowanie się, szybkie poznanie i zatracenie się w lekturze na dłuższą chwilę. Właśnie na taką chwilę jest ta historia i jest to dobra historia.

Znajdziemy tutaj odpowiednio wyważoną proporcję między kryminałem, a humorem. Niby te dwie sfery się ze sobą nie łączą, ale Autor ukazuje, że się da, a w dodatku można to zrobić lekko i przyjemnie. Określiłabym ją nawet mianem komedii gangsterskiej. To taki książkowy odpowiednik filmu Kiler – przyrównuję go wyłącznie do ukazania wam charakteru tej minipowieści. Humor znajdziemy zarówno w opisach danych sytuacji, czy w dialogach, a nawet i w samych bohaterach. Przyznam, że to było moje pierwsze spotkanie z takim gatunkiem i zaliczam go do udanych.

Oczywiście wszystko należy przyjmować z przymrużeniem oka, ale to właśnie domena komedii. Bo chyba nie sądzicie, że rosyjska mafia przemycałaby diamenty w krówkach? To są takie smaczne kąski, które wyłapiecie jeżeli tylko sięgniecie po Złote spinki Jeffreya Banksa. Traktując tę historię jako jedynie rozrywkę, to wiem, że się na niej nie zawiedziecie.

Nie możecie tutaj szukać drugiego dna, czy jakiegoś przesłania, bo go po prostu tu nie ma. Będzie inwigilować świat przestępczy, ale również i pracę ministra spraw wewnętrznych. Istny misz masz, ale odpowiednio wyważony i skonstruowany. Dodatkowo główne postacie, które przewijają się w tej historii są w odpowiednim momencie ze sobą połączeni w jedną całość. Po prostu pod sam koniec wszystko wydaje się logiczne i przede wszystkim śmieszne. Jeżeli ani razu podczas jej czytania na twojej twarzy nie pojawi się uśmiech, to po prostu jesteś gburem.

Jestem ciekawa czy Marcin Brzostowski poradziłby sobie z dłuższą formą. Myślę, że tak i mam nadzieję, że kiedyś się o tym przekonam.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Święta księga cholernego Proutto

Od dawno wiadomo, że bogowie, choćby najpotężniejsi, nie istnieją bez wyznawców. A ci z kolei bywają wnerwiający... Przezabawne, aczkolwiek za krótki...

zgłoś błąd zgłoś błąd