Złote spinki Jeffreya Banksa

Okładka książki Złote spinki Jeffreya Banksa autora Marcin Brzostowski, 9788378595847
Okładka książki Złote spinki Jeffreya Banksa
Marcin Brzostowski Wydawnictwo: E-bookowo kryminał, sensacja, thriller
134 str. 2 godz. 14 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
e-book
Data wydania:
2015-10-14
Data 1. wyd. pol.:
2015-10-14
Liczba stron:
134
Czas czytania
2 godz. 14 min.
Język:
polski
ISBN:
9788378595847
Średnia ocen

7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Złote spinki Jeffreya Banksa w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Złote spinki Jeffreya Banksa



książek na półce przeczytane 2094 napisanych opinii 1785

Oceny książki Złote spinki Jeffreya Banksa

Średnia ocen
7,5 / 10
38 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Złote spinki Jeffreya Banksa

avatar
896
337

Na półkach: ,

Dzięki uprzejmości autora, mogłam po raz kolejny przeczytać kolejną jego książkę. Tym razem były to "Złote spinki Jeffrey'a Babksa".

Jest to powieść gangsterska, kryminalna, której akcja rozgrywa się w Londynie. Ukazuje ciekawe perypetie jakie przytrafiają się trzem głównym bohaterom: tytułówemu Jeffreyowi Banksowi, ministrowi spraw wewnętrznych, ale też szefowi londyńskiego podziemia - Ezekielowi Hornowi oraz jego wiernemu współpracownikowi Frankiemu Turbo.

Pierwszy z nich gubi tytułowe złote spinki, które były prezentem od żony; drugi musi udowodnić, że to on jest szefem w Londyniee i pokazać to Rosjanom w bardzo wymowny sposób, z kolei Frankie musi przewieźć bezpiecznie przez miasto dwadzieścia kilogramów kolumbijskiej kokainy.


Więcej na: https://libraryofvelaris.blogspot.com/2020/07/zote-spinki-jeffreya-banksa-marcin.html?m=1

Dzięki uprzejmości autora, mogłam po raz kolejny przeczytać kolejną jego książkę. Tym razem były to "Złote spinki Jeffrey'a Babksa".

Jest to powieść gangsterska, kryminalna, której akcja rozgrywa się w Londynie. Ukazuje ciekawe perypetie jakie przytrafiają się trzem głównym bohaterom: tytułówemu Jeffreyowi Banksowi, ministrowi spraw wewnętrznych, ale też szefowi...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
141
114

Na półkach:

Marcina Brzostowskiego i jego pióro miałam przyjemność poznać już jakiś czas temu przy jego powieści „Międzynarodowy Dzień Mafii”. W ostatnim czasie autor polecił mi kolejną ze swoich powieści – „Złote spinki Jeffreya Banksa”. Niewiele myśląc zasiadłam do ebooka i w kilka dłuższych chwil go po prostu pochłonęłam.

Główny bohater – Jeffrey Banks to minister spraw wewnętrznych. Akcja powieści dzieje się we współczesnym Londynie, a powieść jest kryminałem z mocnymi elementami komediowymi, które nie wiem, czy były „wypadkiem przy pracy” czy może celowym zabiegiem autora.

Nie od dziś wiadomo, że polityka lubi być powiązana z gangsterskim światkiem. Nie inaczej jest i tym razem, gdyż przyjacielem głównego bohatera jest Ezekiel Horn – szef londyńskiej grupy przestępczej. Z kolei jego prawą ręką i znaczącą w powieści postacią jest Frankie Turbo. To trio jest dosyć wybuchowym połączeniem.

Właśnie ten ostatni ma postawione na swojej drodze trudne zadanie. Ma bowiem zająć się narkotykami, a konkretniej ich przetransportowaniem. Cóż może pójść nie tak? Wszak powinien być doświadczoną i odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu, niestety w tym wypadku policja jest bardziej przebiegła i łapie przestępcę na gorącym uczynku. Wydawać by się mogło, że bandyta nie wyjdzie z tej sytuacji obronną ręką, Ale niestety nie tym razem, dowody zbrodni są twarde, a owe przestępstwo surowo karane. Z odsieczą przychodzi jednak Ezekiel, który postanawia odnowić swoje kontakty z przyjacielem – ministrem. Sprawa wygląda na taką, która już bardziej nie da się skomplikować. Ale tylko do momentu, w którym na froncie pojawia się Krwawy Siergiej – konkurencyjny gangus bardzo zainteresowany pewnym pakunkiem. Jak nie patrzeć, tak du** z tyłu – jak to mówią.

Ale w zasadzie o co chodzi z tymi tytułowymi złotymi spinkami? 😉

Marcin Brzostowski lubuje się w kryminalnych historiach. „Złote spinki Jeffreya Banksa” to powieść okraszona czarnym humorem, ale przy tym niezwykle wciągająca. Lekko poprowadzona fabuła wciąga i nieustająco żałuję, że powieści autora są krótkie – połyka się je dosłownie w jeden wieczór. Prowadzone dialogi i narracja są jak zwykle na wysokim poziomie – mimo, że nie byłam nigdy w Londynie, to mam wrażenie, że dzięki powieści dobrze poznałam to miasto. Często zdarza się, że w powieściach opisy przyrody czy właśnie miejsc są nudne. Tutaj nie ziewnęłam ani razu, co jest bardzo dobrym znakiem (wstyd się przyznać, ale zdarza mi się w książkach mijać kilka stron właśnie przez nudnawe wywody na tematy nie do końca znaczące w historii). Nie można tutaj również nie wspomnieć o postaciach, które nie są przerysowane, a mają nadane takie cechy, które czynią z nich pod pewnym względem ludzi wyjątkowych. Każdy charakteryzuje się innymi znakami szczególnymi i każdy z panów ma w sobie coś, co przyciąga czytelnika.

„Złote spinki Jeffreya Banksa” są idealną lekturą na nudny wieczór i na polepszenie humoru. Polecam w szczególności fanom powieści kryminalnych okraszonych dużą dozą humoru, ale również tym, którzy szukają w powieści porywającej historii wciągającej do ostatniej strony.

Za możliwość przeczytania powieści dziękuję autorowi – Marcinowi Brzostowskiemu

Serdeczności, Magdalena

Marcina Brzostowskiego i jego pióro miałam przyjemność poznać już jakiś czas temu przy jego powieści „Międzynarodowy Dzień Mafii”. W ostatnim czasie autor polecił mi kolejną ze swoich powieści – „Złote spinki Jeffreya Banksa”. Niewiele myśląc zasiadłam do ebooka i w kilka dłuższych chwil go po prostu pochłonęłam.

Główny bohater – Jeffrey Banks to minister spraw...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
256
209

Na półkach: ,

Nie od dziś wiemy, że pomiędzy polityką, a półświatkiem gangsterskim istnieje wiele powiązań. Nie jest to dla nikogo żadną nowością. Światem rządzą układy. O tym, jak wiele łączy te dwa wydawałoby się odrębne byty pisze w swojej kolejnej mini powieści Marcin Brzostowski.

"Złote spinki Jeffreya Banksa" to kryminał, którego akcja rozgrywa się w Londynie. Głównymi bohaterami książki są: tytułowy Jeffrey Banks - minister spraw wewnętrznych, jego przyjaciel, a zarazem szef gangsterskiego podziemia Ezekiel Horn, a także Frankie Turbo, jeden z podwładnych bossa. To właśnie ten trzeci na polecenie szefa zająć ma się transportem narkotyków. Kiedy wpada w ręce policji, sprawy nieco się komplikują. Zwłaszcza, że całą akcją zaczyna interesować się przestępca z konkurencyjnej formacji, Krwawy Siergiej. By uwolnić Frankie'go, a także odzyskać cenny pakunek, Horn postanawia uruchomić swoje znajomości w ministerstwie...

"Złote spinki Jeffreya Banksa" to druga powieść Marcina Brzostowskiego, którą miałam okazję przeczytać. Książka nie należy do wydawniczych nowości, niemniej uważam, że szkoda było by ją przeoczyć. Historia, którą stworzył autor pomimo, że zawiera w sobie gro czarnego humoru, brzmi monetami jak parodia, tak po prawdzie nie należy do odrealnionych. Koniugacje pomiędzy prominentami, a bandyckim światem zdarzają się nie od dziś. Marcin ubrał je zwyczajnie w słowa i przelał na papier. A że okrasił to przy okazji odpowiednią dawka sarkazmu...

Jak wspomniałam na początku książka Brzostowskiego to mini powieść. Nie dość, że czyta się ją szybko, to jeszcze sprawia ona człowiekowi frajdę. Na niespełna stu czterdziestu stornach autor skondensował ciekawą historię, przeplecioną niedługimi, ale dobrymi dialogami. Śmiało można by ją określić bardziej komedią gangsterską niż kryminałem. Uśmiech na twarzy utrzymywał mi się przez większość lektury. Mistrzostwem w moim odczuciu było przemycenie do powieści zabawnych wątków związanych z ulubionymi drużynami piłkarskimi bohaterów, a także motyw z krówkami (cukierkami - żeby była jasność). A jak do całej historii mają się spinki Banksa? Okazuje się, że pełnią tu kluczową rolę...

Nie ukrywam, że z twórczością Marcina Brzostowskiego bardzo mi po drodze. Zdecydowanie odpowiada mi jego poczucie humoru i zdolność władania słowem. Są to czynniki, dla których z chęcią sięgnę w przyszłości po inne jego książki. Szkoda jedynie, że nie są one dłuższe. Z drugiej strony, czy warto czasem stosować zbędne wypełniacze... ;)

https://kasiaiksiazki.blogspot.com/2020/06/zote-spinki-jeffreya-banksa-marcin.html

Nie od dziś wiemy, że pomiędzy polityką, a półświatkiem gangsterskim istnieje wiele powiązań. Nie jest to dla nikogo żadną nowością. Światem rządzą układy. O tym, jak wiele łączy te dwa wydawałoby się odrębne byty pisze w swojej kolejnej mini powieści Marcin Brzostowski.

"Złote spinki Jeffreya Banksa" to kryminał, którego akcja rozgrywa się w Londynie. Głównymi bohaterami...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

85 użytkowników ma tytuł Złote spinki Jeffreya Banksa na półkach głównych
  • 45
  • 39
  • 1
17 użytkowników ma tytuł Złote spinki Jeffreya Banksa na półkach dodatkowych
  • 10
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Złote spinki Jeffreya Banksa

Inne książki autora

Marcin Brzostowski
Marcin Brzostowski
(ur.1969) - autor powieści "Pozytywnie nieobliczalni", "Radio "Miłość" nadaje!" oraz "I tak skończymy w więzieniu! czyli Tryptyk Polski (bez trzeciej części)" (e-book). Laureat konkursu Ad Absurdum zorganizowanego przez wydawnictwo Indigo. Fragment nagrodzonego tekstu został opublikowany w książce "Śmiertelnie absurdalne zebranie edycja 2007/08"
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Hotel Bankrut Magdalena Żelazowska
Hotel Bankrut
Magdalena Żelazowska
“Chodzisz do roboty, której nienawidzisz. Kupujesz rzeczy, których nie potrzebujesz. Mieszkasz z babą, która cię nie kocha. W końcu zrozumiałem, że choćbym nie wiem jak się starał, to nigdy nie wystarczy” – czytam. Ten cytat z książki “Hotel Bankrut” jest uderzająco trafny, nieprawdaż? Powieść Magdaleny Żelazowskiej to doskonałe studium przypadku – a może przypadków? Ludzi, którzy z powodu biedy, nieprzystosowania, a może z winy okrutnych mechanizmów tego świata są “jak grosz, który wyszedł już z obiegu.” Pozwolę sobie wyznać, że należę do osób zdecydowanie leniwych. Lubię wszystko to, co łatwe i przyjemne – dotyczy to również książek. Preferuję pozycje, które czyta się bez wysiłku, tymczasem “Hotelu Bankrut” nieuważnie czytać się nie da. To książka wymagająca skupienia i pewnej koncentracji, jako że wątki z losami bohaterów coraz to urywają się, by następnie przeplatać z historiami innych… Kim są główne postaci? Zacznijmy od słów samej autorki, która opisuje ich w ten sposób: “Bezrobotna stara panna, samotna emerytka, przeterminowany stary kawaler, siksa, której wyimaginowany talent nikogo nie obchodzi, bo takich jak ona jest na pęczki.” Bezrobotna stara panna to Weronika – urodziwa, nieco “puszysta” brunetka, która w lepszych czasach mogła być nazwana kobietą sukcesu. Młoda menager pięła się po szczeblach kariery – jej sukcesy na polu finansowym pozwoliły na zakup pięknego mieszkania w Łodzi oraz liczne podróże do dalekich krajów… Do czasu jednak. Zwolnienie z doskonałej pracy staje się początkiem szybkiego i nieuchronnego upadku w życiu tej aktywnej kobiety. Samotna emerytka to zacna Łucja, która na początkowych stronach powieści zatrudnia się jako recepcjonistka, by dorobić parę groszy, a przede wszystkim wyjść w końcu “do ludzi.” Nowe zajęcie daje jej wiele radości, na krótko jednak! Pechowo dla starszej pani, w tym samym budynku pracuje jej ambitny wnuk, który fakt, że jego babcia siedzi na portierni uważa za uwłaczający… Samotny stary kawaler nazywa się Leon i jest tak naprawdę kawalerem z odzysku. Odeszła od niego żona – ten fakt przypieczętował serię niepowodzeń w życiu bohatera. Przez wiele lat prowadził razem z małżonką popularny w okolicy sklep spożywczy, zbankrutował jednak w wyniku konkurencji z zagranicznym supermarketem… Od tego czasu prowadzi skromny lombard. “Siksa, której wyimaginowany talent nikogo nie obchodzi” to Kinga – wychowywana przez ojca, z którym jest bardzo związana dziewczyna z prowincji wyrusza do miasta Łodzi. Przez dłuższy okres zadowala się pracą w sklepie odzieżowym, pielęgnuje jednak marzenie o zostaniu projektantką ubrań: niespuszczanie z oka tego celu zapoczątkuje niespodziewany zakręt w karierze dziewczyny. To jednak nie wszystko, głównych bohaterów jest bowiem pięcioro. Ostatni z nim jest ambitny Damian, zwany w rodzinie Dudusiem. Mieszkający z matką przystojniak pracuje w banku, jego zajęcie polega głównie na utrzymywaniu kontaktu z osobami, którym się nie powiodło… Jak Weronika, która po utracie pracy nie jest w stanie spłacać swojej wysokiej pożyczki, zaciągnietej we frankach szwajcarskich. Tytułowy “Hotel Bankrut” to mieszkanie Leona, który za opłatą oferuje własny kąt lokatorom. Wprowadzają się do niego: Kinga, która ma serdecznie dość mieszkania z ciotką, Łucja, która po odejściu z pracy wkracza na nową ścieżkę życiową oraz smutna Weronika, zmuszona do wynajecia własnego, wspaniałego mieszkania. Jak wspomniałam wcześniej, powieść Magdaleny Żelazowskiej nie należy do “łatwych” książek… Dlaczego więc przeczytałam ją w jeden wieczór? Odpowiedź brzmi – naprawdę warto. To wspaniała pozycja, która na przykładzie miasta Łodzi pokazuje, jak kryzys ekonomiczny wpływa na życie mieszkańców… W mojej opinii, pomimo niepowodzeń, jakie spadają na bohaterów “Hotel Bankrut” jest powieścią dosyć optymistyczną. Pokazuje, że pieniądze to nie wszystko… Ludziom potrzeba również czegoś innego. Czy to to cenne “coś” zostanie odnalezione przez Weronikę, Leona, Łucję, Damiana i Kingę? O tym należy się przekonać, sięgając po powieść Magdaleny Żelazowskiej! Naprawdę polecam.
Danka Markiewicz - awatar Danka Markiewicz
ocenił na102 lata temu
Miasto krwi Kamil Dziadkiewicz
Miasto krwi
Kamil Dziadkiewicz
Szansę na przeczytanie Miasta krwi dostałam już spory czas temu, jednak ciągle coś stało mi na drodze, by poznać tę historię. Wiele zobowiązań, wyjazd za granicę, w końcu problem z sięgnięciem po e-booka. Książka grzecznie przeleżała, czekając, aż w pełni będę na nią gotowa. Nie jestem bowiem fanką gatunku fantasy. Na swoim koncie mam już kilka przeczytanych i liczyłam na to, że autorowi również uda się przenieść mnie do magicznego świata, który stworzył w swoim dziele. Siedemnasty wiek, Hyruf. Epoka krwawych wojen religijnych. Poniżany przez ojca z powodu kalectwa Mulgih Thadur nie może dłużej znieść maltretowania siebie i swojej matki. Doprowadzony do ostateczności popełnia makabryczne morderstwo, które pozoruje na samobójstwo. Nie wie jednak, że z ukrycia obserwuje go człowiek Garlona, najważniejszej figury świata przestępczego Hyruf. Popełnione z desperacji zabójstwo wprowadza go na drogę zła, z której nie ma już odwrotu. Chcąc chronić rodzinę, godzi się na najgorsze z możliwych czynów. Początkowo zmuszany przez szantażujących, z czasem odnajduje się w profesji i przechodzi na stronę tych, z którymi walczył - najpierw zakłamanych duchownych, potem reformatorów - opętanych żądzą krwi przeciwników Kościoła. W tego typu powieściach, uwagę zwracam na kilka punktów - kreacja bohaterów, wciągający przedstawiony świat i język, jakim posługuje się autor. Miasto krwi to literacki debiut polskiego, młodego autora. Kamil Dziadkiewicz interesuje się historią i podróżami, co miałam nadzieję, zaowocuje w jego opowieści. Hyruf to miejsce, które od samego początku przypadło mi do gustu. Pan Kamil zadbał o wszelkie detale, które takim czytelnikom jak ja z całą pewnością ułatwią przeniesienie się do magicznego świata. To co mnie urzekło, to wzorowanie się na siedemnastowiecznym Londynie. Choć Hyruf, to literacka fikcja, to zdecydowanie mnie porwała. Uwielbiam wszystko, co z dawnym Londynem związane, a skoro tu stał się wzorem, to jestem stanowczo na tak! Jak już wspominałam, autor fascynuje się historią, co również można zauważyć na łamach jego powieści. Zgrabnie włada piórem, idealnie plątając ze sobą wątki historyczne z literacką fantazją. To, co najważniejsze, zostało osiągnięte. Wraz z Mulgihem przeniosłam się do siedemnastego wieku i do miejsca, które z całą pewnością będę wspominać. Mulgih jest bohaterem, który swoją postawą, podjętymi decyzjami i poczynaniami zdecydowanie mnie zaskoczył. Chłopak toczy ze sobą wewnętrzną walkę. Tragiczne wydarzenia, jakich doświadczył w życiu wpływają na ujawnienie się jego mrocznej strony, która niestety bardzo często bierze górę nad dobrą stroną. Do końca pierwszej części Sagi Wschodu nie jesteśmy w stanie stwierdzić, po której stronie się opowie. Z całą pewnością podsyca to niepewność, a chęć sięgnięcia po kolejny tom staje się jeszcze większa. Miasto krwi to zdecydowanie kolejny udany debiut, jaki w ostatnim czasie wpadł w moje ręce. Choć nie jestem zagorzałą fanką tego gatunku, spędziłam z tą książką przyjemny czas. Uwielbiam, kiedy autor przemyca do swojego dzieła wątki historyczne, tworząc zupełnie nowy, tajemniczy świat. Kamilowi Dziadkiewiczowi zabieg ten udał się na tyle dobrze, że z wielką przyjemnością sięgnę po kolejny tom, by poznać dalsze losy Mulgiha. Polecam! http://krainaksiazkazwana.blogspot.com
KrainaKsiążkąZwana - awatar KrainaKsiążkąZwana
oceniła na89 lat temu
Morderstwo i cała reszta Marta Reich
Morderstwo i cała reszta
Marta Reich
Pola Białohorska, młoda dziennikarka magazynu „Madame”, na polecenie szefa robi wywiad z niedostępną do tej pory dla dziennikarzy, bizneswoman Elżbietą Wojnowicz, która dwa dni po spotkaniu z dziennikarką zostaje zamordowana. Pola bierze się za wyjaśnienie tajemnicy morderstwa. Jako córka znanych biznesmenów, znana w środowisku, z łatwością dociera do współpracowników Elżbiety. Do tego śledztwo prowadzi partner jej najlepszej przyjaciółki, od którego udaje jej się uzyskać od czasu do czasu potrzebne informacje. Mam bardzo mieszane uczucia jeśli chodzi o tę książkę. Z jednej strony świetnie prowadzony wątek kryminalny, z wieloma nieoczekiwanymi zwrotami akcji. Jak już zaczynam myśleć, że wiem kto zabił, to autorka robiła twista i cała koncepcja brała w łeb. Akcja szybka, dynamiczna, ciekawa narracja i dobrze przedstawione różnorodne postacie, ale.... Właśnie, jest ale i druga strona medalu. Drażniło mnie niesamowicie infantylne podejście do prowadzenia śledztwa. Pola idzie do biznesmena, prosi go o wyjaśnienia, a ten od razu wszystko jej, obcej osobie i dziennikarce, opowiada. To samo dzieje się w przypadku byłego męża ofiary zabójstwa. Bez żadnego oporu opowiada o całym intymnym pożyciu z Wojnowicz. Gdyby nie to, że książkę słuchałam jak audiobooka wprost genialnie zinterpretowanego przez Emilię Strzelecką, chyba nie skończyłabym tej pozycji. To jednej z najlepszych audiobooków, których słuchałam, jeśli chodzi o lektora. Podsumowując: polecam tę książkę (a szczególnie audiobooka) osobom lubiącym dobre lekkie kryminały, którym nie będzie przeszkadzać sposób prowadzenia śledztwa. Pozycja w sam raz na odstresowanie się po ciężkim dniu pracy i na długie zimowe wieczory.
Hossula - awatar Hossula
oceniła na65 lat temu
Twarz z lustra Elżbieta Wichrowska
Twarz z lustra
Elżbieta Wichrowska
Łucja jest szanowanym neurochirurgiem. Jej piękne mieszkanie zapełnione jest skarbami, które zostały jej po przodkach. Cenne antyki i obrazy nie stanowią jednak źródła zainteresowania pani doktor. Ot stały tu zawsze i stać już będą po wieki. To podejście jednak się zmienia gdy Łucja poznaje Włodzimierza. Ten jest nią wprost zauroczony, a to uczucie wynika głównie z faktu, że dziwnym zbiegiem okoliczności twarz kobiety jest również twarzą z portretu, który jest w jego posiadaniu. Ten niezwykły fakt popycha Łucje do wytężonych poszukiwań informacji na temat sportretowanej kobiety. Z pomocą przychodzi tu tkwiący od lat w jej mieszkaniu kufer, który skrywa rodzinne tajemnice. Pani doktor musi zmierzyć się z własną historią iwrócić do przeszłości, o której wolałaby zapomnieć. Coraz to nowe fakty prowadzą w zaskakujące miejsca. Wiodą przedwojennymi ulicami Pragi, pełnymi warszawskich Żydów i przez piekło drugiej wojny światowej. Ale nie tylko. Historia zrekonstruowana na postawie dzienników i dokumentów odnajdywanych w archiwach pozwala ustalić tożsamość nieznajomej i śledzić jej dramatyczne losy. Dla Łucji to trudna podróż, ale nie spocznie póki wszystkie puzzle tej historycznej układanki nie wskoczą na swoje miejsce. „Kobieta z lustra” to książka która zaskakuje. Na początku autorka daje nam do zrozumienia, że mamy do czynienia z obyczajówką, gdy tymczasem okazuje się, że dostaliśmy dużo więcej. W tej książce zawarta jest prawdziwa historia poparta licznymi kopiami dokumentów i artykułów prasowych. Znalazło się też trochę motywów niesamowitych. Szczególnie opisy snów bohaterki budzą niepokój. Przyczepię się jedynie o kilka głupstw. Doktor Łucja jest zbyt idealna i za bardzo wszystko jej się udaje. Natomiast otaczający ją ludzie sprawiają wrażenie zadufanych w sobie snobów, których interesuje jedynie sztuka, architektura i czy aby dostaną dobre wino do obiadu, czy deseru. Poza tym jednak historia zawarta w książce jest tak ciekawa, że naprawdę warto po nią sięgnąć.
madame_lichon - awatar madame_lichon
ocenił na72 lata temu
Dwadzieścia siedem snów Marta Alicja Trzeciak
Dwadzieścia siedem snów
Marta Alicja Trzeciak
"Dwadzieścia siedem snów" Marty Alicji Trzeciak to ksiązka nietuzinkowa, która pozwala czytelnikowi zawędrować do dwóch światów - onirycznego i - czy na pewno - rzeczywistego. Do urokliwej wsi o nietypowej nazwie To Nowe, celem napisania nowej powieści, przyjeżdża młoda pisarka, która wynajmuje pokój u tajemniczej kobiety, zwanej Szarą. Wraz z nią mieszka tu również matka Szarej i 16-letnia Laura. Od samego początku pobytu kobieta czuje w tym niezwykłym domu jego wyjątkowość, że jest on owiany sekretami i tajemnicami. Z okna jej pokoju widać, posadowiony na wzgórzu, samotny dom, zamieszkały przez niemniej tajemniczą Milenę, który w szczególny sposób intryguje pisarkę. Dodatkowo, w każdą noc, śnią jej się sny, w których mimo że stanowią one jakby odrębną opowieść, pojawiają się w nich ci same postaci, które na codzień otaczają kobietę. To właśnie z tych snów poznajemy historię klątwy, ciążącej nad kobietami z rodziny Szarej. Rzeczywistość splata się tu z senną fantazją, realizm z magią. Z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że "Dwadzieścia siedem snów" to wyjątkowa i bardzo ciekawa opowieść, w której życie kobiet na współczesnej wsi przeplata się z fantastyczną historią kobiet z dalekiej przeszłości. Przepiękny realizm magiczny tej powieści kojarzy się niewątpliwie z jakąś dawną słowiańską legendą o pramatce, ktorą nie jeden czytelnik będzie chłonął z zapartym tchem. Polecam!
Anna Lipińska-Czajkowska - awatar Anna Lipińska-Czajkowska
oceniła na711 miesięcy temu
Od urodzenia Elisa Albert
Od urodzenia
Elisa Albert
Ari, która opowiada tą historię, mieszka w małym miasteczku, ze swoim sympatycznym mężem i wymagającym synkiem. Nie ma nikogo, kto by zrozumiał jej zmagania jako matka. Planuje napisać pracę magisterską, ale od urodzenia dziecka mało się tym interesuje, bo ma lepsze rzeczy do roboty. Teraz zastanawia się kim się stała i czy należycie opiekuje się synem. Jak zaczęłam ją czytać nie byłam nastawiona do niej przychylnie. Po parunastu stronach chciałam ją rzucić w cholerę i przejść do następnej. Styl pisania autorki się do tego przyczynił, ponieważ to nie jest książka oparta na fabule. Bardziej rodzaj takiego podsumowania myśli głównej bohaterki. W niektórych momentach nie wiedziałam czy Ari opowiada o tym co aktualnie myśli, czy to były wspomnienia, ponieważ wszystko było chaotycznie napisane. Autorka jest zabawna i niesamowicie szczera do bólu. Nie przypominam sobie, żebym w jakiejkolwiek książce spotkała się o dyskusji na te tematy. Opowiada o niepokoju, samotności, smutku i zmaganiach związanych z zostaniem matką. Doskonale wiemy, że po urodzeniu dziecka nic nie jest takie samo jak było wcześniej i tutaj jest to opisane. Ari urodziła poprzez cesarskie cięcie i ma wrażenie, że to jej wina. Stara się odkupić swoje winy poprzez karmienie piersią. Autorka tutaj podkreśla, jak bardzo niektóre kobiety nie chcą mówić o cesarskim cięciu z powodu presji. Mogłabym tak pisać i pisać ale zostawię to wam, byście się z tą lekturą zapoznali. Podsumowując: Pozycja szczera w kwestii macierzyństwa, narodzin, przyjaźni, karmienia piersią oraz dzieci. Wyraża wiele obaw, które wiele kobiet ma na temat, porodu czy karmienia. Doświadczysz tu wiele przekleństw, bezczelnego feminizmu oraz rozważań na temat macierzyństwa. Ujmuje kobiecą przyjaźń czy solidarność jajników (jak kto woli) w bardzo konkretny sposób. Z tego miejsca, kłaniam się autorce, że dała mi dużo do myślenia i stworzyła pięknie napisany okrzyk bojowy dla kobiet na całym świecie.
ksiazkowywirek - awatar ksiazkowywirek
ocenił na83 lata temu

Cytaty z książki Złote spinki Jeffreya Banksa

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Złote spinki Jeffreya Banksa