Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wojna nie ma w sobie nic z kobiety

Tłumaczenie: Jerzy Czech
Seria: Reportaż
Wydawnictwo: Czarne
8,16 (2019 ocen i 299 opinii) Zobacz oceny
10
321
9
510
8
627
7
385
6
128
5
30
4
7
3
6
2
4
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
У войны не женское лицо
data wydania
ISBN
9788380492028
liczba stron
336
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
Ag2S

Inne wydania

Wojna nie ma w sobie nic z kobiety była gotowa już w 1983 roku. Dwa lata przeleżała w wydawnictwie. Autorkę oskarżono o „pacyfizm, naturalizm oraz podważanie heroicznego obrazu kobiety radzieckiej”. W okresie pieriestrojki książka prawie jednocześnie ukazywała się w odcinkach w dwóch rosyjskich czasopismach: „Oktiabr” i „Roman-gazieta” i została opublikowana w dwóch wydawnictwach: mińskim...

Wojna nie ma w sobie nic z kobiety była gotowa już w 1983 roku. Dwa lata przeleżała w wydawnictwie. Autorkę oskarżono o „pacyfizm, naturalizm oraz podważanie heroicznego obrazu kobiety radzieckiej”. W okresie pieriestrojki książka prawie jednocześnie ukazywała się w odcinkach w dwóch rosyjskich czasopismach: „Oktiabr” i „Roman-gazieta” i została opublikowana w dwóch wydawnictwach: mińskim Mastackaja Litaratura oraz moskiewskim Sowietskij Pisatiel. Łączny nakład wyniósł prawie dwa miliony egzemplarzy. Na podstawie książki powstał cykl filmów dokumentalnych, wyróżniony m.in. Srebrnym Gołębiem na Festiwalu Filmów Dokumentalnych i Animowanych w Lipsku. Jegor Letow, założyciel i wokalista legendarnego rosyjskiego zespołu punkrockowego Grażdanskaja Oborona, napisał piosenkę zainspirowaną książką Aleksijewicz.

 

źródło opisu: http://czarne.com.pl/

źródło okładki: http://czarne.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 422
skiatos | 2016-03-14
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 2015 rok

Historia wojen to historia mężczyzn. To oni większość wojen wywoływali, oni w nich walczyli i ginęli. W ZSRR uważano, że wojna to męska sprawa. Kobiety w niej uczestniczące były „brudne”. Swietłana Aleksijewicz w swojej książce „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety” przywraca im godność i upomina się o tę część historii II wojny światowej, która stała się udziałem kobiet.

Po 1956 r. - kiedy na XX zjeździe KPZR Nikita Chruszczow spojrzał na nowo na politykę Stalina - władza radziecka zepchnęła udział kobiet w wojnie na margines historii. Lepiej było zapomnieć. W nowej narracji historycznej nie było miejsca na pamięć o kobietach. Zwycięstwo nad Niemcami, na którym ludzie radzieccy budowali swoją tożsamość, należała jedynie do mężczyzn.

Społeczeństwu wychowywanemu na pionierów i tytanów pracy trudno było mówić o bólu i słabościach, o emocjonalnej stronie wojny – wojny o twarzy kobiety. A te nosiły swoją traumę przez lata. Wyzwolenie z niej też nie przychodziło łatwo. Aleksijewicz, zbierająca materiały do książki, w wielu domach była witana nieprzyjaźnie, czasem nie wpuszczano jej za próg domu. Jednak proces wyzwalania się z traumy rozpoczął się. Potem często dzwonili do niej i mówili: "jednak przyjdź". Książka Aleksijewicz przywróciła pamięć o „wojnie kobiet”. Stało się to możliwe dopiero w okresie pieriestrojki. Odwołał się do niej w jednym ze swoich przemówień sam Michaił Gorbaczow, powtarzając: "wojna nie ma w sobie nic z kobiety".

Publikacja składa się z samych wstrząsających opowieści, setek narracji nagrywanych przez pisarkę na dyktafonie, potem spisywanych i zamieszczonych w książce w pierwszej osobie. Aleksijewicz usuwa się w cień tych historii i tylko czasami uzupełnia wspaniałymi i głębokimi komentarzami i refleksjami.

Z opowieści dowiadujemy się, że radzieckie kobiety były nie tylko pielęgniarkami czy telegrafistkami, walczyły także jako snajperki, lotniczki, saperki, słowem - wcielały się we wszystkie role przypisane mężczyznom. Przed wojną nie umiały prowadzić samochodu, ale na froncie nauczyły się jeździć pojazdami bojowymi, zabijać, kłaść miny, stały się odporne na ból. Wojna odebrała im ich własną twarz – wizerunek kobiety. Stały się żołnierkami w waciakach, spodniach, męskiej bieliźnie, były brudne i śmierdzące, miesiącami spały na gołej ziemi. Nigdy jednak nie straciły kobiecej duszy – tej emocjonalności, która jest niedostępna żadnemu mężczyźnie. W jednym z najbardziej przejmujących opisów możemy przeczytać opowieść o idącym godzinami batalionie kobiet. Wiele żołnierek ma miesiączkę. Brakuje środków opatrunkowych, więc po ich nogach cieknie krew. Kobiety czują się upokorzone, dochodzą do zbiornika wody, i choć trwa bombardowanie, choć mężczyźni chowają się przed ostrzałem, one zaczynają się myć.

Aleksijewicz nie napisała książki o wojnie, napisała o człowieku na wojnie. Napisała historię nie wojny, ale uczuć. „Jestem historykiem duszy” – tak sama siebie określiła w książce. Siłę tej książki podsumowują słowa pisarki rzucone cenzorowi wytykającemu jej, że narodowi Radzieckiemu nie potrzebna taka historia, i że pisarka nie kocha wielkich idei, które stworzyły potęgę ZSRR. „Zgadza się, nie kocham wielkich idei. Kocham małego człowieka” – odpowiedziała.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Kalifat terroru

„Nie jest odpowiednie dla Proroka, aby brał jeńców, dopóki ON nie dokona całkowitego podboju ziemi” – te słowa Koranu, które stały się usprawiedliwie...

zgłoś błąd zgłoś błąd